Jak wyzbyłam się zakupowego szaleństwa

Kiedy byłam nastolatką, a także później, gdy byłam już studentką i wkraczałam w dorosłe życie – moja mama zawsze powtarzała mi, że powinnam pójść na ciuchowe zakupy. Moja mama uważała, i wciąż uważa, że ciągle chodzę w „starych” ciuchach. Za każdym razem, kiedy się widzimy – próbuje przekonać mnie do zakupu przynajmniej jednej nowej rzeczy w sezonie. Chociaż jednej rzeczy.
Dla odświeżenia garderoby… 

Jak wyzbyłam się zakupowego szaleństwa

Moja mama lubi nowe ubrania. I ja jej się zupełnie nie dziwię!
Kiedy moja mama była dzieckiem – nie było centrów handlowych. Nie było takiego dostępu do nowych ubrań, jaki jest teraz. Kiedy moja mama była dzieckiem – ubrania nosiło się po rodzinie, po starszym rodzeństwie, po kimś. Do dziś pamiętam miejsce, które mi pokazała, a w którym kupiła swoje pierwsze jeansy… i spodnie skrojone na marchewkę, z wysokim stanem, szerokie w udach i zwężane przy kostkach.

Wiecie, że kiedy jako dziecko zaczynałam jeździć konno – to właśnie te spodnie służyły mi do jazdy? 

Kiedy byłam nastolatką, a także później, kiedy byłam studentką i wkraczałam dopiero w dorosłe życie – nie zdawałam sobie do końca sprawy z tego kim jestem. Jaka jestem. Jaka chcę być.
Kiedy moja mama mówiła mi, że powinnam iść na zakupy – szłam. I kupowałam. Kupowałam to, w czym było mi w miarę ładnie, w miarę okej.
W miarę – aby kupić, ale nie dość – aby w tym chodzić na co dzień i czuć się w tym dobrze.

W konsekwencji miałam szafę pełną ubrań, w których nie chodziłam i pełną pieniędzy – które zmarnowałam, a których nie odzyskam.

Kiedy w końcu zrozumiałam bezsens mojej szafy – postanowiłam, że muszę coś z tym zrobić!

Korzystać z tego co już mam!

Doszłam do wniosku, że nie ma sensu kupować nowych ubrań, skoro te co już mam są w bardzo dobrym stanie. 
Ubrania, w których wiedziałam, że już na sto procent nie będę używać – schowałam w kartony, pojemniki i dałam w głąb szafy. 

Pozostały mi tylko te ubrania, w których naprawdę chodzę i mogę po nie sięgnąć z zamkniętymi oczyma. 

 

Poznać siebie!

Aby nie popaść więcej w pułapkę „nie mam się w co ubrać” postanowiłam, że najpierw poznam siebie. 

Nie chodziło mi nawet o poznanie swojej sylwetki, do dziś mam problem z doborem właściwego stroju, co poznanie swojego stylu. 
Dowiedzenie się: co lubię nosić, jakie kolory lubię, w jakich kolorach jest mi dobrze, a w jakich źle? Jaki styl ubrań odpowiada mi na co dzień – na uczelnię, do pracy, na wyjścia z psem i wyjścia z przyjaciółmi. 

Próbowałam poznać siebie na tyle, aby móc stworzyć taką garderobę, która będzie odpowiednia na każdą okazję i w której będę czuła się komfortowo, pewna siebie. 

Będę czuła się sobą.

Poznać wartość!

Czy 100 zł za nową rzecz z bieżącego sezonu to dużo czy mało?

Wiele bluzek, koszul kosztuje w sklepie około 100 zł plus/minus. Ta cena wydaje się być standardową ceną, więc trudno tu mówić, czy kosztuje coś dużo czy mało. Kosztuje normalnie. Na cenę nie mamy wpływu.
Tak zawsze myślałam… .

Ale kiedy zaczęłam przyglądać się moim ubraniom, patrzeć jak zachowują się po praniu, prasowaniu, po czterdziestym założeniu – 100 zł za koszulę/koszulkę było bardzo dużo! Jakość ubrań nie była adekwatna do ceny.
Coraz częściej zaczęłam łapać się na tym, że o danym ubraniu mówiłam „wyrzucone pieniądze”, „rozczarowałam się”, „zawiodłam się na marce”.

W konsekwencji – zniechęciłam się do robienia zakupów.

Sieciówki nie oferowały takich produktów, które byłyby warte moich, przeze mnie zarobionych pieniędzy. 


JUŻ JEST!

E-BOOK

„OSZCZĘDZAJ DZIĘKI UWAZNOŚCI I ŻYCIU WOLNIEJ”


KUPUJĘ!

Czy ta zmiana myślenia o zakupach była spowodowana ideą zero waste lub minimalizmu? Raczej nie. 
Nie kupuję mniejszej ilości ubrań dla idei, z przekonania, a z rozsądku. Z chęci poznania siebie, chęci otaczania się przedmiotami, które naprawdę dają mi radość i poczucie wolności. 

Bo czy jest coś lepszego w życiu od braku zmartwień? Choćby tych banalnych, choćby tych: w co by się tu ubrać…

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Trzydzieści dni to dużo czy mało? Za każdym razem, kiedy przychodzi koniec miesiąca, kiedy piszę podsumowanie śmieję się z absurdu miesiąca. Trzydzieści dni - przecież to tak niewiele, tak mało. Jeden miesiąc. Jeden miesiąc, kiedy Ty żyjesz już tych miesięcy kilka....

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Dwa lata temu, moja mama pierwszy raz dała mi kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi. Powiedziała mi wtedy: jak się przyjmą, to będziesz miała pomidorki, a jak się nie przyjmą - to wyrzucisz, co ci szkodzi wziąć? Uśmiałam się, ale moja mama ma właśnie takie...

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu? Zdarzyło Wam się kiedyś wyjść z siebie, wpaść w złość, furię, bo miałyście dość udawania? Dość spełniania oczekiwań, grania roli w jaką wpadłyście? Roli, którą same stworzyłyście?  Czy bycie sobą, życie po swojemu możemy nazwać...

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień