Życzliwość, ale nie do każdego

Ostatnio dużo rozmyślam o życzliwości. Różne zdarzenia z naszego życia sprawiły, że zaczęliśmy o niej dużo mówić. O  niej – o życzliwości względem obcego i rodziny. Na ile nasze zachowania są życzliw, a na ile konieczne? Na ile robimy coś z dobroci serca, z charakteru, a na ile bo tego się od nas oczekuje?

wichura warszawa5
Wczoraj idąc ulicami Warszawy zauważyłam pana. Pan nie dość, że był na wózku inwalidzkim, nie dość, że miał tylko jedną nogę, którą się odpychał, to jeszcze w lewej ręce prowadził psa na smyczy. Nie było by w tym widoku nic życzliwego, gdy by nie to, że ów pan przechodził właśnie przez jezdnię. Tempo jego poruszania się było na tyle wolne, że kierowcy samochodów już od dawna mieli zieli światło. Niewiele myśląc wtargnęłam na jezdnię i za zgodną pana pomogłam mu przejechać przez pasy, wjechać na chodnik (co było ciężkie! przez te chropowate płytki) i wykręcić w odpowiednią dla jego drogi stronę.

Dziś dopadł nas deszcz! Totalne oberwanie chmury! Wychodząc z tramwaju zobaczyłam w średnim wieku panią z parasolką. Podeszłam do niej i zapytałam czy nie mogłabym się pod nią schować. Pani się zgodziła i razem poszłyśmy (na szczęście) na wspólny przystanek.

wichura warszawa7
To niesamowicie miłe, kiedy obca osoba jest w stanie zaproponować Ci pomoc, czy też wyrazić chęć swojej pomocy. Rzadko niestety stają na naszej drodze osoby tak życzliwe, bezinteresowne, może i altruistyczne w swych zachowaniach? Taka „głupia” chęć pomocy, która Ciebie nic nie kosztuje może komuś poprawić humor, nastrój, biznes na cały dzień i dłużej! Może przywrócić namiastkę wiary w drugiego człowieka. Z drugiej strony szalenie przykrym widokiem jest wyraz wdzięczności osoby obdarowanej pomocą. Do czego to doszło w obecnych czasach, by pomoc tak wzrusza?! Jest tak zaskakująca, niespotykana, dziwna wręcz!

wichura warszawa3
Ale spójrzmy na życzliwość wokół nas. Wokół najbliższej rodziny.

Kiedyś Dawid powiedział mi: najważniejsza jest rodzina. Co by się nie działo – rodzina będzie zawsze! Rodziny się nie opuszcza. To – jest – rodzina. 
Nawet nie wiesz jak uderzyły mnie te cudowne słowa! Miał cholera chłopak rację! Co z tego, że nie zgadzam się z zachowaniem kogoś? To zachowanie w żaden sposób nie dotyka mnie. Nie dzielę wspólnego życia z tą osobą. W stosunku do mnie ta osoba jest życzliwa, ciepła, zabawna, cudowna. Dlaczego miała bym się od niej odsuwać, tylko dlatego, że nie podoba mi się jak zachowuje się gdzieś tam, albo jakie ma żarty?
Moja mama jest zakochana w naszej działce oddalonej od domu o godzinę drogi. Ciocia za każdym razem gdy jedzie na swoją działkę, dzwoni do mojej mamy i pyta czy nie podrzucić jej na jej działkę. Nieważne, że mają nowy samochód. Nieważne, że skóra a my mamy 2 psy ostropazurne. Nieważne, że nadkładają w te i z powrotem jakieś 20 km. Zawiozą. Z życzliwości. Bez złośliwego spojrzenia na psy, kiedy w tym samym samochodzie jadą… – dwa koty!!!
Gdy widzę stosunek tej rodziny (siostry mojego taty) do mojej mamy – skradają mi serce kawałek po kawałku. To niesamowite uczucie wiedzieć, mieć pewność, że ktoś tak bardzo chce Ci pomóc. Chociaż, może nawet nie pomóc, ale spełnić jakąś Twoją zachciankę czy pragnienie bez proszenia o to. W domyśle jak dwa w pamięci.

A co jeśli rodzina Cię zawodzi? Kiedy okazuje się, że w chwili, kiedy jej najbardziej potrzebujesz, kiedy niby wszystko dopięte jest na ostatni guzik – ona wystawia Cię do wiatru? Co, kiedy za pół godziny musisz być na lotnisku, a ona mówi Ci „nigdzie Cię nie zawiozę! I jak sobie teraz poradzisz, co?! Nie waż się prosić mojego męża/taty o pomoc!” Co jeśli Twoja najbliższa rodzina ubliża Ci? Czy to, że w złości ma jakieś znaczenie? Ponoć w złości ludzie mówią to, co naprawdę myślą.

wichura warszawa2b

Czy to, że jesteśmy na kogoś tak bardzo, bardzo źli sprawia, że możemy tą osobę pozostawić samej sobie? Przestać być odpowiedzialnym? Dojrzałym? Choć nie wiem czy „dojrzały” to dobre słowo.
Pamiętasz post „zamień kłótnię na sprzeczkę”? Opisałam w nim nasze (moje i Dawida) zachowanie podczas kłótni. Oboje zachowaliśmy się dojrzale, oboje postawiliśmy obowiązki ponad humory i złości. Paradoksalnie, to zdarzenie miało na nas, nasz związek najlepszy wpływ! Zobaczyliśmy, że nieważne jak bardzo bylibyśmy na siebie wściekli, zawsze, bez względu na wszystko możemy na siebie liczyć!

wichura warszawa8
wichura warszawa4
Czy zachowania ludzkie nie są dziwne? Zastanawiam się, co tak naprawdę świadczy o człowieku. Czy jego zachowanie w stosunku do rodziny? Do najbliższej rodziny? Jego zachowanie w złości? A może w stosunku do obcego? Czy wszystko co robimy musimy przynosić jakiś zysk? Uznanie w oczach? W oczach rodziców, partnera, rodziny, obcego? Ile można robić coś „na pokaz”? Ile można udawać serdeczność i życzliwość? Kiedyś człowiek w końcu wybucha. Kiedyś w końcu przestaje udawać i mówi co myśli. I co wtedy?

skomentuj-1

To Ci się spodoba!

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.