Wyścig marzeń – Dreamer

Niby filmy, w których (zawsze) dobro zwycięża są słabe, przereklamowane, i takie typowe. Ale lubimy je! Potrzebujemy wzruszeń w zaciszu swojego domu, oczyszczenia się, wiary, że jeszcze może być dobrze, że ten świat wcale nie jest taki zły. I takim filmem jest Wyścig marzeń.

Choć nie jestem zwolenniczką filmów robionych na stare, to jednak urzekł mnie od granic.

Fabuła

Film jest niesamowicie wzruszający. Opowiada historię trenera koni (Kurt Russell) i jego nastoletniej córki (Dakota Fanning), którzy przygarniają rannego w wyścigu konia – Sonya’ę. Postanawiają przywrócić ją do zdrowia i uleczyć jej złamaną nogę. Dla ojca koń jest inwestycją. Planuje pokryć klacz ogierem, aby móc sprzedać rasowe, rokujące źrebaki, a tym samym utrzymać siebie, rodzinę i resztkę ziemi. Dla córki natomiast, Sonya jest… członkiem rodziny? Jest ukochanym zwierzęciem, bez którego nie wyobraża sobie życia. W pewnym momencie ojciec sprzedaje konia. Ale nie mogło zabraknąć sabotażu, świni, która bez mrugnięcia okiem będzie chciała zniszczyć wszyskich.

Ojciec zrozumiawszy swój błąd, odkupuje konia. Zrzeka się swoich praw do klaczy i od tego momentu nastoletnia dziewczynka jest jego właścicielem. Pełna wiary i nadziei w klacz, postanawia wystawić ją w prestiżowym wyścigu.

Ten film ma w sobie wiele wątków. W jednym widzimy jak mała dziewczynka spełnia swoje marzenia. Jest właścicielką konia, zgłasza go na konkurs, ma swoich stajennych, którzy pomagają jej w przygotowaniu konia do turnieju. Pokazana jest wielka miłość dziewczynki do zwierzęcia. Wspaniale się ogląda jak rodzic daje dziecku szansę spełnić swoje marzenia, pomaga mu, choć nie ingeruje.

Równolegle widzimy dramat ojca. Jako osoba dorosła, odpowiedzialna za rodzinę jest rozdarty. Koń kosztuje, wpisowe na turniej są horendalne! Nie bardzo wierzy, że to wszystko się uda, że kontuzjowany koń – klacz – da radę wygrać wyścig. Wspierany na duchu przez swojego ojca i żonę – daje szansę córce spełnić marzenie.

Wyścig marzeń jest nieziemsko wzruszający! Wspaniale ogląda się miłość dziewczynki do zwierzęcia i rodzica do dziecka. Jak czyjeś marzenie potrafi na nowo scalić rodzinę. Tylko oglądając ten film robi się przykro z jednego powodu – żałuje się, że dziś ludzie nie potrafią tak sobie pomagać. Nie są w stanie poświęcić człowiekowi kilku minut na wysłuchanie go. I przykro patrzy się na to, jak ludzie na stanowisku, nie koniecznie na poziomie, nie potrafią zobaczyć w człowieku człowieka. Jak to jest, że wraz ze wzrostem posiadanych pieniędzy, spada szacunek do tych, dzięki którym te pieniądze się zyskało?

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Trzydzieści dni to dużo czy mało? Za każdym razem, kiedy przychodzi koniec miesiąca, kiedy piszę podsumowanie śmieję się z absurdu miesiąca. Trzydzieści dni - przecież to tak niewiele, tak mało. Jeden miesiąc. Jeden miesiąc, kiedy Ty żyjesz już tych miesięcy kilka....

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Dwa lata temu, moja mama pierwszy raz dała mi kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi. Powiedziała mi wtedy: jak się przyjmą, to będziesz miała pomidorki, a jak się nie przyjmą - to wyrzucisz, co ci szkodzi wziąć? Uśmiałam się, ale moja mama ma właśnie takie...

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu? Zdarzyło Wam się kiedyś wyjść z siebie, wpaść w złość, furię, bo miałyście dość udawania? Dość spełniania oczekiwań, grania roli w jaką wpadłyście? Roli, którą same stworzyłyście?  Czy bycie sobą, życie po swojemu możemy nazwać...

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień