To niesamowite, jak ludzie potrafią się zmienić na przestrzeni czasu, i jak wiele czasu potrzebują, aby móc wprowadzić zmiany do swojego życia.
Pamiętam dzień, w którym oglądałam pewien filmik na youtube o kosmetykach.
To były moje początki, takie zajawki życia bliżej natury, zaczynałam poznawać świat kosmetycznych składów. W ferowerze fascynacji moją nową pasją kupiłam więc największe opakowanie żelu i toniku do mycia twarzy, szczęśliwa, że wybrałam coś, co będzie służyć mojej skórze.
Ech… ileż ja czasu potrzebowałam, aby to wszystko zużyć! A te wszystkie płyny do mycia ciała, które tak przyjemnie, tak licznie się kupowało… – do dziś je mam i znieść tej świadomości nie mogę.

Radość z pustego opakowania – droga do osiągnięcia spokoju w łazience

Bo tak to właśnie jest – kiedy zafiksujemy się na jednym temacie, zapominając o konsekwencjach podejmowanych przez nas decyzji.
Zafascynowani nową wiedzą, nowym stylem życia, staramy się wprowadzić jak najwięcej zmian do naszej codzienności, jak najwięcej zmian w jak najkrótszym czasie, z nadzieją, że od teraz nasze życie będzie lepsze, będzie cudowniejsze! W końcu – celem każdej idei jest poprawa naszego życia i naszego samopoczucia.
I w końcu zapominamy – zapominamy, że my cały czas się zmieniamy. Więc kiedy zdobędziemy nową wiedzę, kiedy wejdziemy w temat głębiej, kiedy zmieni się nasze podejście do życia i wybieranych przez nas przedmiotów – okaże się, że zostaniemy z przeszłością w formie rzeczy.

Pamiętam jak kiedyś zakochałam się w pewnej marce. O mój Boże, ileż ja pieniędzy zostawiłam w tej firmie! Na potęgę kupowałam coraz to nowsze płyny do mycia ciała, balsamy po kąpieli i wszystko co tylko było możliwe. Kupowałam nowe, choć starego… – jeszcze nie otworzyłam. Ale kupowałam – bo rabat, bo promocja, bo wyszło nowe.
Bo ze mnie to taki konsument jest, że jak zakocham się w jednej marce, to tracę dla niej głowę i chcę wspierać ją całą sobą.

I dziś, choć mój styl życia już dawno się zmienił, choć dziś do tej marki mam żal za komunikację w mediach mijającą się z rzeczywistością, za oszukanie mnie w wiadomościach na rzecz spójnego marketingu i kreacji wizerunku marki – ich produkty dalej mam w swoim mieszkaniu. Dalej mam te płyny do mycia ciała, choć dziś do mycia ciała zdecydowanie chętniej sięgam po mydło w kostce.

I dziś, choć mój styl życia już dawno się zmienił, wciąż używam produktów tej marki, choć flakoniki tych produktów wywożę już raczej na wieś. Nie trzymam ich w swoim domu. Używam tych produktów, bo to są moje pieniądze, choć z perspektywy czasu widzę, jak bardzo źle ulokowane. Ale, mimo wszystko, z używania tych produktów staram się czerpać szaloną radość i przypominać sobie lekcję jaką dostałam od losu.

Staram się czerpać przyjemność z ich używania – bo wiem, że z każdym opróżnionym opakowaniem, jestem coraz bliższa życia w zgodzie ze swoim systemem wartości i swoimi przekonaniami. Jestem bliższa życia bez plastiku, sztuczności, syntetycznych dodatków, które tak okrutnie wyparły naturę.
I staram się przypominać sobie lekcję, która mówi o tym, że nie warto w jeden dzień zmieniać całego swojego życia.

 

Zmiany w naszym życiu są naturalne. Każdego dnia dzieje się coś takiego, co odciska na nas swoje piętno. Jeden dzień może zmienić nasz sposób postrzegania świata o 180 stopni, choć w sercu czujemy, że ta zmiana była na stopni milion!

Dziś nie robię już zapasów produktów do łazienki, bez względu czy są to mydła, płyny do kąpieli, patyczki do uszu czy kremy do twarzy. Mój największy zapas, jaki pozwalam sobie mieć, to jedna rzecz otwarta i jedna rzecz zamknięta. Nie więcej.
Staram się kupować produkty, które będą jak najbardziej wydajne, wielorazowe i do szerokiego użytku.
Dążę do tego, aby w mojej łazience było jak najmniej przedmiotów. I nie dlatego, że chcę być minimalistką, bo zdecydowanie minimalizm to nie jest nurt, którym chciałabym się kierować. Zdecydowanie bliżej mi do rozsądku i posiadania tylko tych produktów, które są mi naprawdę niezbędne, a których używanie daje mi ogromną radość.

Chcąc zmienić coś w swoim życiu, chcąc zacząć żyć bardziej świadomie, bliżej natury – nie wyrzucaj tego, czego akurat używasz, co masz schowane „na zaś”. Głupotą jest wyrzucać pieniądze, na które tak ciężko pracowałaś.
Zużyj to, co już masz. A zmiany zacznij dopiero wtedy, kiedy przyjdzie na nie czas…
Pozwól sobie dojrzeć do każdej zmiany.

Wiem, że jeszcze upłynie bardzo dużo wody w Wiśle, nim w mojej łazience będą tylko te produkty, które są zgodne z moimi wartościami. Ale mając świadomość ciągłych zmian, staram się wykorzystać ten czas na zdobywanie informacji o mnie – o tym co jest teraz dla mnie najważniejsze, co mi się podoba, co lubię i co powinnam wybrać, aby produkty, których będę używać, były jak najbliższe mojemu stylowi życia. A kiedy już przyjdzie czas na nowe – będę wiedziała, że wybrałam najlepszy z możliwych produktów.

Więc kiedy przychodzi taki dzień, w którym kończy mi się jakiś płyn do mycia ciała, z uśmiechem biorę w ręce pustą buteleczkę, i dumna z siebie idę ją wyrzucić do kosza. Bo ta jedna pusta buteleczka – to jest jeden krok ku porządkowi w szafce i w głowie. I to jest też jeden krok bliżej ku życiu w zgodzie z naturą i ze mną.
Krok do życia po swojemu podejmując świadome decyzje.

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS?

SKOMENTUJ GO I UDOSTĘPNIJ
pokaż innym co jest dla Ciebie ważne