Znasz to powiedzenie: nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki? Tia…. ja też je znam. I wiesz co? Ja je znam! A Ty nie znasz. Ty interpretujesz je po swojemu i robisz to źle! Ale spokojnie – do wczoraj też je tak odbierałam, tyle tylko, że ja się z nim nie zgadzałam.

Ostatnio natknęłam się na program Pauliny Mikuły, która prowadzi kanał na YouTube Mówiąc Inaczej. W jednym z odcinków wyjaśniła o co chodzi z tą rzeką. Ano w skrócie powiedzenie znaczy tyle, co nic dwa razy się nie zdarza! Tak jest! Wszystko płynie, rzeka się zmienia, wszystko się zmienia, a więc wchodzimy do tej samej, lecz zmienionej rzeki. Jak to pisała Szymborska:

„Żaden dzień się nie powtórzy, 
nie ma dwóch podobnych nocy, 
dwóch tych samych pocałunków, 
dwóch jednakich spojrzeń w oczy”

rzeka-1A więc czy warto wchodzić dwa razy do tej samej rzeki?

Rozstania są potrzebne

Nie ma co wieszać psów na rozstaniach. One są dobre! Kiedyś była taka piosenka „rozstanie – złe słowo, teraz można zacząć na nowo budować, ocalić to co jeszcze mamy”. I to jest mega, święta prawda!!

Rozstania są dobre bo oczyszczają umysł. Pozwalają strawić żal jaki mamy do partnera. Pozwalają też dojrzeć! Przypomnij sobie jak było z odrabianiem lekcji w szkole: Robiłaś to duuurne zadanie z matematyki i nie wychodziło. Prawa nie równała się lewej – a powinna (według odpowiedzi na końcu książki). Wystarczyło, że odeszłaś od zadania na kilka minut i eureka! Zrobiłaś je za pierwszym razem! Chodzi o to by oczyścić umysł.

Myślisz, że my nie mieliśmy kryzysów w związku? Mieliśmy! Jako smrody, które zaczęły być ze sobą w GIMNAZJUM (! czujesz to? w gimnazjum!) mieliśmy kryzysy. Rozstanie było nam potrzebne do tego by właśnie dojrzeć. Potrzebny był nam czas aby minął żal za to co robiliśmy, jacy byliśmy za dziecka. Było nam ono potrzebne do tego, by móc zacząć od nowa z CZYSTĄ KARTĄ. Innymi słowy: musieliśmy się rozstać, by każde z nas mogło zrobić krok w przód. Byśmy mogli zmienić swój sposób myślenia z dziecinnego, „starego”, na nowy, dojrzalszy, logiczniejszy.

Ja nie jestem wszyscy! 

Pamiętasz jak mama w szkole mówiła: Wszyscy mogli to zrobić a Ty jedna nie! Co odpowiadałaś wtedy? Ja nie jestem WSZYSCY! Ze związkiem jest tak samo. Pewnie, są związki, w które ludzie dobierają się tak, że od samego początku tworzą wielkie love story. Ale są też związki burzliwe. Mega burzliwe! I to wcale nie są złe związki.

Czasem zdarza się tak, że poznajemy wspaniałego faceta. Gość jest idealny ale… trafiłyśmy na niego w nieodpowiednim dla nas czasie. Często-gęsto jest to chłopak klin. Dopiero co rozstałaś się z facetem, poznałaś nowego, weszłaś z nim w związek i ciążą na nim błędy poprzedniego. Cholera no rozwalasz ten nowy związek, tą nową relację, mimo że wiesz, że ten gość jest naprawdę super! Robisz to, choć tego nie chcesz. Ale to jest normalne! Może nie jest fajne, ale jest normalne! Bo w człowieku muszą zajść naturalne procesy „przestawienia” się, pogodzenia z przeszłością i przyszłością. W naszej głowie coś się musi poprzestawiać, by w końcu mogło być normalnie. A rozstanie pozwala nam się odciąć od tego co się dzieje, pozwala nam spojrzeć na sprawę jeszcze raz, i oczyścić się, siebie i umysł.

rzeka-4Zły czas, zły moment

Czasem jest też tak, że wchodzi się w związek w złym momencie życia. Nie musi to być żadne „jestem świeżo po rozstaniu”. To może być stresujący czas w pracy, faza na smakowanie życie, wyszumienie się, trudny okres w szkole lub życiu tak po prostu. Dziewczyna chłopakowi się podoba, chce z nią być, ale cholera no coś nie bangla. No ni w ząb mu ona teraz, choć jest naprawdę super! Jeśli wiążemy się z kimś, lub próbujemy związać się z kimś o odmiennym planie na najbliższe życie – w końcu trafi nas szlag. Rozstaniemy się, bo nie umiemy się dogadać. Ale zerwanie to proces. To emocje, to tworzenie (wcześniej) relacji. Ludzie się zmieniają! Ludzie dojrzewają. Nie warto ich skreślać bo kiedyś.
Kiedyś jadłaś same papki i przeciery bo nie miałaś ząbków. Dziś już je masz. Czas Cię zmienił.

Jak zwał tak zwał

Ci bardziej temperamentni mówią „zerwaliśmy ze sobą”. Ci mniej – mamy ciche dni. Jak zwał tak zwał, nieistotne. Człowiek rozstaje się dlatego, bo ma dość! Bo nie ma sił. Odcina się od tego co go rani i męczy, na co nie ma wpływu. Odcina się od problemów, od gadania i od męczenia umysłu. Jakie to proste powiedzieć: w dupie to mam, koniec z nami – i pójść z kumplami w tango.

Jeśli coś trwa za długo, jeśli za długo się kłócicie, za długo jest niezdrowo – rozstanie jest dobre by oczyścić atmosferę i umysł. By przestać mieć wyrzuty w swoją stronę, móc spokojne porozmawiać bez wracania do tego co było, a było złe. Zazwyczaj, po rozstaniu jesteśmy w stanie spojrzeć na związek jaki dotąd mieliśmy z dystansem. Jesteśmy w stanie na spokojnie przegadać problemy, które wcześniej budziły w nas straszliwe emocje, powodując, że każda rozmowa kończyła się nową awanturą.

Czasem takie rozstanie pomaga nam zrozumieć co my robiłyśmy źle i… wyjąć kij z dupy. Pozwala nam zrozumieć, że wymagaliśmy od niej, od niego by był kimś, kim nie jest. Że MY byłyśmy zbyt sztywne, zbyt rygorystyczne, zbyt przejmowałyśmy się tym co o nas powiedzą, zamiast cieszyć się życiem i chwilą, osobą, z którą właśnie jesteśmy.

rzeka-2

Czasem tak jest, że w czasie rozstania mówimy coś, czego później żałujemy. Powiemy coś z premedytacją, byle zranić tą drugą osobę. Ale jeśli naprawdę chcemy powrotu, jeśli naprawdę widzimy w tej drugiej osobie kogoś wyjątkowego, wartościowego, kogoś, bez kogo nie wyobrażamy sobie życia – warto wejść od tej rzeki drugi raz.

Kiedy jestem nad morzem czy innych mazurach, zawsze wchodzę dwa razy do tej samej rzeki. Pierwszy raz zazwyczaj jest dla mnie szokiem! – jaka ta woda jest zimna! O mój Boże gęsia skórka poziom master! Ale… za drugim razem jest już łatwiej, jest lepiej. Woda nie wydaje się być taka zimna, wiem czego się spodziewać i jest jakoś tak przyjemniej. Lepiej. I dopiero wtedy zaczyna się zabawa.

rzeka-3

Czy już wiesz, dlaczego nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki… i dlaczego warto do niej wejść drugi raz?