Walentynki – O mądrej miłości własnej

Walentynki – O mądrej miłości własnej

(…) “Tyle stajesz się z dnia na dzień piękniejszy, o ile wzrasta w tobie miłość. Bo miłość jest ozdobą duszy, jest jej pięknem.”

św. Augustyn z Hippony

O miłości własnej napisano już wiele artykułów, lecz czasem takie porady jak “bądź sobą”, czy “kochaj siebie” nie mówią zbyt wiele – zwłaszcza, jeśli nie ma się tego w doświadczeniu.
Jak więc zadbać o relację ze sobą w prosty sposób, aby poczuć swoją wartość?

Walentynki to paradoksalnie wspaniała okazja, aby zacząć traktować siebie tak, jak pragnie się się być traktowaną. Abyś poczuła się wyjątkowo. 

Najważniejsza relacja w życiu, od której wszystko się zaczyna, to Twoja relacja z samą sobą.

To słowa jakie wypowiadasz w swoim kierunku, gdy jest trudno, gdy wszystko się wali, ale też wtedy, gdy osiągasz sukcesy. 

Zastanów się, czy potrafisz przyjmować komplementy? Czy potrafisz spojrzeć na to, co zrobiłaś i powiedzieć sama do siebie – jestem z siebie dumna, świetnie to zrobiłam! Czy potrafisz sama przed sobą przyznać – mam wiedzę, mam doświadczenie, warto mieć mnie w swoim zespole?

A co się dzieje, kiedy ktoś podarowuje Ci prezent? Czy potrafisz go przyjąć z pełną wdzięcznością i poczuciem, że zasługujesz na coś tak pięknego, drogiego lub luksusowego? Czy potrafisz go przyjąć czując, że wspaniale będzie rozpieścić siebie? Zadbać w ten sposób o siebie? 

A może wręcz przeciwnie – czujesz, że nie zasługujesz, bo gdzie tam dla mnie, taki prezent? Nie trzeba było…

Te wszystkie codzienne małe momenty weryfikują to,
jak czujemy się ze sobą i czy potrafimy być dla siebie dobre.

Zobacz post, w którym piszę o tym, czym są walentynki, kiedy ściągniemy z nich komercyjną otoczkę.

Małe przyjemności pozwalające siebie docenić.

Czas spędzony tylko ze sobą to idealna okazja do samopoznania i zorientowania się, czego pragnę od życia, czego potrzebuję, co sprawia mi radość.

Spędzanie czasu samej ze sobą wcale nie musi być krępujące. Aby to zrobić, wcale nie musisz przekraczać swoich granic, ani wychodzić ze swojej strefy komfortu. To wcale też nie muszą być duże rzeczy!
Wystarczy, że zrobisz tak prostą, a za razem trudną rzecz jak – poświęcenie sobie uwagi. Zapytasz samą siebie: jak się teraz czuję? Czego teraz potrzebuję? Na co mam ochotę? Czego obecnie jest wokół mnie za dużo? Co by sprawiło, że już teraz mogłabym poczuć się lepiej?

Jak się czuję:

  • jestem zmęczona,
  • boli mnie głowa,
  • jestem naładowana energią,
  • jestem szczęśliwa,
  • jestem zmartwiona.

Czego potrzebuję:

  • ciszy,
  • spokoju,
  • wypłakać się,
  • przewietrzyć umysł,
  • rozładować napięcie,
  • rozładować energię.

Na co mam ochotę:

  • pobyć sama,
  • dowiedzieć się czegoś nowego,
  • porozmawiać z kimś,
  • wyjść z kimś na miasto.

Czego jest wokół mnie za dużo:

  • bodźców,
  • hałasu, 
  • spokoju,
  • ciszy,
  • rutyny.

Czytanie książki może okazać się dużo bardziej przyjemną czynnością, kiedy zamiast siadać do niej w salonie, chcąc być blisko domowników – pójdziesz do sypialni czytać ją w ciszy, mogąc przykryć sobie stopy kołdrą i czując ciepło świeżo zaparzonej herbaty.

A może potrzebujesz złapać oddech i wziąć wolne od życia? Co powiesz na spacer po nowych miejscach? Zwiedzenie nowych alejek wokół swojego osiedla i przyglądanie się zmiennej architekturze, toczącym się tu życiu? Może odkryjesz kameralną kawiarnię? A może krótka wyprawa za miasto do pobliskiego lasu okaże się tą emocją i formą spędzenia czasu, który właśnie potrzebujesz? To tylko kilka przykładów, które mogą sprawić, że poczujesz na nowo radość życia i przywrócisz swoją wewnętrzną harmonię. 

219,00 259,00 

Podaruj sobie prezent

Podaruj sobie MANIFEST ŻYCIA WOLNIEJ
i już zawsze pamiętaj, że najważniejsza jesteś Ty.

W codziennym życiu ważne jest, aby się sobą zaciekawić. Szukać tego, co rzeczywiście Cię nakarmi i odżywi. Może właśnie te walentynki będą pierwszą okazją, abyś zaczęła spędzać ze sobą czas tak, jak najbardziej lubisz, jak najbardziej potrzebujesz?

Może to właśnie walentynki, święto miłości, będzie tym dniem, w którym dasz sobie szansę zadbanie o siebie? Zatroszczenie się o siebie? W którym w końcu – zrobisz coś dla siebie, a nie zawsze dla innych? 

Pamiętaj, że siebie zawsze powinnaś stawiać na pierwszym miejscu. Bo aby coś dawać innym – sami musimy to najpierw mieć. 

Luty w zgodzie ze sobą i naturą

Luty w zgodzie ze sobą i naturą

(…) nie musisz niczego specjalnego, po prostu jak poczujesz wiosnę w lutym, twój organizm poczuje się od razu lepszy, sprawniejszy, piękniejszy i zadbany.”

Katarzyna Grochola, Pocieszki

Znacie ten utwor Marka Grechuty “wiosna, wiosna – wiosna, ach to ty!”? Luty jest właśnie takim miesiącem, w którym zaczynają buzowa przyrodzie (i w nas) soki, niecierpliwe, aby w końcu przywitać wiosnę! Tę wyczekaną, utęsknioną, piękną, ciepłą, głośną od ptasiego trelu i wygrzewającą zmarznięte policzki nieśmiało wystawione znad szalika.

 

Luty taki jest – dla natury – przełomowy. Kończy okres zimowy i przygotowuję naturę do wiosny. 

Jeśli przejdziecie się po parku, to zauważycie, że na drzewach już są pąki nowych kwiatów i liści, które tylko czekają, aby przebić się przez zimową skorópkę i dać swą zielenią znać, że oto rozkwita nowe życie!

Ciekawostka!

Czy wiesz, że kolor zielony jest kolorem życia? Osoby, które potrafią odczytywać aury wokół innych mówią, że jasnozieloną poświatę można zauważyć u kobiet będących w ciąży.

39,00 

Zobacz fragment kursu Moc kolorów

i dowiedz się, co symbolizuje kolor miętowy i jak wykorzystać jego energię do poprawy jakości swojego życia.

Czas na nowe. 

Luty zdecydowanie jest miesiącem, który mówi nam, że to już czas na nowe! Zauważ, że w styczniu obmyślałyśmy postanowienia noworoczne, snułyśmy plany i marzenia o tym, jak może wyglądać nasze życie, a w lutym… – często już nie pamiętamy, co też sobie postanowiłyśmy. Natomiast Ci, którzy pamiętają – w końcu dojrzewają do tego, aby zabrać się za realizację swoich celów. Oni do tego właśnie dojrzali. Otrzepali się z zimowego ospania, nabrali sił i w końcu – mają energię by zacząć na nowo. Luty to czas aktywizacji siły życiowej!

Tak, luty jest zdecydowanie miesiącem przełomowym! Powoli odchodzimy już od tłustego, ciężkiego zimowego jedzenia i przygotowujemy swoje ciało i organizm na nadejście wiosny. 

Ale gdyby tak móc choć jeszcze jeden raz zgrzeszyć tłustym jedzonkiem, na przykład… – pączkami i faworkami? To właśnie stąd wzięła się tradycja tłustych czwartków!

Zobacz post, w którym opowiadam legendy związane z pączkami, ich symbolikę i historię powstania.

Czas oczyszczenia i dojrzewania. 

Czas, w którym nieśmiało chwytamy się coraz częściej pojawiających się promieni słońca. Nie czujesz, jak z każdym promieniem słońca napełnia Cię energia do działania? Mamy ochotę zrzucić z siebie tą ociężałość i ruszyć do działania. A czy przypadkiem to nie w marcu robi się te wiosenne porządki? 
W lutym zadbaj o powolne oczyszczanie swojego ciała, a w marcu – zajmij się domem. 

Lista rzeczy do zrobienia na luty:

1. Przyjrzyj się swojej diecie. To już czas wprowadzić lżejsze potrawy.
2. Porzytkuj energię! Zacznij więcej wychodzić na dwór, na spacery, wprowadź więcej aktywności.
3. Wstawaj troszkę wcześniej. Za oknem coraz szybciej robi się jasno.
4. Ubieraj się ciepło. To wciąż jest przecież zima.

Dbaj.

Mimo zdradliwych promieni słońca, wciąż mam zimę. Odwilż i roztopy przeplatają się z silnymi wiatrami i wciąż padającym śniegiem. To nam przypomina, że nie ma co nazbyt wybiegać w przyszłość, reagować pod wpływem emocji i podejmować gwałtownych decyzji tylko dać sobie czas i przygotowanie się do wszystkiego z głową.

Święto Imbolc.

To, co może Cię szczególnie zaskoczyć w lutym, to święto Imbolc, czyli święto przebudzenia. Na naszej półkuli przypada na koniec stycznia i początek lutego. 

Imbolc kieruje nasze myśli w stronę aktywizacji. Przypomina, że natura znajduje się w ciągłym ruchu. 
Wg starszych wierzeń, ten czas powinniśmy przeznaczyć na praktykowanie rytuałów inicjacyjnych i uzdrawiania. 
Przebudziliśmy się właśnie z zimowego snu i przypominamy sobie kim jesteśmy i co jest dla nas ważne. 

Jeśli mierzysz się właśnie z trudnym wyzwaniem – zaufaj swojej intuicji. Imbolc to właśnie czas rozwijania swojej intuicji, zaglądania w głąb siebie, wyrażania swoich najgłębszych pragnień, przekonań i uczuć.

Ciekawostka!

Jednym z rytuałów, w czasie Święta Imbolc, było spotkanie się z przyjaciółmi (w czasie nowiu) i przyniesienie świec oraz poczęstunku. To był czas wspólnego recytowania wierszy, śpiewania, pokazywania rękodzieła ale przede wszystkim – chwalenia się swoimi osiągnięciami i swoją wyjątkowością. A później wspólnie tworzyło się wieniec Imbolc.
Tworzenie wieńca miało na celu zajrzenie w głąb siebie i przypomnienie sobie wszystkich nauk, które zdobyło się w czasie zimowej wegetacji po to, aby móc z nową wiedzą i nowymi umiejętnościami wkroczyć w nowe życie. 

Czas na miłość.

Jedni utożsamiają luty z żywiołem wody – która (w niektórych wierzeniach) jest symbolem źródła płodności, uzdrawiania ale także to woda miała pomagać w snuciu marzeń. Inni utożsamiają luty z symbolem ogniwa, który dodaje wszystkiemu energii. Wraz z pojawiającą się figlarnie wiosną, mamy nabierać ochoty na miłość, płodność i nowe początki.

Luty zdecydowanie nie jest czasem gorących romansów. To czas na zajrzenie w głąb siebie i z czułością powiedzenie: cieszę się, że jesteś. Cieszę się, że zaczynam z tobą nowe życie.

Daj znać, czy zaskoczyło Cię coś w opisie lutego. A może już teraz przyszła do Ciebie myśl, jak chciałabyś spędzić ten czas? Podziel się tym ze mną! :)

Dzień babci i dziadka – o ważnej roli starszyzny kiedyś i dziś

Dzień babci i dziadka – o ważnej roli starszyzny kiedyś i dziś

„Czas płynie zbyt wolno dla tych, którzy czekają. Zbyt śpiesznie dla tych, którzy się lękają. Zbyt opieszale dla pogrążonych w żałobie. Zbyt wartko dla tych, którzy świętują, ale dla tych, którzy kochają, czas jest wiecznością.”

Dee Shulman

Życie ma swoje cykle, które powtarzają się dzień za dniem i rok za rokiem. Jako ludzie także doświadczamy cykliczności – najpierw jesteśmy dziećmi, później dojrzewamy, stajemy się dorosłymi aż ostatecznie witamy starość, jako ostatni etap naszego życia na ziemi.

I choć dziś wielu z nas nie przykłada już większej wagi do znaczenia każdego z etapów naszego życia – kiedyś było zupełnie inaczej. Każdy okres miał swoje prawa, swoją misję i cel. 

Dziś opowiem Wam o roli starszych ludzi w życiu każdej osady, wspólnoty.

Ciekawostka!

Czy wiesz, że dopiero w latach 80. XX wieku do Polski dotarł zwyczaj tworzenia laurek i obdarowywania dziadków kwiatami? Nieco wcześniej świętowanie zaczęły babcie, których celebracja 21 stycznia trwa już ponad 50 lat.

Dawniej starsi ludzie często uważani byli za tych, którzy w swoich dłoniach dzierżyli mądrość i doświadczenie. To oni przekazywali dzieciom ciekawe opowieści, tłumaczyli świat i uczyli przeróżnych umiejętności. Byli też obdarzani szacunkiem i stanowili ważny element wielopokoleniowej rodziny.

Ciekawostka!

Niegdyś uważano, że w drzewach zaklęta jest mądrość Ducha drzew lub Driady. Druidzi nazywali ich “wielookimi” wierząc, że ich zadaniem jest obserwacja i zapamiętywanie poszczególnych etapów rozwoju człowieka. To właśnie dlatego wiele ważnych zgromadzeń odbywało się w lesie. 
Wierzono również, że stare drzewo wykazują głębsze zrozumienie swojej mocy w porównaniu do młodszego, mniej doświadczonego Ducha. A jeśli drzewo ulegnie podziałowi – jego mądrość nie maleje. To stąd wzięły się wszelkie różdżki. Duch drzewa łączył się wtedy z człowiekiem, przekazując mu swoją mądrość. Różdżki nosiły głównie mądre kobiety, święci mężowie oraz uzdrowiciele. Korzystanie z mądrości drzewa uznawane było za przywilej, którego nie każdy może dostąpić.

Wszak posiadali w sobie mądrość wielu pokoleń. Zwłaszcza w czasach, kiedy dostęp do informacji był tak bardzo ograniczony, osoby starsze były jedynymi osobami, które tą wiedzę mogły przekazać dalej. 

Każdy okres w życiu człowieka miał niegdyś swoje prawa, obowiązki i misję w społeczności. Aby posiąść jakąś wiedzę – trzeba było przejść pewien etap. W ten sposób zasługiwano na bycie obdarowanym mądrością starszego pokolenia.

Dziś obraz osoby starszej jest zgoła odmienny. Zapomnieliśmy już, że my, młodzi, jesteśmy kontynuacją kolejnego pokolenia. 
Dziś bardzo często patrzy się na osoby starsze z pogardą, jak na przeszkodę, kogoś, kto wie mniej, podejmuje nieracjonalne decyzje. 

Ale zapominamy, że każdy z tych ludzi przeżył pewną historię. I ta historia – mogła go bardzo zmienić. 

 

Dlatego dziś, z okazji Dnia babci i dziadka, chciałabym zachęcić Cię do przyjrzenia się swojej relacji z dziadkami.

Bo w każdej, nawet trudnej relacji można odnaleźć choćby iskry mądrości, czy więzi, które mogą nas wzmocnić i pomóc nam przejść przez życie. To od nas zależy, czy potrafimy spojrzeć nawet na to, co trudne w otwarty i pełen ciekawości sposób.

O dobre relacje z najbliższymi warto dbać, nawet wtedy, gdy obecnie czujemy, że dzieli nas most. 

Warto pamiętać, że nie jesteśmy tylko ludźmi, którzy popełniają błędy. Jesteśmy ludźmi, którzy mają w sobie niesamowitą umiejętność zmieniania się. Wpływa na nas mnóstwo czynników: cudze słowa, opinie, nasze doświadczenia, myśli, z którymi nie chcemy się z nikim dzielić ale też i leki, które przyjmujemy. To, że teraz nie ma między nami a dziadkami więzi nie musi oznaczać, że jest on złym lub dziwnym człowiekiem. Czasem wystarczy po prostu poświęcić mu chwilę uwagi, aby zrozumieć, że ta osoba jest zagubiona. 

A kiedy już to zrobimy – nasza relacja będzie mogła przepięknie rozkwitnąć. 
Wiem to, bo tak było i u mnie.

Jakie macie relacje ze swoimi dziadkami? A może macie dzieci? Czego chcielibyście, aby nauczyły się od swoich dziadków? Czego Wy nauczyliście od nich?

DARMOWE WYZWANIE

12 miesięcy dobrostanu

.
Jak dobrze zacząć dzień – który zaczął się źle!

Jak dobrze zacząć dzień – który zaczął się źle!

Każdy poranek był jak nowy początek: zapomnij o wczoraj i nawet nie myśl o jutrze. Po prostu żyj tym, co dzieje się dziś.”

Regina Brett

Na pewno znasz powiedzenie: jak sobie pościelisz – tak się wyśpisz. Ono bardzo często jest mówione nie tylko w kontekście snu, ale wszystkich czynności, których zamierzamy się podjąć. Innymi słowy – jak sobie coś naszykujesz, ile pracy i wysiłku w to włożysz – taki otrzymasz efekt. Ale co z sytuacjami, na które nie mamy wpływu? Czy słyszałaś kiedyś powiedzenie “jaki poranek – taka reszta dnia”? 

Moje pierwsze spotkanie z tym hasłem pojawiło się w dzieciństwie, jednak pod zupełnie innymi słowami – mam dziś zły humor, wstałam lewą nogą.

I tak się zdarza! Jesteśmy tylko ludźmi i każdy z nas ma prawo do złego poranka, złego snu, niewyspania się, przemęczenia.

Ale zły sen czy zły poranek – nie są usprawiedliwieniem naszego złego zachowania. Jesteśmy osobami dorosłymi i powinniśmy umieć panować nad naszymi słowami i kulturą. 

Ciekawostka!

Czy wiesz, że coraz częściej zaprzecza się teorii, jakoby istniał podział ludzi na ranne ptaszki (skowronki) i sowy? Coraz częściej mówi się, że to, w jakiej porze najlepiej nam się funkcjonuje zależy od tego, w jakich warunkach pracuje – kiedy mamy odpowiednie warunki do skupienia się i pracy. 

 

Boli, prawda? Wygodnie jest nam usprawiedliwiać swoje wybryki. Pilnując się na każdym kroku, spełniając normy i dostosowując się do wszelkich wymagań – czasem człowiek ma ochotę, aby wszyscy się od niego po prostu odczepili i dali święty spokój.

Ale hej, Ty masz wybór!

I wcale nie musisz mieć wszystkiego dość! Nawet jeśli Twój poranek nie rozpoczął się najlepiej, masz sprawczość. Masz narzędzia i możliwość zmiany swojego samopoczucia! 

Oto lista rzeczy, które pomogą Ci przywrócić dobrą energię poranka:

  • Włącz muzykę, którą lubisz.

Muzyka ma nas ogromny wpływ! Na pewno nie raz płakałaś przy jakiejś piosence i nie raz czułaś, jak porywa Twoje ciało do tańca. Kiedy czujesz, że masz gorszy poranek – rozpocznij go dobrą muzyką! Wiem, że możesz nie mieć na to ochoty, ale to Ci pomoże.

  • Pobądź chwilę sama.

Pobądź chwilę sama i sama ze sobą. Daj sobie 3 minuty na wyciszenie. Badania pokazują, że nasz mózg potrzebuje około 2-3 minut, nim dojdzie do niego informacja jak ma się zachować. Jeśli jesteś w napięciu, musisz dać swojemu umysłowi znać, że może już przestać “walczyć”.

Kiedy ja potrzebuję pobyć sama i sama ze sobą – najczęściej zamykam się w łazience i próbuję spokojnie, powoli oddychać obniżając napięcie. 

DARMOWE WYZWANIE

12 miesięcy dobrostanu

.
  • Rozmasuj mięśnie twarzy.

Nałóż krem na twarz, zamknij oczy i masuj napięte mięśnie twarzy. Swoją uwagę przekieruj na odczuwanie nacisku, dotyku. Masuj czoło, skronie, policzki i żuchwę. 

  • Przytul się.

Jeśli mieszkasz z partnerem – przytul się do niego. Powiedz mu, że obudziłaś się jakaś nerwowa i potrzebujesz przytulenia. Nawet kilka sekund bliskiego kontaktu działa na nas kojąco. Zrób przy tym głęboki wdech i wydech. Pozwól ulecieć złej energii i poczuj jak jest Ci w tych objęciach przyjemnie.

  • Szukaj przestrzeni.

Widok przestrzeni uspokaja. Daje poczucie wolności, i braku ograniczeń. Jeśli to możliwe, staraj się częściej spoglądać przez okno i szukać horyzontu. Wykorzystaj czas, w którym parzysz lub pijesz kawę, robisz przerwę lub musisz porozmawiać przez telefon. 

  • Pozwól działać zmysłom.

Są takie rzeczy, na które nie mamy wpływu. Jedną z nich jest działanie na nas olejków eterycznych. Zapal świeczkę #lepiejmi lub #spokojniemi i pozwól działać zmysłom na Ciebie. 

Przyjemny zapach nie tylko pozytywnie Cię nastroi, ale także odpowiednio dobrana kompozycja olejków odpowie na potrzeby Twojego ciała, ducha i umysłu.

Okoliczności nie powinny mieć wpływu na to, jak przeżywasz swój dzień.
Ale sposób, w jaki przeżywasz swój dzień – ma wpływ na to, jak postrzegasz okoliczności.

Rozwiąż supeł.

Widziałaś filmik, w którym spadochroniarzowi poplątały się sznurki po tym, jak wyskoczył z helikoptera? Spadając z ogromnej wysokości, balansując jedynie swoim ciałem – próbował rozplątać sznurki, aby móc wypuścić spadochron. Nawet jak sobie myślę o tym filmie – pocą mi się ręce!

świeczka o zapachu #lepiejmi

1 w magazynie

To, że znajdujesz się w jakiejś sytuacji nie znaczy, że masz się jej poddać i zaakceptować ją. Tak, to prawda, warto szanować swoje emocje i potrzeby swojego ciała. Ale nie każda emocja, którą odczuwamy i nie każdy stan, w którym się znajdujemy są dla nas dobre. A jeśli czujesz, że coś Ci szkodzi, sprawia ból – spróbuj to przerwać.

Jeśli czujesz, że jesteś poirytowana, rozregulowana, rozdrażniona – zrób wszystko, co w Twojej mocy, aby wprowadzić do swojej przestrzeni ukojenie, wrócić na właściwe tory i osiągnąć swój wewnętrzny spokój.

Z początku takie praktyki mogą wydać Ci się trudne, ale szybko przekonasz się ile przynoszą ulgi.

Styczeń w zgodzie z naturą – jak go przeżyć

Styczeń w zgodzie z naturą – jak go przeżyć

Nowy rok grzebie stare marzenia, nadzieje i aspiracje, a powołuje do życia nowe.”

Vikas Swarup, Siedem prób

Czy znacie kogoś, kto z ekscytacją nie czekałby na styczeń? Ja nie znam. I choć nie jest to żadna znacząca data z punktu historycznego czy kościelnego, to nie da się zaprzeczyć, że pierwszy stycznia stał się symbolem. Żaden inny dzień tak dosadnie nie pokazuje nam, że oto nadchodzi nowe – nowe szanse, okazje. I żaden dzień, jak pierwszy stycznia, nie pokazuje nam – że możemy zostawić za sobą przeszłość.

 

Styczeń jest bardzo ciekawym miesiącem. Z jednej strony to początek nowego roku, nowych planów, celów i marzeń, nowych postanowień i nadziei a z drugiej strony – to jest drugi miesiąc trwającej zimy.

Jak, zatem, przeżyć ten miesiąc celebrując nadejście nowego, a za razem wciąż pozostać w rytmie natury?

Ciekawostka!

Pochodzenie słowa “styczeń” tłumaczy się na dwa sposoby. Pierwszy pochodzi od słowa “tyki”, które w tym czasie sporządzali gospodarze. Drugi mówi o stykaniu się nowego roku ze starym.

Odpocznij. 

Kiedy nastała zima, grudzień, powoli zapadaliśmy w zimowy sen. Skończyliśmy ciężką, fizyczną pracę, zebraliśmy wszystkie plony i nareszcie mogliśmy odpocząć.
Swoje myśli z pracy przekierowaliśmy  na rodzinę i bliskich.

W styczniu, natomiast. przyszedł czas na regenerację i zadbanie o siebie.

I choć wiem, że dla wielu osób nowy rok nie jest żadną szczególną datą, ot, kolejna noc za nami i kolejny nowy dzień przed – to jednak początek stycznia z każdej strony nawołuje nas, aby hucznie uczcić nadejście nowego! Zrobić listę celów na nowy rok i zaplanować ich osiągnięcie w najnowszym kalendarzu.
Ale styczeń to nie pora na podbój świata. Wstrzymaj się z tym jeszcze miesiąc. Wszak dopiero co odszedł stary rok i zamknęłyśmy solidny rozdział naszego życia. Pozwól sobie teraz na odpoczynek i regenerację. Na refleksje nad tym co było. 

Spójrz na miniony rok z lotu ptaka, obserwatora życia i zastanów się: co chciałabyś z niego powtórzyć, przenieść do nowego roku, a do czego nie chcesz już wracać. Na jakie wydarzenia i sytuacje nie chcesz się już więcej godzić? Gdzie leżą Twoje granice? Czy jesteś gotowa wyznaczyć je? A co jeśli nie jesteś? Czy masz plan B?

Styczeń poświęć na przeanalizowanie drogi, jaką przeszłaś. Czy pamiętasz kim byłaś jeszcze rok temu? Czy masz na swoim telefonie zdjęcia z tego okresu? Jeśli tak spójrz na nie i spróbuj opisać siebie z tamtego dnia. Kiedy ja zrobiłam to ćwiczenie, wpadłam w zdumienie. Okazuje się, że w ciągu tych 365 dni przeszłam bardzo długą drogę. Nie tylko poznałam siebie, dowiedziałam się kim jestem, ale także dowiedziałam się kim chcę być i skutecznie stawałam się nową sobą. Taką, którą zawsze chciałam być. Która zawsze we mnie była, ale gdzieś uśpiona. Dziś śmiało mówię: jestem z siebie dumna!

Lista rzeczy do zrobienia na styczeń:

1. Spojrzeć na swoje życie z lotu ptaka
2. Zrobić rachunek życia: co chcę zmienić, a co powtóryć
3. Zobaczyć swoją własną przemianę
4. Być z siebie dumna
5. Zadbać o siebie
6. Dać sobie przestrzeń na zamknięcie rozdziału

Dbaj.

Czy stałaś kiedyś w oknie wysokiego budynku i obserwowałaś świat?
Któregoś razu będąc w Gdańsku, poszliśmy do restauracji, która znajdowała się chyba na trzydziestym piętrze! Widok z okna restauracji był niesamowity. Z góry świat wydawał się płynąć powoli. Nawet samochody pędzące po głównej ulicy miasta – jechały jakoś tak spokojnie, powoli, niespieszno.

Styczeń postaraj się przeżyć właśnie w taki sposób. Nie rozpędzaj się, tylko przygotuj do nowej podróży. Zadbaj o swojego ducha i swoje ciało. Wsłuchaj się w ich potrzeby i uszanuj je.

Celebruj każdą kąpiel pod prysznicem i w wannie. Poczuj wodę obmywającą Twoje ciało i zmywającą z niego przeszłość.

Zobacz fragment darmowej lekcji z kursu: Moc kolorów.

Poznaj energię koloru niebieskiego i symbolikę wody.

Zauważ siebie i swoje piękno. Otulaj się ciepłym kocem, rozgrzewaj ciepłą herbatą z nutą miodu. Obserwując siebie, z uważnością nakładaj poranny i wieczorny krem na twarz.
Daj sobie czas.

Przygotuj się.

Niech ten początek roku będzie dla Ciebie niczym przebudzenie po nocnym śnie. Zauważ, że wraz z obudzeniem nie wskakujesz na najwyższe obroty produktywności, tylko w swoim własnym rytmie budzisz się do nowego dnia. Przeciągasz się, myjesz, jesz śniadanie i szykujesz do pracy. Masz na to określony czas, który pozwala Ci się wyrobić. Styczeń jest właśnie takim porankiem przygotowującym Cię do reszty roku.

Nawet maratończycy nie zaczynają biegu od dania z siebie maksimum mocy. Oni starannie rozkładają energię na całą trasę. 

Życzę Ci dużo spokoju i harmonii w sercu. Niech ten nowy rok przyniesie Ci równowagę do każdej strefy Twojego życia i same smaczne owoce. 

Celebruj życie!

 

Ciekawostka!

Czy wiesz czemu ma służyć staranne ustawianie butów po wejściu do domu? W filozofii buddyjskiej jest to jeden z treningów uważności. Mówi o tym, aby uważnie przyglądać się temu, co jest tak blisko nas – nawet jeśli są to tak błahe, niemające istotnego znaczenia rzeczy jak podłoga. 

Intuicja – czym jest i jak z niej korzystać by zajrzeć w głąb siebie

Intuicja – czym jest i jak z niej korzystać by zajrzeć w głąb siebie

„Nie wiemy, co począć z naszą intuicją, właśnie dlatego, że czasami prowadzi nas w słusznym kierunku.”

Atul Gawande

Według słownika języka polskiego intuicja to “przeczucie, zdolność przewidywania”, a także “poznanie bezpośrednie, niepoprzedzone rozumowaniem”. To również “narzucające się przekonanie, którego nie można w pełni uzasadnić”.

Każde z tych wyjaśnień zwraca uwagę na aspekt spoza logiki, coś czego nauka nie jest w stanie wyjaśnić. A jednak istnieje.

Intuicja to tak zwany podszept duszy, wewnętrzny GPS. To coś, co pozwala na bycie w kontakcie z głębokim aspektem siebie.

Czasem jest to myśl lub przeczucie, które pojawia się znikąd, gdy odpuszczamy lub relaksujemy się. Czasem jest to wyraźne uczucie, że coś trzeba zrobić lub czegoś należy unikać. Jedno jest pewne – nie da się wyjaśnić skąd przybywa dana myśl, czy uczucie i często bywa to zaskakujące doświadczenie.

Ciekawostka!

Według Sophy Burnham, autorki książki “The Art of Intuition”, ludzie, którzy mają mocne połączenie z intuicją to najczęściej introwertycy. 

Jak łączyć się ze swoją intuicją

By usłyszeć swój własny wewnętrzny głos, czyli intuicję, potrzeba treningu. Zwłaszcza, jeśli nie ma się doświadczenia bycia ze sobą samym w głębokim kontakcie.

Najlepszym treningiem jest znana od paru tysięcy lat praktyka medytacji. Jednak nie chodzi o jakieś specjalne, czy żmudne przygotowania! To bardziej codzienne bycie w ciszy przez kilka, kilkanaście minut, pozwalające na wsłuchanie się w swój oddech i własne myśli, jeśli będą się pojawiać. Bez zatrzymywania ich, bez wzmacniania, czy krytykowania. To pozwolenie myślom dryfować i dotrzeć tam, gdzie ich miejsce.

Najlepszą metaforą, oddającą zaglądanie w głąb siebie, jest bycie niebem, gdy myśli to chmury, które przychodzą i odchodzą.

Praktyka medytacji pozwala na to, aby po jakimś czasie mieć dostęp do siebie głębiej, bardziej. Coraz bardziej świadomie sięgamy przemyśleń, wewnętrznej wiedzy, czy wglądów, które są poza naszymi codziennymi troskami i zmartwieniami.

Te wglądy to właśnie intuicja. Coś, co czuje się jako bardziej “prawdziwe”, bardziej zgodne z nami samymi.

Ciekawostka!

Podświadomie ogień kojarzymy z bezpieczeństwem. To dlatego wpatrywanie się w niego pomaga nam odciąć się na chwilę od otoczenia i przestać być w postawie uciekaj albo walcz.

Medytacja z płomieniem

Jest taka piękna praktyka, która związana jest z codziennym wpatrywaniem się w płomień. Wystarczy parę minut dziennie. Wtedy to ogień jest czymś, co pięknie koncentruje umysł i pozwala skupić się na czymś innym niż zwyczajowe myśli. To także wspaniale wspiera aktywację i wzmocnienie intuicji. 

Warto mieć przy sobie ulubioną świeczkę (np. jedną z tworzonych sercem świeczek z Wolno Wolniej, którą znajdziesz TUTAJ) , dzięki czemu taką medytację będziesz mogła przeprowadzić w każdym pomieszczeniu. Ta praktyka cudownie relaksuje, uspokaja i łączy ze sobą.

A jeśli nie mam intuicji?

Wbrew pozorom intuicja nie jest niczym magicznym. To coś co mamy niejako w pakiecie. Jeżeli jednak czujesz, że Ty nie masz intuicji to znak, że widocznie inne aspekty Ciebie są mocniejsze, np. emocjonalność, czy logika.

A jak rozpoznasz, że to intuicja? Będą pojawiały się myśli, znaki, przeczucia inne niż do tej pory – zarówno subtelne, jak i mocne zarazem. Im głębsze połączenie z intuicją, tym trudniej będzie Ci ją zignorować.

Intuicja budzi się w nas, gdy jesteśmy pogodzeni ze sobą i światem. To nasz wewnętrzny głos, który woła do podejmowania decyzji zgodnych z nami samymi. Nawet jeśli wymaga od nas rzeczy trudnych, czy dużych zmian, ostatecznie przynosi spokój i szczęście.

Pamiętaj, że nikt poza Tobą samą nie wie, co czujesz, z czym się zmagasz i co chciałabyś zmienić w swoim życiu. Dlatego nie uciszaj swojego wewnętrznego głosu. 

Nic nie daje nam w życiu poczucia wolności, jak możliwość bycia sobą i cieszenie się z tego, kim się jest. 

Pozwól sobie rozwinąć skrzydła!

Ciekawostka!

Daniel Kahneman, zwycięzca nagrody Nobla w ekonomii, uważał, że “intuicja to nic innego niż rozpoznawanie.” W badaniach, które prowadził okazało się, że osoby wprowadzone w dobry nastrój potrafiły z ponad podwójną trafnością prawidłowo wykonać intuicyjne zadania. Odwrotnie było z osobami nieszczęśliwymi. Wniosek z badań był taki, że gdy jesteśmy nieszczęśliwi lub też jest nam niewygodnie, czy źle to tracimy kontakt z intuicją.

Przesilenie zimowe – czym jest ten szczególny czas w roku

Przesilenie zimowe – czym jest ten szczególny czas w roku

“Przesilenie zimowe zawsze było dla mnie wyjątkowe jako jałowa ciemność, która rodzi zieloną przyszłość poza wyobraźnią, czas bólu i wycofania, który wytwarza coś radośnie niepojętego, jak motyl monarcha mistrzowsko wydostający się z granic swojego kokonu, wybuchający w nieoczekiwanej chwale.”

Gary Zukav

Przesilenie zimowe wypada na 21 lub 22 grudnia. To najkrótszy dzień w całym roku, który zaczyna się około 7:40 , a kończy około 15:20. Dawniej przesilenie zimowe nazywane było Świętem odrodzenia. Mówiono, że “ciemność osiąga swój największy zasięg, a Słońce wstrzymuje bieg”.

Poganie wierzyli, że właśnie w noc przesilenia zimowego na ziemię powracają ich zmarli. To był zarówno czas fascynacji, jak i przerażenia.

Koniec cyklu i początek nowego

W słowiańskiej tradycji właśnie w tym czasie rozpoczynał się Nowy Rok – okres Godów, celebracji, z której mocno korzysta obecne Boże Narodzenie. Nowy rok słoneczny oraz obrzędowy oznaczają, że od tego momentu słońca będzie przybywać. To czas wybudzenia się z letargu i wspólnego świętowania. 

Ciekawostka!

To, co przyswoiła sobie tradycja chrześcijańska od pogan, to przede wszystkim łamanie się opłatkiem (dawniej był to chleb), posiadanie i strojenie choinki, a także wieszanie jemioły.

Czy zauważyłaś, że zimą, właśnie w okresie przedświątecznym, aż do nowego roku, atmosfera wśród bliskich potrafi być mocno napięta? Słowianie wierzyli, jest to efekt magazynowania w sobie energii wszystkich wydarzeń mijającego roku i ciężkich emocjonalnych przeżyć, takich jak uczestniczenie w kłótni czy doświadczanie niepowodzeń.

Aby pozbyć się tej negatywnej energii – w czasie przesilenia zimowego oczyszczano przestrzeń. Czy nie widzisz tutaj podobieństwa ze sprzątaniem domu tuż przed Bożym Narodzeniem?

Okres porządkowania przestrzeni wokół siebie miał jeszcze jedno znaczenie. Sprawiał, że człowiek oddawał się refleksjom nad tym co było. Mógł spojrzeć na swoje życie, miniony rok i skupić się na podziwianiu dokonań, aby z wdzięcznością przyjąć lekcje doświadczeń.

To są właśnie jakości do jakich woła nas ten okres w roku. W tej ciszy i bezruchu czeka mądrość, odsłania się podświadomość.

Bransoletka: Manifest życia wolniej

Wzór na bransoletce przedstawia ogień, będący symbolem zjednoczenia, wspólnej celebracji i ciepła ale także niszczycielskiej siły, która czasem pojawia się w naszym życiu, a także jest na niej liść, symbol przemijalnośći, nowego odrodzenia i życia. To połączenie natury, harmonii i bezpieczeństwa. 

Bransoletka wykonana jest ze srebra próby 925. 
Srebro jest symbolem kobiecej energii i bezpieczeństwa domowego. Harmonizuje wibracje, zwłaszcza te między ludźmi. Jednoczy i scala. Jest silne i elastyczne.

219,00 259,00 

Nasza kultura i obecny styl życia niestety nie sprzyjają zwolnieniu biegu. Czas przed świętami zdaje się być często pełnym chaosu, stresu i mnóstwa obowiązków.

Dlatego to, co możesz zrobić w tym okresie dla siebie, dla zadbania o swój dobrostan – to zrzucić z siebie wszelkie: muszę, powinnam, oczekują ode mnie i skupić się na swoich własnych emocjach i potrzebach. 

Niech to będzie dla Ciebie czas, w którym z czułością, powoli domykasz ten rozdział swojego życia. Nie patrz na swoje życie z punktu porażek i tego co mogłaś zrobić lepiej, inaczej.

Zobacz w nim wszystkie piękne zdarzenia, w których mogłaś uczestniczyć a z tego, co nie wyszło, co poszło nie tak – z radością wyciągnij wnioski. Ciesz się z nich niczym Tomas Edison, który chwalił się swego czasu, że odkrył co najmniej 1000 sposobów, na to jak na pewno nie będzie działać żarówka.

A jeśli bardzo mocno jesteś zakorzeniona w tradycji gotowania i świątecznego pędu to pamiętaj, że kiedyś wspólne kolędowanie i śpiewanie pieśni miało na celu obudzenie wśród zgromadzonych poczucia wspólnoty i jedności. Był to czas celebracji przyjaźni, wspólnego ciepła.

Składano sobie wzajemnie życzenia, które pełniły funkcję pomyślnych wróżb i w zamian obdarowywano się czymś słodkim albo drobnym podarkiem. 

I niech ten czas, od początku przesilenia zimowego, będzie dla Ciebie czasem zadumy, refleksji i spojrzenia na swój miniony rok z radością. 

Ciekawostka!

Istotnym rytuałem Szczodrych Godów była Wielka Uczta, a na niej 12 różnych potraw, które symbolizowały 12 miesięcy w roku. Oczywiście kosztowało się każdej po trochu, by zapewnić sobie szczęście i pomyślność w każdym miesiącu.

Moc płomienia czyli dlaczego warto palić świeczki

Moc płomienia czyli dlaczego warto palić świeczki

„Przy świecach można ogrzać duszę. Świecą można oświetlić drogę na tamten świat. Świeca to światło, a światło odstrasza złe moce”.

Angelika Kuźniak, Soroczka

Ogień od zawsze miał znaczenie symboliczne i bardzo praktyczne. Nie tylko jako wielka sterta żarzącego się drewna, ale i jako płomień świecy.

Gdy na świecie nie było jeszcze elektryczności to właśnie świeca rozjaśniała wieczorny mrok, jednocześnie sprawiając, że wnętrze izby stawało się przytulną przystanią. Jednakże to była tylko jedna z wielu funkcji płomienia. Wierzono bowiem, że może on także odpędzać nieczyste moce oraz stanowić ochronę przed szkodliwym działaniem złych duchów. Ogień miał też chronić nowonarodzone dziecko i zapewnić mu pomyślność.

 

Co nam daje obcowanie z ogniem?

Niegdyś, ogień był dla nas synonimem bezpieczeństwa. Chronił nas nie tylko przed zimnem, ale i przed drapieżnikami i wrogiem. Dawał znać, aby tu się nie zbliżać. Ogień zapewniał też pożywienie. Wraz z ujarzmieniem ognia – mogliśmy znacząco poszerzyć swoją dietę.

Ale ogień był dla nas ważny z jeszcze jednego powodu – dawał ciepło – to zewnętrzne i wewnętrzne. Był miejscem, wokół którego wszyscy się gromadzili i ogrzewali się. Pozwalał na to, aby być razem. Aby zebrać się wokół ogniska i poczuć wspólny rytm serca.

Ciekawostka!

Prawdopodobnie już milion lat temu człowiek mógł mieć dostęp do ognia, w formie rozpalonego ogniska – tak podają dane archeologiczne, które pochodzą z jaskini Wonderwerk w Republice Południowej Afryki.

I choć nie do końca wiemy, czy był to ogień rozpalony przypadkowo czy świadomie, to jedno jest pewne – ogień jest z nami dużo dłużej niż nasza umiejętność posługiwania się nim.

Teraz, w dobie sztucznego światła, większość z nas tęskni za ogniem.

I choć nie zawsze możemy zaplanować ognisko z bliskimi, to jednak zawsze możemy zapalić świeczkę.

Dzisiaj ogień nie tylko symbol, ale przede wszystkim głębokie wspomnienie, które ogrzewa nas od wewnątrz. Świeczka tworzy klimat, pozwala przypomnieć sobie, że o to, co najważniejsze trzeba dbać. Zwłaszcza w tym okresie zimowym.

Ciekawostka!

Czy wiesz, że niegdyś określało się zimę okresem ukrytego rozkwitu?

Zima to był czas odpoczynku. Refleksji nad minionym rokiem, wyciąganiem wniosków i planowania przyszłych działań.

To właśnie zimą drzewa wypuszczają nowe pąki. Zauważ to, gdy będziesz na spacerze. Teraz otulone są skorupką, aby wiosną szybko rozkwitnąć. 

Płomień świecy sprawia, że coś w nas odżywa i intuicyjnie powraca do czasów, w których nasi przodkowie żyli w ogromnym połączeniu z naturą i jej cyklicznością, a także uznawali siłę i wagę każdego z żywiołów.

Symbolika, jaką niesie za sobą świeca, łączy ludzi z różnych miejsc i epok. Jest ponadczasowa. Mówi o tym, co niezależne od różnic kulturowych, geograficznych – o tym co sprawia, że jesteśmy ludźmi.

Płomień daje nadzieję, daje ciepło i wsparcie, a świeca ma w swoim rdzeniu połączenie wszystkich żywiołów. Jest tutaj ogień oraz woda, którą symbolizuje płynny wosk, knot stanowi element ziemi, a dym – powietrza.

Jakie woski można spotkać w świecach i który z nich jest najlepszy?

Obecnie można zakupić wiele rodzajów świec, które mogą być tworzone z parafiny, wosku sojowego, lub też wosku rzepakowego, który wciąż stanowi nowość na rynku.

Wiadomo już, że parafina jest szkodliwa i niebezpieczna dla zdrowia, a to wszystko przez składniki jakie wydzielają się w czasie spalania (benzen i toluen), które mogą powodować problemy skórne, podrażnienie oczu, a także kłopoty z oddychaniem i koncentracją.

Również wosk sojowy nie jest tak wspaniały jak się wydaje – jest on bowiem transportowany z Ameryki do Europy, a do jego wyrobu potrzebne jest użycie chemikaliów – nie może więc być on zaliczany do produktów organicznych, ani przyjaznych środowisku.

Zupełnie inaczej jest z woskiem rzepakowym, który nie tylko jest pochodzenia roślinnego, lecz również jest pozyskiwany z lokalnych upraw.

Nie ma w sobie toksycznych substancji i jest biodegradowalny. Poza tym woski z rzepaku palą się nawet 2 razy wolniej niż te z parafiny i nie trzeba obawiać się kopcenia, czy negatywnych dolegliwości.

świeczka o zapachu #wolnowolniej

120,00 

Poprzednia najniższa cena: 120,00 .

2 w magazynie

I dlatego właśnie świece, które tworzę, oparte są na bazie wosku rzepakowego, a ich aromat (za sprawą naturalnych olejków eterycznych) sprawia, że ma się wrażenie bycia w naturze.

Zwłaszcza w ten zimowy czas, wprowadź magię i ciepło ogniska do swojego domu. Zrób sobie prezent i wybierz tą świecę, która da Ci najwięcej radości (albo wszystkie razem!).

świeczka aromaterapeutyczna
“Zimowa depresja” – skąd się wzięła i jak sobie pomóc?

“Zimowa depresja” – skąd się wzięła i jak sobie pomóc?

„Dopiero w samym środku zimy przekonałem się, że noszę w sobie niepokonane lato”.

Albert Camus

Grudzień. O godzinie dziewiątej, o której normalnie powinno być widać słońce – za oknem jest ciemno, szaro, pada deszcz…  Zamiast czuć energię do działania, czujemy, jak powoli znika nasz dobry nastrój, mamy coraz mniej energii i mniejszą chęć na jakiekolwiek aktywności.

Gdy taki stan trwa dwa, trzy dni, a potem wracamy do siebie – możemy powiedzieć, że jest to całkiem normalny stan, spowodowany mniejszą ekspozycją na słońce. Jednak gdy utrzymuje się dłużej, a do tego dochodzą takie uczucia jak apatyczność, zaburzenia snu, niechęć do kontaktu z bliskimi – wtedy możemy już podejrzewać SAD, czyli sezonową chorobę afektywną zwaną również zimową depresją.

Co jest jej przyczyną?

SAD – z angielskiego “smutny”. Choroba pierwszy raz zidentyfikowana w 1984 roku przez brytyjskiego psychiatrę, dr. Normana E. Rosenthala jako cykliczna depresja zbieżna z porami roku, zazwyczaj osiągająca swoje apogeum w środku zimy.

Odpowiedź jest bardzo prosta i oczywista. A żeby tego było mało, lekarstwo, na depresję zimową, każdy z nas ma pod ręką.

Najprościej mówiąc – sezonowa depresja bierze się z braku słońca. A dokładniej – z konsekwencji jego braku!

Poziom melatoniny (hormonu snu) regulowany jest przez światło. Gdy jej brakuje, obszar w naszym mózgu zwany szyszynką sprawia, że wytwarzamy więcej melatoniny – przez co czujemy się znużeni, zmęczeni, senni… stajemy się apatyczni, ociężali.

Światło, które do nas dociera ma też niebagatelny wpływ na nasze samopoczucie i dobry nastrój.

ego ilość wpływa również na stężenie serotoniny (hormonu szczęścia) w naszym organizmie. A małe stężenie serotoniny oznacza nic innego jak smutek, który, jeśli trwa długo, może prowadzić do chandry braku chęci na jakąkolwiek aktywność.

Ciekawostka!

W czasie zimy, gdy jest pochmurno, natężenie światła będzie aż sto razy mniejsze niż latem w czasie słonecznego dnia i aż trzy razy mniejsze niż na wiosnę. To robi różnicę!

Jak pomóc sobie w czasie zimowej depresji?

Przede wszystkim łap każdy promień słońca! Wychodź na spacery niezależnie od pogody! I czerp ze świeżego powietrza jak najwięcej radości!

Z początku nie będziesz miała na to najmniejszej ochoty. Ale uwierz mi, nawet kilka minut na świeżym powietrzu, pod gołym niebiem – jest w stanie zrobić cuda!

Ciekawostka!

Czy wiesz, że okna, zwłaszcza te brudne (!) są w stanie pochłonąć od 40 do 70% promieni słonecznych?

Można też zaopatrzyć się w lampy przeciwdepresyjne, których naświetlanie jest bezpieczne i wspiera docieranie odpowiedniej ilości stężenia światła do naszych oczu.

Warto też znaleźć swój rodzaj aktywności fizycznej! Poczucie sprawczości, widoczne efekty i serotonina, która wydziela się w czasie ćwiczeń sprawia, że od razu czujemy się lepiej!

Co może być tą aktywnością? Regularne ćwiczenia we własnym domu (ja ćwiczę codziennie rano, tuż po powrocie z porannego spaceru z psem), zajęcia taneczne, pływanie, spacery z rodziną lub zwierzakami w pobliskim lesie lub parku…

Cokolwiek, co przynosi Ci radość – jest dobrym wyborem! 

Co jeszcze możesz zrobić dla siebie, gdy czujesz pogarszający się nastrój?

Dużo mogą zmienić codzienne rytuały. Małe rzeczy, które pozwolą Ci na chwilę zatrzymać się, odpuścić, wyciszyć.

To może być wypicie kawy w ciszy – bez telewizji, radia, kolegów w pracy.
To może być ograniczenie bodźców. Wyłączenie telewizora na rzecz radia. Nie rozprasza ani nie absorbuje Cię wtedy migoczący ekran.

To może być samodzielne przygotowanie zimowej herbaty! Dodanie do niej pomarańczy, imbiru i miodu – coś, czego w ciągu lata nie pijemy.

To może być także otulenie się leśnym zapachem. Na pewno słyszałaś o lasoterapii. 

Czy wiesz, że…

badania pokazują, że wystarczy przez 30 minut otaczać się naturalnymi olejkami leśnymi, aby nasz mózg zaczął odczuwać dokładnie te same emocje, których doznajemy będąc fizycznie na spacerze w lesie?

Aby zwiększyć ten efekt, należy zamknąć oczy i skupić się na odczuwaniu zapachów.

64,00 

5 w magazynie

A jeśli spojrzymy na zimę z oczami naszych przodków, zauważymy, że zima to czas spokojnego, powolnego odradzania.

To czas, w którym zakończyliśmy już prace na dworze, w polu i nareszcie możemy odpocząć. Poświęcić czas sobie, swoim bliskim, zajrzeć w głąb siebie i zastanowić się – jaki ma być ten przyszły rok? Czego od niego oczekujemy? 

Zima to czas wzrastania naszych pomysłów, marzeń i planów.

Znajdź bezpieczne miejsce w swoim domu i zastanów się za co jesteś wdzięczna. Co Ci się udało? Z czego jesteś duma? I co musiałoby się wydarzyć, abyś w przyszłym roku chciała otworzyć szampana!

A jeśli chcesz pamiętać o tym, co dla Ciebie ważne, o chwilach dla siebie i ze sobą to zapraszam Cię po piękną przypominajkę, Twój Manifest życia wolniej

 

Zima jest pięknym i bardzo potrzebnym czasem, jeśli tylko będziemy pamiętać – dlaczego tak ważna jest w naszym życiu. W naszej drodze w głąb siebie.

 I choć może to być utrudnione, gdy za oknem brak upragnionego światła, to jednak z odpowiednim nastawieniem, wsparciem i przypominajką – ten okres roku może być bardzo piękny dla każdej z nas.

Ściskam Cię mocno
Asia