Dlaczego po rozstaniu lepiej się dogadujemy

Zdarzyło Ci się kiedyś rozstać się z chłopakiem a później do niego wrócić? Zauważyłaś, że gdy już dojdzie do rozstania, gdy emocje opadną, zaczynamy rozmawiać „na nowo” – zastanawiamy się dlaczego właściwie się rozstaliśmy? Dlaczego nie mogliśmy być tacy dla siebie wcześniej? To rozstanie to chyba była pomyłka. W gruncie rzeczy przecież byliście fajną parą, nie?

związek po rozstaniu

Powiem Ci, że rozstania to genialna sprawa. Pozwalają nam spojrzeć na siebie z zupełnie innej strony. A przede wszystkim – rozstanie pozwala odpuścić.

Przypomnij sobie jak wygląda związek tuż przed rozstaniem: to ciągłe smsy, rozmowy, kłótnie. Ciągle coś nie tak. On nie spełnia naszych oczekiwań, zachowuje się nie tak, bez klasy, za mało na luzie, jest zbyt zaborczy, leniwy, głośny – cokolwiek. Frustruje nas na każdym kroku! Wkurza nas choćby to, że kupił 11 róż, choć doskonale wie (bo mówiłaś mu to już setki tysięcy razy(!)), że w tym wazonie kwiaty wyglądają ładnie gdy jest ich 7 – nie więcej i nie mniej. A gdy chcemy czegoś od tego faceta, prosimy a on nic – ma to w nosie – trafia nas szlag! I słyszysz później to jego „zapomniałem, nie wiedziałem, że to dla ciebie ważne, bla, bla, bla”. Uhh!
I robi się błędne koło: im bardziej on zawodzi, tym więcej Ty od niego wymagasz, żeby się zrelektował, i tym bardziej się rozczarowujesz i wkurzasz. Oszaleć można!

A jak jest po rozstaniu? Po rozstaniu jest dystans. Nie jesteśmy razem, więc nie wypada pisać tak dużo, tak często. Nie powinno nas interesować czy wyszedł na piwo z kumplami, czy do kina poszedł sam czy z kimś? Czemu nie ma go na fejsie?
Kiedy już się spotkacie, tak zwyczajnie jak kolega i koleżanka, nie oczekujesz od niego, że to on zapłaci za kawę, obiad, frytki. Nie jesteście razem – logicznym Ci się wydaje zapłacić za samą siebie. Ale kiedy on powie: nie, ja zapłacę – robi Ci się miło. Doceniasz to i patrzysz na niego z troszkę tęsknym uśmiechem. Zaczynasz myśleć sobie: cholera, takiego go pokochałam, takiego miłego.
Po rozstaniu, na zwykłym spotkaniu, rozmawiacie jak gdyby nigdy nic. Wiesz, że nie wolno Ci się o coś czepiać czy robić awantury – bo nie jesteście razem. Słuchasz co mówi i przyjmujesz rzeczy takimi jakie są. Okazuje się, że rozmowy bez kłótni i czepiania się słówka są możliwe.

Zaczynasz myśleć sobie: cholera, może jednak przeginam? Może on miał rację? Może przesadzam? Może… powinnam wyjąć kij z tyłka i odpuścić? Tak po ludzku odpuścić i… nauczyć się czegoś od niego? 

związek po rozstaniu

Ten czas między rozstaniem a powrotem do siebie dlatego jest tak wspaniały, bo wyzbywamy się zaborczości. Przestajemy już tak uparcie wymagać od tej drugiej osoby i stawiać jej poprzeczkę coraz wyżej i wyżej. Zaczynamy jej słuchać, rozmawiać, dyskutować – szanować odmienne poglądy. Nie wymagamy od tej osoby by dostosowywała się do nas, a zaczynamy szukać innych rozwiązań. Nagle stajemy się otwarci.
Ale przede wszystkim zaczynamy o siebie dbać. Rozśmieszać się, troszczyć, uwodzić. Okazujemy sobie więcej zainteresowania bez nacisku. Robimy to wszystko z przyjemności a nie musu. Robimy bo chcemy. Chcemy widzieć tą radość. Po prostu – chcemy dobrze.

 

Pamiętasz to uczucie i to spojrzenie sobie w oczy, kiedy pierwszy raz złapaliście się za rękę? Tak powinno być codziennie. Tak na siebie patrzeć powinniśmy codziennie. Tak z miłością, bez oczekiwań i bez kija.

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Trzydzieści dni to dużo czy mało? Za każdym razem, kiedy przychodzi koniec miesiąca, kiedy piszę podsumowanie śmieję się z absurdu miesiąca. Trzydzieści dni - przecież to tak niewiele, tak mało. Jeden miesiąc. Jeden miesiąc, kiedy Ty żyjesz już tych miesięcy kilka....

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Dwa lata temu, moja mama pierwszy raz dała mi kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi. Powiedziała mi wtedy: jak się przyjmą, to będziesz miała pomidorki, a jak się nie przyjmą - to wyrzucisz, co ci szkodzi wziąć? Uśmiałam się, ale moja mama ma właśnie takie...

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu? Zdarzyło Wam się kiedyś wyjść z siebie, wpaść w złość, furię, bo miałyście dość udawania? Dość spełniania oczekiwań, grania roli w jaką wpadłyście? Roli, którą same stworzyłyście?  Czy bycie sobą, życie po swojemu możemy nazwać...

10 komentarzy

  1. Anonim

    Nie wierzę w takie rzeczy, bo całe życie tak nie można – jest źle, to się rozstańmy i przeczekajmy. Trzeba umieć pracować nad związkiem, rozwiązywać problemy, a nie się rozstawać. A jeśli wcześniej zdarzały się rozstania to oznacza, że coś nie gra i.. pewnie grać nie będzie.

    Odpowiedz
    • MyNaSwoim.pl

      Nikt by się dobrze nie czuł w takiej sinusoidzie.

      Rozstańmy i przeczekajmy – przeczekajmy co? Na co? Po co?

      Rozstanie zazwyczaj oznacza, że coś nie gra. A czasem trzeba zacząć na nowo by mogło zagrać a nie ciągle siedzieć w tym samym bagnie i nie widzieć już gdzie koniec, gdzie początek. Czasem trzeba stanąć z boku :). I nie ma co się negatywnie nastawiać, że już nie będzie. Tak jak mówisz – trzeba pracować.

      Odpowiedz
  2. Kobieta po 30

    doceniamy to, co tracimy, umiemy spojrzeć na temat z innej perspektywy…oj znam wiele takich związków, które po rozstaniu na nowo były budowane, niektóre to już małżeństwa

    Odpowiedz
  3. Anna

    To prawda, chociaż trzeba też uważać z decyzją o rozstaniu, bo może się okazać, że powrotu już nie będzie. Przez pochopną decyzję można sobie zrobić krzywdę, dlatego uważam, że problemy powinno się przegadywać (o ile są chęci!) jeszcze przed rozstaniem ;) Chociaż niewątpliwie każdy kryzys czy rozstanie czegoś uczy.

    Odpowiedz
    • MyNaSwoim.pl

      Ryzyk fizyk. No ale jeśli oboje chcą być razem… – to rozstanie nie stanie na przeszkodzie :D Nie ma co demonizować po prostu rozstania.

      Odpowiedz
  4. Iwona Siekierska

    w każdym związku prędzej czy później przychodzi kryzys i tylko od nas zależy, co z tym zrobimy. Wiele par nie wyobraża sobie zrobienia przerwy, a często tylko taka przerwa pozwala spojrzeć na wszystko z dystansem, wyciszyć się i odpuścić nieważne kwestie.

    Odpowiedz
    • MyNaSwoim.pl

      Dokładnie tak! Dla wielu „przerwa” czy też „rozstanie” to umarł w butach, pozamiatane. A przecież ile razy zaczynaliśmy coś od nowa bo nie wychodziło? :)

      Odpowiedz
  5. Mama w Barcelonie

    A ja uważam, że nie ma przyjaźni po rozstanuu, a przynajmniej ja bym się naprawdę dziwnie czuła. W końcu przyjaciółmi nigdy nie byliśmy, a rozstaliśmy się z jakiegoś powodu. No chyba, że był to krótki mało znaczący związek.

    Odpowiedz
    • MyNaSwoim.pl

      Też nie wyobrażam sobie przyjaźni po rozstaniu :) Nie mniej z rozstań możemy wynieść lekcje, które pomogą nam bardziej zrozumieć siebie.

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień