Kiedy przedmioty przypominają o ludziach

Zastanawiałaś się kiedyś, jakie przedmioty kojarzą Ci się z poszczególnymi osobami? Kiedy widzisz coś i czujesz brak tych osób?

baba za kierownicą 4
Kiedy wchodzę do łazienki  i widzę otwarty szampon, płyn do kąpieli lub płyn do mycia ciała – od razu przypomina mi się tata. Za każdym razem suszył mi głowę, że powinnam zatkać tubkę. Widząc kłębki kurzu przypomina mi się mama narzekająca na bałagan. Kiedy wybija konkretna godzina – wiem, że powinnam wyjść z psami na spacer. I nie dlatego, że psy są nauczone tej godziny. Mama wpoiła we mnie poczucie odpowiedzialności za drugie istnienie.

asia mynaswoim

Pozostawione skarpetki pod łóżkiem kojarzą mi się z Dawidem. Pamiętam dzień, jakby to było wczoraj, w którym zakochałam się w Dawidzie. Choć coś już między nami iskrzyło, pamiętam jak poszłam do niego do domu, do pokoju, a jego skarpetki białe frote leżały pod łóżkiem. Och, pomyślałam sobie, te skarpetki mogłabym widywać całe życie! Do dziś rozczula mnie ich widok. I choć są kobiety, które nienawidzą widoku brudnych skarpet pod łóżkiem, skarpetki mojego faceta mnie zwyczajnie rozczulają. Widząc je wiem, jak swobodnie czuje się mój facet przy mnie, w tym domu.

mynaswoim 3

I choć są to banalne rzeczy, szalenie ciszy mnie ich wspomnienie. Te głupotki sprawiają, że myślę o najcudowniejszych i najważniejszych mi osobach. A w chwilach wkurzenia się, kiedy jestem na maxa na Dawida zła, kiedy podnoszę te pieprzone skarpetki z pieprzonej podłogi myślę sobie: kurcze jak ja kocham tą małpę. I te pieprzone skarpetki też… .

 

skomentuj-1.jpg

Daj coś od siebie facet!

Kiedy kilka miesięcy temu zaczęłam przygodę z blogowaniem, Dawid dostawał szewskiej pasji!
– Nic tylko na tym komputerze siedzisz!!! – burzył się.

seebloggers 2

Hah, tak jakby on na nim nie siedział całymi dniami – myślałam sobie przewracając oczami. Na nic zdały się tłumaczenia o co w tym chodzi, dlaczego to robię, CO ja w ogóle robię. Dla niego blog oznaczał jedno – nie ma mnie dla niego. Zamiast wspólnie oglądać film przed snem, ja grzebałam w kodzie HTML.

Pasja

Blog stał się dla mnie pasją. Taką samą pasją, jak dla niego jest grzebanie w samochodzie. Co mogliśmy zrobić? Co JA miałam zrobić? Kłócić się? Odpuścić? Porzucić pasję dla JEGO potrzeby posiadania mnie na skinienie palcem? NIE! Nie, nie, nie, nie!

Nie porzucaj siebie

Deklarując chęć bycia w związku, nie pozbawiasz się praw do bycia sobą! Nie musisz z niczego rezygnować! Jeśli masz pasje – to super! To znaczy, że masz ambicje. To znaczy, że czujesz potrzebę rozwijania się. Bycia kimś więcej, niż tylko człowiekiem, którego życie ogranicza się do „praca – dom – praca – dom”.

Żyjemy w Europie!

Kiedy idziesz z facetem na zakupy, nie idziesz 20 kroków za nim. Kiedy idziecie chodnikiem, nie idziesz metr od niego. Idziecie razem! Obok siebie. Bo w związku partnerskim, takim prawdziwym związku nie ma równych i równiejszych. Nie ma ważnych i nieważnych. Gdyby nie Ty – nie było by związku. Gdyby nie on – byłabyś sama. Aby był związek – musi być DWOJE! WAS dwoje! Kiedy przestaniesz dbać o siebie, swój rozwój, swój wolny czas, kiedy porzucisz swoje pasje i zainteresowania na rzecz jego – kim będziesz? Bo chyba nie sobą?

seebloggers 1

Naprawdę chcesz faceta, który ma w nosie Twoje potrzeby?

– Dawid! Prowadzimy bloga RAZEM. Nasz blog jest o nas! Nie wymagam od Ciebie byś pisał notki. Nie wymagam od Ciebie byś grzebał w kodzie za mnie. Ale postaraj się poświęcić mu chwilę na zrozumienie tego co robię, dlaczego robię i o co w tym chodzi, ok?
– No ok. – Powiedział bez przekonania.

see bloggers 4

I tak wymusiłam w Dawida spotkanie blogerów ślubnych, zorganizowanych przez Magdę i Maćka. Tak wymusiłam na nim blogotok i seebloggers. Na blogotoku nie miałam wobec Dawida żadnych oczekiwań. Nie żądałam jakiegokolwiek zaangażowania. Prosiłam o jedno: spróbuj zobaczyć, dlaczego to jest dla mnie ważne i nie psuj mi tego czasu. Postaraj się zrozumieć co mi to daje. Dawid mimo wszystko marudził. Ale nie dałam za wygraną! Dalej rozwijałam swoją pasję, zaczęłam nie tylko szkolić się w blogu, w narzędziach do blogowania, ale i w fotografii dzięki Natalii.

Teraz, po seebloggers Dawid jest ZAJARANY blogowaniem!! Dziś Dawid wspiera mnie. Podsuwa mi pomysły. Zachwyca się jak świetnie, bo INACZEJ, spędziliśmy weekend z Leną i Martą!

see bloggers 3

Dziś Dawid nie krępuje się już dać mi buzi przed fotografem! Przed obcym facetem. Nie boi się krzyknąć: Kochanie, gdzie jesteś?! Nie nudzi się już na prelekcjach. Teraz, na seebloggers Dawid wyciągał wnioski! Słuchał, komentował, wyrabiał sobie opinię. Zgadzał się lub nie. A przede wszystkim zaczął wymyślać co NAM, już nie mi, ale NAM pomoże w blogowaniu.

seebloggers

To, co chcę Ci przekazać, to byś nie odpuszczała. Byś była nieugięta i nie porzucała swoich zainteresowań dla niego. Twoje zainteresowania wcale nie są gorsze od jego ani od niego. Nie są mniej ważne. Jeśli Twój facet ma ochotę siedzieć 5h przy samochodzie – super! Niech siedzi. Ale Ty też masz prawo spędzać czas tak, jak Tobie się podoba. Też masz prawo do śpiewania w chórze, do prób w teatrze i chodzenia na tańce czy jazdę konną.

To jest właśnie cudowne w związku – możesz być sobą! Twój partner to jedyna osoba na świecie, przy której możesz być zajebiście sobą! Nie musisz udawać, nie musisz spełniać oczekiwań. Twój facet, to jedyna osoba, która kocha Cię, wspiera Cię i szanuję każdy Twój wybór – nawet ten zły. Dlaczego? Bo Cię wspiera. I jeśli Ty masz klapki na oczach, jeśli Ty sobie coś wymyślisz, Twój partner powinien być tą osobą, która zachowa trzeźwy umysł i będzie Cię zabezpieczać. Która powie: eee tam, nic się nie stało. Ja Cię Kocham a Ty masz nowe doświadczenie.

skomentuj-1

Jaki jest sens ślubu kościelnego?

Jaki jest więc sens brania ślubu kościelnego, kiedy nie dość, że żyje się w grzechu, to jeszcze się tego grzechu nie żałuje? Mnóstwo par decydujących się na ślub kościelny mieszka razem przed zawarciem sakramentu małżeńskiego. Wiele par nawet uprawia seks przedmałżeński! – ale nie mów o tym nikomu… .
Często widzę jak ludzie kpią z tych, którzy decydują się na ślub kościelny. Przecież nie żyją w czystości. Przecież uprawiają seks, czasem stosują antykoncepcję prowadzącą do niepoczęcia dziecka – a przecież kościołowi zależy na powiększaniu wspólnoty. Często młodzi nie chodzą nawet co niedzielę do kościoła. Jak oni śmią brać ślub kościelny? Hipokryci!

ślub kościelny 2
Historia 1

Niedawno miałam ciekawą rozmowę z ateistą o kościele. Uważał religie za coś głupiego, abstrakcyjnego i wręcz chylił czoło nad umiejętnością manipulacji ludźmi. Według rozmówcy każda religia jest taka sama. Różnią się tylko nazwą boga i zasadami – wszak powstały w różnych częściach świata. Według niego chrześcijaństwo wymyślił jakiś pasterz, wieśniak pasący owce, co nie ma w żaden sposób przełożenia na współczesne czasy, współczesny pęd, szybki styl życia, telefon komórkowy w łapie stojąc w godzinnym korku. Według mojego rozmówcy, wszystkie przykazania są bez sensu, bo nie są niczym innym jak powieleniem norm życia w społeczeństwie i zasad humanizmu.

Historia 2

W Liceum miałam cudownego księdza! Mogliśmy z nim smsować i rozmawiać o wszystkim. Któregoś razu powiedziałam mu, że dla mnie spowiedź jest absurdalna. W rezultacie ksiądz powiedział mi, że jeśli tak bardzo wierze w bezsens spowiedzi księdzu, osobie, człowiekowi, pośrednikowi, który choć nie powinien to często osądza – moje niechodzenie do spowiedzi nie jest grzechem. Najważniejsze jest to, by żałować za to co się zrobiło, chęć poprawy i wysnucie wniosków. Najważniejsze byśmy byli uczciwi przed sobą i przed Bogiem.

Historia 3

Przygotowania do bierzmowania. Mieliśmy zdawać test przeprowadzany przez ludzi z OAZY. Dostałam pytanie o kościół, choć już nie pamiętam jak ono brzmiało i jaki miało sens. Pamiętam natomiast, co odpowiedziałam: Ale przecież kościół tworzą ludzie. Budynek to tylko symbol. Kościół jest tam, gdzie wierni, choćby stali razem na pustyni i modlili się. Moja odpowiedź została zaliczona.

ślub kościelny

 

Rozmówca z historii 1 miał rację – czasy poszły do przodu. Zasady powstałe tysiące lat temu nie do końca współgrają z obecnymi czasami. Ksiądz nie potępiał mnie za to, i nie widział grzechu w tym, że nie spowiadam się pośrednikowi. Liczyło się dla niego jedno – przyznanie się przed sobą, że robię źle i chęć poprawy. Wg niego, kościół to narzędzie, które ma pomóc nam w byciu lepszymi ludźmi.

Jestem osobą wierzącą. O kościele mam takie, a nie inne zdanie. Wpojono mi, że sakramenty są święte, i że oda do miłości. Wpojono mi magię, jaką niesie ze sobą powiedzenie sakramentalnego ”tak” w obliczu Boga, w białej sukni, a nie tylko w obliczu Urzędu Stanu Cywilnego. Czy jeśli ja w coś głęboko wierzę, w jego sens, mimo, że sama święta nie jestem bo przecież mieszkam z Dawidem – od razu mam być złą hipokrytką? Nie potępiam ludzi i nie szydzę z tych, którzy zażywają suplementy diety i wierzą w ich magiczne właściwości. Wiara jak wiara. Mi i wielu innym wpojono wiarę w przysięgę małżeńską. Innym wpojono wiarę w zażywanie tabletek na odchudzanie. Innym zaś wpojono, że kiedy wrócisz do domu bo czegoś zapomniałeś, musisz usiąść i policzyć do 7, bo inaczej będziesz mieć pecha. Taka osoba wg kościoła też nie powinna brać ślubu bo… wierzy w zabobony.

Ludzie tak bardzo uczepili się schematów, że szykanują wszystkich, którzy płyną innym nurtem. Nie potępiam człowieka, który pije w pracy, choć z jego zachowaniem mogę się nie zgadzać i może mnie gorszyć. Nie potępiam matki, która będąc w ciąży pije dużo kawy, choć sama bym jej nie piła. Nie potępiam dziewczyny za to, że każdy dzień zaczyna od cud tabletek, aby zrzucić kilka kilo, choć wiem, że to nic nie jej pomoże. Ja mam swoje przekonania, swoje zasady i swój tok myślenia. Nie jest on ani lepszy, ani gorszy od innych. Nie daje to powodu do oceniania i potępiania człowieka. Nie ma co popadać w skrajności, łapiąc się pierwszej lepszej złudnej gałęzi. To jest moje życie. Swoje możesz przeżyć inaczej, ale mnie nie obrażaj.

skomentuj-1

 

Kiedy zależy bardziej

Znasz to powiedzenie mężczyzna jest głową, a kobieta szyją, która tą głową kręci? To jakaś pomyłka! Owszem, my kobiety często sprytnie podsuwamy mężczyznom pomysły, które oni nie dość, że uważają za swoje, to jeszcze za genialne (!) ale litości!

Nie umniejszaj sobie

Związek jest tym lepszy, im większy drzemie w Was temperament! Bo Miłość to emocje. To pasja, to złość, to namiętny pocałunek po porządnej kłótni.
Związek to nie jest godzenie się na wszystko. My z Dawidem, często-gęsto się nie zgadzamy. Żadne nie ulega drugiemu w 100%. Potrafimy toczyć kosmiczne wojny, bo nie ma nic gorszego niż uległość, niż rezygnacja z tego, na czym Ci zależy.

buty

Osoba uległa  z a w s z e  będzie nieszczęśliwa!

Zawsze! Zapamiętaj to sobie. Jesteście w związku więc jesteście PARTNERAMI. Czyż nie tak przysięga się w kościele? Czyż nie o tym mówi list do Koryntian? W miłości jest równouprawnienie. Jesteście tak samo ważni. Twoje zdanie, Twoje uczucia, Twoje widzimisię są tak samo ważne jak jego. I nie daj sobie wmówić, że jest inaczej!

Naucz się walczyć o swoje

My już się nauczyliśmy. To, co u nas okazało się przysłowiowym złotym środkiem było… – nauczenie się zwracania uwagi na emocje! Kiedy widzę, że Dawidowi na czymś szalenie zależy – odpuszczam – mimo, iż mam inne zdanie. Wyobraź sobie sytuację, kiedy Ty chcesz iść w prawo, bo wiesz, że tam jest piękne jezioro, na tle którego chcesz zrobić sobie czy Wam zdjęcie. Nie chciałabyś by on uległ, i mimo wszystko poszedł z Tobą nad to jezioro? A jeśli widzisz, że Twojemu facetowi niesamowicie zależy by pójść w lewo, bo tam stoi stary wrak samochodu z lat 30-tych (!!!!) o super, ekstra silniku i innymi rzeczami, które masz totalnie w nosie, a które czynią go unikatowym – poszłabyś, czy ciągnęła byś go za uszy nad jezioro? Poszłabyś! Dlaczego? Bo te 10 minut zboczenia z drogi nikogo nie zbawi, ale za to może sprawić niesamowitą radość Twojemu facetowi, przez co zdjęcia będą jeszcze lepsze! Dasz mu tą radość, która ROBI DZIEŃ!

buty 2
Nie warto się upierać przy swoim, kiedy drugiemu zależy bardziej. Nie warto też z czegoś rezygnować. Warto wtedy na chwilę odpuścić. Ale kiedy jest to zwykła polemika zdań… – walcz jak lwica! Jeśli coś ma Ci sprawić przyjemność – walcz! Jeśli chcesz pójść z nim na ten pieprzony spacer – wywalcz go sobie, choćby on wolał robić nic! Jesteście partnerami. Partnerami – o różnych charakterach. Nie rezygnuj ze swojego szczęścia, swoich potrzeb, dla jego wygody.

W związku każde z Was musi coś od siebie dać. Czasem trzeba robić rzeczy, na które nie mamy ochoty.
Jeśli wiesz, że drugiemu sprawi to szaleńczą radość – zrób to! Nie musisz znać powodów. Nie musisz wiedzieć dlaczego? Jeśli to da szczęście – po prostu to zrób. Nie musisz rozumieć.

Ps. Zdradzę Ci nasz sekret – czasem, w naprawdę trudnych wyborach gramy w kamień-papier-nożyce ;).
skomentuj-1

Dziś już wiem czym jest dom!

Znasz to uczucie, kiedy ktoś pyta Cię „hej, który dziś mamy?”, a Ty odpowiadasz „Boże! To już 7 lipiec!” i w myślach z przerażeniem dodajesz: jak ten czas szybko leci, przecież przed chwilą był maj, moje urodziny. Mija już 1,5 roku odkąd mieszkamy razem, a wydaje się jakby wprowadził się wczoraj!

Znasz to uczucie, kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, jak szybko pędzi czas? To jest przerażające!

Ostatnie dni są dla nas szalone. Czas biegnie tak szybko, że za nim zwyczajnie nie nadążamy! Choć w ciągu dnia znajdujemy czas na własne przyjemności, to znajdujemy go niewiele dla związku. Czy wiesz kiedy spędzamy razem najwięcej czasu? W samochodzie! Kiedy musimy gdzieś razem jechać. Wtedy siedzimy koło siebie, rozmawiamy, wygłupiamy się. W przelocie.

2
Pewnego dnia nie chciało nam się robić obiadu/kolacji. Zamówiliśmy więc po kebabie, tradycyjnie, ja falafela a on baraninę na ostro. Kupiliśmy piwo i siedzieliśmy w ogródku. Sami. We dwoje. Przy świeczkach. Bez psów. Mieliśmy jeden plan na ten wieczór – nic nie robić, nigdzie nie wychodzić. Nawet nie wiesz jak się tym cieszyliśmy! W końcu mogliśmy spędzić ten czas razem! Na rozmowie o wszystkim i o niczym. Na dotknięciu się stópkami. I choć wiemy, że nic się nie zmieniło, i choć wiemy, że moje stópki są mniejsze od jego – i tak przykładamy je do siebie i sprawdzamy to.

Wiesz, nie sztuką jest zamieszkać razem czy wspólnie żyć. Nie sztuką jest rozdzielić obowiązki – ty sprzątasz łazienkę, ja kuchnię. Ty pierzesz, ja gotuję. Ty odkurzasz, ja myję okna. Nieważne jest, że mieszkając razem, żyjąc w czasach wyścigu nie tylko korporacyjnego, ale i wewnątrz rodzinnego, wyścigu z obcymi ludźmi – kto ma lepszy samochód na parkingu, nie sztuką jest utrzymać czysty dom, być zadbanym i wypełniać obowiązki. To nie jest sztuka – to jest dorosłe, odpowiedzialne, samodzielne życie. Musisz płacić rachunki, musisz sprzątać, prać i myć się – bez względu na to ile będziesz mieć obowiązków.

Natomiast sztuką jest zamieszkać razem i razem żyć mimo swoich spraw, mimo braku czasu, mimo chaosu dnia codziennego. Sztuką jest razem spędzać czas. Razem odłożyć telefon komórkowy, razem wyłączyć telewizor i zamknąć laptopy. Sztuką jest w tym chaosie i pędzie pielęgnować związek. Wciąż pozostać zakochaną w sobie parą, a nie współlokatorami.

dom

Ostatnie tygodnie uświadomiły mi, jak będąc w związku pragnie się kontaktu i jak bardzo ważne jest wspólne spędzanie czasu. I nie mam tu na myśli wspólnego mycia samochodu czy pójścia na czyjeś wesele. Ale poświęcenia tego czasu tylko sobie, tylko tej drugiej osobie. Jak te banalne spoglądanie sobie głęboko w oczy jest ważne!! Jak i wspólne milczenie jest ważne. Wspólny spokój, wspólne odprężenie.

Powiem Ci, że dopiero teraz odkryłam czym jest dom. Dom jest wtedy, kiedy spędza się czas razem. Kiedy się rozmawia i wygłupia razem. Kiedy można się razem odprężyć. Przestać biec. Przestać walczyć o to co twoje. Dom jest wtedy, kiedy siedzicie sobie na luzaka, pijecie winko i jedynym problemem jest to, czy będziesz jadła ten kawałek pizzy czy już nie – bo wiadomo, on by go zjadł. A gdy będzie Ci trochę zimno, przyniesiesz kocyk i wrócisz do rozmowy o wszystkim i o niczym. Bez pośpiechu.

skomentuj-1

Przepis na kokosanki

Choć nie znoszę gotować obiadu i stać przy garach – tak słodycze to moja miłość! Uwielbiam robić najróżniejsze słodkości. A najbardziej takie, które nie wymagają zbyt dużej ilości składników, czasu i nie robi się przy tym bałaganu. Jednym z prostszych i bardzo szybkich przepisów, jest przepis na kokosanki! W 20 minut 20 kokosanek.

kokosanki blog 1

Przepis na kokosanki:

4 jajka
400g wiórków kokosowych
200g cukru
T: 170stC
t: ok 15 min

 

Oddzielam żółtka od białek

kokosanki blog 2

Ubijam białka i powoli dodaję cukru

kokosanki blog cukier

Dodaję żółtka ciągle miksując

kokosanki żółtko 4

Dodaję wiórki kokosowe delikatnie mieszając

kokosanki blog kokos

Uformowane kuleczki kładę na papier do pieczenia

kokosanki do pieca

Jem od razu!

kokosanki blog upieczone

 

Narobiłam Wam apetytu? :)

Pudełko na obrączki

Organizując swoje wesele zauważyłam, jak bardzo zmieniły się czasy! Jeszcze kilka lat temu, kiedy chodziłam na wesela nikt nie myślał o takich rzeczach jak poduszeczka czy pudełko na obrączki. Nikt nie myślał też o kolorze przewodnim, a tym bardziej o motywie przyjęcia!
Śledząc fora internetowe, zobaczyłam, że pudełeczka na obrączki są bardzo popularne. I drogie. A wykonanie ich zajmuje kilka minut i tanie materiały, ale są… – no właśnie. Było w nich coś, co mi się nie podobało. Niektóre były przesadzone, inne wyglądały jak pudełko z nićmi, inne rustykalno-nowocześnie-nijakie co totalnie nie mieściło mi się w głowie.
I wtedy przypomniałam sobie o cioci.

Kiedy odwiedziła nas ciocia po powrocie z Włoch, dała mi na pamiątkę małe, niebieskie pudełeczko.
– Może wykorzystasz je jako szkatułka na obrączki? – powiedziała wręczając mi je.
Z początku wydawało mi się to dziwne. Po co mi pudełko na obrączki? Ale właściwie, czemu nie? I tak powstało nasze pudełeczko na obrączki!

 

Krok po kroku jak zrobić pudełko na obrączki handmade

 

1. Dawid ścina mech z naszej działki przedzierając się dzielnie przez kleszcze i walcząc z atakującymi komarami!

mech na obrączki2. Ucięliśmy większy kawałek, by było z czego wybierać

płat mchu do pudełka na obrączki

3. Oberwałam to co niepotrzebne

obrączki_3

4. Umieściłam mech i obrączki w pudełku

obrączki_4a

obrączki_6

Uwielbiam rzeczy handmade! Bez względu co i jak byśmy zrobili – zawsze to będzie najpiękniejsze! Bo nasze. Bo własnoręczne.
Mi zależało aby to wesele było ciepłe. Było rodzinne. Serdeczne. Wykorzystanie prezentu od cioci idealnie pasuje do naszego wesela!

skomentuj-1

Po tym poznasz, że to miłość!

Kiedy miałam te naście lat, odpowiedź była dla mnie bardzo prosta. Od zawsze wpajano mi, że przyjaciele to najwyższa wartość. Przyjaciel będzie z Tobą zawsze, w każdej sytuacji. Bo przyjaciel to ktoś, kto odbiera od Ciebie telefon o 3 w nocy i rusza z odsieczą! Nawet jakby tą odsieczą było zimne piwo, czipsy i rozmowa. Przyjaciel to ktoś, kto jedzie na drugi koniec Warszawy tylko po to, by odwieść Cię do domu i… wrócić na swoją imprezę. Taki dla mnie zawsze był przyjaciel. Na zawsze. A chłopak? Chłopaków się zmienia. Chłopaki odchodzą. To przyjaciel zawsze będzie.
mynaswoim 2
Dziś odpowiedziałabym inaczej. Dzisiaj wiem, że ratowała bym swojego chłopaka. Bo mój chłopak, jest moim najdroższym przyjacielem. Bo na nikim innym, jak na nim, nie mogę polegać.
To on, odkąd pan policjant postanowił zabrać mi prawo jazdy, codziennie, bez zająknięcia, bez marudzenia na zmęczenie wozi mnie do pracy i odbiera z niej. Codziennie, przez 3 miesiące.
To on, w nocy o północy i o świcie przed pracą biegnie dla mnie do apteki po nospę.
To on, powtarza mi jak bardzo kocha moją kuchnię. Kocha – bo przecież kocha mnie. A kochać to nie to samo co lubić czy smakować… . Ale zjada. Przez łzy i rzodkiewki.

To właśnie nie kto inny jak ten mój chłopak doprowadza mnie do szewskiej pasji! I nikt, tak jak on, nie wywołuje u mnie takiego śmiechu i radości.

mynaswoim
Kiedy przyjaciel zapytał mnie, kogo ratowała bym z płonącego samochodu powiedział: to jest jedno z tych pytań, na które nie ma odpowiedzi. Oboje są dla Ciebie tak samo ważni.

Dziś wiem, że jest to pytanie dla niedojrzałych związków. Dla powierzchownych relacji. Bo kiedy planujesz z kimś wspólną przyszłość, kiedy przed snem tulisz się do największego szczęścia – wiesz, że odpowiedź nie może być inna jak – ratowałabym swojego chłopaka.

mynaswoim 3
skomentuj-1

Życzliwość, ale nie do każdego

Ostatnio dużo rozmyślam o życzliwości. Różne zdarzenia z naszego życia sprawiły, że zaczęliśmy o niej dużo mówić. O  niej – o życzliwości względem obcego i rodziny. Na ile nasze zachowania są życzliw, a na ile konieczne? Na ile robimy coś z dobroci serca, z charakteru, a na ile bo tego się od nas oczekuje?

wichura warszawa5
Wczoraj idąc ulicami Warszawy zauważyłam pana. Pan nie dość, że był na wózku inwalidzkim, nie dość, że miał tylko jedną nogę, którą się odpychał, to jeszcze w lewej ręce prowadził psa na smyczy. Nie było by w tym widoku nic życzliwego, gdy by nie to, że ów pan przechodził właśnie przez jezdnię. Tempo jego poruszania się było na tyle wolne, że kierowcy samochodów już od dawna mieli zieli światło. Niewiele myśląc wtargnęłam na jezdnię i za zgodną pana pomogłam mu przejechać przez pasy, wjechać na chodnik (co było ciężkie! przez te chropowate płytki) i wykręcić w odpowiednią dla jego drogi stronę.

Dziś dopadł nas deszcz! Totalne oberwanie chmury! Wychodząc z tramwaju zobaczyłam w średnim wieku panią z parasolką. Podeszłam do niej i zapytałam czy nie mogłabym się pod nią schować. Pani się zgodziła i razem poszłyśmy (na szczęście) na wspólny przystanek.

wichura warszawa7
To niesamowicie miłe, kiedy obca osoba jest w stanie zaproponować Ci pomoc, czy też wyrazić chęć swojej pomocy. Rzadko niestety stają na naszej drodze osoby tak życzliwe, bezinteresowne, może i altruistyczne w swych zachowaniach? Taka “głupia” chęć pomocy, która Ciebie nic nie kosztuje może komuś poprawić humor, nastrój, biznes na cały dzień i dłużej! Może przywrócić namiastkę wiary w drugiego człowieka. Z drugiej strony szalenie przykrym widokiem jest wyraz wdzięczności osoby obdarowanej pomocą. Do czego to doszło w obecnych czasach, by pomoc tak wzrusza?! Jest tak zaskakująca, niespotykana, dziwna wręcz!

wichura warszawa3
Ale spójrzmy na życzliwość wokół nas. Wokół najbliższej rodziny.

Kiedyś Dawid powiedział mi: najważniejsza jest rodzina. Co by się nie działo – rodzina będzie zawsze! Rodziny się nie opuszcza. To – jest – rodzina. 
Nawet nie wiesz jak uderzyły mnie te cudowne słowa! Miał cholera chłopak rację! Co z tego, że nie zgadzam się z zachowaniem kogoś? To zachowanie w żaden sposób nie dotyka mnie. Nie dzielę wspólnego życia z tą osobą. W stosunku do mnie ta osoba jest życzliwa, ciepła, zabawna, cudowna. Dlaczego miała bym się od niej odsuwać, tylko dlatego, że nie podoba mi się jak zachowuje się gdzieś tam, albo jakie ma żarty?
Moja mama jest zakochana w naszej działce oddalonej od domu o godzinę drogi. Ciocia za każdym razem gdy jedzie na swoją działkę, dzwoni do mojej mamy i pyta czy nie podrzucić jej na jej działkę. Nieważne, że mają nowy samochód. Nieważne, że skóra a my mamy 2 psy ostropazurne. Nieważne, że nadkładają w te i z powrotem jakieś 20 km. Zawiozą. Z życzliwości. Bez złośliwego spojrzenia na psy, kiedy w tym samym samochodzie jadą… – dwa koty!!!
Gdy widzę stosunek tej rodziny (siostry mojego taty) do mojej mamy – skradają mi serce kawałek po kawałku. To niesamowite uczucie wiedzieć, mieć pewność, że ktoś tak bardzo chce Ci pomóc. Chociaż, może nawet nie pomóc, ale spełnić jakąś Twoją zachciankę czy pragnienie bez proszenia o to. W domyśle jak dwa w pamięci.

A co jeśli rodzina Cię zawodzi? Kiedy okazuje się, że w chwili, kiedy jej najbardziej potrzebujesz, kiedy niby wszystko dopięte jest na ostatni guzik – ona wystawia Cię do wiatru? Co, kiedy za pół godziny musisz być na lotnisku, a ona mówi Ci “nigdzie Cię nie zawiozę! I jak sobie teraz poradzisz, co?! Nie waż się prosić mojego męża/taty o pomoc!” Co jeśli Twoja najbliższa rodzina ubliża Ci? Czy to, że w złości ma jakieś znaczenie? Ponoć w złości ludzie mówią to, co naprawdę myślą.

wichura warszawa2b

Czy to, że jesteśmy na kogoś tak bardzo, bardzo źli sprawia, że możemy tą osobę pozostawić samej sobie? Przestać być odpowiedzialnym? Dojrzałym? Choć nie wiem czy “dojrzały” to dobre słowo.
Pamiętasz post “zamień kłótnię na sprzeczkę”? Opisałam w nim nasze (moje i Dawida) zachowanie podczas kłótni. Oboje zachowaliśmy się dojrzale, oboje postawiliśmy obowiązki ponad humory i złości. Paradoksalnie, to zdarzenie miało na nas, nasz związek najlepszy wpływ! Zobaczyliśmy, że nieważne jak bardzo bylibyśmy na siebie wściekli, zawsze, bez względu na wszystko możemy na siebie liczyć!

wichura warszawa8
wichura warszawa4
Czy zachowania ludzkie nie są dziwne? Zastanawiam się, co tak naprawdę świadczy o człowieku. Czy jego zachowanie w stosunku do rodziny? Do najbliższej rodziny? Jego zachowanie w złości? A może w stosunku do obcego? Czy wszystko co robimy musimy przynosić jakiś zysk? Uznanie w oczach? W oczach rodziców, partnera, rodziny, obcego? Ile można robić coś “na pokaz”? Ile można udawać serdeczność i życzliwość? Kiedyś człowiek w końcu wybucha. Kiedyś w końcu przestaje udawać i mówi co myśli. I co wtedy?

skomentuj-1