utworzone przez WolnoWolniej.pl | maj 1, 2017 | żyć lepiej
Od samego początku wiedzieliśmy, że nie chcemy mieszkania po kimś. Rynek wtórny totalnie nie wchodził w grę. Czy nam się to opłacało? Nie wiem. Koszt położenia paneli, malowania ścian, sufitów, zakup listew, płytek, mebli kuchennych i łazienkowych do tanich nie należał. Ale z drugiej strony kupno mieszkania, w którym nie chcielibyśmy nic zmienić było wręcz niemożliwe.

Na rynek pierwotny zdecydowaliśmy się z dwóch względów:
1. Nie wyobrażałam sobie mieszkać w mieszkaniu, w którym, np. ktoś się dużo kłócił. Niby nie wierzę w takie rzeczy, ale nie chciałam domu ze złą energią. Chcieliśmy tworzyć jak najbardziej własną historię. Chcieliśmy, by te ściany, meble, powietrze było przepełnione nami. Świeże.
2. Chcieliśmy urządzić je po naszemu. Wybrać podłogę, meble kuchenne, blat. Nie chcieliśmy bawić się w zrywanie płytek po kimś i dokładać sobie roboty. Chcieliśmy mieć też spokojne mieszkanie. To było dla mnie kluczowe – by w tym mieszkaniu móc odpocząć, wyciszyć się, zrelaksować. Ono miało być dla nas odskocznią od codziennego pędu.
I powiem Ci – wyszło niesamowicie! Totalnie nie wiedzieliśmy, nie mieliśmy pomysłu jak połączyć nasze wizje. Mi zależało na drewnie. Kocham drewno! Mogłabym mieć wszystko w drewnie, co wyglądało by niezwykle kiczowato. Dawid jest rozważniejszy i studził moje drewniane zapędy nowoczesnością. Strasznie się też bałam się tego, że moja kobieca natura sprawi, że to mieszkanie będzie za słodkie, za różowe, przytłoczone dodatkami. UStaliliśmy więc, że… – kupujemy po JEDNYM meblu. Dokładnie tak! Po jednym. I będziemy patrzeć czy to wszystko do siebie pasuje. Ok – ja będę patrzeć. Dawid na moje nieszczęście potrafi w głowie zobaczyć te wszystkie rzeczy – ja nie. Kiedy byliśmy w sklepie oglądać kanapę – totalnie nie umiałam sobie wyobrazić czy ona się zmieści, dokąd będzie sięgać i czy zmieści mi się stół. Mi wydawało się, że stół już nie wejdzie – tak długa jest ta kanapa, a w rezultacie… wejdą i dwa stoły!
Summa summarum postawiliśmy na cztery dominujące akcenty:
Drewno
Podłoga w salonie i sypialni jest imitacją drewna. Jestem w tych podłogach zakochana bezgranicznie i kocham je czystą, nieskazitelną miłością! Swoim wyglądem dają tyle ciepła – tworzą to ciepło domowe.
Drewniany jest też kuchenny blat. To było moje marzenie!
Drewniane będą też żaluzje.

Szarość
Zdecydowaliśmy się na szare meble kuchenne z prostej przyczyny – brązowych nie chcieliśmy, a na białych za bardzo widać brud. Nie chcieliśmy też eksperymentować z kolorami, zielonymi szafkami czy czymś takim.
Kiedy postawiliśmy w salonie szarą kanapę – okazało się, że to był strzał w dziesiątkę! Kuchnię mamy połączoną z salonem, więc kiedy siedzi się na kanapie, siłą rzeczy widzi się ją kątek oka patrząc w stronę kuchni, to nie tworzy się taki chaos. Całość wydaje się spokojna, stonowana, spójna. Genialnie to wygląda!

Czerń
To był pomysł Dawida, do którego ja z początku nie byłam przekonana. Bałam się, że czarne dodatki będą zbyt męskie, ciężkie. Że nie będzie widać, że mieszka tu też kobieta! Jednak powiedziałam: Okej, to jest też Twoje mieszkanie, razem tu mieszkamy – niech się dzieje wola Nieba! Zgadzam się na czerń. I tym sposobem piekarnik, płytę indukcyjną, zlew (!) i lodówkę mamy czarne.
Ku mojemu zaskoczeniu wygląda to bardzo dobrze! I znów – w salonie mamy czarny telewizor. Całe pomieszczenie więc wydaje się tworzyć całość.

Biel
O białe meble walczyłam jak o Niepodległość! Nie wchodziły w grę żadne inne! W starym mieszkaniu, w sypialni, miałam czarne meble. Ciemnobrązowe-czarne. Jak wody potrzebowałam odmiany. Chciałam jej! A że drewna już mamy dość, drewna – koloru brązowego, tylko białe meble mogliśmy mieć.
Jestem szalenie zadowolona z efektu! Dodatki jakie kupiłam ja pokazują, że tak, mieszka tu kobieta. Stanowią genialne uzupełnienie tej męskiej czerni, na której zależało Dawidowi. Wyciągając różowy koc i różowe podkładki, wyciągając granatowy wazon – totalnie odmienię całe wnętrze! Na tym mi właśnie zależało – aby małym nakładem finansowym móc zmienić cały charakter mieszkania. I mam swój ukochany sekretarzyk, na którym będę mogła trzymać świeże kwiaty i najwspanialszą pamiątkę, jaką dostałam na odchodne w pracy od ludzi.
Marzą mi się jeszcze tutaj szklane dodatki. Nie wiem jeszcze jak je wkomponować, ale coś wymyślimy.
Urządzanie swojego mieszkania to genialna przygoda! Najlepsza! Na tym mi właśnie zależało – by to mieszkanie oddawało nas. By było od A do Z nasze. Po naszemu. Po swojemu.
Bez dwóch zdań na swoim jest najlepiej. A my na swoim już jesteśmy!
utworzone przez WolnoWolniej.pl | kwi 25, 2017 | żyć lepiej
Zawsze zastanawiało mnie dlaczego związki się rozpadają? Skoro z jakiegoś powodu związaliśmy się, to dlaczego teraz się rozstajemy? No przecież jednak coś nas do siebie przyciągnęło, prawda? I tak trafiłam na pewnego gościa. Gościa, który ma już i żonę, i dziecko. Ale jak stwierdził: on lubi jak jest po jego. No taki typ – co zrobisz? – powiedział.
No nóż mi się w kieszeni otworzył! Koleś stwierdził, że ma żonę, ma dziecko, są razem, mieszkają razem, żyją razem ale… ciągle nie wiedzą co dalej? Co dalej z nimi? Nie omieszkałam powiedzieć mu kilku słów! Bo co to znaczy “taki typ – co zrobisz?” Chuja – nie taki typ! – jak to mawiał klasyk – Abelart Giza. Związek to ciągła praca. Praca dwojga ludzi nad sobą.
Jak można powiedzieć: no taki już jestem, lubię jak jest po mojemu, nie lubię jak żona stawia na swoim. Focha strzelam. No jak można? Dorosły facet focha strzela bo żona myśli inaczej? I nie wie co dalej? No ludzie kochani.
Wyobrażasz sobie być w związku, w którym nie liczy się Twoje zdanie, tylko zdanie Twojego faceta? Ja sobie nie wyobrażam. Nie wyobrażam sobie, że mielibyśmy wybierać meble, zaproszenia ślubne, mieszkanie (!) do kupienia – cokolwiek! – i moje zdanie byłoby nieważne. Nie wyobrażam sobie, że miałabym zgodzić się na coś, co totalnie mnie unieszczęśliwia.
Zadasz pytanie: co za kobieta zgodziłaby się na coś wbrew sobie? A ja Ci powiem jaka. Taka, która chce uniknąć kłótni. Która dla świętego spokoju zrobi dobrą minę do złej gry. Która będzie czuła się głupio jak mąż będzie jej robił sceny publicznie.
Możesz się zdziwić, ale wielu (!) mężczyzn stosuje wobec kobiet szantaż emocjonalny. To jest właśnie taka perfidna, męska gra. Mężczyźni bardzo dobrze zdają sobie sprawę z tego, jak bardzo nam kobietom zależy na udanym związku. Jak bardzo zależy nam na szczęśliwym domu, prawdziwej, radosnej, kochającej się rodzinie. Wiedzą, że wiele kobiet jest w stanie wmówić sobie, że ich związek jest udany. Ale czy brak kłótni świadczy o udanym związku?
Wyobraź sobie, że zależy Ci, marzysz wręcz o toaletce, sekretarzyku, rolkach czy czymkolwiek, a Twój facet uważa, że to jest głupie i nie, nie będziecie tego mieć. Nie bo nie. Nie bo on tak mówi, bo tak uważa i już. Ile dałabyś radę wytrzymać w takim związku? Ja niedługo.
Co z tego, że byśmy się nie kłócili, jeśli ja wciąż byłabym smutna? Nie da się być w związku, w którym mąż czy partner blokuje Cię w spełnieniu marzeń, realizacji celów, rozwijaniu się.
Związek z egoistą, z kimś kto Cię gasi – delikatnie mówiąc – nie jest zdrowy. Jest toksyczny. Związek powinien wyzwalać w nas, uwalniać w nas/z nas to co najlepsze. W związku powinniśmy rozkwitać! Powinniśmy czuć się ważni. Że to co Ty mówisz jest ważne, jest istotne, ma znaczenie. Bo jeśli zawsze ma być po jego – to na co Ty mu w ogóle? Do czego? Skoro nie interesuje go to co myślisz, jakie masz zdanie?

Nie da się stworzyć szczęśliwego, udanego związku będąc z narcyzem. Nie da się. W związku oboje powinniśmy myśleć o tej drugiej osobie. Właśnie to jest piękne w związku – w związku nie musimy myśleć o sobie, bo to ta druga osoba myśli o nas. Ta druga osoba powinna na tyle chcieć naszego szczęścia, żebyśmy my nie musiały szukać go gdzie indziej.
utworzone przez WolnoWolniej.pl | kwi 11, 2017 | żyć lepiej
Zdarzyło Ci się kiedyś rozstać się z chłopakiem a później do niego wrócić? Zauważyłaś, że gdy już dojdzie do rozstania, gdy emocje opadną, zaczynamy rozmawiać “na nowo” – zastanawiamy się dlaczego właściwie się rozstaliśmy? Dlaczego nie mogliśmy być tacy dla siebie wcześniej? To rozstanie to chyba była pomyłka. W gruncie rzeczy przecież byliście fajną parą, nie?

Powiem Ci, że rozstania to genialna sprawa. Pozwalają nam spojrzeć na siebie z zupełnie innej strony. A przede wszystkim – rozstanie pozwala odpuścić.
Przypomnij sobie jak wygląda związek tuż przed rozstaniem: to ciągłe smsy, rozmowy, kłótnie. Ciągle coś nie tak. On nie spełnia naszych oczekiwań, zachowuje się nie tak, bez klasy, za mało na luzie, jest zbyt zaborczy, leniwy, głośny – cokolwiek. Frustruje nas na każdym kroku! Wkurza nas choćby to, że kupił 11 róż, choć doskonale wie (bo mówiłaś mu to już setki tysięcy razy(!)), że w tym wazonie kwiaty wyglądają ładnie gdy jest ich 7 – nie więcej i nie mniej. A gdy chcemy czegoś od tego faceta, prosimy a on nic – ma to w nosie – trafia nas szlag! I słyszysz później to jego “zapomniałem, nie wiedziałem, że to dla ciebie ważne, bla, bla, bla”. Uhh!
I robi się błędne koło: im bardziej on zawodzi, tym więcej Ty od niego wymagasz, żeby się zrelektował, i tym bardziej się rozczarowujesz i wkurzasz. Oszaleć można!
A jak jest po rozstaniu? Po rozstaniu jest dystans. Nie jesteśmy razem, więc nie wypada pisać tak dużo, tak często. Nie powinno nas interesować czy wyszedł na piwo z kumplami, czy do kina poszedł sam czy z kimś? Czemu nie ma go na fejsie?
Kiedy już się spotkacie, tak zwyczajnie jak kolega i koleżanka, nie oczekujesz od niego, że to on zapłaci za kawę, obiad, frytki. Nie jesteście razem – logicznym Ci się wydaje zapłacić za samą siebie. Ale kiedy on powie: nie, ja zapłacę – robi Ci się miło. Doceniasz to i patrzysz na niego z troszkę tęsknym uśmiechem. Zaczynasz myśleć sobie: cholera, takiego go pokochałam, takiego miłego.
Po rozstaniu, na zwykłym spotkaniu, rozmawiacie jak gdyby nigdy nic. Wiesz, że nie wolno Ci się o coś czepiać czy robić awantury – bo nie jesteście razem. Słuchasz co mówi i przyjmujesz rzeczy takimi jakie są. Okazuje się, że rozmowy bez kłótni i czepiania się słówka są możliwe.
Zaczynasz myśleć sobie: cholera, może jednak przeginam? Może on miał rację? Może przesadzam? Może… powinnam wyjąć kij z tyłka i odpuścić? Tak po ludzku odpuścić i… nauczyć się czegoś od niego?

Ten czas między rozstaniem a powrotem do siebie dlatego jest tak wspaniały, bo wyzbywamy się zaborczości. Przestajemy już tak uparcie wymagać od tej drugiej osoby i stawiać jej poprzeczkę coraz wyżej i wyżej. Zaczynamy jej słuchać, rozmawiać, dyskutować – szanować odmienne poglądy. Nie wymagamy od tej osoby by dostosowywała się do nas, a zaczynamy szukać innych rozwiązań. Nagle stajemy się otwarci.
Ale przede wszystkim zaczynamy o siebie dbać. Rozśmieszać się, troszczyć, uwodzić. Okazujemy sobie więcej zainteresowania bez nacisku. Robimy to wszystko z przyjemności a nie musu. Robimy bo chcemy. Chcemy widzieć tą radość. Po prostu – chcemy dobrze.
Pamiętasz to uczucie i to spojrzenie sobie w oczy, kiedy pierwszy raz złapaliście się za rękę? Tak powinno być codziennie. Tak na siebie patrzeć powinniśmy codziennie. Tak z miłością, bez oczekiwań i bez kija.
utworzone przez WolnoWolniej.pl | kwi 5, 2017 | żyć lepiej
Czy wiedziałaś, że jest coś takiego jak higiena snu? Ja nie miałam o tym zielonego pojęcia. Są rzeczy, które robiłam intuicyjnie – na przykład miałam ciemną sypialnię. Ale… to chyba jest najmniej znaczące. Wiesz co mnie zaskoczyło po przeczytaniu kilku artykułów na temat dobrego snu? Że wiele rad w nich zawartych mówiła mi babcia! Tylko nie mówiła tego w kontekście “będzie ci się dobrze spało” a raczej jako troskę, inne wychowanie.

Jak spać by się wyspać
Sypialnia służy do spania
W sypialni nie powinniśmy robić sobie biura czy salonu gier. Powinna kojarzyć nam się z relaksem, odprężeniem – snem. Nie powinniśmy wstawiać tam komputera czy telewizora, robiąc sobie z łóżka i samej sypialni przedłużenia salonu.
Cały mętlik i bałagan (ten w głowie, który czasem miewamy), wszystkie problemy powinniśmy zostawiać za drzwiami sypialni.
Temperatura pokoju
Ponoć najlepszą temperaturą do spania jest 18stC. Powinniśmy nie tyle wietrzyć sypialnię przed snem, co w ciągu nocy zapewnić cyrkulację powietrza.
Zauważyłam, że właśnie w nowym budownictwie często na okna i drzwi balkonowe montuje się takie nawiewniki. Niby ich celem jest wpuszczanie świeżego powietrza i zapewnienie jego obiegu po to, aby zapobiec skraplaniu się wody a tym samym pojawieniu się pleśni, ale przez to, że wpada cały czas świeże powietrze – mamy zdrowszy sen.
W łóżku śpimy nie marudzimy
Masz czasem tak, że leżysz w tym łóżku i leżysz, i zasnąć nie możesz? Spoglądasz co chwilę na zegarek i liczysz za ile godzin musisz wstać. To jest błąd!
Jeśli czujesz, że nie możesz zasnąć (choć bardzo byś chciała) powinnaś, wbrew temu co mówili Ci rodzice, wstać z łóżka i zająć się czymś. Powinnaś spożytkować tą energię, która jest w Tobie.
Przyjmuje się, że jeśli od położenia się do łóżka minęło 30 minut a Ty wciąż nie możesz zasnąć – powinnaś wstać.
Aktywność fizyczna
Aktywność fizyczna w drugiej części dnia bardzo dobrze wpływa na nasz sen. Nie tylko wymęczamy organizm pomagając mu zasnąć, ale (!) też czy wiesz, że więcej spalamy kalorii śpiąc po wysiłku fizycznym, niż jakbyśmy ćwiczyli w ciągu dnia? Taka ciekawostka. Ale nie zrozum mnie tu źle! Nie chodzi o to by biegać przed snem. Aktywność fizyczna tuż przed snem sprawi, że nasz organizm będzie zbyt pobudzony by zasnąć i będzie w fazie regenerowania się a nie wyciszania.
Innymi słowy – nasze dni nie powinny być leniwe, smętne, bez polotu.
Budziki i zegarki
Ogólnie nie powinniśmy mieć w sypialni zegara. Tykanie wskazówek powoduje u nas lęk, niepokój. Świadomie – nieświadomie, wraz z tykaniem wskazówek zastanawiamy się ile już nie śpimy, że powinniśmy już spać, że zostało nam coraz mniej czasu na sen, że wstaniemy niewyspani – i tylko nakręcamy się zamiast się uspokajać.
Rytuały senne
Przed snem powinniśmy zawsze się odprężyć. W tym celu powinniśmy wykorzystać rytuały. Powinniśmy czytać książkę za każdym razem przed snem, tak samo pielęgnować naszą cerę, robić coś, co podświadomie będzie przygotowywało nas do snu. Powoli będzie nas wyciszało, odprężało.
Sypialnia bez roślin
Nie wiem jak Ty, ale ja nie wyobrażam sobie domu bez roślin. Kocham to życie we wnętrzach! Jednak rośliny (to było na fotosyntezie w szkole) pobierają w nocy tlen! Bez światła fotosynteza ustaje. Ten tlen, który pomaga Ci w przyjemnym i miłym zasypianiu zostaje pobierany przez rośliny, które wydalają ten sam dwutlenek węgla co Ty.
Estetycznie
Sypialnia powinna być dla nas oazą spokoju. To właśnie dlatego rano powinniśmy ścielić łóżko a brudne skarpetki zanosić do łazienki. Wchodząc wieczorem do sypialni powinniśmy czuć spokój, harmonię, relaks. Nic nie powinno nas rozpraszać, denerwować czy pobudzać.
Obudzeni przed budzikiem
Kiedy budzisz się sama, bez dzwonienia budzika, jesteś dużo bardziej wyspana. Powinnaś wtedy wstać i jak gdyby nigdy nic zacząć dzień. Leżenie i czekanie aż zadzwoni budzik sprawia, że coraz bardziej czujemy się zmęczeni, osowiali, tacy wynudzeni i bez życia.
Wstawać wcześniej niż później
Ponoć te wszystkie opowieści o sowach i skowronkach to bujda. Gdy nocą siedzimy przy komputerze (a zazwyczaj w nocy przy nim siedzimy lub oglądamy telewizję) sztuczne światło hamuje wydzielanie melatoniny – hormonu snu. To dlatego wydaje nam się, że jesteśmy nocnymi markami i lepiej nam się pracuje nocą niż za dnia.
A prawda jest taka, że wstawać to my powinniśmy koło 4-5 rano! Wtedy nasza energia, nasz organizm, umysł jest wyspany, zrelaksowany, czysty. Wtedy najlepiej tworzymy, jesteśmy najbardziej efektywni.
Praca nocą to taka… bardziej praca w transie niż efektywność.
Szok, co? Ja byłam przekonana, że jestem typem sowy! I za każdym razem byłam zaskoczona, że posty najlepiej pisze mi się z rana!

Zaskoczona? No przyznam, że ja tak. Jak mówiłam Ci wcześniej, no część z tych rzeczy robiłam intuicyjnie. Przecież to logiczne, że tuż przed snem nie będę na full oglądać TV czy słuchać Behemotha. Mnie najbardziej z tego wszystkiego zaskoczyła informacja o rytuałach, które mają mnie odprężyć i przygotować do snu. Myślę, że od dziś bardziej się temu przyjrzę i skupię się na nich. W końcu – to miłe zrobić coś dla siebie miłego – nawet przed snem :).
utworzone przez WolnoWolniej.pl | mar 28, 2017 | żyć lepiej
Moją największą słabością, jest słabość do pierdół. Nawet nie do słodyczy, ale do rzeczy, które są ładne, a których niekoniecznie potrzebuje. Jedną z takich rzeczy są organizery, notesy, plannery. Jak tylko spodoba mi się jakiś – kupuję! I każdy prowadzę równocześnie, co, omen nomen, przysparza mi dużego chaosu w organizacji. Dla mnie, największą wadą takich zeszytowych, zszytych plannerów jest to, że nie mogę dodać do nich kartek! Dlatego w moich organizerach, na przykład zapiski dotyczące urządzania mieszkania przewijają się z 7 razy. Zawsze brakuje mi kartek by ten organizer był spójny, poukładany.
Postanowiłam to zmienić i poszukać takiego plannera, w którym mogłabym dopinać kartki do woli. Poniżej przedstawiam Wam te najpiękniejsze z AliExpress. Zakochacie się!
(Aby przejść do sklepu z plannerem – kliknij w jego nazwę)



Jest genialny! Totalnie dla takich osób jak ja. Które chwytają tylko telefon, notes, kluczyki do samochodu i już ich nie ma.

On jest tak piękny, że nie mogę się doczekać, kiedy będę go mieć!!!






Jest przepiękny! Gryzę się ze sobą czy go nie zamówić – ten kotek skradł mi serce.





Są tak piękne, że mogłabym mieć wszystkie!!!! <3
utworzone przez WolnoWolniej.pl | mar 27, 2017 | żyć lepiej
Często przed snem lubimy z Dawidem obejrzeć jakiś film. Jako, że ten mój mąż zawsze narzeka na to co wybiorę, tego wieczora postanowiłam dać mu wolną rękę. Wolną – o ile to nie jest saj-faj czy inne nie wiadomo co. I ku mojemu zaskoczeniu Dawid wybrał genialny film! Iście blogerski!

Fabuła
Nerve jest to gra online. Możesz do niej wejść zapisując się jako gracz lub jako obserwator. Gra polega na tym, że obserwatorzy wybierają wyzwania dla graczy. Jeśli gracz wykona wyzwanie – dostaje kasę! Im więcej obserwatorów – tym większa kasa za zadanie – wiadomo.
Ale aplikacja wie o Tobie więcej niż ci się wydaje. Ściąga z całego internetu informacje o graczu. Z facebooka, maila i innych portali, na których się udzielałaś. Dzięki temu aplikacja zna Twoje słabości.
Jak to w typowych filmach bywa głównymi bohaterami filmu były dwie dziewczyny, z czego jedna była nieśmiała, cicha, spokojna a druga co_to_nie_ja cheerleaderka. Nie zabrakło też oddanego przyjaciela mózgowca, speca od internetu. Cicha dziewczyna za namową przyjaciółki zapisała się do gry jako gracz. I tu zaczyna się cała akcja! Przekraczanie granic, wykorzystywanie, balansowanie między pieniędzmi a przyzwoitością, przyjaźnią.



Nerve pokazuje w sumie dwie rzeczy. Jedną jest to ile media społecznościowe o nas wiedzą! Jak na każdym kroku zostawiamy po sobie ślad, który w jakiś sposób nas definiuje i tak naprawdę jeśli ktoś chce, może o nas wiedzieć wszystko!
A druga sprawa to taka, że… – w niczym nie wolno przesadzać. Nie można robić ciągle tego, co ktoś od nas oczekuje, bo w głębi serca nie jesteśmy wtedy sobą. I gdy tylko nadejdzie okazja, gdy ta kropla przeleje się – wylejemy z siebie tą frustrację i zrobimy coś głupiego.
Każdy prędzej czy później poczuje, że chce żyć. Żyć pełną piersią, robić szalone rzeczy – bo przecież to tylko zabawa, tylko chwila, tylko wygłupy. Gorzej, kiedy nad tą zabawą przestaniemy panować i zrobimy coś naprawdę, naprawdę bardzo głupiego! A jeszcze gorzej gdy ta zabawa będzie niosła ze sobą poważne konsekwencje – jak chociażby śmierć.
utworzone przez WolnoWolniej.pl | mar 20, 2017 | żyć lepiej
Wiele z Was uśmiało się, kiedy powiedziałam, że tak, znam przypadek, w którym dziewczyna zerwała z chłopakiem gdy ten zapytał ją: co tam? Dla niej to była ujma, dyshonor, bo jak on mógł ją – damę, kobietę – potraktować jak kumpla i zapytać co tam?
No ale pośmieliśmy się, było śmiesznie a teraz czas na powagę! Poniżej przedstawiam Wam wynik ankiety przeprowadzonej wśród 190 kobiet, z której dowiecie się jakie są najczęstsze powody rozstań. To co zostało w ankiecie pominięte to zdrada. Ona jest dla mnie, jak i ankietowanych, tak oczywistym powodem rozpadu związku i małżeństwa, że postanowiłyśmy pójść dalej.
Każda z pań mogła podać więcej niż jedną odpowiedź.

Brak zainteresowania ze strony partnera, brak starań – 22%
Obojętność – 18%
Każda kobieta lubi, kiedy partner się nią interesuje. Kiedy pyta co u nas słychać, jak dzień, czy nam nie pomóc, jakie mamy plany. Każda kobieta lubi być też chwalona!
To jest strasznie przykre, kiedy jakiś obcy facet zachwyca się Tobą, prawi Ci komplementy, chwali Cie – a Twój własny facet nic. I, oczywiście, jeszcze nie widzi w swoim zachowaniu nic złego!
O ile dla większości kobiet zdrada jest naturalnym powodem odejścia, z nią wiąże się także brak zaufania (7%) do partnera, tak taka obojętność i brak zainteresowania swoją kobietą sprawia… że albo kobieta zdradzi partnera z kimś, kto jej to zainteresowanie okazuje, albo zwyczajnie do niego odejdzie.
Brak szczerych rozmów – 17%
Brak czułości i bliskości – 17%
Nie jestem zaskoczona, że oba te powody zebrały taką samą liczbę głosów.
Pamiętam jak któregoś deszczowego wieczora, siedzieliśmy z Dawidem przy ognisku i zastanawialiśmy się: co by tu zrobić aby nie padał na nas deszcz? To jacy kreatywni byliśmy przeszło moje oczekiwania! Myśleliśmy nawet aby folią stretch obwinąć drzewa, zrobić dziurę na środku na dym z ogniska. Pomysł dobry ale wykonanie byłoby nieestetyczne więc odpadało. Rozmawialiśmy tak dobre 1,5 godziny i nie wpadliśmy na to… – aby pójść po parasolki.
Ale takie rozmowy zbliżają. Tworzenie czegoś razem, wspólne wymyślanie i… w między czasie dzielenie się najskrytszymi myślami. Rozmawianie o tym co nas trapi, co nas martwi. Tak się tworzy więź.
Osoby trzecie – 16%
I tu za osobę trzecia podaje się nie tylko wredną pindę, która chce odbić nam faceta. Ale także teściów, babcie, mamy – ogólnie rodzinę. Powiem Ci, że strasznie nie lubię, kiedy ktoś mówi źle o moim mężu. Nikt nie jest z nami non stop i nie wie jak jest naprawdę.
Ale mówienie źle, nastawianie przeciwko, zbytnie wtrącanie się w związek i wymuszanie pewnych zachowań – jest okropne. Jest frustrujące. Czasem nie jesteśmy w stanie odciąć tych negatywnych emocji i wyładowujemy się na mężu – w końcu ta frustracja była poniekąd spowodowana jego osobą.
Brak szacunku – 13%
Mówiłam o tym na instastories. Brak szacunku, nieokazywanie go w towarzystwie jest strasznie słabe. Nie wspomnę już o nieokazywaniu go przy dzieciach!
Człowiek jest w stanie znieść bardzo dużo, ale są granice. Często, taki brak szacunku przekłada się na inne sprawy jak uzależnienia (8%). I nie ma tak naprawdę znaczenia czy ktoś przejada smutki, każdą ujmę i upokorzenie zagryza kremówką, czy sięga po kieliszek. Nasza samoocena wtedy strasznie podupada , czujemy się mniej warci, nic nie znaczący i szukamy odskoczni. Szukamy czegoś co sprawi, że nie będziemy myśleć, wyłączymy się, zatracamy się w czymś co nam smakuje, sprawia przyjemność.
Zaniedbanie spraw łóżkowych – 6%
Kłamstwa i niedopowiedzenia – 3%
Niespędzanie razem czasu – 3%
Egoizm – 2%
Zazdrość – 2%
Brak prywatności – 1%
Brak wsparcia – 1%
Porównywanie cech negatywnych do innych osób – 1%
Muszę przyznać, że jestem dość zaskoczona wynikami ankiety. Okazało się, że dla kobiet, jednym z głównych powodów rozpadu związku jest zaniedbywanie ich potrzeby miłości tak naprawdę. Zobacz: brak czułości, zainteresowania, rozmów – to jest wszystko to, co nas do siebie zbliża. Co powoduje, że nas ciągnie do siebie, że czujemy się dobrze, ważne.
Z brakiem wsparcia jesteśmy w stanie sobie poradzić. Jesteśmy dość silne, by mimo wszystko, mimo braku tego wsparcia partnera dać radę! Jakieś niedopowiedzenia, brak prywatności, coś co nas irytuje i wkurza jesteśmy w stanie ścierpieć. Będziemy się kłócić o brak prywatności ale będziemy razem. Będziemy się kłócić bo on/ona jest nadmiernie zazdrosny – ale będziemy razem – damy radę. Ale bez braku ciepła – nie damy.
Zdecydowanie jestem zaskoczona wynikami. One pokazują jak dużo ciepła potrzebują kobiety w związku.
utworzone przez WolnoWolniej.pl | mar 19, 2017 | żyć lepiej
Okej ja wiem. Mamy marzec a ja dopiero teraz robię plany na bieżący rok. Ale muszę Ci coś powiedzieć – spadło to na nas jak grom z jasnego nieba!! Jeśli śledzisz naszego insagrama i instastories to już wiesz co chcę powiedzieć. Chcę powiedzieć, że… nasze życie właśnie się zmienia! Zmienia się o milion (180) stopni! Ostatnio na blogu nas miej – bo zwyczajnie nie nadążamy i nie wierzymy – ze szczęścia!

Projekty
Jesteśmy jednym z patronów genialnego projektu!
Wiecie, że dla mnie niesamowicie ważne jest to, aby nie oceniać. Poprzez nasze wpisy staramy się pokazywać, że na wszystko trzeba spojrzeć z dystansu. A przede wszystkim – spojrzeć na siebie i drugą osobę. Bo za każdym człowiekiem, kryje się historia.
Dlatego – szalenie jestem szczęśliwa, że staliśmy się jednym z partnerów mega boskiej, genialnej akcji! Akcji mającej na celu pokazanie, że… kobiety są piękne! :)
Fotograf Agata i pomysłodawczyni projektu Hela niedługo pokażą Wam jak, że każda kobieta, każda (!) jest piękna, choć nie jest idealna.
Totalnie nie mogę się doczekać efektów!!
Filmy
Będziemy nagrywać dla Was filmiki!!!! Tak! Jeszce nie wiem czy to będzie youtube, czy totalnie zasypiemy Was na instastories czy na fejsie – ale tak, będę do Was mówić!
Strasznie długo się z tym nosiłam, ale po nagraniu jednego filmu dostałam tyle pozytywnych komentarzy – że cholera musimy! I mam nadzieję, że będziecie nas oglądać!
Będzie o związkach, dużo sytuacji z naszego życia, dużo radości. Mam nadzieję, że będziemy poprawiać Ci humor.
Współpraca
Niebawem ruszamy spotkasz nas we wpisie gościnnym, w którym opowiemy jak oszczędzić pieniądze na urządzaniu mieszkania! Żałuję, że nie prowadziłam zapisków ile, na czym my oszczędziliśmy. Ale wiem – że mogła by się z tego uzbierać niezła sumka!
Wnętrza
Na instagramie wrzucam urywki z naszego remontu. Niebawem, mam nadzieję, pojawią się na blogu wpisy z naszym mieszkaniem! Nie mogę się doczekać tej serii!
A jeśli jeszcze nie śledzisz naszego instagrama – ZRÓB TO DZIŚ! i chodź do nas :)
@mynaswoim.pl utworzone przez WolnoWolniej.pl | mar 18, 2017 | żyć lepiej
Powiem Ci – mocny film! Boże mocny, wzruszający, wojenny film! Jak to określiła moja mama – amerykański. Ale nie przewidziałyśmy jednego… .
Fabuła
Film opowiada o chłopaku, który miał swoje przekonania. Jego przekonaniem było to, aby pójść na wojnę ratować życie, a nie je odbierać. Poszedł do szkoły wojskowej z przekonaniem, że on nigdy nie weźmie do ręki broni! Rozumiesz to? Gość, chciał jechać na wojnę bez broni!
Słuchaj, film opowiada o chłopaku, który wierzył. Który miał przekonania, który obiecał i słowa nie złamie. Wierzył, że jego misją na wojnie jest ratowanie życia. I kiedy na froncie, cała armia już zeszła na dół, on jeden został szukać rannych, ocalałych i ratował ich!
Dobrze to powiedział jeden z żołnierzy: “nie wierzą to, co ty wierzysz, ale wierzą w to, jak ty wierzysz”.


W pewnej chwili, w czasie oglądania filmu, powiedziałam: Eee to już przegięcie. Już, na pewno, bo ktoś by wrócił na front, sam ratować ocalałych. Przesadzili już.
No i na koniec zrobiło mi się głupio – bo film został oparty na faktach.
Film zaczyna się długo. Trochę przynudno powiedziałabym. Nie wiedzieliśmy czy przełączyć, czy dam mu szansę. I wiesz co się na sam koniec filmu okazało? Że to był film na faktach! Na końcu, na samym końcu filmu pokazali tego najodważniejszego żołnierza wariata. Desmond (prawdziwy, nie aktor) opowiedział historię, która została wykorzystana w filmie. Wypowiadali się tam żołnierze, którzy zostali przez Desmonda uratowani.
W sumie – Desmond – uratował życie 75 żołnierzom.
Powiem Ci, robiłam wszystko by się nie popłakać oglądając go. Jak się ogląda film fikcję, to myślisz sobie: no, ku pokrzepieniu serc, fajnie, fajne ale to tylko film.
W czasie filmu mówiliśmy, że fajnie, że ktoś tak mocno wierzy. Że fajnie, że ktoś tak jest wierny swoim zasadom, sobie. No właśnie – ale to tylko film.
A tu okazuje się, że to nie tylko film. Tak było! I był człowiek, który poszedł na wojnę bez broni. Był taki medyk, który został sam ratować kolegów. Był taki, którego przełożony w czasie wojny powiedział do niego: jeszcze nigdy się tak do kogoś nie pomyliłem – mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz.


Cholera no to tak wzruszający film! Powiem Ci, że szalenie cenię takie osoby. To wspaniale, kiedy człowiek chce zmienić świat i być wierny swoim zasadom, a nie być złym bo tak łatwiej. No jest łatwiej – ale wtedy kim jesteś?
Mówią, że jeden człowiek świata nie zmieni. I powiem Ci – cholernie wkurza mnie ten tekst. Bo każdy mówi, że sam nic nie zdziała, przez co nie próbuje i nie robi. A jakby tak każdy pomyślał: jedne człowiek może zmienić świat!? – I byłoby wtedy więcej takich dobrych wariatów? No świat byłby lepszy.
Film jest naprawdę wspaniały. Warto obejrzeć go dla tych wzruszeń, dla tej postawy i dla pamięci. Myślę, że to wspaniałe, że nakręcono o nim film. Ludzi trzeba zarażać dobrem i wiarą w to, że może być dobrze mimo piekła. Trzeba tylko wierzyć i nie poddawać się. Trzeba pozostać sobą.





„Twoje przekonania to to kim jesteś”