Zanim mi pociśniesz – poznaj moją historię

Od jakiegoś czasu po głowie chodzi mi pewne zdarzenie. Irracjonalne, można by powiedzieć patrząc na wszystko z boku. Zdarzenie – urywek chwili, ułamek sekundy, wyrwane z kontekstu zachowanie nieadekwatne do humorów.
Takich zdarzeń jest cała masa.
Nieadekwatna reakcja na słowo. Irracjonalna reakcja na, no właśnie, nie wiadomo co, bo przecież nic złego się nie stało – właściwie, to nic się nie stało. Właściwie, to nie wiadomo o co chodzi.

Wariatka.
Idiotka.
Co za debil.
Kretynka.

Bo kto się tak zachowuje?

Zanim mi pociśniesz – poznaj moją historię

Od jakiegoś czasu po głowie chodzi mi pewne zdarzenie. Chłopak zachowywał się jak gdyby nigdy nic, dobrze się bawił w gronie wspólnych znajomych. I wtedy podeszła ona – jego dziewczyna wkurzona jak diabli! Wzięła go za rękę i bez słowa wyciągnęła go z imprezy.
Nikt nie rozumiał co tu zaszło.
Dziwna.

Od jakiegoś czasu po głowie chodzi mi pewne zdarzenie. To była jednodniowa wycieczka, w ramach różnych wycieczek krajoznawczych. Wszyscy spacerowali zimą po górach, a tylko jedna osoba śmiertelnie się bała. Mimo odpowiednich butów, mimo ładnej pogody, mimo, że teren wcale nie był niebezpieczny – ona zachowywała się, jakby przechodziła po cienkiej linie nad przepaścią – a to był zwykły drewniany mostek nad małym strumyczkiem.
Wszyscy przewracali oczami.
Paniusia.

Od jakiegoś czasu po głowie chodzi mi pewne zdarzenie. Pewne, choć tych zdarzeń są miliony.
Ktoś w Internecie wyraził siebie. Ktoś pokazał jak mieszka i pokazał co lubi. Ktoś powiedział, że dla niego nie i koniec. Powiedział: tak, obrzydza mnie to. Ktoś powiedział: tak, dla mnie jest to ładne. Tak, ja tego nie lubię. Ja tak uważam.
I zalała go fala krytyki.
Fala wyzwisk.
Fala oczywistych słów – bo przecież tylko idiota może tak uważać.

 

Ale za każdym człowiekiem kryje się jakaś historia.

Ta zawsze uśmiechnięta, wesoła dziewczyna – może dźwigać w sercu ogromny ciężar. Swój, taki jej. Żyje z nim – bo co ma innego zrobić? Trawi go codziennie od kilku lat.
Ta zawsze uśmiechnięta, wesoła dziewczyna – przeżyła koszmar w dzieciństwie. Koszmar – choć czym są te zdarzenia w obliczu wieloletnich wojen, przymierania z głodu? No już nie przesadzaj – można by powierzchownie ocenić. Tak, inni mają gorzej. Ale ja to nie inni. Ja żyję tu, w wolnym kraju – bez wojny. Przeżywam to co dzieje się wokół mnie, w naszych czasach, w naszych warunkach.
Ta dziewczyna przeżyła liczne upokorzenia. Jako dziecko musiała jak lwica bronić słabszego. Musiała patrzeć na tą niesprawiedliwość i tłumaczyć dlaczego tak, choć sama nie wiedziała.
Ta dziewczyna skrywa tajemnicę, o której mało kto wie. Bo to nie są rzeczy, o których mówi się w kawiarni, przy piwie, nowo poznanej osobie.
Kiedyś, czasem, przy okazji – powie się, że takie zdarzenie miało miejsce. Ale nie będziemy rozmawiać o emocjach. Nie będziemy mówić co czujemy. Nie powiemy – że wciąż nosimy ten ciężar ze sobą.

I kto by się spodziewał, że ta zawsze uśmiechnięta, wesoła dziewczyna – po tylu latach wciąż będzie miała alergię na niesprawiedliwość.
Mimo trzydziestu lat – wciąż nie rozumie.

 

Kto by się spodziewał, że ta dziewczyna, dla której wszystko w życiu jest takie proste, tak fajne i takie oczywiste – potrafi się bać? Potrafi płakać ze strachu? Kto by się spodziewał, że ta dziewczyna, która inspiruje do życia z uśmiechem, której uśmiech sprawia, że po prostu człowiekowi robi się lepiej na sercu – tak bardzo się tego bała, choć tego nie pokazywała?
Ona nie była dzielna. Ona się bała. Panicznie.
I kto by się spodziewał, że ta dziewczyna, dla której wszystko życiu jest takie proste, takie fajne i takie oczywiste – skrywa w sercu największe katusze. Która mimo pozytywnego nastawienia do świata, która mimo szczerej dobroci, mimo szczerej wiary i intencji, mimo bycia promyczkiem dla wielu nieszczęśliwych, mimo posiadania wspaniałej rodziny – nie ma kawałka serduszka – pękło, kiedy nosząc to maleństwo w brzuszku okazało się, że nigdy nie usłyszy jego płaczu.
Została mamą, choć nie miała dziecka.

 

 

I kto by się spodziewał, że ta wariatka, ta dziewczyna, która wszystkich rozśmiesza po prostu sobą, będąc sobą i swoim śmiechem – jest sama. Musiała zmierzyć się ze śmiercią każdego członka z rodziny rok po roku.
I kto by się spodziewał, że ta dziewczyna, która wiecznie jest w swoim świecie, która czasem, można by pomyśleć, jest z innego świata, trochę nieobecna – także musiała zmierzyć się ze śmiercią każdego członka z rodziny rok po roku. Jest sama – od zawsze. A mimo to stara się być szczęśliwa.
Mimo wszystko, bo ludzie z niej sobie drwią.

 

 

Świat jest pełen ludzi.
Każdego z nas dotykają podobne historie. Historie rozrywające serce, historie, które nie pozwalają nam momentami wstać z ziemi, podnieść się z krzesła. Historie, które zdarzają się jak mamy 10 lat, 18, 23, 57 i więcej. Każdego z nas dotyka jakaś tragedia. Każdy z nas przeżył coś takiego, o czym nie chce pamiętać, o czym nie chce rozmawiać, na wspomnienie czego wychodzi z siebie, choć mogłoby się wydawać, że przecież nic się złego nie stało, nic się złego nie powiedziało. Każdy z nas przeżył coś takiego, na wspomnienie czego traci panowanie nad sobą. Na wspomnienie czego uśmiech zmienia się w kamienną twarz. Na wspomnienie czego śmiech zamienia się w milczenie.
Każdy przeżył coś takiego, na wspomnienie czego ma ochotę powiedzieć twarde „pierdol się” i po prostu wyjść. Bo tak.
Zamykając całą swoją wrażliwość na wszystkie spusty. Zamieniając się na chwilę w skałę.

 

I ja sobie w ten deszczowy dzień tak myślę, że chciałabym, aby człowiek w człowieku widział więcej, niż zimny głaz.
Mam takie wspomnienie z dzieciństwa, jak niedaleko mojego bloku, niedaleko wody, stał taki wielki głaz. Wszystkie dzieci bawiły się wokół tego głazu. Czasem rzucaliśmy w niego innymi kamykami, czasem patykami. Czasem się w niego kopało, a czasem się po nim wspinało.
A ten, skubany, stał jak głaz. Nic go nie przewróciło. Ani drgnął.

Obserwując to co dzieje się dziś w Internecie, czasem sobie myślę, że chciałabym, aby człowiek w oczach człowieka przestał być takim głazem, który można kopać, w którego można rzucać wyzwiskami i drwiną, bo on ani drgnie.

 

Często słyszę jak ludzie pytają – gdzie podziała się cała empatia? Gdzie życzliwość? Gdzie jest to miejsce, w którym człowiek człowiekowi człowiekiem? Dlaczego ludzie przestali być dla siebie mili?

 

Ja chyba wiem dlaczego.

Bo zaczęli korzystać z Internetu. Zaczęli mówić co myślą nie patrząc na to, że nie piszą do okienka, do avataru, do zdjęcia, obok którego jest tekst, a do człowieka. Do człowieka, który ma za sobą jakąś historię. Jakieś emocje. Przeżycia.
Wchodząc do Internetu – trzeba mieć twardą dupę. I nie mam tu na myśli nawet bycia osobą publiczną, znaną, celebrytą. Ale zwykłym człowiekiem, który chce się podzielić myślą, wiedzą, o coś zapytać.

Kto z Was nigdy nie został zaatakowany przez kogoś w Internecie?

Ja nie znam takiej osoby.

Często słyszę jak ludzie pytają – gdzie podziała się cała empatia? Gdzie życzliwość?
Jak to gdzie? Została w realnym świecie. W świecie, w którym mówiąc do kogoś widzimy człowieka, a nie ikonkę i migające kropki. W którym mamy wybór z kim rozmawiamy, kim się otaczamy. W którym jesteśmy dobrzy dla tych, którzy są dobrzy dla nas. W których nie musimy rozmawiać z tymi, którzy rzucają w nas kamykami i patykami.
Cała empatia i życzliwość są tam, gdzie liczy się historia człowieka, a nie wyrwane z kontekstu zdanie.

 

A ci co wiele przeżyli – nie muszą nic nikomu udowadniać.
Oni udowodnili sobie już dość.

Hej! Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi bardzo, bardzo miło jeśli

udostępnisz go na facebooku i skomentujesz.

To cudowne móc poznać Twoje zdanie, wymienić myśli. Tak tworzy się więź… 

Do usłyszenia wkrótce
Asia Maj Dubińska

Czego się nauczyłam dzieląc codzienność na miasto i wieś

Czego się nauczyłam dzieląc codzienność na miasto i wieś

Kiedy byłam dzieckiem, nie bardzo lubiłam jeździć na wieś. Choć rodzice potrafili znaleźć sobie zajęcie, odnajdywali radość w pieleniu i sadzeniu, w chodzeniu na długie spacery i w siedzeniu nad wodą wypatrując bobrów, ja nudziłam się tam...

Kubeczek menstruacyjny – wygoda odbierająca kobiecość?

Kubeczek menstruacyjny – wygoda odbierająca kobiecość?

Dwa lata - tyle czasu potrzebowałam, aby dojrzeć do kubeczka menstruacyjnego. Jeszcze pisząc w zeszłym roku ebook Oszczędzaj dzięki uważności i życiu wolniej, z dość dużą dozą niepewności wspominałam o kubeczku, zastanawiając się, czy ten temat nie jest zbyt intymny,...

Czyjeś cudowne życie kontra… – Twoje

Czyjeś cudowne życie kontra… – Twoje

Zazwyczaj pisząc post, staram się pokazać Wam ten konkretny temat, problem, zagadnienie, na konkretnym przykładzie. Dane zdarzenie tak bardzo mnie dotknęło, na tyle wywołało we mnie refleksję, że ten konkretny przypadek w swoich postach chcę omówić. Ale dziś...

0 komentarzy

A Ty, co o tym myślisz?

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień