Po tym poznasz, że to miłość!

Kiedy miałam te naście lat, odpowiedź była dla mnie bardzo prosta. Od zawsze wpajano mi, że przyjaciele to najwyższa wartość. Przyjaciel będzie z Tobą zawsze, w każdej sytuacji. Bo przyjaciel to ktoś, kto odbiera od Ciebie telefon o 3 w nocy i rusza z odsieczą! Nawet jakby tą odsieczą było zimne piwo, czipsy i rozmowa. Przyjaciel to ktoś, kto jedzie na drugi koniec Warszawy tylko po to, by odwieść Cię do domu i… wrócić na swoją imprezę. Taki dla mnie zawsze był przyjaciel. Na zawsze. A chłopak? Chłopaków się zmienia. Chłopaki odchodzą. To przyjaciel zawsze będzie.
mynaswoim 2
Dziś odpowiedziałabym inaczej. Dzisiaj wiem, że ratowała bym swojego chłopaka. Bo mój chłopak, jest moim najdroższym przyjacielem. Bo na nikim innym, jak na nim, nie mogę polegać.
To on, odkąd pan policjant postanowił zabrać mi prawo jazdy, codziennie, bez zająknięcia, bez marudzenia na zmęczenie wozi mnie do pracy i odbiera z niej. Codziennie, przez 3 miesiące.
To on, w nocy o północy i o świcie przed pracą biegnie dla mnie do apteki po nospę.
To on, powtarza mi jak bardzo kocha moją kuchnię. Kocha – bo przecież kocha mnie. A kochać to nie to samo co lubić czy smakować… . Ale zjada. Przez łzy i rzodkiewki.

To właśnie nie kto inny jak ten mój chłopak doprowadza mnie do szewskiej pasji! I nikt, tak jak on, nie wywołuje u mnie takiego śmiechu i radości.

mynaswoim
Kiedy przyjaciel zapytał mnie, kogo ratowała bym z płonącego samochodu powiedział: to jest jedno z tych pytań, na które nie ma odpowiedzi. Oboje są dla Ciebie tak samo ważni.

Dziś wiem, że jest to pytanie dla niedojrzałych związków. Dla powierzchownych relacji. Bo kiedy planujesz z kimś wspólną przyszłość, kiedy przed snem tulisz się do największego szczęścia – wiesz, że odpowiedź nie może być inna jak – ratowałabym swojego chłopaka.

mynaswoim 3
skomentuj-1

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień