Życie to jest naprawdę niesamowita sprawa! To jak potrafią przeplatać się nasze ścieżki, to tylko ono wie. 

Dziś z ogromną przyjemnością publikuję wywiad z Damianem Malesą – założycielem marki MALESA i… moim kolegą z czasów gimnazjum 🙂 
To naprawdę niesamowite, jak po opuszczeniu szkolnych murów urwał się nasz kontakt i jak wpadliśmy na siebie dziś. To niesamowite, że po tylu latach możemy na siebie liczyć i sobie pomóc – choć w czasach szkolnych, nie powiem, kilka kuksańców w bok sobie zrobiliśmy 🙂

MALESA – wywiad z polską marką

Kim jest osoba tworząca markę? A może kim są?
Markę tworzę ja, czyli Damian Malesa, ale prawda jest taka, że gdyby nie pomagali mi przyjaciele, byłoby o wiele trudniej. Otacza mnie grupa wspaniałych, zdolnych ludzi, z którymi współpracuję; zaczynając od Karoliny, wspaniałej fotografki, po nauczycielkę angielskiego, Martę, która koryguje moje wpisy, drugą Martę – graficzkę a także tancerza Mateusza, czy modelkę Malwinę, którzy razem wcielają się w rolę modeli. 
Jest tych osób oczywiście o wiele więcej i tak naprawdę,  gdyby nie ich wsparcie i pomoc – byłoby mi bardzo ciężko. Są też osoby, z którymi współpracuję czysto zawodowo, czyli szwalnia w Radzyminie – filar mojej marki. Bez cierpliwości Pani Uli nie udałoby mi się nic stworzyć. 
 
Jak powstał pomysł na markę?
Jestem absolwentem technikum odzieżowego, później studiowałem w MSKPU, więc od zawsze wiązałem zawodową przyszłość z modą. Co ciekawe, początkowo planowałem zostać kostiumografem, ale mój los potoczył się inaczej. Pomysł na markę, która w moich oczach dopiero startuje, powstał i kształtował się stopniowo. Najpierw powstała pierwsza kolekcja i  zacząłem wsłuchiwać się w ludzi i ich potrzeby. Na początku myślałem, że inne ubrania staną się moimi bestsellerami. W czasie tworzenia marki Malesa zrozumiałem wiele rzeczy – przede wszystkim, że projektuję dla ludzi; każdego traktuję indywidualnie i wsłuchuję się w potrzeby każdego Klienta. 
 
Jak powstała nazwa?
Nazwa to moje nazwisko. Od zawsze wszyscy tak się do mnie zwracają i bardzo ją lubię. W niektórych formach stosowana jest nazwa Malesa.clth, od angielskiego słowa clothes.
Jaka jest idea marki?
Moją ideą jest tworzyć ubrania, które zawsze będą bronić się najwyższa jakością, dla ludzi którzy zawsze chcą być sobą. Chce, aby ludzie w nich czuli się swobodnie i do tego cieszyli oko innych i swoje. Nie chcę mówić, że ubrania są dla młodych ludzi, bo to nie prawda. Staram się nie myśleć takimi kategoriami. Moje projekty są uniwersalne zarówno wiekowo, jak i płciowo, ale zawsze najważniejsza jest jakość. Cieszę się, gdy moje Klientki, które pięć lat temu kupiły mój płaszcz, dziś przychodzą w nim do mnie. O to właśnie w tym chodzi! Tworzę ubrania, które mają ponadczasowy design i najlepszą jakość. 
 
Jakie masz plany na rozwój?
Nie ukrywam, że obecna sytuacja bardzo pokrzyżowała mi plany. Tydzień przed wybuchem epidemii przedstawiłem  prezentację mojej propozycji kolekcji ubrań na pewien czołowy festiwal muzyczny. Mam nadzieje, że jednak wszystko potoczy się pomyślnie. Jednocześnie obecna sytuacja zmusiła mnie (i inne marki, z którymi tworzyliśmy showroom) do zamknięcia działalności stacjonarnej. Letnia kolekcja stoi teraz pod znakiem zapytania. Ale nie poddaję się. Teraz skupię się na ulepszeniu sprzedaży online. 
 
Czy MALESA to Twoja jedyna praca?
Ubrania nie są moją jedyną pracą, dlatego mogę sobie pozwolić na większą swobodę w działaniu, np. wysłać kolekcje moich ubrań dla psów do schroniska dla zwierząt. Nie jestem nastawiony tylko na czystą kalkulację i działania komercyjne.
Od ponad dziesięciu lat związany jestem też z warszawską gastrostomią. Jestem barmanem w najszerszym tego słowa znaczeniu.
Moją kolejną miłością jest muzyka. Pracowałem w kilkunastu warszawskich klubach. Byłem także asystentem właściciela jednego z najlepszych Studio z garniturami w Warszawie. To zabawny fakt, biorąc pod uwagę, że teraz głównie projektuję dresy. Zawsze wiedziałem, że będę związany z ubraniami, ale musiałem znaleźć swoją drogę. 
 
Co Ciebie inspiruje? 
Prywatnie uwielbiam muzykę elektroniczną. Nie podlega wątpliwości, że miłość do techno w dużym stopniu ukształtowała to jakim jestem człowiekiem i jakie ubrania tworzę. Czasami słyszę komentarze „o jaka techno kurtka dla pieska” co bardzo mnie cieszy, bo bardzo lubię taką estetykę. Współpraca z festiwalem muzycznym, o którym wspominałem, jest jednym z marzeń, które chcę zrealizować. 
 
Jak wygląda proces tworzenia produktu?
Jestem bardzo impulsywną osobą, dlatego sam proces tworzenia z mojej strony jest bardzo szybki. Zaczynam od szkicu, gdzie ustalam jakie dodatki, materiały i jaką kolorystykę  chciałbym użyć. Następnie jadę do Radzymina, gdzie znajduje się szwalnia i ustalam sprawy technicznej produkcji oraz produkcję konstrukcji. Po konsultacji, gdy wiem już na co mogę  sobie pozwolić względem produkcji, jadę do hurtowni z materiałami oraz dodatkami krawieckimi. Całość produkcji pierwszego modelu trwa dwa, trzy tygodnie. Oczywiście są też sytuacje, w których muszę zrealizować projekt specjalny i mam na to dwa dni. Wtedy często sam siadam do maszyny albo błagam moją krawcową, aby mi pomogła, bo mam okazję ubrać, np. Natalię Siwiec na świąteczna sesję zdjęciową.  Realizuję też szycie miarowe. Najczęściej przy tworzeniu ubrań dla czworonogów. Wtedy czas realizacji trwa około tygodnia. Wszystkie ubrania są szyte w Polsce, z zachowanie zasad fair trade – to dla mnie postawa. Materiały zaś są sprowadzane z naszej cudownej Łodzi. 
 
Jak opisałbyś drogę którą już masz za sobą?
Tak jak wspominałem, drogę, którą mam za sobą opisałbym jako start. W planach do zrealizowania mam jeszcze dużo pomysłów. Chciałbym pójść bardziej w kierunku streetwearu oraz ulepszyć ubranka dla zwierząt, dlatego odliczam dni, aby wszystko wróciło do normy i wreszcie będę mógł zacząć działać. 
 
Co wyróżnia Twoje produkty od tych dostępnych na rynku? 
Nie widziałem na rynku kompletów dresowych dla ludzi i czworonogów ha ha, ale myślę, że najbardziej wyróżnia mnie bardzo dobra jakość i mam nadzieję, że z czasem będzie też wyróżniać mnie estetyka. 
 
Dlaczego Twoje produkty są wyjątkowe?
Są wyjątkowe, bo są robione od początku do końca z serca.

facebook: malesa.clth