Czego Jaś się nie nauczy… | Sum #4

Kwiecień.
Dziwny był ten kwiecień. Choć w sumie te kwietnie takie dziwne są, prawda? Trochę zimy, trochę lata. I ze mną było dokładnie tak samo. Trochę byłam sobą i trochę nie. Trochę pamiętałam kim jestem i trochę się zagubiłam. Taki właśnie był ten miesiąc – na dworze jak i w głowie było trochę zimny i trochę lata.
Bo czego Jaś się nie nauczy – Jan nie będzie umiał…

Find beautiful place and get lost.

Bardzo lubię ten cytat: znajdź piękne miejsce i zgub się w nim. Taka przewrotna gra słów, w której czerpiemy radość ze znalezienia ale i gubimy się.
I ze mną w tym miesiącu tak właśnie było – znów zagubiłam się w swoim świecie, znów dopadło mnie zwątpienie, znów mój świat był trochę taki jakby nie mój i… na szczęście odnalazłam się. Na szczęście przypomniałam sobie czasy, w których nie było GPSów a człowiek musiał polegać tylko na znakach i słowach obcych ludzi. I w tym miesiącu tak właśnie zrobiłam: kiedy się zgubiłam, zamiast ufać ślepo losowi – zapytałam Was o zdanie. I to właśnie był wiatr, którego tak bardzo potrzebowałam, aby mój statek popłyną.

I tak mnie to właśnie ciekawi, jak to jest, jak odbieracie moje działania? Jak ogólnie odbieracie działania różnych ludzi?

Bo widzicie, ja poprosiłam Was o wzięcie udziału w ankiecie. Tak głupiej rzeczy jaką jest ankieta – kilka pytań, kilka minut, kilka odpowiedzi tak, nie i kilka zdań. Dla osoby, która wypełnia taką ankietę to jest często nic. Ktoś odpowie, ktoś zignoruje, ale każdy o niej zapomni. A dla osoby, która ankietę stworzyła – ona zawsze jest bardzo, bardzo ważna. I nie ważne, czy dotyczy ona konsumpcji czekolady, nawyków zakupowych czy bloga. Dla autora – ona zawsze jest bardzo, bardzo ważna. A dla odbiorcy… – to tylko ankieta.

 

Odbierz prezent :)

#miniporadnik
Jak żyć wolniej na co dzień?

Właśnie zapisałaś się do naszego newslettera. Szalenie się cieszę! Zaraz dostaniesz od nas pierwszego maila :)

W kwietniu zaczęliśmy już regularnie wyjeżdżać na wieś. Mój mąż wpadł na cudowny pomysł „wolnych piątków”, więc w kwietniu nasz tydzień pracy trwał cztery a nie pięć dni. I muszę przyznać – to był cudowny pomysł!
Bez dwóch zdań, gdybym była prezydentem – zmieniłabym czas pracy z pięciu na cztery dni!
Zupełnie inaczej czułam się w pracy chodząc do niej przez cztery dni i mając trzy dni dla siebie i męża, rodziny. Możliwość spędzenia większej ilości czasu po swojemu była dla mnie bardzo zbawienna, odprężająca, pozwalająca zachować równowagę między stresem związanym z pracą a zdrowiem psychicznym.
Naprawdę, jeśli tylko czujecie się w pracy źle, czujecie się przemęczeni, że stres Was wykańcza, że nie dajecie już psychicznie rady, a może czujecie, że powoli nie dajecie rady, jest jeszcze całkiem ok, ale już powoli zaczyna się zbierać – weźcie ten jeden, dodatkowy dzień wolnego. Ten jeden dzień to jest tak niewiele, a za razem tak wiele!

 

W kwietniu zbliżyliśmy się też z Dawidem do siebie. I nie jest to wynik koronawirusa, bo ten nie ma na nas żadnego wpływu. Oboje codziennie biegamy do pracy na osiem godzin lub więcej, codziennie musimy wyjść z psem na spacer, zrobić zakupy… – nasze życie niby się nic nie zmieniło, ale dla siebie byliśmy jakoś lepsi. Może to wynik wiosny i słońca?
Nie mam pojęcia.
Ale po tym względem – kwiecień był wspaniały :)

 

W kwietniu kupiłam też nowe roślinki do mieszkania, które mogliście zobaczyć we wpisie: Dlaczego perfekcjonizm jest zabójcą piękna i życia. Nigdy wcześniej nie przyglądałam się Calatheom, ale jak tylko zobaczyłam je w Biedronce, o mój Boże, musiałam po nie iść! I tak bardzo żałuję, że rozsądek wygrał i nie wzięłam czterech gatunków… Ale to był rozsądek, więc dobrze zrobiłam – tak sobie to próbuję tłumaczyć, w to próbuję wierzyć :).

 

I najważniejsze w kwietniu – w kwietniu zdecydowaliśmy się wprowadzić nowy produkt do sklepu! To jest totalne szaleństwo, coś, czego wcześniej w ogóle nie robiłam, o czym nie myślałam, a w przypływie euforii zaczęło się dziać – niedługo dla newsletterowiczów ruszy przedsprzedaż naszego pierwszego kosmetyku, czyli mydła rozmarynowego (!) które swoją oficjalną premierę będzie miało w dzień dziecka ? Radość przeogromna!

Czuję, że właśnie dzięki takim sytuacjom moje życie zaczyna być bardziej moje, bardziej po mojemu – kiedy zaczynamy otaczać się przedmiotami, które wypływają z naszej głowy, naszego pomysłu, naszej potrzeby – a nie kierujemy się tym co nam się akurat spodoba w sklepie, będzie decyzją pod wpływem impulsu a nie potrzeby.

 

I wreszcie ludzie!
W kwietniu nowy człowiek pojawił się w moim życiu. Pojawiła się dziewczyna, która jest tak bardzo podobna do mnie (!) że aż brak mi słów. Dziewczyna, która dodała mi sił, pewności siebie i pokazała mi, że tak jest najlepiej. Pokazała mi, że nie ma nic cenniejszego od wiary w siebie! I bez względu co by się nie działo – nie można w siebie wątpić. Nie można porównywać się do innych i być niezadowolonym z tego co się ma.

Wszyscy ciągle mówią o świecie, o wpływie na świat, o tym co dzieje się na świecie – a przecież nasz cały świat zamyka się w naszych czterech ścianach. To jest dla nas najważniejsze. My w naszych czterech ścianach – tych umysłowych i tych fizycznych.

Ta moja nowa koleżanka powiedziała jedno zdanie, które czuję, że w maju stanie się moim hasłem przewodnim. Powiedziała, że chce zbudować w swoich dzieciach takie poczucie własnej wartości, którego nikt nie zburzy!

Myślę, że to jest coś, nad czym i ja muszę popracować – nad poczuciem własnej wartości, którego nikt nie zburzy.

Wiara w siebie – czego Jaś się nie nauczy, Jan nie będzie umiał.

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS?

SKOMENTUJ GO I UDOSTĘPNIJ
pokaż innym co jest dla Ciebie ważne

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Dwa lata temu, moja mama pierwszy raz dała mi kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi. Powiedziała mi wtedy: jak się przyjmą, to będziesz miała pomidorki, a jak się nie przyjmą - to wyrzucisz, co ci szkodzi wziąć? Uśmiałam się, ale moja mama ma właśnie takie...

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu? Zdarzyło Wam się kiedyś wyjść z siebie, wpaść w złość, furię, bo miałyście dość udawania? Dość spełniania oczekiwań, grania roli w jaką wpadłyście? Roli, którą same stworzyłyście?  Czy bycie sobą, życie po swojemu możemy nazwać...

Jedno słowo, które definiuje wszystkie moje wybory

Jedno słowo, które definiuje wszystkie moje wybory

Któregoś razu usłyszałam o czymś takim, już Wam kiedyś o tym wspominałam, jak słówko roku. Nie wdając się nazbyt w szczegóły, chodzi o słowo, które ma nakreślić sens, znaczenie naszego roku, być takim drogowskazem na najbliższe 365 dni. To “słówko roku” ciągle gdzieś...

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień