W udanych związkach nie ma prywatności?

Kiedy związałam się z Dawidem, nie mogłam zrozumieć jego oporów przed dotykaniem jego telefonu komórkowego. Nie ważne, że chciałam sprawdzić tylko godzinę. To był jego telefon i już! Było to dla mnie o tyle dziwne, że ja nie widziałam nic złego w pokazaniu mu moich (chociażby) smsów.

Jednak pochodzimy z totalnie różnych rodzin. Ja pochodzę z domu, w którym nie ma tajemnic. Od małolata wiem wszystko! O wszystkich problemach, sekretach, pinach do kart płatniczych – już w przedszkolu znałam je na pamięć. W naszym domu nigdy nie było problemu z otwieraniem cudzej poczty. Kiedy przychodził list do mojego taty, otwierałam go, dzwoniłam do taty i mówiłam co przyszło.

Jakie więc mój facet ma przede mną tajemnice? Dlaczego tak bardzo nie pozwala dotknąć swojego telefonu? Planujemy wspólną przyszłość… .

granice prywatnosci min

W udanych związkach nie ma prywatności?

Kiedy pytałam Dawida, dlaczego nie pozwala dotknąć swojego telefonu czy komputera, zawsze odpowiadał “bo nie, bo jest mój”. Wkurzało mnie to. Mój telefon Dawid brał kiedy chciał, dlaczego więc w drugą stronę to nie działało?
Gdybym zadała to pytanie na niejednym forum Internetowym, dostałabym takie odpowiedzi:
– Na pewno kogoś ma! Mój też wszędzie chodził z telefonem a potem okazało się, że ma kochankę!
– Na pewno coś ukrywa… .
– Gdyby cię kochał dałby ci!
– Ja bym zostawiła faceta gdyby tak się zachowywał!
– Zdradza cię. To pewne!

I wiecie co? Każdy z tych komentarzy powielony dziesiątki jak nie setki razy – tylko nakręcałby moją paranoję! Przez jakieś obce, nieszczęśliwe w związku kobiety mogłabym stracić zaufanie do mojego faceta. Czy to nie absurd – wierzyć obcym osobom bardziej, niż swojemu facetowi?

 

Z perspektywy czasu uważam, że to dobrze, że Dawid wtedy nie pozwalał mi na “zabawę” jego telefonem. To była dobra lekcja zaufania! W związku nie chodzi o to by siebie kontrolować na wzajem, a żeby sobie ufać. Nie nakręcać się, nie wymyślać czarnych scenariuszy, nie ulegać słowom i czarnym proroctwom obcych, nieszczęśliwych ludzi. W związku chodzi o spokój w byciu razem.
I tego spokoju, tego zaufania, tej niechęci do kontrolowania – trzeba się nauczyć. Nie można wszystkiego żądać i wymagać. Nie można takiego zachowania usprawiedliwiać “skoro wie, że mam problem z zaufaniem, to powinien mi tym bardziej dać!” Nie można pogłębiać paranoi. Ze swoimi paranojami musimy radzić sobie sami.

 

Brak tajemnic, to brak problemów.

Dziś mam dostęp do Dawida facebooka, telefonu, komputera. Jeśli tylko mam ochotę – mogę wejść na jego profil i przeczytać wszystkie wiadomości. Ale… odkąd mam do niego dostęp – ani razu na niego nie weszłam. Dlaczego? Bo każdy ma prawo do swojej prywatności. Do swoich spraw.

Nie wyobrażam sobie być w związku, w którym nie ufałabym, że on nie romansuje z innymi kobietami. Idąc do pracy zastanawiałabym się, czy nie ma tam kochanki. A w związku nie ma nic gorszego od braku zaufania! – Tym bardziej, gdy ten brak zaufania jest bezpodstawny.Mimo, że żyjecie razem, dzielicie wspólne łóżko – każde z Was ma prawo do prywatności. Do kolegów i koleżanek. Jeśli chcecie burzyć się na to, że on piszę z jakąś koleżanką z pracy, zastanówcie się czy Wy jesteście w porządku, czy nie zachowujecie się tak samo? Czy nigdy nie rozmawiacie z obcymi facetami (z pracy) na prywatne tematy, nie piszecie z nimi smsów (nawet służbowych), nie rozmawiacie na fb? Czy to, że Wy z nimi piszecie sprawia, że prowadzicie podwójne życie i macie kochanka na boku? Nie. Tak samo, jak to nie znaczy, że poprzez smsy zdradza Was wasz facet. Nie popadajmy w paranoje.

Kosmetyki (nie) testowane na zwierzętach

Kiedy byłam na studiach, mieliśmy taki przedmiot jak toksykologia. Składową zaliczenia przedmiotu było przedstawienie dowodów naukowych (badań) działania pewnego dodatku do żywności na zwierzęta, in vitro, in vivo. Moja podgrupa dostała słodzik – acefulfam K, który jest dość powszechny. Ja miałam skupić się na zwierzętach. Doznałam szoku! Czytałam wszystkie badania naukowe, a moja wyobraźnia sięgała zenitu! Reakcje zwierząt na poszczególne dawki substancji, traktowanie zwierząt czysto doświadczalnie, czas zgonu grup doświadczalnych… .


Znasz bajkę Pinki i Mózg? To bajka o dwóch myszach doświadczalnych, które żyły w jednej klatce. Prawdziwe badania nie są przeprowadzane na dwóch zwierzętach. Są przeprowadzane na kilku grupach zwierząt! Zazwyczaj masz próbę kontrolną, czyli zwierzęta (najczęściej myszy, króliki, świnki morskie – których organizm jest najbardziej zbliżony do naszego) którym nie dzieje się krzywda. Dawka którą one zażywają, dostają – wynosi 0. Do tej grupy porównujesz reakcje następnych grup. Wymyślasz sobie kilka dawek substancji i zgaduj_zgadula obserwujesz, która grupa zwierząt przeżyje, u której najpóźniej (lub w ogóle) wystąpią zmiany.

Kiedy się o tym uczyłam, brzmiało to dla mnie koszmarnie. Ale nigdy nie miałam styczności ani z badaniami na zwierzętach, nigdy nie widziałam tych zwierząt w laboratorium, ani po zabiegu. Aż do pewnego dnia… . Na studiach poznałam dziewczynę, która miała świnki morskie. Świnki zabrane z laboratorium dzięki Stowarzyszeniu działającemu na rzecz właśnie świnek morskich. Opowiadała mi, że kiedy je wzięła jedna miała łysiejące plamy, druga zapalenie spojówek. Mówiła też, że organizacja ma do oddania w dobre ręce… – około 40 sztuk świnek morskich, odebranych facetowi, który rozmnażał je w celu sprzedaży instytucjom badawczym. Trzymał je w szopie. Rozmnażał jak popadnie.

Brzmi strasznie, prawda? Ale zaraz będzie lepiej.

Ostatnio trafiłam na drastyczną reklamę. Kampanię przeprowadziła firma LUSH.

W kampanii trwającej 10h, kobieta wcieliła się w rolę królika doświadczalnego. Pokazywano publiczności jak wyglądają testy na zwierzętach i co z tymi zwierzętami dzieje się później.
To straszne, ale taką właśnie drogę przechodzi większość popularnych marek! Jeśli jesteś ciekawa, jakie marki testują swoje produkty lub ich komponenty na zwierzętach – kliknij tu.

 

Podział obowiązków w domu

Podział obowiązków w domu, to nie lada wyzwanie! Wyobraź sobie, że poznałam małżeństwo, w którym żona zaznaczała mężowi w kalendarzu co i kiedy ma zrobić. Kiedy to on ma obowiązek umyć okna, kiedy to on ma obowiązek odkurzyć mieszkanie itd. Złapałam się za głowę! Niby dorośli, niby małżeństwo, niby mieszkają razem – a plan układany jak dla dziecka, którego uczy się odpowiedzialności. Paranoja!

Facet to nie dziecko! Żona to nie matka!

Co to jest, by kobieta miała pilnować męża w obowiązkach domowych? Decydując się na wspólne życie, decydujecie się na wspólne śmiecenie, wspólne zostawianie brudnych naczyń w zlewie a brudnych skarpetek w koszu na bieliznę. Decydując się na wspólne życie, decydujecie się też na wspólne robienie zakupów i wspólne sprzątanie.

Ty, jako kobieta – nie masz obowiązku prowadzenia domu. Żyjemy w 21 wieku i stereotyp kobiety kury domowej poszedł już dawno do lamusa. Żyjemy w czasach, kiedy i mężczyzna i kobieta pracują, razem zarabiają, razem utrzymują dom. Dlaczego więc Ty miałabyś sprzątać, a Twój facet grać w LOLa czy inne WoC?

5
Nienawidzę zmywać. No nienawidzę czystą nienawiścią i staram się tego nie robić. Dawid nie ma z tym problemu. Mój ukochany Ślązak pochodzi z domu, w którym na bieżąco każdy po sobie zmywał. Ja natomiast, nie mam problemu z odkurzaniem, myciem podłóg i okien. Kiedy jest czas zetrzeć kurze – ścieram. Kiedy jest czas pozmywać naczynia – Dawid zmywa.

Nie mamy harmonogramu sprzątania – nie jesteśmy współlokatorami. Jesteśmy parą, która zdecydowała się na wspólne życie, wspólne mieszkanie i wspólne dbanie o dom. My nie pomagamy sobie w sprzątaniu. My sprzątamy razem – tylko różne rzeczy.

mynaogródku3
Nie mam do Dawida pretensji, że brudne skarpetki czy koszulka leżą drugi dzień pod łóżkiem. To jest życie. Nasze życie w pędzie. Dawid też nie ma mi za złe, że sterta moich ciuchów leży na krześle. To jesteśmy my! Nie udajemy przed sobą pedantów. Czujemy się swobodnie w swoim towarzystwie. A przede wszystkim mamy do siebie niepisane zaufanie. Każde z nas wie, że drugie nie dopuści do zapuszczenia mieszkania i nie będzie chciało żyć w wiecznym syfie.

boczek1
mynaogródku2

Facet – to nie dziecko. Nie musisz go pilnować na każdym kroku, a Ty nie Atlas – nie musisz dźwigać na swoich barkach całego świata.


Kobieto! Daj sobie luzu! Dom się nie zawali.

 

Najpierw ślub cywilny…

Choć 10 lat żyliśmy na odległość, po wspólnym zamieszkaniu nie rozstawaliśmy się dłużej niż na 2 noce. Miało to swoje plusy – WOLNOŚĆ! W dni bez Dawida mogłam odpocząć, zająć się swoimi sprawami, maseczkami, wylegiwaniem się w wannie, zabawą w photoshopie do białego rana bez słuchania “Misiu, kładź się spać”, “Misiu, długo jeszcze?”

twingo
Ale stało się! Dawid opuścił mnie na cały tydzień! Strasznie tęskniło nam się do siebie. Czuliśmy, że mamy totalnie zaburzony rytm dnia. Człowiek to szybko się przyzwyczaja do
dobrego, wiesz? Ta rozłąka sprawiła jedno – zdecydowaliśmy się wziąć ślub cywilny jeszcze w tym roku!

Dwa śluby?! Pójdziecie z torbami!

Na zrobienie wesela w tym roku nie będzie nas stać, a tym bardziej we wrześniu, kiedy planujemy odebrać mieszkanie. Teraz też nie mielibyśmy głowy do latania na nauki, szukania wodzireja itd. Zdecydowaliśmy się na kameralną uroczystość. Już we wrześniu tego roku, spotkamy się my i świadkowie w urzędzie stanu cywilnego. To w ich obecności podpiszemy dokumenty i stanę się posiadaczką dwuczłonowego nazwiska. I to będzie tyle. Bez gości, bez przyjęcia, bez… – obrączek. A później może zrobimy grilla?

mynaswoim

Jak to?! Bez obrączek?!

Tak! Obrączki postanowiliśmy “zatrzymać” na ślub kościelny, kiedy otaczać nas będzie rodzina i przyjaciele. Nałożenie sobie obrączek (dla nas) będzie zwieńczeniem sakramentalnego tak i złączeniem się. I pół żartem, pół serio – nie odbierzemy naszym gościom (a szczególnie tej bliskiej rodzinie, która nam szalenie kibicuje) widoku jak zakładamy sobie obrączki.

renault twingo 16

twingo spot

 

Moja mama to wariatka!

Moja mama ma niesamowicie pogodne usposobienie. Już kiedy byłam w podstawówce zarzuciłam jej: Zachowujesz się strasznie dziecinnie! Chcesz do nas pasować, ale Ty nie jesteś młodzieżowa! 

Ooooj nie wiedziałam wtedy, jak bardzo się miliłam! Moja mama nie udawała. Nie chciała się nam, młodzieży przypodobać. Ona po prostu, zwyczajnie była i jest wesoła. Nie widzi problemów. Nie stwarza sztucznych. Czasami mnie osłabia. Czasami jej żarty są na żenująco niskim poziomie. Czasem, to jest najlepsze co spotyka mnie w ciągu dnia!

perfumy konwaliowe
Nikt, tak jak moja mama nie potrafi mnie zaskoczyć. Nikt, tak jak ona nie ma dystansu do siebie. I nikt, tak jak ona nie jest sprawiedliwy. Choć jesteśmy zupełnie różne, uwielbiam jej poczucie smaku. To ona zaszczepiła we mnie pasję do handmade’u. To ona nauczyła mnie niepoprawnego optymizmu. Gdy byłam w przedszkolu, byłam straszną pesymistką! Wszystko było na nie, było negatywne. Ona kazała mi codziennie wybrać z dnia 3 rzeczy, które były dobre. Choćby to miały być najgłupsze rzeczy! Dziś, dzięki niej, mam pogodne życie. Dzięki niej, w beznadziejnej sytuacji zawsze znajduję pozytywne światełka. Bo nieważne jak źle jest, zawsze może być gorzej – a więc jak jest? Dobrze jest!

płukanka do włosów yves rocher

To właśnie mama ratowała mnie w podstawówce, kiedy książka którą wypożyczyłam z biblioteki straciła kartkę. Ona broniła mnie u wychowawczyń, kiedy niesłusznie dawały mi uwagę. Kiedy ja czułam totalną beznadzieję, bo nie potrafiłam poradzić sobie z rozprawką z polskiego czy plastyką – ona w sekundę ratowała świat. Czasem niedorzecznie – ale w tym szaleństwie była metoda!

konwalie
Mama, nauczyła mnie podejścia, że każdy dzień jest świętem. Każdego dnia mamy zachowywać się tak, jakby były walentynki, urodziny, dzień matki i dzień dziecka. Każdego dnia mamy być dla siebie dobrzy. Każdego dnia mamy dbać o siebie, być uczynni i mili. Każdego dnia mamy się uszczęśliwiać. Mama nauczyła mnie, że nie muszę myśleć o siebie, bo inni to robią. To najfajniejsza zasada mojego domu! Nie muszę martwić się czy będę miała co jeść czy pić w pracy. Oni (z tatą) będąc w sklepie pomyślą o mnie i kupią mi sok. Nie muszę się martwić, że budzik mi nie zadzwoni. Oni czuwają, i w razie co przyjdą mnie obudzić. A kiedy zobaczą w sklepie mój ulubiony słodycz – kupią mi go ot tak, bo wiedzą, że za nim szaleję.

Moja mam to zdecydowanie ktoś, kto zasługuje na wszystko co najlepsze! I dlatego tak niesamowitą radość daje mi sprawianie jej prezentów. Choćby już 2 dni przed Dniem Matki.

plakaty do pobrania

dobra mama tomama rycerzmama wie więcej niż google

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • kliknij plakat aby pobrać
  • wszystkie plakaty mają format A4 i są zapisane w formacie .jpg
  • do użytku własnego, zabrania się kopiowania i sprzedawania

 

skomentuj

Zdrada w związku

Powiedzieć jej o zdradzie czy nie? 
Są zwolennicy nie mówienia. Przyznanie się do zdrady byłoby (zazwyczaj) równoznaczne z rozstaniem. A przecież dobrze Wam w tym związku. Kochacie się, dbacie o siebie, możecie na siebie liczyć. Znacie się już na tyle dobrze, że możecie o wszystkim pogadać. Nikt tak jak on Cię nie rozumie. Tylko w Tobie on ma takie oparcie. Nie wyobrażasz sobie bez niej życia. Po co więc to psuć? Po co mówić o chwilowym skoku w bok i wszystko niszczyć, skoro to było niewinne, nic nie znaczyło?

Czego byś nie zrobił – i tak Cię skrytykują

Jeśli nie przyznasz się do zdrady – zarzucą Ci, że nie masz jaj. Jesteś słaby. Miałeś odwagę zdradzić, a nie masz odwagi się do tego przyznać – jesteś cienias. Jesteś dupa nie facet. Prawdziwy facet musi mieć jaja! Prawdziwy facet musi umieć podnieść czoło i przyznać się do błędu! To o honor chodzi! Z resztą, chyba nie chcesz budować Waszej przyszłości na kłamstwie, prawda?
– Jakby zdrada była honorowa. Jak można kogoś zdradzić, a “powiedzieć czy nie” rozpatrywać przez pryzmat przyzwoitości, odwagi, jaj? Jeśli zdradziłeś – jesteś słaby. I czy się przyznasz czy nie nic tego nie zmieni.

Jeśli się przyznasz – zarzucą Ci, że zrobiłeś to dla swojej wygody. Dręczyło Cię sumienie i wyrzuciłeś ten ciężar z siebie obarczając nim niewinną kobietę. To mega słabe zachowanie. Powinieneś mieć jaja i zachować to dla siebie. Powinieneś być twardy i sam zmagać się z tym co zrobiłeś. Powinieneś stanąć twarz w twarz ze swoim sumieniem i codziennie staczać z nim bitwę, ilekroć spojrzysz na tą zakochaną w Tobie dziewczynę.

Złote Rady

Kiedy kobieta dowie się o zdradzie, najgorsze są złote rady jej przyjaciółek. 99% z nich powie wtedy:
– zerwij z nim – jak zdradził raz, będzie Cie zdradzał cały czas!
– zerwij z nim – on nie jest Ciebie wart!
– jak zdradziłto nie kocha – ja bym zerwała – nie mogłabym żyć z kimś kto mnie okłamywał i zdradził.

Nie wiem kto jest głupszy: osoba wypowiadająca te słowa, czy ta, która ich słucha. Bo wiesz, ja kiedyś słodziłam herbatę, a kawę piłam z mlekiem. Dziś nie słodzę ani jednego, ani drugiego, a mleko? Nawet nie wiem czy mam w lodówce. Ale wiem jedno: to mój problem i moja sprawa. I chcę się z tym uporać sama. Nie chcę mącenia w głowie. Jestem jedyną osobą, która zdrajce zna tak jak ja, i która zna ten związek. Zna jego dobre i złe strony.

DSC_0017_m

O zdradzie trzeba powiedzieć.

Choćby z racji tego, że jak się nasrało, to trzeba posprzątać. Karą nie jest dręczące sumienie.Gdzieś tam w podświadomości będzie latał mały smród przypominający co się zrobiło, ale wszystko z czasem ucicha. Może on będzie trochę zimniejszy, może trochę się odsunie od niej. Ale w końcu będzie okej. Natomiast przyznanie się do zdrady – to jest dopiero kara! Może nie zerwiecie ze sobą od razu. Może nie będzie miał wyrzutów sumienia, że przez siebie, swoją głupotę odeszła kobieta, którą kochał Akcja – reakcja. Była zdrada – jest rozstanie i trzeba żyć dalej. W końcu bierzemy odpowiedzialność za swoje zachowanie. Ale jeśli nie zerwiecie… – ona tego nie zapomni. Przez (długie) lata będzie to wypominać. A Ty facet, musisz to wziąć na klatę. Tylko od Was będzie zależało, jak zatańczycie ten taniec. Czy weźmiesz na siebie każdy jej cios? Spokojnie będziesz słuchał jaką jesteś świnią, jak z Ciebie szmata, bo puściłeś się z pierwszą lepszą? Takie słowa bolą. Słuchanie ich codziennie też. Słuchanie pogardy od najukochańszej osoby także. Ona ma do tych słów święte prawo. Zraniłeś ją i to może być jej sposób na strawienie tego. Pogodzenie się. Zrozumienie. Zdrada w związku często jest absurdem, nie wiadomo jak się zachować. Z jednej strony chcemy być dorośli, zachować się z klasą, przyzwoicie, a z drugiej jesteśmy ludźmi. My, kobiety – człowiek z emocji zbudowany, emocjami się kierujący. Czasem nie można nic innego powiedzieć niż po prostu,, zwyczajnie przekląć. Czasem to jedyne co przez gardło przechodzi. O zdradzie trzeba powiedzieć. Musisz dać osobie wybór. Nie możesz zachować się znów egoistycznie i myśleć tylko o swojej przyjemności. Nasrałeś. Musisz dać jej zdecydować, czy chce z Tobą sprzątać ten gnój, czy odchodzi. To jej kolejne, święte prawo, którego Ty nie masz prawa jej zabrać. Nie możesz naciskać. Nie możesz pytać “i co z nami będzie?”. Gówno. Skąd ma wiedzieć? Wszak to niecodzienna sytuacja. Nikt nie wie jak by się zachował w sytuacji, która spotyka go pierwszy raz.

Próba

Jeśli to przetrwacie, to będzie Wasza najcięższa próba. Nic co później się wydarzy, nie zburzy Waszego związku. Bo wszystko można znieść: brak pracy, depresję, agresję spowodowaną trudnościami. Ale zdrada to jest coś, co dotyka. Co dotyka bardziej. Co rani. Nic nie zrani tak jak to.

Ale wszystko przemija. W końcu spokój nastanie. Ale to dwie strony muszą chcieć. Dwie strony muszą się starać, choć jedna ze stron nie musi tego ułatwiać. Każda zdrada jest inna. Czasem jest z jedną osobą, czasem z kilkoma. Czasem jest to jednorazowy wybryk, czasem romans. Ale każda zdrada weryfikuje.

skomentuj-1

Czarna księga – Zwartboek

Hmm czy lubię oglądać filmy? Dobre pytanie. I tak i nie. Mam bardzo wąski zakres gatunków filmowych (jak i książek) które lubię, które mnie interesują, mogą zaciekawić. I tak szukając na wczorajszy wieczór jak zwykle horroru (bo na komedię nie było ochoty) natknęłam się na film “Czarna księga“.

Aż chce się powiedzieć “ach, cóż to był za film!

czarna ksiega

Oglądałam go jednym tchem. Mnie osobiście bardzo wciągnął. Opowiada w bardzo niewielkim stopniu o historii Żydów w 1944r. Jest to raczej historia jednej Żydówki, która uniknęła rozstrzelania przez Niemców i przyłączyła się do Holenderskiego Ruchu Oporu. Chcąc pokazać swą odwagę uwodzi Niemieckiego oficera.

Film jest nawet nie tyle o miłości co o wierności. O zdradzie.

czarna

Ale jeśli masz ochotę go obejrzeć – nie czytaj dokładnego opisu. Po prostu, najzwyczajniej w świecie – obejrzyj. Nie ma sensu wiedzieć co się wydarzy, a po przeczytaniu opisu możliwe, że wszystkiego się domyślisz.

Film skłania do refleksji.
Jakich? To zależy od tego, kto jest odbiorcą.
Jakie były moje? Zostawię to dla siebie. Nie chcę Cię na nic naprowadzać, nic podpowiadać.
Czy skończył się dobrze, czy źle? Nie mam pojęcia, choć obejrzałam cały!

I dlatego warto go obejrzeć!

 

Kiedy facet nie mówi, że kocha

Kiedy facet nie mówi, że kocha

Wiele osób śmieje się z problemów nastolatek płaczących po nocach. Ryk, biadolenie, bo on w ogóle nie mówi, że kocha! Jak on tak może?! To po co on jest ze mną? Czy on mnie w ogóle kocha? A może jest ze mną tylko dla zabawy? Może chce się mną pochwalić przy kolegach tylko?

Dobra, jak masz 30 lat to to i jest śmieszne. Aż ciśnie by powiedzieć: hej, jak facet (chłopak) nie mówi ci, że cię kocha, to znaczy, że ma cię w dupie i cię nie kocha! Sorry, taki mamy klimat. I pewnie często-gęsto tak właśnie jest. Co wtedy? Zerwij. On nie jest ciebie warta, kochana. – Rzygam już takimi tekstami, wiesz?

Znasz piosenkę: powiedz, że mnie kochasz, albo lepiej pokaż. Niech zazdrosny będzie cały wielki świat!

Bo nie chodzi o to, by codziennie mówić sobie jak bardzo się kochamy i ile dla siebie znaczymy. Jasne, fajnie jest to słyszeć. Ja uwielbiam jak Dawid do mnie podbiega, obejmuje i mówi jak to jest ze mną szczęśliwy. Ale… też nie zawsze tak było.

Już Ci to raz mówiłam, i powiem jeszcze raz – każdy z nas jest inny. To, że Ty jesteś wylewna, nie znaczy, że on też musi być. To, że Ty czujesz potrzebę mówienia o uczuciach, nie znaczy, że on też ją ma.
Twój facet wcale nie musi być wyprany z uczuć. No litości! To znaczy tylko tyle, że on potrzebuje czasu, a Ty musisz mu go dać.  I mówiąc “musisz mu go dać” nie mam na myśli tygodnia czy miesiąca. Mam na myśli, tyle czasu, ile on potrzebuje. Nie Ty – on. Pamiętaj, że nie jesteście z tych samych domów. Wychowywaliście się w różnych rodzinach o różnych zasadach. Często też faceci nie są nauczeni takiego okazywania uczuć, zwłaszcza gdy są z rozbitych rodzin. Ty musisz pokazać mu, że wyrażanie uczuć to nic złego. To żadna słabość.  On się musi do nich zwyczajnie przyzwyczaić.

Wyobraź sobie, (serio, historia prawdziwa!), że mam znajomego, który ma już żonę i dziecko. Pracowaliśmy razem. Nasze biurka były obok siebie. Był to koleś o tak specyficznym usposobieniu, o tak specyficznym humorze, że dziwne było, że w ogóle ma żonę! Wyobraź teraz sobie, jak któregoś razu kładzie mi na biurku mandarynkę i mówi oschłe, zimne, obojętne “masz”. I to był szczyt jego okazania sympatii! No zaszczyt jak cholera! I to bez kpiny!

Pamiętaj: Nie każdy w taki sam sposób okazuje uczucia. Nie każdy musi umieć o nich mówić. Jeden będzie potrzebował kilku lat, nim zacznie szeptać Ci kocham cię na dobranoc. A inny powie to od wielkiego dzwonu, bo nigdy nie będzie miał potrzeby mówienia tego. Ale najważniejsze jest to, by znać swojego partnera i wiedzieć jaki jest.
Jeśli szczytem czułości Twojego faceta jest rzucona mandarynka na biurko, nie oczekuj, że zabierze Cię na romantyczną kolację i rejs po Sekwanie. Kochaj go takim jakim jest. Bo nawet takie indywidualne “defekty” potrafią być najpiękniejsze!

Urok pierwszej miłości

Znasz to powiedzenie: pierwszy wybór jest zawsze najlepszy? W kwestii związków może ono dość bardzo śmieszyć! Kto pamięta swoją pierwszą miłość? Czy to będzie kolega z przedszkola, z którym razem graliście główną rolę w przedstawieniu na Dzień Babci? A może chłopak z podstawówki, z którym odprowadzaliście się na przystanek autobusowy? A może chłopak z gimnazjum? Który obejmował Cię na przerwach. Można by tak wyliczać w nieskończoność. Kiedyś usłyszałam cudowne słowa: pierwsza miłość to ta ostatnia. Och, czyż nie są one piękne? Pierwszą miłością jest ten, przy którym się zestarzejemy.

mynaswoim zegrze

Wiesz już, że jesteśmy ze sobą od zarania dziejów. Ale… czy wiesz, że jesteśmy swoją pierwszą miłością? Pierwszym (poważnym) związkiem? Czyż to niesamowite?! Dziś powiem Ci o urokach pierwszej i ostatniej miłości.

Takim najogólniejszym, a za razem najcudowniejszym urokiem jest brak doświadczenia i brak bagażu.

Nie masz żadnych nawyków z poprzedniego związku.
Nie irytują Cię rzeczy, które wkurzały Cię w Twoim ex. W obecnym chłopaku/facecie, nie widzisz nawyków byłego. Jeśli Twój ex zostawiał brudne patyczki do uszu na umywalce lub pralce, a Ty usilnie próbowałaś go tego oduczyć – za pewne zwrócisz na to uwagę przy obecnym partnerze. Może się zdarzyć, że zareagujesz wtedy nieadekwatnie do sytuacji. Żadna kobieta nie będzie Ci się dziwiła. Wszak tyle walczyłaś z byłym by wyrzucał te cholerne patyczki do kosza! No litości, ile można gadać? Nie ważne, że facet już nie ten. Ważne, że te cholerne patyczki dalej nie są w koszu.

zalew zegrzyński_2

Uczycie się razem.
Razem uczycie się rozwiązywać konflikty. Razem uczycie się cierpliwości i zrozumienia. Żadne z Was nie wie jeszcze, jak odgrywać taniec kochanków. On biedny jeszcze nie wie, że kobiety są wylewne. Że jak coś przeskrobie, będzie o tym słuchał w nieskończoność. Ona zaś nie wie jeszcze, że im więcej będzie gadać, tym bardziej on będę się od niej odcinał, byle nie słuchać krytyki. On nie wie, że kobiety w te dni TAK mają. Ona nie wie, że kumple to kumple, i on musi (bo chce) z nimi wyjść i nie ma zmiłuj.

zalew zegrzyński_4

Gdy jesteś dorosła te zachowania są śmiesznie normalne. Takie oczywiste. Ale kiedy to jest Twój pierwszy poważny związek – ok, kiedy to był mój pierwszy poważny związek – nie miałam o tym pojęcia. Nasz związek był o tyle specyficzny, że jako dzieci złączyliśmy się na odległość. Jego wyjścia z kolegami były dla mnie czasem, kiedy ja nie mogłam z nim porozmawiać, kiedy on jest offline. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że każde potrzebuje czasu dla siebie i związek nie polega na ciągłym chodzeniu za rączkę i spędzaniu każdej wolnej sekundy razem. Teraz to wiemy…. .

 

Zrzut ekranu 2016-05-12 o 23.15.51

A najpiękniejsze w pierwszej, a za razem ostatniej miłości jest to, że z nikim innym nie dzieliliście się planami na przyszłość. Nikomu innemu nie opowiadałaś, jak wyobrażasz sobie swój dom, swój salon, swoją sypialnię. Z nikim nie snułaś planów kim będziecie w przyszłości, ile będziecie mieć dzieci i jak je nazwiecie. Wszystkie plany, marzenia zaczynają się i kończą na Was. Od A do Z.