Kiedy facet nie mówi, że kocha

Wiele osób śmieje się z problemów nastolatek płaczących po nocach. Ryk, biadolenie, bo on w ogóle nie mówi, że kocha! Jak on tak może?! To po co on jest ze mną? Czy on mnie w ogóle kocha? A może jest ze mną tylko dla zabawy? Może chce się mną pochwalić przy kolegach tylko?

Dobra, jak masz 30 lat to to i jest śmieszne. Aż ciśnie by powiedzieć: hej, jak facet (chłopak) nie mówi ci, że cię kocha, to znaczy, że ma cię w dupie i cię nie kocha! Sorry, taki mamy klimat. I pewnie często-gęsto tak właśnie jest. Co wtedy? Zerwij. On nie jest ciebie warta, kochana. – Rzygam już takimi tekstami, wiesz?


Znasz piosenkę: powiedz, że mnie kochasz, albo lepiej pokaż. Niech zazdrosny będzie cały wielki świat!

Bo nie chodzi o to, by codziennie mówić sobie jak bardzo się kochamy i ile dla siebie znaczymy. Jasne, fajnie jest to słyszeć. Ja uwielbiam jak Dawid do mnie podbiega, obejmuje i mówi jak to jest ze mną szczęśliwy. Ale… też nie zawsze tak było.

 

Już Ci to raz mówiłam, i powiem jeszcze raz – każdy z nas jest inny. To, że Ty jesteś wylewna, nie znaczy, że on też musi być. To, że Ty czujesz potrzebę mówienia o uczuciach, nie znaczy, że on też ją ma.
Twój facet wcale nie musi być wyprany z uczuć. No litości! To znaczy tylko tyle, że on potrzebuje czasu, a Ty musisz mu go dać.  I mówiąc „musisz mu go dać” nie mam na myśli tygodnia czy miesiąca. Mam na myśli, tyle czasu, ile on potrzebuje. Nie Ty – on. Pamiętaj, że nie jesteście z tych samych domów. Wychowywaliście się w różnych rodzinach o różnych zasadach. Często też faceci nie są nauczeni takiego okazywania uczuć, zwłaszcza gdy są z rozbitych rodzin. Ty musisz pokazać mu, że wyrażanie uczuć to nic złego. To żadna słabość.  On się musi do nich zwyczajnie przyzwyczaić.

Wyobraź sobie, (serio, historia prawdziwa!), że mam znajomego, który ma już żonę i dziecko. Pracowaliśmy razem. Nasze biurka były obok siebie. Był to koleś o tak specyficznym usposobieniu, o tak specyficznym humorze, że dziwne było, że w ogóle ma żonę! Wyobraź teraz sobie, jak któregoś razu kładzie mi na biurku mandarynkę i mówi oschłe, zimne, obojętne „masz”. I to był szczyt jego okazania sympatii! No zaszczyt jak cholera! I to bez kpiny!

Pamiętaj: Nie każdy w taki sam sposób okazuje uczucia. Nie każdy musi umieć o nich mówić. Jeden będzie potrzebował kilku lat, nim zacznie szeptać Ci kocham cię na dobranoc. A inny powie to od wielkiego dzwonu, bo nigdy nie będzie miał potrzeby mówienia tego. Ale najważniejsze jest to, by znać swojego partnera i wiedzieć jaki jest.
Jeśli szczytem czułości Twojego faceta jest rzucona mandarynka na biurko, nie oczekuj, że zabierze Cię na romantyczną kolację i rejs po Sekwanie. Kochaj go takim jakim jest. Bo nawet takie indywidualne „defekty” potrafią być najpiękniejsze!

 

To Ci się spodoba!

1 komentarz

  1. panna marzanna

    ” jeśli szczytem jego czułości jest rzucona mandarynka na biurko” hahaha uwielbiam to! <3

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.