utworzone przez WolnoWolniej.pl | sie 19, 2016 | żyć lepiej
Któregoś razu będąc na babskich plotach, opowiadam koleżance o jednym ze znanych mi mężczyzn:
– Och, mówię Ci! On jest taki mmmęski! Ta fryzura, ten uśmieszek, ta marynarka i te dżinsy do tego (!) Ach, tylko nie pasuje mi w nim… – i tu się zaczęło. Na pierwszy rzut oka, facet jest świetny! Wygląd – boski! Ale czy męski? Męski czyli jaki?

Zdarzyła Ci się kiedyś sytuacja, że niosłaś coś ciężkiego a facet, nawet nie Twój, jakiś obcy, nie dość, że nie otworzył Ci drzwi, to jeszcze zamknął je przed nosem? Jeśli nie, spróbuj sobie wyobrazić taką sytuację. Czy taki ktoś byłby męski w Twoich oczach? Choćby był najseksowniejszym facetem na świecie, choćby miał nieziemsko czarujący uśmiech – w Twoich oczach będzie zwykłym burakiem. Minus pierdyliard do męskości.
Brak szacunku do kobiety – to nie jest męskie.
Często rozmawiając z różnymi dziewczynami słyszałam: Jak dziewczyna często zmienia facetów, to mówią, że jest szmatą, że się puszcza. A jak facet idzie na imprezę tylko po to, by zaliczyć jakąś panienkę to co? Wielki macho? Męska dziwka i tyle. Ale o tym się nie mówi. Każdy będzie go chwalić, mówić „stary, świetna robota”, a to nie jest prawda!
Co zabawne, tak uważała spora część kobiet, z którymi rozmawiałam na ten temat. Kobiety pragną szacunku. Ilość zdobytych dziewczyn, śmiałość z jaką mężczyźni mówią o swoich „trofeach” nigdy nie będzie męska.

Kiedy widzę Dawida gotującego – rozpływam się. W moich oczach mój gotujący facet jest mega męski! Nie chodzi tu o umiejętności kulinarne, wyręczanie mnie czy męską dumę „zrobię to lepiej”. Kiedy on gotuje, kiedy wspólnie jemy przygotowany przez niego posiłek, ja widzę jak się o mnie troszczy. Jak zaspokaja moją potrzebę bezpieczeństwa, przynależności, estetyki, więzi czy zwyczajnej fizjologii – bo przecież muszę jeść.

Kiedy widzę Dawida grzebiącego przy samochodzie, rozpiera mnie duma. Mój facet ma pasję! Potrafi przy samochodzie zrobić wszystko. Mogę przyjść do niego i powiedzieć, że coś się zepsuło, coś mi nie działa, a kierunkowskazy chyba oszalały bo mam jedną wielką dyskotekę – nie ma problemu. Dawid doprowadzi mój samochód do porządku, sprawi, że będę mogła bezpiecznie wyjechać na ulicę.

Ale wiesz co jest najbardziej męskie? Kiedy możesz przy nim zasnąć.
Kiedy mój facet wyciąga rękę, ja wtulam się w jego pachę, bo przecież moja głowa idealnie pasuje do jego ramienia, a on mnie wtedy obejmuje.
Szacunek i poczucie bezpieczeństwa – to jest milion razy bardziej męskie, od boskiego wyglądu, czarującego uśmiechu i marynarki pasującej do tych dżinsów.

utworzone przez WolnoWolniej.pl | sie 18, 2016 | żyć lepiej
Dzisiejszy post powstał w ramach akcji BLOGERZY VS NIEPŁODNOŚĆ. Kilkudziesięciu blogerów podejmuje wyzwanie obalenia MITÓW dotyczących niepłodności. Brzmi dziwnie? A jednak! Okazuje się, że problem niepłodności dotyka bardzo wielu osób. A jeszcze więcej krąży bzdurnych informacji na ten temat.

Sprawność seksualna mężczyzny świadczy o jego płodności
Krępujący temat, co? Wyobraź sobie sytuację, w której Twój facet ma problem z poczęciem dziecka, a inni postrzegają go jako… słabeusza.
– Nie mogą mieć dzieci. Pewnie nie staje na wysokości zadania, if you know what I mean. Nie zaspokaja jej.
Nikt, kto ma w sobie choć odrobinę taktu i współczucia nie powie Ci takich komentarzy w prost, ale może tak pomyśleć. To bardzo przykre, ponieważ niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. A właściwie to nie ma nic wspólnego – tylko rani.
Jak dzikość w łóżku i temperament faceta może świadczyć o jakości jego plemników? Łączenie tych dwóch rzeczy, a więc sprawności w łóżku i, chociażby, żywotności plemników, to tak jakby powiedzieć: dobry trener drużyny piłki nożnej musi być wyśmienitym bramkarzem, strzelcem i obrońcą.
Bo skoro:
kondycja fizyczna, kreatywność, znajomość kamasutry i umiejętność zaspokojenia partnerki wpływa na jakość plemników i ich żywotność
to równie dobrze: umiejętność przekazywania informacji, logicznego myślenia, myślenia strategicznego, znajomości ruchów kończyn, wytrzymałości mięśni, a także i charyzma – wpływa na: umiejętność gry, celność goli, orientację, koordynację, siłę mięśni i wytrzymałość fizyczną.
To przecież absurd!

Na jakość plemników wpływa:
1. wiek
Z wiekiem pogarsza się jakość plemników. Choć ich produkcja trwa całe życie mężczyzny, to jednak z czasem będzie coraz trudniej o poczęcie dziecka. Plemniki nie będą już tak silne i szybkie. Ale nie ma się co dziwić – z wiekiem mężczyźni też nie robią się silniejsi, zdrowsi a kondycja sama się robi.
2. Zaburzenia odżywiania
Zbyt mała jak i zbyt duża waga mężczyzny, w znacznym stopniu wpływają na liczbę, budowę i ruchliwość plemników, a także ich zdolność łączenia się z otoczką komórki jajowej.
Ale nie ma co się temu dziwić – nam, kobietom, w czasie zaburzeń odżywiania może zatrzymać się miesiączka.
3. Wysoka temperatura
Zdradzę Ci sekret: nie pozwól trzymać swojemu facetowi laptopa na… kolanach i często bierz go na spacer! Ale unikaj jazdy na rowerze.
Plemniki nie lubią wysokiej temperatury, dlatego też jądra mężczyzny nie są w środku ciała. Ba! Czytałam nawet, że metodą „antykoncepcji” dla mężczyzn może być podnoszenie ich temperatury! Dlatego trzymanie laptopa na kolanach, zbyt długi czas siedzenia, także wysiłek fizyczny będąc na siodełku od roweru powoduje osłabienie nasienia.
4. Stres
Zauważyłaś pewnie, że w okresie stresu pogarsza Ci się cera i kondycja włosów? Stres to hormony, to buzująca krew, kołatanie serca. W przypadku mężczyzn, w czasie stresu podwyższa się poziom hormonów stresogennych, obniżających się poziom testosteronu oraz LH, odpowiadającego za produkcję plemników.
5. Choroby i infekcje
Pamiętaj, że w życiu nic nie jest zero-jedynkowe. Zawsze jest jakaś akcja-reakcja. Niektóre choroby, choć bezpośrednio mogą nie być związane z płodnością, to mogą przyczynić się do jej zaburzeń. Są to choroby układowe, hormonalne, zakażenia, ale i te, w których towarzyszy wysoka temperatura – a więc – gorączka.
6. Nałogi
Pamiętam, jak na pierwszych zajęciach z toksykologii usłyszeliśmy „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną”. I tak jest z papierosami i alkoholem. O ile palenie paczki papierosów dziennie może przyczynić się do zaburzeń poprzez nasilony stres oksydacyjny, to alkohol w małych ilościach może wręcz przyczynić się do poprawy jakości plemników!!
Dla odmiany, na podstawach dietetyki nasz profesor powiedział: zaleca się picie 1 kieliszka wina dziennie. Poprawia to ukrwienie, krążenie krwi. Ale Polakom się o tym nie mówi, bo to zapobiegawczy narów i dla zdrowia są w stanie wypić 3 butelki! :)
7. Dieta
Znasz powiedzenie „jesteś tym, co jesz”? Wszystko co jesz, oddziałuje na organizm. Masz problemy z cerą i paznokciami? Zwiększasz spożycie produktów w cynk. Mężczyzna ma problemy z płodnością? Powinien zwiększyć podaż wit C i E (antyoksydanty), wit z grupy B, cynku, błonnika, kwasu foliowego (!).
I pamiętaj: JEDZ różnorodnie, ale NIE UŻYWAJ suplementów diety. Suplement diety to NIE lek. On nie ma prawa działać. Więcej o (nie)działaniu suplementów diety przeczytasz tutaj.
Szukając materiałów do tego postu, nigdzie nie natknęłam się na informację, jakoby kreatywność, temperament, doświadczenie łóżkowe czy nawet (!) problemy ze wzwodem miały wpływ na jakość plemników i płodność.

utworzone przez WolnoWolniej.pl | sie 15, 2016 | żyć lepiej
Pamiętam jak kiedyś spotykałam się z pewnym koleżką. To nie był związek. Niedawno się poznaliśmy i zwyczajnie dobrze nam się spędzało czas. Wiesz jak to jest, nagle masz jednego kumpla, z którym spotykasz się tak więcej. Częściej. Nie jesteście razem, a jednak wszędzie widują Was razem. Wszyscy znajomi pytają Cię – i co jest między Wami? Jesteście parą? Tak-nie? Ty czujesz, że fajnie Ci z nim, fajnie się gada, śmiejecie się z podobnych rzeczy. Twoi znajomi coraz częściej pytają Cię o Wasz status, a Ty nie wiesz co powiedzieć. Czujesz zakłopotanie? Totalnie niepotrzebnie!

Któregoś razu koleżka nieporadnie zadał mi to okropne pytanie:
– Wiesz… bardzo Cię lubię… fajnie się gada… lubię spędzać z Tobą czas.. . Ale co jest między nami? Do czego to zmierza?
– Nie wiem. – Odpowiedziałam.

Eh, i tym jednym pytaniem koleżka zniszczył wszystko! Nagle, z fajnego kolesia stał się jakąś masakrą! Nagle zobaczyłam w nim typa, który będąc ze mną na spacerze ma spiętą dupkę i rozkminia co jest między nami, zamiast zwyczajnie cieszyć się chwilą, być spontanicznym i przede wszystkim – być sobą!

Kiedy poznajesz nową osobę i czujesz, że coś między wami iskrzy, to właśnie wtedy ta niewiedza jest piękna. Ten taniec, te podchody. Właśnie w tej chwili są najlepsze emocje: dreszczyk niepewności, podniecenia.

Takie pytanie zwyczajnie odstrasza. Kiedy ja usłyszałam „co z nami będzie?”. „dokąd zmierzamy?” miałam ochotę odpowiedzieć: już do nikąd. W moich oczach koleś stał się jęczydupą.

świderki to już tradycja!
Zastanów się dlaczego w ogóle dziewczyny zadają to pytanie:
– nie wiedzą co powiedzieć, więc zapytają o to
– randka jest nieudana, więc zapytają o to
– jeszcze nie pozbierała się po poprzednim związku, więc asekuracyjnie zapyta O TO, by wiedzieć na czym stoi i ewentualnie znów nie tracić czasu na coś bez przyszłości.
Nie pytaj dokąd zmierza TEN związek. On zawsze zmierza w jedną z dwóch stron: do małżeństwa albo do rozstania.

A jeśli jest Ci dobrze, tak jak jest – nie poganiaj. Daj relacji toczyć się swoim rytmem. Może za 3 tygodnie oboje znudzicie się sobą? Może za 3 tygodnie on sam wyjdzie z inicjatywą? Ale jeśli luuuubisz tego kolesia, za żadne skarby świata nie pytaj go: dokąd zmierza ta relacja.

utworzone przez WolnoWolniej.pl | sie 12, 2016 | żyć lepiej
Jaka była Twoja reakcja po przeczytaniu tego nagłówka? Pewnie parsknęłaś lekceważąco mówiąc „napewno”. Przecież żaden facet nie lubi scen zazdrości. A już nie daj Bóg w miejscu publicznym… – kaplica. Gin, przepadnij, pozamiatane.
Sceny zazdrości są fajne, kiedy macie do siebie pełne zaufanie. Kiedy Dawid spojrzy w kierunku, w którym akurat stoi jakaś dziewczyna w szortach nie rzucam mu się na szyję z pazurami. Nie krzyczę do niego „Ty świnio! Jak śmiałeś na nią spojrzeć!? Ty zdrajco zakłamany! Pewnie masz na boku 30 takich naiwnych jak ja!” Gdybym tak zrobiła, chyba uznałby mnie za wariatkę.
Ja rzucam Dawidowi kąśliwe, aczkolwiek żartobliwe spojrzenie. Dawid wtedy wybucha śmiechem mówiąc:
– Wiedziałem!!! Wiedziałem, że tak zareagujesz! – Najczęściej obejmuje mnie wtedy i całuje mówiąc jak mnie uwielbia. Fajnie, co?

tak bardzo kocham gdy jesteś zazdrosna, że dłoń sama się zaciska! :D
Innym, świetnym tekstem jaki się u nas sprawdza jest „to się z nią/nim ożeń!” To tekst klasyk używany w chwili, kiedy się kimś zachwycamy, kogoś chwalimy, o kimś mówimy, itp.
– Ty wiesz co mi ostatnio koleżanka powiedziała? Że torebkę herbaty możesz rozerwać na pół i masz 2 torebeczki! Tylko jedną bez sznurka. Wiedziałaś o tym? Patrz! – mówi Dawid pełen pasji i podziwu dla torebeczki z herbatą.
– Mmmm jaka mądra ta Twoja koleżanka. Może się z nią ożeń, co? – proponuję szorstko, aczkolwiek próbując powstrzymać śmiech.
– A żebyś wiedziała, że się z nią ożenię!
– Phi, proszę bardzo! Tylko nie zapomnij herbaty zabrać wyprowadzając się! :P
– Ale z Ciebie małpa… – śmieje się Dawid, a ja pękam z dumy.

tylko udawał!!
Hej, żadna z nas nie lubi jak jej facet zachwyca się inną dziewczyną. Co z tego, że sensem jego wypowiedzi była torebka z herbatą? Dla mnie to było okazja do przypomnienia mu, że bez względu na to jaką wiedzę posiada inna dziewczyna, bez względu na to czego super się nie dowiedział – ja jestem jego dziewczyną i jestem najlepsza na świecie!
Pół żartem, pół serio pokazałam mu też, że nie trzymam go przy sobie na siłę. Nie daję Dawidowi poczucia, że co by nie zrobił, kogo nie poznał – ja będę wiernie przy nim trwać, a ty rób co chcesz.

Ale niestety to działa w obie strony. Dokładnie takie same teksty ja słyszę od Dawida. I nie ma w tym nic złego!
Zazdrość pod kontrola
Ale musisz coś wiedzieć: taka zazdrość jest fajna, kiedy się nie przegina. Nie możesz rzucić mu kąśliwego, ale żartobliwego spojrzenia a później zrobić awantury i wypominać mu, że spojrzał się na inną dziewczynę! Bo przecież on spojrzał na inną, a nie tylko w jej stronę – i to zmieniając pas na lewy kierując samochodem.
Taka zazdrość jest też fajna wtedy, kiedy nie drążysz później tematu. Nie bombardujesz go pytaniami:
– jest ładniejsza ode mnie?
– jest chudsza?
– podobają Ci się jej włosy?
– chciałbyś żebym się tak ubierała?
– widziałeś jej cycki? powinnam mieć większe?
Bo kiedy tak robisz, to nie jest fajna zazdrość. To chora zazdrość! A tak psuje wszystko.

Męskim spojrzeniem:
– Dawid, co byś zrobił gdybym Ci tak jęczała w samochodzie?
– Wysadził bym Cię.
– Czemu?!
– Miałbym przez całą drogę słuchać jakichś durnych pytań?! No proszę Cię!
– Heloł, one nie są durne.
– Heloł, sama powiedziałaś – ja zmieniałem pas i jej nawet nie widziałem! :D
Rozumiesz już o co chodzi z tymi scenami zazdrości? ;)

utworzone przez WolnoWolniej.pl | sie 10, 2016 | żyć lepiej
Bardzo lubię czytać wszelkie poradniki, książki o relacjach damsko-męskich. Jednakże, większość z nich opierała się na relacjach, ale w początkowej fazie znajomości. Nawet te dotyczące małżeństwa, bycia w poważnym związku skupiały się na namiętności i jej podtrzymaniu. To było coś w stylu „jak sprawić by facet czuł, że przy Tobie ma wszystko”, albo „Twój facet nie sprząta? Zobacz jak na niego wpłynąć poprzez…”.
Mało który poradnik poruszał temat zranienia i przykrości jakie sprawia partner.

Przypomnij sobie seriale czy filmy, w których para zajebiście się pokłóciła. Ona go o coś prosiła, on ją olał. Ona wraca z pracy do domu, styrana, umęczona, z jęzorem wywieszonym do ziemi a on co? ZAPOMNIAŁ! Prosiła go o jedną rzecz, jedną-jedyną a on tego nie zrobił. A przecież mówiła, rozmawiali o tym, on wiedział jakie to dla niej ważne! I olał ją!

Jak to jest w telewizji
W telewizji kobieta wkurzy się na faceta i co najwyżej powie: Oooooh Jiiiiim, prooooosiiiiiiłaaaaam!! Ooooh! – Przewróci oczami, tupnie nogą a zakupy postawi na wyspie w kuchni. I życie toczy się dalej. Ona piecze muffinki, a on ogląda mecz z browarkiem.
Co na to poradnik
Poradniki damsko-męskie idą dalej. Tam nie ma złości. Nie ma tupania nogą, podnoszenia głosu, przewracania oczami i gadania mu jaki to on zły. Nie, nie, nie. Ty jesteś damą – Ty zachowujesz klasę! Ty od niego odchodzisz, bo on nie jest Ciebie wart. Zwiódł Cię raz? Będzie zawodził już ZAWSZE! – I nie ma się nad czym rozwodzić. Zapamiętaj to! A najlepiej napisz to sobie szminką na lustrze i powtarzaj jak mantrę – zawiódł raz, będzie zawodził zawsze. Zwiódł raz, będzie zawodził zawsze… .

Jak wygląda życie
W normalnym życiu, tym prawdziwym, realnym kobieta wpada w szał. Noż cholera jasna Prosiła go o jedną rzecz! Kobieta czuje wtedy pewien ból, rozczarowanie, zawód. Tak bardzo jej na czymś zależało, a on to olał. Zaufała, wierzyła, że stanie na wysokości zadania, a tu dupa! No, zawód na całego – rozumiesz to, prawda? Mówi mu wtedy – dobra, nie mam ochoty z Tobą gadać, wkurzyłeś mnie, talk to hand i nara – idę do mamusi albo na drina z koleżanką wygadać się jaki z Ciebie pacan. – Oczywiście powie tak po tym, jak wcześniej wyleje kubeł pomyj i gorzkich żalów na jego głupi łeb.

Książki i filmy są super, o ile nie traktuje się ich nade poważnie. Żaden poradnik nie powie Ci jak powinnaś się zachować, bo żaden damsko-męski poradnik nie uwzględnia emocji – poczucia żalu jaki masz w sobie i tej miłości do niego. Co za kretyn wymyślił „zawiódł raz – zawiedzie drugi i trzeci więc powinnaś go zostawić”? Serio? To jest poradnik o relacjach? O tworzeniu udanego związku? O tym „co zrobić by facet czuł, że przy Tobie ma wszystko”? Żadnej relacji ani damsko-męskiej, ani koleżeńskiej nie buduje się, czy tworzy, na zasadzie „jak nie ten, to inny”. Żaden związek nie jest w 100% zgodny, kompatybilny, symbiotyczny i milion innych przymiotników – jak zwał, tak zwał. W przeciwieństwie do podręczników – jesteśmy ludźmi i to składającymi się z emocji.

To jak w czasie rozmowy o pracę. Idziesz na nią, stresujesz się (bo Ci zależy) i wypadasz daremnie. Masz do siebie żal, bo wyszłaś na totalną nieprofesjonalistkę, którą nie jesteś! Gdyby ta rozmowa była przeprowadzona przy piwie, w czasie posiadówki u znajomych – wypadłabyś o niebo lepiej! Dlaczego? Bo nie kierowałyby Tobą emocje, nie czułabyś powagi sytuacji i stresu.
Większość poradników w pewnym momencie opisuje działania właśnie z perspektywy takiej “domówki”. Są totalnie oderwane od rzeczywistości i pozbawione tego, co w danym momencie mogłabyś czuć.
utworzone przez WolnoWolniej.pl | sie 8, 2016 | żyć lepiej
Kiedy szukaliśmy dla nas mieszkania, postawiłam jeden warunek – musi być z ogródkiem! Na inne nawet nie chciałam patrzeć. Mimo przeprowadzek, jeszcze nigdy nie mieszkałam w bloku bez ogródka. I wiesz co? Strasznie się bałam jak to będzie mieć tylko balkon. Nie móc latem rozłożyć kocyka na trawie, wypić mrożonej kawy na leżaku, czy zwyczajnie w świecie uspokoić myśli i wzrok patrząc na posadzone kwiaty, owoce i bez.
Jednak Warszawa nie była dla nas łaskawa. Przejrzeliśmy mnóstwo (jeśli nie więcej) ofert mieszkań z ogródkiem i… katastrofa! Tak się nie da żyć!! – miałam ochotę krzyczeć. Te ogródki to była jakaś pomyłka. Zdecydowaliśmy się więc… – na mieszkanie z balkonem.
Na co zwrócić uwagę kupując mieszkanie z ogródkiem pokażę Ci na naszym przykładzie. Opiszę Ci, dlaczego tych mieszkań nie kupiliśmy mimo ogródka, oraz co może Cię spotkać mając ogródek w bloku.
Powierzchnia ogródka
Ogródek jest fajny, jeśli możesz z niego korzystać. Banał? Może, ale co Ci po ogródku, który ma 4,5m2? A i takie deweloperzy oferują! Powiesz – lepszy rydz, niż nic. Nie w tym przypadku. Jeśli decydujesz się na ogródek, pamiętaj, że będziesz musiała go kosić. Jeśli masz zabudowany garaż to super – możesz trzymać tam kosiarkę. A jeśli nie masz garażu? Po moich sąsiadach widzę, że na ogródku właśnie postawili sobie małą szopę. Jeśli zdecydujesz się na tak mały ogródek, będziesz z niego korzystała głównie do wystawienia prania. Nie o takie poczucie wolności i relaksu Ci chodziło, prawda?
Ogrodzenie
Największym błędem deweloperów jest stawianie niskich ogrodzeń. Jeśli od ulicy czy chodnika dzieli Cię płot o wysokości do 1,5m – zastanów się czy warto. O ile strzeżone osiedla jeszcze można wziąć pod uwagę, tak “wolno stojący” blok już nie. Na świecie nie brakuje pacanów, którzy będą chcieli się włamać na Twój ogródek sprawdzić, czy przypadkiem nie przechowujesz tam czegoś wartościowego – nawet roweru. Między Tobą a sąsiadem – pewnie! – może być płot o takiej wysokości, ale nie od ulicy!
Ciąg komunikacyjny
Kiedy pojechaliśmy oglądać pewne mieszkanie, nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom! Jak ktoś mógł kupić coś takiego?! Nie dość, że ogródek miał te 4.5m2, nie dość, że ogrodzenie było niskie – to sam ogródek był… PRZY WEJŚCIU DO KLATKI! Każdy, kto wchodził na osiedle musiał przejść koło ich ogródka. I nie wiem, które tu słowo podkreślić – każdy, czy musiał? Oglądając osiedle widzieliśmy rodzinę, widzieliśmy co robią, co piją, jakie ich dziecko ma zabawki, co mają w mieszkaniu, co mają w ogródku, słyszeliśmy o czym rozmawiają. Paranoja! Zero prywatności! A teraz wyobraź sobie, że chcesz się zrelaksować na swoim ogródku, a tu co chwila ktoś przechodzi koło Ciebie, kłóci się, drze, łapie się Twojego ogrodzenia bo jest pijany albo postanowił zwymiotować. Ohyda, wiem. Ale i takie rzeczy musisz brać pod uwagę!

Nasłonecznienie
Oglądaliśmy pewne mieszkanie. Moja mama uparła się by je kupić, a ja nie chciałam w ogóle o tym słyszeć. Co z tego, że ogródek był duży (wąski, ale szeroki) skoro prawie w ogóle nie było tam słońca? Mało tego, od sąsiadów dzieliłby nas wysoki mur! O ile cień jest super, latem możesz siedzieć na ogródku i czytać książkę bez mrużenia oczu i walki ze słońcem, tak ciągły cień doprowadzał by do szału!
Nasz obecny ogródek, siłą rzeczy jest z jednej strony zacieniony. I tam trawa nie specjalnie chce rosnąć. Jeśli tak jak ja, planujesz czy planowałaś mieć w swoim ogródku owoce, kwiaty itp – ciągły cień może być problemem.

Przestrzeń
Co nie co o tym już wspomniałam w punktach wyżej, ale warto o tym powiedzieć jeszcze raz.
Gdy piszę ten post, siedzę właśnie na ogródku. Jedyne co mnie ogranicza to podłokietniki leżaka. Co chwilę przybiega do mnie Peżot, bym rzucała mu zabawkę, a Twingo leży w moich nogach. Obok mnie stoi stolik z kawą. Kiedy zastanawiam się, co jeszcze ująć w tym poście, mój wzrok wędruje po całym ogródku. Po wszystkim co mnie otacza. Czuję, że mój umysł jest tutaj wolny. Kiedy wieczorem bierzemy z Dawidem winko i siadamy przy stoliku – czujemy się bosko! Mamy swój mały świat. Swój skrawek raju, zielonej odskoczni 5 minut samochodem od Pałacu Kultury i Nauki. Kiedy tu siedzimy, nie mamy poczucia, że siedzimy w domu. A teraz wyobraź sobie, że siedzisz w klitce. Rozkładasz ręce i możesz dotknąć każdej “ściany”, każdego płotu. Czujesz się wolna? Czujesz, że przeniosłaś się w inny świat? To tak jakbyś mając wielki ogród, ciągle siedziała w altanie. Co Ci po ogrodzie, skoro i tak siedzisz w zamknięciu?
Garaże
Wiele ogródków robionych jest na garażach podziemnych. Między wami są kamienie, guma, piach, folia izolacyjna i pewnie wiele, wiele innych rzeczy, o których nie wiem. W związku z tym, w swoim ogrodzie nie będziesz mogła sadzić roślin o ekspansywnych korzeniach.
Tu gdzie obecnie mieszkamy, akurat w okolicach naszego ogródka zostało posadzone lub wbite w ziemie coś, co naruszyło warstwę izolacyjną garażu. W czasie roztopów czy bardzo intensywnych deszczy garaż jest zalewany. W konsekwencji mają przyjść do ogródkowiczów ludzie, którzy “zedrą” całą ziemię, całą trawę, pozbędą nasz wszystkich kwiatów – by odkryć przeciekające miejsce.
Kupując mieszkanie z ogródkiem musisz liczyć się z tym, że nie wszystko będziesz mogła tam sadzić. A jeśli posadzisz… – może się tak zdarzyć, że pewnego dnia ktoś Ci wszystko zniszczy.

Plan zagospodarowania przestrzeni
W miarę możliwości dowiedz się, czy nie ma zaplanowanych inwestycji obok Twojego bloku. Mój znajomy kupując mieszkanie wahał się między mieszkaniem z ogródkiem wychodzącym na patio, na którym miały być tylko ławki i posadzone roślinki, a mieszkaniem z ogródkiem wychodzącym na pole, zielsko itp. Jak się domyślasz, wybrał to na pole. Teraz pola nie ma. Teraz są tam koparki, robotnicy, a od jego ogródka do nowego bloku będzie kilka metrów.
Kiedy kupujesz mieszkanie korzystając z pomocy agencji nieruchomości, oni zazwyczaj wiedzą czy obok bloku, którym jesteś zainteresowania nie planuje się budowy nowej i jakiej inwestycji – dlatego warto o to pytać.

Sąsiedzi z góry
Moja sąsiadka ma małego synka. Chłopiec jest w takim wieku, że wiele rzeczy bierze do buzi. Wyobraź sobie jej przerażenie gdy na swoim ogródku znalazła: nożyczki do paznokci, żyletkę, mnóstwo petów (!) ogryzki czy spodnie. O ile nikt specjalnie nie wyrzuca nożyczek czy ogryzków przez balkon, to jednak mogą się one zdarzyć. Wyobraź sobie sytuację, kiedy sąsiedzi nad Tobą robią imprezę i komuś kufel z piwem spadnie z balkonu. Mając małe dziecko – pamiętaj, by w “ciemno” nie wypuszczać go na ogródek, jeśli słyszałaś wcześniej balujących sąsiadów.
Sąsiedzi ogródkowicze
Najczęściej w blokach panuje zasada, że nie wolno używać grilla na węgiel. Jednakże różni są ludzie, i niektórzy wychodzą z założenia, że jest u siebie i mu wolno. Jeśli nie lubisz takich zapaszków, jeśli denerwuje Cię gdy ktoś uprawia samowolkę – musisz się liczyć z tym, że na takich sąsiadów możesz trafić.
Najczęściej ogródkowicze traktują swoje mieszkania jak dom jednorodzinny. Zapraszają więc gości, zapraszają dzieciarnię i siedzą na ogródku popijając piwko i gadając w najlepsze. Ba! – i do tego przy głośnej muzyce.
Ogródkowicze palacze lubią też usiąść sobie wygodnie w fotelu i zapalić papieroska. Cały smród sąsiada wleci Ci najprawdopodobniej do mieszkania. Ogródek, to nie dom jednorodzinny. Od sąsiada nie dzieli Cię ileś kroków – masz go na wyciągnięcie ręki.

Kilka ogródków obok siebie
Spotkałam się z czymś takim, że blok buduje się na kształt studni, w środku której są ogródki. Także w przypadku ogródków, zasada im mniej, tym lepiej sprawdza się wyśmienicie! My nasz ogródek dzielimy z 2 sąsiadami – z prawej i lewej. Za ogródkiem mamy podwórko innego bloku. Kiedy w trójkę wyjdziemy na swoje ogródki, kiedy jeszcze sąsiedzi wyjdą na balkony – robi się dość gwarno. A teraz wyobraź sobie sytuację, kiedy Twój ogródek styka się z jeszcze pięcioma i na każdym ktoś jest. Część sąsiadów będzie miała też otwarte drzwi balkonowe, a w mieszkaniu włączony telewizor lub grającą muzykę. W innym ogródku będą piszczące dzieci. W pewnym momencie zrobi się głośno i kogoś trafi szlag.
utworzone przez WolnoWolniej.pl | sie 5, 2016 | żyć lepiej
Mężczyźni, to w brew pozorom wcale nie jest takie skomplikowane stworzenia. Choć często wydaje nam się, że są z innej planety, tak na prawdę bardzo łatwo jest manipulować facetem. Jedną z pomocnych sztuczek są komplementy. Obrastanie w piórka to coś, co faceci uwielbiają! A nic tak nie buduje ich ego jak właśnie komplementy. Wykorzystaj to!
Kochanie, odkręcisz mi słoik? Ja nie mam siły.
Kiedy tak powiesz, facet odkręci Ci ten słoik z wielką rozkoszą! Ty nie masz siły, ale on ją ma – i może Ci ją właśnie pokazać prężąc swoje muskuły. Nie tylko połechtasz jego ego, nie tylko dodasz mu 1000 punktów do zajebistości, ale też poczuje, że jest Ci potrzebny.
Gdybyś podała mu słoik mówiąc: ej otwórz to – dla niego byłoby to zwykłym zadaniem. Coś mu kazałaś zrobić. Przerwałaś mu właśnie walkę w War of Legends dla jakiegoś głupiego słoika. Nie mogłaś zjeść czegoś innego?
Zrobiłeś zakupy! Super Kochanie!
Kiedy Twój facet wróci do domu z kupionym chlebem, keczupem i papierem toaletowym – pochwal go. Zakupy może nie są wyczynem wartym nagrody Nobla, ale tym entuzjazmem lub docenieniem zachęcisz go do następnych zakupów i pomagania Ci w domu.

Każdy lubi gdy jego drobne gesty są doceniane – faceci też! Oni mają mega proste myślenie – jeśli coś robią, coś kupują – robią to dla Was. Dla Ciebie. I… dla +300 punktów do zajebistości dla siebie. Facet lubi czuć się potrzebny. Jeśli on kupi Ci czekoladki, tak ot, bo chciał Ci zrobić przyjemność – nie rzucaj się na niego z pazurami bo Ty nie lubisz kokosu. Podziękuj mu serdecznym uśmiechem, przytul go i powiedz: dziękuję Misiu, a jutro będzie toffifee? Zasugeruj mu co byś chciała dostać, ale nie złość się na to, że chciał dobrze, a wyszło jak zwykle. To jak dostawanie po łapach za dobre uczynki – nielogiczne i bez sensu.
Jeśli Ty nie będziesz go doceniać, jeśli to nie Ty będziesz podbudowywać jego ego i dawać mu poczucie, że jest najlepszy na świecie – pójdzie do takiej, która to zrobi. Proste. Jeśli Ty nie będziesz chwalić jego osiągnięć, przestanie Ci o nich (lub czymkolwiek) mówić.

Ja nie rozumiem budowy samochodu. Dla mnie czy sprężyny mają 20 czy 5 obręczy jest bez znaczenia. Ale widząc radość Dawida, pasję z jaką opowiadał o tym co udało mu się zrobić, powiedziałam:
– Dawid… totalnie nie wiem o czym do mnie mówisz, ale jestem z Ciebie szalenie dumna!
Dzięki takim zabiegom zachęcałam go, na początku naszego związku, do dzielenia się swoim życiem, swoimi myślami, przeżyciami. Zachęcałam go do otworzenia się na mnie i zaufania mi.
Im bardziej będziesz chwalić faceta, tym więcej on będzie od siebie dawał.
Pamiętaj tylko o umiarze.
Ja pochwaliłam Dawida przepyszne ziemniaki z wody, bo to był nasz żart sytuacyjny. Kiedyś Dawid zrobił przepyszne mielone, którymi na prawdę zachwyciłam się i chciałam nawiązać do tej sytuacji. Gdybym chwaliła Dawida za każdą głupotę i dziękowała za każdą pierdołę – w końcu przestał by mi wierzyć i czułby się oszukany. Gesty, które teraz wykonuje aby mnie uszczęśliwić, stałyby się dla niego obowiązkiem. Mógłby też spocząć na laurach i przestać robić cokolwiek, bo przecież i tak będę zachwycona i całowała go po rękach. Dla mnie byłby to strzał w kolano – a przecież nie o taki efekt chodziło.

utworzone przez WolnoWolniej.pl | sie 2, 2016 | żyć lepiej
Czy Ty też słyszysz od wszystkich w koło: ślub jest raz w życiu, a więc musi kosztować! Nie oszczędzaj na sukni. To Twój dzień i masz wyglądać pięknie! Jak księżniczka!
Kiedy ja słyszę takie słowa, nóż otwiera mi się w kieszeni. Przecież ślub wcale nie musi być drogi!
Jak zaoszczędzić na sukni ślubnej
Suknia ślubna to najtrudniejszy dla mnie orzech do zgryzienia. Jestem osobą praktyczną, a więc szaleństwem dla mnie jest wydanie 7 tysięcy na jedną suknię, którą założę tylko RAZ w życiu.
Powiesz mi, że suknia ślubna nie musi kosztować 7 tysięcy. Nie muszę kupować sukni z francuskiej koronki. Mogę pójść do każdego innego salonu, w którym średnia cena za suknię waha się od 2 do 4 tysięcy. Tylko czy warto? Kupujesz coś co Ci się podoba – ale nie aż tak, i do tego wydasz 2 tysiące… .
Zaczęłam więc szukać alternatyw. HITEM okazały się sieciówki i sklepy internetowe! W okresie letnim mają mnóstwo białych sukienek, które idealnie wpasują się w eleganckie oraz rustykalne wesele! To właśnie w jednej z sieciówek w Galerii Mokotów kupiłam swoją sukienkę na ślub cywilny, który już za miesiąc! Nie mogę się doczekać!












Pamiętaj! Nie musisz kupować sukni ślubnej w typowym salonie. Wystarczy, że pobudzisz swoją wyobraźnię, doszyjesz odpowiedni “pasek” i Twoja suknia gotowa!
Ty i tak będziesz w niej wyglądać lepiej niż wychudzona modelka na zdjęciu ;)

utworzone przez WolnoWolniej.pl | lip 31, 2016 | żyć lepiej
Po tym jak ma wyglądać nasze wesele, drugim kontrowersyjnym tematem jest jakie nazwisko będę miała po ślubie? Jak to możliwe, że nie będę miała nazwiska Dawida?! Skąd taki dziwaczny pomysł?! To jest wręcz – “nie po chrześcijańsku”

Choć żyjemy w 21 wieku, gdzie wydawać by się mogło nazwiska dwuczłonowe są normą, wciąż budzą kontrowersje.
Pierwszym argumentem przemawiającym za naszą (moją) głupotą jest: a jakie nazwisko będą nosiły Wasze dzieci? Srakie – takie jak mąż. I tyle. Przecież ja, mama, nie będę miała całkiem innego nazwiska.
Dlaczego w ogóle dwuczłonowe?!
Bo ja to ja. Przez 25 lat przedstawiam się swoim imieniem i nazwiskiem. To jestem ja – kształtowana przez lata, o takich, a nie innych poglądach i doświadczeniach. To ja – Asia Maj. I choć przez całą szkołę, całą podstawówkę i liceum – od zawsze nienawidziłam tego połączenia – nie mogłabym się z nim rozstać. Brzmi tak bardzo śmiesznie niepoważnie! Takie – plim plam. Ale ja właśnie taka jestem. Jestem sobie Asią, która częściej jest niepoważna niż poważna. Asią, która w pierwszym tygodniu I klasy liceum dostała 14 jedynek, tylko dlatego, że nauczyciele postanowili wziąć ją do odpowiedzi ze względu na ładne nazwisko.
Utożsamiam się z moim nazwiskiem.
Dzięki temu połączeniu – Asia Maj – wiem kim jestem. Nowe, zupełnie nowe nazwisko spowodowałoby, że… nie byłabym sobą. Była bym kimś totalnie innym, ale nie do końca wiem kim. To śmieszne, przecież jesteśmy razem od króla Ćwieka i od zawsze wiedziałam, że kiedyś będę nosiła Dawida nazwisko. Na przyzwyczajenie się miałam 11 lat, a mimo wszystko nie wyobrażam sobie takiej zmiany.

To tylko trzy litery…
Nazwisko dwuczłonowe może być kłopotliwe, kiedy masz długie nazwisko panieńskie. Ale… tą są tylko trzy litery. To nie jest dużo. Nie robią one większej różnicy, a jednak pozwalają zachować tożsamość. To są tylko trzy litery, które dodadzą melodii do nazwiska męża.

Ps. A czy wiesz, że w maju mam też urodziny i imieniny? Z takiego połączenia no nie można zrezygnować!

