Pierwsze wspólne święta

Czy wiesz, że przez 10 lat związku nigdy nie spędzaliśmy całych Świąt Bożego Narodzenia razem? Dokładnie tak! Każde z nas spędzało wigilię i I dzień świąt ze swoją rodziną. Dopiero 26 grudnia jechałam na Śląsk do Dawida. W tym roku było inaczej. W tym roku spędziliśmy wszystkie 3 dni świąt razem – jako małżeństwo. I wiesz co? To były najbardziej stresujące święta… EVER!

my-na-swietaWigilia

Choć Dawid znał już całą moją rodzinę, w tym roku pierwszy raz uczestniczył w Wigilii.
W mojej rodzinie jest pewien zwyczaj. Nie robimy sobie spersonalizowanych prezentów. Robimy coś innego. Każdy kto przychodzi na Wigilię przynosi jeden prezent i wrzuca go do worka. Ja, przebrana w strój Świętego Mikołaja rozdaję każdemu prezent. Ale aby go otrzymać trzeba powiedzieć wierszyk :). Dotyczy to każdego! Więc wyobraźcie sobie Dawida stres, kiedy przyszła jego kolej!

Wiesz co było w tym wszystkim wspaniałe? Wszyscy dodawali mu otuchy: Nie stresuj się! Też przez to przechodziłam – mówiła dziewczyna kuzyna. – Możesz czytać wierszyk.

To było naprawdę wspaniałe! Kocham te Święta. Jest wtedy bardzo wesoło i dużo śmiechu. Prezenty jakie kupujemy są zawsze śmieszne i często kiczowate. Kiedy wszystkie prezenty zostaną już rozdane następuje wymiana. Czasem jest bardzo ciężko! Wiesz jak ciężko jest się wymienić na coś ekstra? Musisz tak z innymi się powymieniać, aby ta osoba co ma coś ekstra, dostała też coś ekstra co chce! No masakra! Logistyka na najwyższym poziomie!

my-na-swieta2

I dzień Świąt

Ten dzień również był bardzo stresujący, ale dla mnie. Spędziliśmy go z rodziną Dawida, której za bardzo nie znałam. Nie wiedziałam jakie panują zwyczaje, jaka będzie atmosfera, czy gadają o polityce itd. I wiesz co? Dawno tak świetnie nie spędziłam czasu! Buzie nam się nie zamykały! Śmialiśmy się, śpiewaliśmy popularne piosenki. Cudownie było czuć się członkiem tej rodziny.

my-na-swieta3

Te Święta były bardzo wzruszające. Odkąd wzięliśmy ślub już nie ma “moja rodzina”. Teraz my wszyscy jesteśmy rodziną. To jest naprawdę, naprawdę wspaniałe!

Magia Świąt.

Para nie do pary. Różne wizje związku

Wiesz, nasz związek nie zawsze był taki udany jak jest teraz. W prawdzie od zawsze wiedzieliśmy, że chcemy być ze sobą, ale nie wiedzieliśmy jak to zrobić? Powód był prosty: mieliśmy różne wizje związku. Ale nie ma co się temu dziwić! Dawid pochodzi ze Śląska, a ja z Mazowieckiego. Przez 10 lat związku żyliśmy na odległość, a więc całe dzieciństwo, okres młodzieńczego buntu, kształtowania osobowości, wchodzenia w dorosłe życie i życie z kimś opierało się na wzorcach jakie wynosiliśmy z domu.

mynaswoim_wisła
Zabrzański model rodzinny jest totalnie inny od Warszawskiego. U Dawida co niedziela jadło się rodzinny obiad. O 12:00 wszyscy domownicy schodzili się do jadalni, aby móc razem zjeść rosół, roladę i kluski śląskie, które (teraz już) teść szykował od samego ranka. To właśnie w Zabrzu pierwszy raz zjadłam prawdziwy rosół! Najlepszy rosół na świecie, który teraz gotuje mój mąż.

U mnie w domu tak nie było. Nie mieliśmy stałej pory obiadowej i nie zawsze jadaliśmy razem. U mnie w domu każdy jadł wtedy, kiedy był głodny, kiedy miał ochotę, kiedy wrócił do domu. Nawet jeśli obiad nakładaliśmy sobie wszyscy, ja bez najmniejszego problemu mogłam wziąć talerz i pójść do swojego pokoju.

Na Śląsku mam wrażenie, że jest też inne podejście rodziców do dzieci. Tam panuje większa hierarchia. Tam, ojciec jest ojcem, matka – matką. Jak ojciec mówi, tak ma być. U mnie… tak nie było. Od małego wszyscy byli równi, a moje zdanie było tak samo ważne, jak zdanie mamy czy taty.

rozne-wizje-zwiazku

Ale największa różnica w naszym wychowaniu polegała na czymś innym. Moja mama nie musiała myśleć o tym co ją uszczęśliwia, bo robił to za nią tata. Każde z rodziców było i jest tak wpatrzone w drugie, że chce mu uchylić nieba. I to nie jest żaden wyczyn! To jest zwykła chęć zrobienia przyjemności drugiej osobie.
Największy szok przeżyłam, gdy byliśmy na działce, byłam wtedy dzieckiem. Tata kupił na wagę różne ciastka – między innymi moje ukochane baletki i… znienawidzone ciastka posypane kryształkami cukru! Rodzice zjedli te moje baletki i cóż mi pozostało? Nic. Wkurzyłam się. No cholera nie mogli zjeść swoich ciastek? Musieli zjeść te jedne jedyne, które lubię ja?! Wiesz co zrobił mój tata? Wsiadł na rower i przejechał 16 km aby przywieść mi moje ciasteczka. Wiesz jak mi się zrobiło głupio? Do dziś mi jest głupio! Wiesz, pewnie przebolałabym te ciastka. Wtedy byłam dzieckiem, myślałam bardziej egoistycznie. Ale takiego związku chciałam i o taki związek zawsze walczyłam! Brzmi śmiesznie: walczyłam o taki związek. Ale kiedy jest się z totalnie dwóch różnych światów, kiedy wychowujesz się w totalnie innej kulturze, tradycji, zwyczajach – to walczysz o to. Buntujesz się przed tym co “masz”, przed tym jak może wyglądać Twoje życie bo wiesz, że Ty tego nie chcesz!

My z Dawidem w ogóle jesteśmy parą nie do pary. Oboje mamy silną osobowość, oboje nie dajemy sobie w kaszankę dmuchać i oboje bronimy swego zdania jak niepodległości.
Pewnie zastanawiasz się po co to wszystko mówię i do czego zmierzam.

rozne-wizje-zwiazku3

Chcę Ci powiedzieć, że nieważne są różnice. Nieważne, że macie różne poglądy, wychowywaliście się w różnych rodzinach. Będąc razem tworzycie nową rodzinę – swoją. Możecie stworzyć swoje, nowe tradycje. Nie jest tak, że ja przekabaciłam Dawida na swoją stronę i teraz mam to co chciałam. Oboje staraliśmy się przełożyć na nasz związek te najlepsze “rzeczy” z naszych domów, to, co w naszych rodzinach, wychowaniach najbardziej nam się podobało.

Ja przez cały związek tłumaczyłam Dawidowi, że nie można bać się mówić o uczuciach, że trzeba rozmawiać, że nie ma co się złościć na coś, na co nie mamy wpływu. Nauczyłam Dawida otwierać się na mnie. Nauczyłam go zaufania.
Dawid natomiast nauczył mnie “twardziej” stąpać po ziemi. Nauczył mnie bycia spokojniejszą, bardziej rozważną. Nauczył mnie niereagowania pod wpływem emocji i przemilczenia pewnych spraw. Kiedy coś się dzieje, przemyśleć sytuację i spojrzeć na nią z drugiej strony. To są właśnie te najlepsze rzeczy, jakie przełożyliśmy na nasz związek.

Choć byliśmy z totalnie różnych domów, choć nie było osoby, która nie powiedziałaby nam “ten związek nie ma sensu, zerwijcie, nie pasujecie do siebie, ta odległość” – udało nam się. I ja Ci powiem dlaczego: bo wiedzieliśmy, że ta druga osoba jest tego warta. Jest warta tych burz, tego czasu, tej nauki. Bo związek to ciągła nauka! Spotyka się dwoje zupełnie obcych ludzi, którzy nagle postanawiają razem żyć. Kurcze pewnie byśmy już dawno odpuścili ten związek, gdyby nie to, że w czasie każdego złego czasu, w czasie każdej kłótni w głębi serca wiedzieliśmy kim jesteśmy, jacy jesteśmy. Wiedzieliśmy, że to co widzimy, ten gniew, bezradność to wynik emocji a nie charakteru.

wisła_2

I to jest to, o czym wiele par zapomina gdy jest źle: zapomina o tym, w kim się zakochali.

Kochana, nie rób tego nigdy. Kiedy jest źle, będzie kryzys – zawsze pamiętajcie z kim się zakochaliście. Nie ciągnijcie kłótni w nieskończoność, nie róbcie sobie na złość. Bo to jest ciągle ten sam człowiek, który skradł Ci serce; tylko schowany – za emocjami.

 

 

Weszliśmy drugi raz do tej samej rzeki. A nawet i trzeci raz!

Znasz to powiedzenie: nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki? Tia…. ja też je znam. I wiesz co? Ja je znam! A Ty nie znasz. Ty interpretujesz je po swojemu i robisz to źle! Ale spokojnie – do wczoraj też je tak odbierałam, tyle tylko, że ja się z nim nie zgadzałam.

Ostatnio natknęłam się na program Pauliny Mikuły, która prowadzi kanał na YouTube Mówiąc Inaczej. W jednym z odcinków wyjaśniła o co chodzi z tą rzeką. Ano w skrócie powiedzenie znaczy tyle, co nic dwa razy się nie zdarza! Tak jest! Wszystko płynie, rzeka się zmienia, wszystko się zmienia, a więc wchodzimy do tej samej, lecz zmienionej rzeki. Jak to pisała Szymborska:

“Żaden dzień się nie powtórzy, 
nie ma dwóch podobnych nocy, 
dwóch tych samych pocałunków, 
dwóch jednakich spojrzeń w oczy”

rzeka-1A więc czy warto wchodzić dwa razy do tej samej rzeki?

Rozstania są potrzebne

Nie ma co wieszać psów na rozstaniach. One są dobre! Kiedyś była taka piosenka „rozstanie – złe słowo, teraz można zacząć na nowo budować, ocalić to co jeszcze mamy”. I to jest mega, święta prawda!!

Rozstania są dobre bo oczyszczają umysł. Pozwalają strawić żal jaki mamy do partnera. Pozwalają też dojrzeć! Przypomnij sobie jak było z odrabianiem lekcji w szkole: Robiłaś to duuurne zadanie z matematyki i nie wychodziło. Prawa nie równała się lewej – a powinna (według odpowiedzi na końcu książki). Wystarczyło, że odeszłaś od zadania na kilka minut i eureka! Zrobiłaś je za pierwszym razem! Chodzi o to by oczyścić umysł.

Myślisz, że my nie mieliśmy kryzysów w związku? Mieliśmy! Jako smrody, które zaczęły być ze sobą w GIMNAZJUM (! czujesz to? w gimnazjum!) mieliśmy kryzysy. Rozstanie było nam potrzebne do tego by właśnie dojrzeć. Potrzebny był nam czas aby minął żal za to co robiliśmy, jacy byliśmy za dziecka. Było nam ono potrzebne do tego, by móc zacząć od nowa z CZYSTĄ KARTĄ. Innymi słowy: musieliśmy się rozstać, by każde z nas mogło zrobić krok w przód. Byśmy mogli zmienić swój sposób myślenia z dziecinnego, “starego”, na nowy, dojrzalszy, logiczniejszy.

Ja nie jestem wszyscy! 

Pamiętasz jak mama w szkole mówiła: Wszyscy mogli to zrobić a Ty jedna nie! Co odpowiadałaś wtedy? Ja nie jestem WSZYSCY! Ze związkiem jest tak samo. Pewnie, są związki, w które ludzie dobierają się tak, że od samego początku tworzą wielkie love story. Ale są też związki burzliwe. Mega burzliwe! I to wcale nie są złe związki.

Czasem zdarza się tak, że poznajemy wspaniałego faceta. Gość jest idealny ale… trafiłyśmy na niego w nieodpowiednim dla nas czasie. Często-gęsto jest to chłopak klin. Dopiero co rozstałaś się z facetem, poznałaś nowego, weszłaś z nim w związek i ciążą na nim błędy poprzedniego. Cholera no rozwalasz ten nowy związek, tą nową relację, mimo że wiesz, że ten gość jest naprawdę super! Robisz to, choć tego nie chcesz. Ale to jest normalne! Może nie jest fajne, ale jest normalne! Bo w człowieku muszą zajść naturalne procesy “przestawienia” się, pogodzenia z przeszłością i przyszłością. W naszej głowie coś się musi poprzestawiać, by w końcu mogło być normalnie. A rozstanie pozwala nam się odciąć od tego co się dzieje, pozwala nam spojrzeć na sprawę jeszcze raz, i oczyścić się, siebie i umysł.

rzeka-4Zły czas, zły moment

Czasem jest też tak, że wchodzi się w związek w złym momencie życia. Nie musi to być żadne „jestem świeżo po rozstaniu”. To może być stresujący czas w pracy, faza na smakowanie życie, wyszumienie się, trudny okres w szkole lub życiu tak po prostu. Dziewczyna chłopakowi się podoba, chce z nią być, ale cholera no coś nie bangla. No ni w ząb mu ona teraz, choć jest naprawdę super! Jeśli wiążemy się z kimś, lub próbujemy związać się z kimś o odmiennym planie na najbliższe życie – w końcu trafi nas szlag. Rozstaniemy się, bo nie umiemy się dogadać. Ale zerwanie to proces. To emocje, to tworzenie (wcześniej) relacji. Ludzie się zmieniają! Ludzie dojrzewają. Nie warto ich skreślać bo kiedyś.
Kiedyś jadłaś same papki i przeciery bo nie miałaś ząbków. Dziś już je masz. Czas Cię zmienił.

Jak zwał tak zwał

Ci bardziej temperamentni mówią „zerwaliśmy ze sobą”. Ci mniej – mamy ciche dni. Jak zwał tak zwał, nieistotne. Człowiek rozstaje się dlatego, bo ma dość! Bo nie ma sił. Odcina się od tego co go rani i męczy, na co nie ma wpływu. Odcina się od problemów, od gadania i od męczenia umysłu. Jakie to proste powiedzieć: w dupie to mam, koniec z nami – i pójść z kumplami w tango.

Jeśli coś trwa za długo, jeśli za długo się kłócicie, za długo jest niezdrowo – rozstanie jest dobre by oczyścić atmosferę i umysł. By przestać mieć wyrzuty w swoją stronę, móc spokojne porozmawiać bez wracania do tego co było, a było złe. Zazwyczaj, po rozstaniu jesteśmy w stanie spojrzeć na związek jaki dotąd mieliśmy z dystansem. Jesteśmy w stanie na spokojnie przegadać problemy, które wcześniej budziły w nas straszliwe emocje, powodując, że każda rozmowa kończyła się nową awanturą.

Czasem takie rozstanie pomaga nam zrozumieć co my robiłyśmy źle i… wyjąć kij z dupy. Pozwala nam zrozumieć, że wymagaliśmy od niej, od niego by był kimś, kim nie jest. Że MY byłyśmy zbyt sztywne, zbyt rygorystyczne, zbyt przejmowałyśmy się tym co o nas powiedzą, zamiast cieszyć się życiem i chwilą, osobą, z którą właśnie jesteśmy.

rzeka-2

Czasem tak jest, że w czasie rozstania mówimy coś, czego później żałujemy. Powiemy coś z premedytacją, byle zranić tą drugą osobę. Ale jeśli naprawdę chcemy powrotu, jeśli naprawdę widzimy w tej drugiej osobie kogoś wyjątkowego, wartościowego, kogoś, bez kogo nie wyobrażamy sobie życia – warto wejść od tej rzeki drugi raz.

Kiedy jestem nad morzem czy innych mazurach, zawsze wchodzę dwa razy do tej samej rzeki. Pierwszy raz zazwyczaj jest dla mnie szokiem! – jaka ta woda jest zimna! O mój Boże gęsia skórka poziom master! Ale… za drugim razem jest już łatwiej, jest lepiej. Woda nie wydaje się być taka zimna, wiem czego się spodziewać i jest jakoś tak przyjemniej. Lepiej. I dopiero wtedy zaczyna się zabawa.

rzeka-3

Czy już wiesz, dlaczego nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki… i dlaczego warto do niej wejść drugi raz?

Skąd się biorą zdrady?

Ostatnio dużo czytałam dlaczego mężczyźni i kobiety zdradzają. Co kieruje człowiekiem, do zdrady, który jak sam mówi ma wszystko? Ma wspaniałą żonę, w małżeństwie mu się układa, na pracę też nie narzeka. Przeczytałam mnóstwo wywiadów i opinii, i choć powodów do zdrad jest mnóstwo, to łączy je jedno: ignorancja i rutyna!

pexels-photo-25866

Zaniedbujemy się

Wielu mężczyzn za powód zdrady podawało zmiany jakie zaszły w partnerce, najczęściej w żonie. Urodziło się dziecko, w życie weszła rutyna, wspaniała kobieta zamieniła się w kurę domową – spanie, sprzątanie, gotowanie, spanie, sprzątanie, gotowanie. Przestała starać się o niego, adorować go, a przede wszystkim – przestała dbać o siebie! Mimo cudownej osobowości, świetnej sylwetki i wspaniałej urody – została zdradzona i to z brzydszą od siebie – ale zadbaną!

Niespełnione oczekiwania

Niektórzy za powód zdrady podali, że partner nie spełnia ich oczekiwań w łóżku. Seks jest za spokojny, za mało namiętny, za delikatny, za nudny. Potrzebowali pasji, adrenaliny! W obawie przed wyśmianiem lub potępieniem przez partnera, nie chcieli podejmować próby porozmawiania o własnych potrzebach. Kochanka czy kochanek byli dla nich najlepszym rozwiązaniem – w domu jak gdyby nigdy nic dalej mogli grać rolę wspaniałego męża i kochającego taty, bez “psucia” swojego wizerunku i narażenia się na krytykę.

Ciągła krytyka

Wiesz ile człowiek może wziąć na klatę? Niewiele. Jeden z mężczyzn powiedział, że nie radził sobie z byciem gnojonym przez swoją żonę. Po urodzeniu dziecka, żona siedziała cały dzień w domu. Kiedy mąż wracał zmęczony po pracy od razu był atakowany: że kurtka rzucona gdzie nie trzeba, że piach z butów a odkurzane było. Że ona zmęczona, a on tyle co w pracy siedział.
Jak długo można znosić taką krytykę? Kiedy chrzani nam się w związku, jest nam łatwiej o zdradę. Szukamy odskoczni. Kiedy żona zamiast witać męża czułym dzień dobry zaczyna go opieprzać, mężczyzna szuka akceptacji gdzie indziej.

Podaruj radość

Często pojawiającym się powodem zdrad, był brak emocji, ekspresji, spontaniczności tej drugiej osoby. Znasz to uczucie, kiedy Ty chcesz biec, masz w sobie mnóstwo energii, czujesz, że oto właśnie jest ta chwila, ta TWOJA chwila, gdzie możesz góry przenosić?! Jest boskie! A teraz wyobraź sobie, że Twój partner jest nudny jak flaki z olejem. Zero w nim spontaniczności, zero przeżywania czegokolwiek, zero pasji. Zwyczajnie Cię gasi i ciągnie w dół. Bardziej lub mniej świadomie szukamy wtedy kogoś, kto ma podobne potrzeby jak my – potrzebę adrenaliny, wyładowania energii, bycia szczęśliwym.

pexels-photo-30486
Nam pewna pani powiedziała, że jesteśmy za dziecinni na małżeństwo. Zarzuciła nam brak powagi i lekceważące podejście do poważnych spraw – czymkolwiek te poważne sprawy miały by być. Dość mocno nas skrytykowała. Okazało się, że jest rozwódką.

Mieszkając razem nie da się być zawsze idealną. Nie mam ochoty codziennie golić nóg i chodzić wystrojona. Zimą lubimy wskoczyć w dres z polarem w środku. Czasami jesteśmy zmęczeni, czasami znużeni, a czasami wracamy do domu mega wkurzeni! Ale jesteśmy przy tym ludzcy i… zakochani w sobie od 11 lat!

Poświęcamy sobie czas

Wciąż się adorujemy i komplementujemy. Od czasu do czasu sprawiamy sobie małe przyjemności. Czasem chcemy dobrze, a czasem wychodzi jak zwykle – jak wtedy, gdy zrobiłam mu pierogi z serem myśląc, że to są te jego ulubione ruskie. Okazało się, że żadne z nas nie lubi pierogów z serem. Na szczęście w zanadrzu mieliśmy jeszcze pyzy z mięsem. Pierogami i pyzami podzieliliśmy się pół na pół.
Wciąż też się wygłupiamy i złe obracamy w dobre. Czasem powtarzamy coś 10 razy nim drugie zareaguje, ale nie drzemy się przy tym na siebie. Mówimy wtedy miło: Kochanie, łeb Ci ukręcę jak tego nie zrobisz, i całujemy czule. Bez względu czy człowiek się wydrze czy powie spokojnie – efekt będzie taki sam. Więc po co wprowadzać złe emocje?

Nie boimy się też zbłaźnić przed sobą. Nie boimy się krytyki, nawet jeśli miałaby sprawić przykrość. Nie chcemy dla siebie źle, więc słów nie odbieramy jak atak. Dzięki temu nie boimy się mówić o tym co nam przeszkadza, czego potrzebujemy, a czego nam brakuje. Dla siebie nie jesteśmy tylko partnerami, tylko mężem i tylko żoną. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i kumplami.

 

Poczucie wolności jakie mamy będąc w związku oraz poczucie pełnej akceptacji sprawia, że nie w głowie nam spoglądanie na innych. Dobrego składu się nie zmienia.

 

 

 

Kłótnie w związku nie są normalne

Często słyszę: Kłótnie w związku są normalne. Jak każda para czasem się kłócimy. Ostatnio rozmawiałam z naszą projektantką o budowlańcach. Powiedziała mi, że to normalne, że budowlańcy piją piwo na budowie i nie ma co z tym walczyć – bo tak jest. Nóż mi się w kieszeni otworzył! Czy to, że TAK JEST przyjęte znaczy, że tak jest dobrze i tak ma być? Nie!

jestrudo4
Kiedy gotujesz mleko, zazwyczaj stoisz przy garnku i patrzysz kiedy zacznie kipieć. Kiedy mleko zaczyna się unosić, przykręcasz gaz albo lekko na nie dmuchasz, aby ta wzburzona piana mleka opadła. Kiedy opadnie – gotujesz mleko dalej albo wyłączasz gaz, i jak gdyby nigdy nic robisz kakao.

A co się stanie, kiedy nie wyłapiesz momentu podnoszenia się mleka? Wykipi. I całą robotę trafił szlag! Mleka zostało niewiele, za to cała kuchenka jest teraz do mycia. I na co Ci to było? 

Z kłótniami jest tak samo!

Zanim zacznie się kłótnia, coś się w Tobie gotuje. Temat jaki poruszacie, te durne odpowiedzi jakie słyszysz zwyczajnie podnoszą Ci ciśnienie. Starasz się trzymać nerwy na wodzy, jesteś przecież dorosła, potrafisz być spokojna i opanowana, aż nagle, nie wiadomo skąd, jak i dlaczego czujesz, że zaraz wybuchniesz!

I to jest idealny moment by powiedzieć sobie DOŚĆ! To jest ta chwila, kiedy musicie przestać gadać i rozejść się na 5 minut. Odpocząć, odetchnąć, powiedzieć sobie w myślach co za dureń z niego! Boże ale mnie wkurza!

Kiedy ochłoniecie, kiedy wasze emocje i ciśnienie opadną – wróćcie do siebie, dajcie sobie buzi i kontynuujcie rozmowę jak gdyby nigdy nic.

jestrudo-akcje2a
Parę dni temu poszliśmy wybierać panele do mieszkania. Podczas ich zamawiania mieliśmy spięcie. Dawid powiedział mi, że na te konkretne panele do salonu będzie trzeba poczekać 9 dni.
Ok – pomyślałam. Co to jest 9 dni?

Ale nie powiedział mi, że w związku z tym, że panele nie są dostępne na JUŻ, nie wziął ich. Zamówił tylko te do sypialni. Kiedy pojechaliśmy do następnego sklepu budowlanego, Dawid pyta mnie:

– A co myślisz o tych panelach?
– Są w porządku, ale po co nam?
– No do salonu.
– Ale przecież już mamy do salonu – sam je wybierałeś. 
– Masz je na rachunku?
– No nie wiem, Ty rozmawiałeś z facetem i składałeś zamówienie. 

I to byłaby iskra od naszej kłótni! Strasznie wyprowadzają mnie z równowagi takie odpowiedzi, ale jestem świadoma naszych reakcji. Wiem, że Dawid reaguje w taki a nie inny sposób, i wiem co byłoby dalej. Gdybyśmy dalej ciągnęli rozmowę, mówilibyśmy do siebie pretensjami, że Ty nie powiedziałeś, a Ty nie słuchałaś, a Ty nie mogłeś, a Ty też mogłaś, a Ty to się nie interesujesz, itd, itd. Spór zakończyliśmy tym, że nie wybieramy żadnych paneli. Każde z nas weszło w inną alejkę odpocząć od emocji. Kiedy przechadzając się między panelami trafiliśmy na siebie, daliśmy sobie buzi, złapaliśmy się za ręce i poszliśmy oglądać panele do salonu.

jestrudo-akcje1

Jesteśmy dorośli – nie jesteśmy dziećmi. Nie było sensu wracać później do sytuacji ze sklepu, aby rozłożyć ją na czynniki pierwsze i przeanalizować ją. Jesteśmy razem już 11 lat? Wiemy jakie mamy wady, jakie mamy reakcje. Znamy się! Związek to nie jest tylko mieszkanie ze sobą, wspólne sprzątanie i wspólne oglądanie filmu wieczorem do lampki wina. Związek nie składa się z samych radości. Składa się też z lekcji. Musimy uczyć się partnera, obserwować jego reakcje, znać jego wady i wiedzieć jak nie doprowadzić do ich “obudzenia”.

[wc_box color=”secondary” text_align=”center”]

Po co być ze sobą, jeśli jest źle? Jeśli macie się ciągle kłócić?
Związek jest po to, byś była (jeszcze) bardziej szczęśliwa!

[/wc_box]

Kłótnie w związku nie są normalne. Złość, nerwy i krzyki – to nie jest dobre ani dla Ciebie, dla zdrowia, ani dla związku. Poświęćcie chwilę na wypracowanie WASZEJ skutecznej metody unikania kłótni.

I pamiętaj: W związku najważniejsza jest komunikacja.
Jeśli potrzebujesz wyjść z pokoju, odpocząć od niego, potrzebujesz przestrzeni by nie wybuchnąć – powiedz mu o tym nim wyjdziesz. Zwyczajnie powiedz: Kochanie, jestem teraz tak wkurzona na Ciebie, że muszę wyjść i się uspokoić – daj mi 5 minut. 

KOMUNIKUJ.

Pamiętaj, że w kłótni często mówi się rzeczy, których później się żałuje. A chyba nie chcecie się ranić i mieć zadry w sercu, prawda? Nikt w związku nie chce dla drugiej osoby źle.

 

 

Jak przetrwaliśmy w związku na odległość 10 lat!

Związek na odległość nie jest prosty. Zwłaszcza dla takich małolatów, jakimi byliśmy my. W chwili kiedy się poznaliśmy mieliśmy po 15-17 lat! Nikt nie wierzył, że nam się uda. Śmiali się z nas, mówili, że to szczeniacka miłość i minie nam. A jednak nie minęło! Dziś jesteśmy razem 11 lat, obchodzimy 3 miesięcznicę małżeństwa, remontujemy nasze pierwsze mieszkanie i mamy się dobrze!

porownywanie-zwiazkowJak przetrwać związek na odległość

1. Chęci to nie jest za mało

Związek na odległość ma sens, kiedy oboje jesteście pewni, że chcecie być ze sobą. Oboje musicie chcieć tego związku. Jeśli oboje jesteście nastawieni na związek, na siebie, na bycie razem – uda się. Serio! Nieważne, że czasem się pokłócicie. Mieszkając blisko siebie ludzie też się kłócą – nie zapominaj o tym. I wcale nie trzeba na gwałt lecieć do siebie gdy jest źle. To bzdura. Telefon, maile, skype – to wszystko starczy, a nawet lepiej – pomaga. Łatwiej nam jest wyrazić co czujemy w mailu, niż patrząc tej osobie prosto w oczy.

2. Własny rozum

My kobiety już tak mamy – jak jest źle musimy wygadać się mamie, przyjaciółce, znajomym. Kiedy będziemy mówić na naszego faceta źle, znajomi zaczną nam odradzać tego związku.
Dla wielu ludzi związek na odległość w ogóle jest straszną abstrakcją. Będą mówić Ci, że oni by w takim związku nie mogli być, że oni potrzebują spotkać się, przytulić, bla, bla. Na pewno nie raz usłyszysz: Nie boisz się, że on Cię zdradza? Olej ich gadanie! Utnij rozmowę i nie denerwuj się niepotrzebnie.
Masz swój rozum, nikt Cię do tego związku nie zmuszał. Jesteś z tym gościem bo wiesz, że jest tego wart!

3. Stawianie warunków

Niby nikt nie lubi być ograniczany. Mówi się, że nie jesteśmy niczyją własnością, itd, możemy robić co chcemy. Ale związek na odległość to trochę inna bajka. My z Dawidem często się kłóciliśmy o pewną sprawę. Był to wynik zwyczajnej różnicy charakterów, różnicy w tym jak spędzamy wolny czas, jakie mamy środowisko. W całym związku, w czasie całych tych 10 lat postawiliśmy sobie jeden warunek. Warunek dotyczył spotkań, których ja nie pochwalałam. Uważałam, że zabierają one czas, który moglibyśmy spędzić razem na gadaniu przez net, a czasem brał mnie zwyczajny strach.
– Dawid, jak powiem, że masz wracać do domu – masz się ubrać i wyjść, dobrze?
– Dobra, ale nie możesz tego nadużywać, a Twoja prośba ma być uargumentowana. “Bo tak” to nie jest argument.

Możesz się śmiać, ale wyobraź sobie, że odkąd ustaliliśmy ten warunek, nigdy z niego nie skorzystałam. Wystarczyło mi, że on jest na to gotowy.

mynaswoim_wisła

4. Szacunek

To głupie, że muszę o tym pisać. Szacunek w związku jest niemiłosiernie ważny i nieważne czy jest to związek na odległość czy nie. Zdradzanie się, okłamywanie, kombinowanie, umyślne ranienie – to jest oznaka braku szacunku do drugiej osoby. Ktoś Ci ufa – nie schrzań tego. Nie możecie w związku drzeć się na siebie i tylko brać, wymagać, żądać. Masz do czynienia z człowiekiem – szanuj to kim jest, jaki jest, jakie ma potrzeby i nie zapominaj przy tym o sobie! Pamiętaj: egoistki są szczęśliwsze.

5. Żyj swoim życiem 

Nie możesz zadręczać się myślami co on robi, z kim to robi, czy o mnie myśli. Nie możesz rezygnować ze swojego życia i swoich przyjaciół, bo a nuż on napisze i będzie chciał porozmawiać. Nie dość, że nie masz swojego faceta obok siebie, to jeszcze potracisz przyjaciół. Odcinanie się od świata nie jest dobre. Człowiek musi się rozwijać! Kiedy będziesz żyć jego życiem, będziesz nieszczęśliwa. Zaczniesz mieć do niego pretensje o to co Ty robisz. Pamiętaj, że facet nie wymaga od Ciebie pełnego poświęcenia i rezygnacji ze swojego życia.

6. Perspektywa daje wiarę

Mając te 17 lat wiedzieliśmy, że kiedyś zamieszkamy razem. Już na Dawida studniówce wiedziałam, że się pobierzemy. To była kwestia czasu – 9 lat ;). Im dłużej byliśmy razem, tym bardziej nasza wspólna przyszłość stawała się realna. Ale my byliśmy dziećmi! Jeśli jesteś dorosła – trzeźwiej podchodzisz do problemu. Jeśli wiesz, że za pół roku się spotkacie – żyj tą myślą. Ja nie wiedziałam jak ten związek się skończy. Nie wiedziałam czy uda nam się być razem, czy jednak coś nas pokona. Jeśli Ty wiesz, że za kilka tygodni, miesięcy znów będziecie razem – bosko! Nie masz się o co martwić. Odliczaj czas do spotkania i rób swoje. Te ubywające liczby pomagają wytrzymać rozłąkę.

7. Rozmowy są ważne, ale nie aż tak

Kiedy nie możesz się z kimś widywać codziennie, czy tak często jak byś chciała, wiadomo, rozmowy są ważne. Fajnie jest dostać rano smsa “dzień dobry” czy przed snem “spadam spać, słodkich snów”. Dobrze jest znaleźć wieczorem 15 minut na krótką rozmowę. Ale nie dzwoń do niego za każdym razem, kiedy będziesz się nudzić! To, że Ty się nudzisz, nie znaczy, że on też się nudzi. Możesz mu zwyczajnie przeszkadzać. W tym momencie on nie będzie zainteresowany rozmową z Tobą, a Ty wpadniesz w panikę i zaczniesz się zamartwiać – niepotrzebnie. I kłótnia gotowa.

tlo-facebook

Ale wiesz co tak na prawdę, prawdę liczy się w związku – także w tym na odległość? Uczciwość. Bycie uczciwym ze sobą i z partnerem. Jeśli Kochasz, jeśli on kocha – wszystko będzie dobrze. Nie doszukujcie się drugiego dna, nie wpadajcie w panikę i nie prowokujcie kłótni. Związek na odległość jest związkiem jak każdy inny! Jedni potrafią jechać do siebie godzinę autobusem stojąc w korkach, a niektórzy 3 godziny bez korków pociągiem lub samolotem.

W miłości odległość nie ma znaczenia. W miłości znaczenie ma… miłość :). Reszta się jakoś ułoży.

 

Jak rozplanować wydatki podczas remontu + tabelka xls do pobrania!

Kiedy postanowiliśmy kupić mieszkanie od razu wiedziałam, że rynek wtórny nie wchodzi w grę! Staram się nie wierzyć w przesądy, jednakże kupując mieszkanie używane nigdy nie wiadomo kto w nim mieszkał i jakie panowały w tym mieszkaniu emocje. Zależało mi też na urządzeniu tego mi3eszkania od A do Z po swojemu! Włącznie z panelami, których nie chciałoby mi się zrywać po nabyciu mieszkania z rynku wtórnego.

Jak rozplanować i kontrolować wydatki podczas remontu

Remont zawsze pochłania masę pieniędzy! Kiedy brakuje nam środków na urządzenie mieszkania tak jak sobie wymarzyliśmy, zadowalamy się półśrodkami oraz rozwiązaniami czasowymi. Z doświadczenia wiem, że coś, co ma być na chwilę – pozostaje na zawsze! A przynajmniej na 10 lat – do następnego remontu. Nam zależało na tym, aby mieszkanie urządzić od razu tak, jak chcemy, aby móc się nim cieszyć na 100%!

W tym celu stworzyłam w excelu arkusz z naszymi wydatkami. Wygląda niepozornie, może nawet śmiesznie, ale daje nam pełną kontrolę nad budżetem oraz tym co wybraliśmy.

koszt-urzadzenia-mieszkania-mns1

Funkcje arkusza

W arkuszu ustawiłam funkcje, które na bieżąco pokazują nam:
– jakim budżetem dysponujemy
– ile kosztuje nas urządzenie mieszkania i poszczególnych pomieszczeń

Kiedy już coś zakupimy, od razu zaznaczamy to sobie w arkuszu. Dzięki temu wiemy, ile jeszcze zostało nam pieniędzy, co już mamy, gdzie musimy coś przyciąć lub urządzić skromniej.
Widząc co potrzebujemy, możemy też rozplanować wydatki w czasie – skupić się na najpotrzebniejszych rzeczach.

Do naszego arkusza dodałam jeszcze jedną pozycję: linki! Z postu o wykorzystywaniu moodboardów w urządzaniu mieszkania wiesz, że wszystko co planuję kupić do mieszkania wyszukuję w internecie. Nieważne czy są to krzesła, szafki kuchenne czy lampa – wklejam link interesującego mnie produktu w odpowiednią komórkę, przez co unikam miliona pozapisywanych zakładek, które nic mi nie mówią.

Jak widzisz, w arkuszu są też komórki cena za 1m/szt oraz ile potrzeba. Kiedy znajdę, np. panele, wpisuję ich cenę za metr oraz metraż pomieszczenia, przez co od razu wiem ile wyniesie mnie podłoga w danym pomieszczeniu. BOSKO! Takie powiązania stworzyłam też dla krzeseł.

koszt-urzadzenia-mieszkania-salon

Jeśli zakupiliśmy już daną rzecz, zaznaczam ją w komórce wydane (podświetlona na niebiesko) i zaznaczam na szaro daną rzecz. Dzięki temu wiemy co już mamy, ile ubyło nam z budżetu i ile nam jeszcze pozostało pieniędzy do wydania.
Dlaczego to jest takie super? Ponieważ część zakupionych produktów przyjdzie do nas za jakiś czas, kiedy magazyny sklepów skompletują zamówienie. Nie dość, że nie mamy tych rzeczy fizycznie w domu, to jeszcze będą musiały troszkę poczekać na ich zamontowanie. Ja jestem wzrokowcem – także nie wystarczy mi świadomość, że te meble już są. Ja muszę to widzieć w arkuszu, a w ramach wątpliwości, czy, np. dane płytki będą do nich pasować – mogę szybko wejść w ich link.

koszt-urzadzenia-mieszkania-kupione

Zdarza się też, że po zakupie czegoś robimy zwrot do sklepu. Rozmyśliliśmy się, albo zmieniła nam się koncepcja. Każdą taką zmianę zaznaczamy w arkuszu, przez co dokładnie wiemy na czym stoimy i co faktycznie mamy. Kupując panele do wszystkich pomieszczeń na raz, wszystkie płytki, meble kuchenne i łazienkowe, blaty i fronty – łatwo jest się pomylić co już mamy, co oddaliśmy, a co kupiliśmy w zamian.

 

Ten plik jest  dla nas mega ułatwieniem! Nie tylko mamy wszystko pod kontrolą, ale odchodzi nam przy nim dużo niepotrzebnego stresu i nerwów.

[eltdf_button size=”” type=”” text=”plik do pobrania” custom_class=”” icon_pack=”font-awesome” fa_icon=”” link=”http://mynaswoim.pl/wp-content/uploads/2016/11/Koszt-urządzenia-mieszkania_mynaswoim.xlsx” target=”_self” color=”” hover_color=”” background_color=”” hover_background_color=”” border_color=”” hover_border_color=”” font_size=”” font_weight=”” margin=””]

 

Jak być szczęśliwą sama ze sobą?

Bycie szczęśliwą jest zajebiste! Brzmi banalnie, może nawet przez tą całą banalność masz ochotę wyłączyć tą stronę. E, e – nie rób tego. Pokażę Ci jak być szczęśliwą sama ze sobą, przez to jaka jesteś, choć pewnie tak jak ja masz kompleksy i chciałabyś wiele zmienić w swoim życiu!

jak-byc-szczesliwa-2

Porównywanie się do innych

Czy wiesz co powoduje w nas dół? Porównywanie się do innych.
Obserwując ludzi, swoich znajomych widzisz, że wyglądają lepiej. Mają wcięcie w talii, nie mają brzucha, a na zdjęciach lepiej wychodzą. Tej małpy z działu jakiegoś tam włosy się tak świetnie układają, a Ty masz na głowie siano!
Twój dom nie wygląda tak jak byś chciała, a wypłata jest 2x niższa niż powinna. Z czego tu się cieszyć?

Kochana, zamiast się porównywać – znajdź swój styl! Nie musisz być super modna. Masz być sobą! Ja kocham miłością bezgraniczną dziwne koszule. Lubię koszule w ptaki, zegarki, kokardki i pieski. Są dziwne. Nawet nie wiem czy dobrze w ich wyglądam, bo moda nigdy nie była moją mocną stroną. Ale ubieram się w nie bo sprawiają mi radość! Są pozytywne.

Mam też w brzuchu kilka cm za dużo. Właściwie w ciągu roku przytyłam 10 kg i nie mogę tego zrzucić – trochę (całkowicie) z lenistwa. Ale… tuszuję to swetrami i dłuższymi bluzkami. Tak na prawdę gdybym chciała to zrzuciłabym te 10 kg ale.. – nie chce mi się. A kiedy łapię mega doła – maluję się. Pokracznie, bo Red Lipstick Monster ze mnie żadna – ale jako tako, po Japońsku umaluję się i czuję się od razu próżnie lepiej.

jak-byc-szczesliwa-7
Złe zamień w dobre, a czego zmienić nie możesz zaakceptuj

Wiesz, mogłabym chodzić zła, wściekła i sfrustrowana tym, że codziennie widzę Dawida smarki na parapecie. Ten typ tak ma – smarka w nocy, a rano smarków nie wyrzuca. Codziennie rano widzę też na rogu stołu kubek po jego kawie. Nie w zlewie, nie w kuchni a na rogu stołu. Mogłabym z nim walczyć, prosić by sprzątał itd – ale po co? Cieszę się z tego, że dobrze się tu czuje. Cieszę się widząc te smarki bo to jest cecha mojego faceta. Rozumiesz o co chodzi? Nie tylko mieszkamy razem, nie tyko jesteśmy, śpimy w jednym domu – ale żyjemy w nim. I to życie tu widać. Te wszystkie “wady” czy “mankamenty” tworzą nas. I to jest super! Gdy Dawid wyjeżdża i nie widzę tego kubka na stole, brakuje mi go.

jak-byc-szczesliwa-5Łam schematy!

Wiesz co kocham robić? Brać kąpiel o 14, śpiewać gdy nikogo nie ma w domu i tarzać się z psami na dywanie. Kąpiel w środku dnia daje mi niesamowite poczucie wolności. Nie rano, nie wieczorem jak to się przyjęło. Ale w środku dnia gdy najdzie mnie na to ochota. Możliwość robienia czegoś bo Tobie się tak podoba, a nie bo ktoś tego od Ciebie oczekuje jest super! Polecam!

Pozytywne nastawienie

Staram się też być pozytywnie nastawiona do innych. Taka postawa robi dużo – uwierz mi! Jedna dobra rzecz ciągnie za sobą następną, i następną aż w końcu złe wiadomości przestają być takie trudne do zniesienia. Nagle problem przestaje być problemem, a rozwiazanie okazuje się banalnie proste! Kiedy ktoś jest wobec mnie nieprzyjemny, nie odbieram tego źle, nie dołuję się – bo jestem szczęśliwa sama ze sobą. A ten ktoś obcy – no właśnie – jest obcy! A jeśli robi mi na złość – to jest mi go zwyczajnie szkoda. Bo to nie mi zatruwa życie – tylko sobie. To nie ja czuje gorycz zazdrości i nie ja gorzknieję wbijając szpilki. Ja jestem dalej szczęśliwa.

jak-byc-szczesliwa-4
Kiedyś usłyszałam boskie zdanie: Na świecie żyje 7 miliardów ludzi, a ty chcesz się smucić przez jedną?
Genialne! Na świecie żyje tyle ludzi, wiadomo, że wszystkim cholera nie dogodzisz. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał Ci uprzykrzyć życie. Ale to jest TWOJE życie. Przeżyj je tak jak Ty tego chcesz. A jeśli nie możesz mieć tego co chcesz – olej to! I ciesz się z tego masz. Bo to co masz, to co Cię otacza, to co czujesz – to Ty. Jeśli chcesz mieć szczęśliwe życie – po prostu daj sobie szansę na szczęście. Wzrusz się, zaśmiej i nie stawaj na popękanych płytkach chodnikowych. Przechodząc przez pasy stawaj tylko na tych białych. Pozwól sobie na bycie szczęśliwą i ciesz się z głupot. Te banalne rzeczy dają więcej radości niż fikcja jaką ludzie starają się tworzyć.

A kiedy będziesz szczęśliwa sama ze sobą – w związku też będziesz szczęśliwa. Bo to nie facet będzie Twoim źródłem radości, a Ty sama. Z nim radość możesz co najwyżej mnożyć.

 

Związek z młodszym mężczyzną? Czy to nie dziwne?

Powszechnie przyjęło się, że kobieta MUSI być młodsza od swojego mężczyzny. Najczęściej spotykaną różnicą wieku między partnerami jest różnica 2 lat – jest to optymalny czas, kiedy wyrównuje się poziom dojrzałości emocjonalnej obu płci. Każde odstępstwo od tego, z wyjątkiem, kiedy mężczyzna jest w wieku swojej kobiety lub jest o rok od niej starszy, uznawane jest za anomalię, coś dziwnego, a w najlepszym razie spotka się z chwilową konsternacją.

zwiazek-z-mlodszym-mezczyzna_2

Skąd ta różnica wieku?

W czasach, kiedy trzeba było przez wiele dni polować na mamuty i chronić rodzinę przed drapieżnikami, różnica wieku miała ogromne znaczenie. Wyobrażasz sobie 30-latkę, która z maczugą leci na szablozębnego lisa broniąc swojego 20-letniego mężczyzny i i ch dzieci? Komizm!

W wielu kulturach najstarszy mężczyzna z rodu był też swego rodzaju wyrocznią. To do niego przychodzili inni mężowie z prośbą o radę. To najstarszy zazwyczaj był doradcą króla. Wynikało to też z tego, że osoby starsze mają zwyczajnie większe doświadczenie – życiowe jak i zawodowe.

Zauważ, że przez wiele lat kobiety nie miały żadnych praw. To mąż był głową rodziny i to on decydował o domu. On zarabiał pieniądze, troszczył się o dach nad głową i tym, aby było co do garnka włożyć. Kobieta miała jedynie zapewnić porządek i miłość.

Kobiety wyszły z domu

Kiedy kobiety wyszły z domu, zaczęły studiować, pracować – zaczęły też poznawać innych mężczyzn. Wraz ze zdobywaniem wiedzy i doświadczenia zawodowego i życiowego, zaczęła zacierać się różnica między płciami. Niejednokrotnie w mediach słyszymy o kobietach miliarderkach, kobietach, które same stworzyły imperium, podbiły rynek i zrewolucjonizowały dany sektor gospodarki.

zwiazek-z-mlodszym-mezczyzna_3

Ile razy pytasz kogoś o wiek?

W dzisiejszych czasach bardzo łatwo jest zawrzeć nową znajomość. Będąc w pracy, nikt na swoim biurku nie ma plakietki ze swoim imieniem, nazwiskiem i… wiekiem. Współpracując z kimś, nie pytamy go ile ma lat, lecz zwyczajnie najpierw poruszamy tematy służbowe, a następnie poznajemy jego światopogląd. I to nas do siebie zbliża! Nasza reakcja na zachowanie, słowa drugiej osoby. To je musimy zaakceptować, nim zaakceptujemy jego wiek.
Kiedy poznajesz nową osobę, czy zawsze pytasz o metrykę? Ja nie. Chyba, że ktoś, kto wygląda na bardzo dojrzałą osobę zaczyna gadać takie głupoty, że uszy więdną. Zauważ, że o wiek zazwyczaj pytasz raz.
Jeśli z kimś Ci się dobrze rozmawia, wspaniale Wam się spędza czas, czujesz motylki w brzuszku na samo wspomnienie tej osoby – zapomnisz o nim bo dowiedziałaś się ile ma lat? NIE! Bez względu na wiek, różni ludzie mają różne doświadczenia życiowe. Nie każdy 8 latek jest taki sam. Nie każde dziecko, nie każdy nastolatek miał takie samo dzieciństwo. Niektórzy musieli dojrzeć wcześniej. Czy przez wiek skreślisz tą osobę, choćby była dojrzalsza emocjonalnie niż nie jeden pełnoletni?

zwiazek-z-mlodszym-mezczyzna_1

W związku liczby się nie liczą

Związek jest świetną “rzeczą”! Tu się liczy wszystko to, czego zliczyć się nie da. W związku liczy się to jak ludzie czują się przy sobie. Czy dbają o siebie, troszczą się i wspierają. Czy potrafią się razem śmiać i rozwiązać problem. W związku liczy się to czy chcesz by ta druga osoba była szczęśliwa. Czy jesteś w stanie zrezygnować ze swojej ulubionej nocnej pozycji – spania na lewym boku dupą odwracając się do partnerki, na rzecz spania na plecach i objęcia jej ramieniem bo… jej śpi się tak najlepiej.

W związku nieważne ile ma się lat, jaka dzieli ich różnica wieku. W związku liczy się to, czego zliczyć się nie da!