Jak postanowiłam zmienić świat

Ilu ludzi dziś spotkałaś? Ilu z nich nie znasz? Z iloma zamieniłaś choćby słowo? A z iloma prowadziłaś luźną, niezobowiązującą rozmowę?

asia z mynaswoim

Historia 1
Codziennie w pracy miałam do czynienia z 10-tkami ludzi. Jedna osoba, mimochodem, powiedziała mi, że zbierają ekipę na pogrzeb. Zmarł tata pracownika i chcą go wesprzeć. Dowiedziałam się, który to pracownik ma tak wspaniałych przyjaciół w pracy. Nie mogłam uwierzyć historii jaką wysłuchałam. Nie mogłam uwierzyć, że ten młody chłopak, który zawsze był uśmiechnięty, pracowity, kulturalny – ze mną tylko na „dzień dobry” – dziś w sercu nosi taki ciężar.
Postanowiłam umilić mu ten trudny czas. Za każdym razem zagadywałam do niego i chwaliłam jego pracę (która, swoją drogą, była bardzo ciężka i odpowiedzialna!). Zaczęliśmy dużo żartować. Postanowiłam, że praca będzie tym miejscem, w którym zapomni o goryczy. Później, uwielbiam mieć z nim zmiany! To on zaczął poprawiać mi humor swoją obecnością.
Czy on wie, że znam jego sekret? Wątpię.

 

Historia 2.
Któregoś lata, będąc w gimnazjum żaliłam się koledze z klasy. Mówiłam, że teraz to ja będę wredna i złośliwa. Że się odpłacę! Zemszczę się. Nie pamiętam już, co było przyczyną mojego żalu, ale usłyszałam wtedy: I po co? I co Ci to da? Nie bądź jak ci, którymi gardzisz. Nie zmieniaj się w kogoś, kim nie jesteś.

 

Historia 3.
Pociąg. Trasa Warszawa-Katowice. Siedziałam w wagonie bezprzedziałowym. Na jego drugim końcu była dziewczyna, która bardzo głośno i długo rozmawiała przez telefon. Zaczęła pytać swoją rozmówczynię czy umyła już okna na Wielkanoc. I tak temat zszedł na mycie okien, i jak ona mogła tego jeszcze nie zrobić. Dziewczyna siedząca na przeciwko mnie nie wytrzymała i skomentowała:
– Ja też nie umyłam okien.
– Ja nawet nie zamierzam. Nie będzie nas w domu – odpowiedziałam.
I tak zaczęła się nasza rozmowa. Rozmawiałyśmy o luźnych rzeczach, jak to ludzie, którzy się nie znają. Okazało się, że dziewczyna spieszy się na uczelnię. Mieszka w Dublinie, a studiuje w Zabrzu – zaocznie. Właśnie jechała na zajęcia gdy… okazało się, że mamy 30 minutowe opóźnienie! Niewiele myśląc, wysłałam do Dawida, który miał przyjechać po mnie na dworzec pkp w Katowicach, smsa: „słuchaj, jadę z taką sympatyczną dziewczyną, jedzie właśnie do Zabrza, spieszy się na uczelnię – może ją podrzucimy?”. I tak się stało. Zawieźliśmy ją pod samą politechnikę.
Dziewczyna wychodziła z siebie dziękując nam. A dla nas przecież to było nic.

 

 

Mówią, że nie da się zmienić świata. Że jeden człowiek nic zrobić nie może. Ale przecież ja nie żyję na całym świecie. Ja żyję tu, tu gdzie teraz jestem. To jest mój świat. I właśnie ten świat mogę zmienić i uczynić lepszym.

Tylko od nas zależy, ode mnie, od Was, jak będzie wyglądało nasze życie, i jakimi ludźmi będziemy się otaczać.
Na świecie jest dużo zła, egoizmu i zawiści. Wielu ludzi spuszcza wzrok, wielu specjalnie zrobi na złość, byle poczuć się lepiej. Ale My nie musimy tacy być. Nigdy nie wiemy co się dzieje w życiu drugiej osoby. Czasem nasz jeden gest, jedna inicjatywa może zdziałać cuda. Może być cudem, na który ktoś czeka. Może dodać otuchy, przywrócić wiarę i nie dać się poddać (choć było tak blisko).

Ps. Czy to nie jest piękne uczynić czyjś świat lepszym? Mnie to bardzo wzrusza!

 

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Trzydzieści dni to dużo czy mało? Za każdym razem, kiedy przychodzi koniec miesiąca, kiedy piszę podsumowanie śmieję się z absurdu miesiąca. Trzydzieści dni - przecież to tak niewiele, tak mało. Jeden miesiąc. Jeden miesiąc, kiedy Ty żyjesz już tych miesięcy kilka....

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Dwa lata temu, moja mama pierwszy raz dała mi kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi. Powiedziała mi wtedy: jak się przyjmą, to będziesz miała pomidorki, a jak się nie przyjmą - to wyrzucisz, co ci szkodzi wziąć? Uśmiałam się, ale moja mama ma właśnie takie...

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu? Zdarzyło Wam się kiedyś wyjść z siebie, wpaść w złość, furię, bo miałyście dość udawania? Dość spełniania oczekiwań, grania roli w jaką wpadłyście? Roli, którą same stworzyłyście?  Czy bycie sobą, życie po swojemu możemy nazwać...

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień