Wszystko dzieli się przez dwa. Ludzie też.

Zawsze śmiejemy się z Dawidem, że umiemy liczyć do dwóch. Za każdym razem gdy przekomarzamy się kto ma wyjść wieczorem z psem na spacer, Dawid głosem dzieciaczka mówi „wczoraj ja byłem dwa razy, to dzisiaj Twoja kolej. Umiem liczyć do dwóch. Tyle to jest dwa” – i na paluszkach pokazuje ile to jest dwa.

Bo tak się dzieli świat. Na dwa. I ludzie też się dzielą na dwa.

 

Wszystko dzieli się przez dwa. Ludzie też.

Świat się dzieli na dwa. Na dobre i złe, na białe i czarne, na zimę i lato, na wiosnę i jesień. Wszystko dzieli się na dwa. Ludzie też.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy próbujemy rozmawiać. Ileż to razy przyglądałam się rozmowom niby na ten sam temat, a jednak nie. Każdy mówi swoje, jeden niby słucha, niby odpowiada ale tylko niby w temacie. Słowa dla słów, nie dla treści.

Kobiety lubią jak jest parzyście. Jak są zaręczyny i jest ślub. Jak jest dziecko to jest i matka, jak ojciec – to i kara. Kobiety lubią jak jest parzyście – jak jest jedna ona i jeden on. Jak ich będzie dwóch też będzie dobrze – w końcu ich dwóch to też parzyście, nawet, gdy ona jedna.

Kobiety lubią jak jest parzyście, ale nie lubią stereotypów. Nie lubią, że jak blondynka to głupia. Taka głupia para – kolor włosów blond, i myślenia błąd.

Kobiety lubią jak jest parzyście. Jak jest kobieta i jest mężczyzna, ale nie koniecznie razem.  

Bo jak kobieta – to piękna, mądra, zgrabna i zaradna. A jak facet – to toksyczny.

I tak dzieli się wszystko przez dwa. Ludzie też. Na piękne, mądre i zaradne panie i toksycznych panów. Świat nie zna toksycznych pań. Nie zna przystojnych, mądrych i zaradnych panów. Podział może być tylko jeden – na dwa.

 

Matematyka w świecie kobiet jest bardzo toksyczna. Dzieli na dobre wyniki i złe przyczyny. Ostatnie zdanie zawsze należy do kobiety, a wszystko co po drodze złe to jego wina.

 

I w tym wszystkim jestem ja. Magister inżynier po kierunku, na którym tylko jeden semestr to była matematyka. Obserwuje te dzielenia, te na dwa, i widzę, że kobieta to taka wartość bezwzględna, która nawet jak ma minus to będzie dodatnia. Bo tego minusa to się jakby nie uwzględnia.
I w tym wszystkim jestem ja. Obserwuje te dzielenia, te na dwa i widzę, że kobiety też dzielą się na dwa. Na te toksyczne, o których się nie mówi, bo przecież minusa wartość bezwzględna nie uznaje, i te drugie, których się nie słyszy, bo sensacji nie ma.

 

I ja też podzieliłam sobie świat na dwa. Na kobiety toksyczne i mądre. Na księżniczki i zaradne. Na leniwe i szczęśliwe.

 

I tak się zastanawiam, czytając te wszystkie historie z kubkiem już dawno wystygniętej kawy…
Ile jeszcze Wisły musi upłynąć, aby zacząć dzielić świat na dwa? Nim zacznie się mówić, że w związku mężczyzna też może być ofiarą toksycznej kobiety?

Ile jeszcze czasu musi minąć, nim przestaniemy śmiać się z mężczyzn, że pantofel – a zaczniemy dostrzegać niepokój w jego oczach?
Ile jeszcze czasu musi minąć, nim przestaniemy podziwiać kobiety silne psychicznie – a zaczniemy dostrzegać ich bezwzględność wobec mężczyzny?

Świat powinien nosić okulary. Może zobaczyłby wtedy, że to, co raz zostało podzielone, można podzielić przez dwa jeszcze kilka razy… . Bo diabeł tkwi w szczególe.

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Trzydzieści dni to dużo czy mało? Za każdym razem, kiedy przychodzi koniec miesiąca, kiedy piszę podsumowanie śmieję się z absurdu miesiąca. Trzydzieści dni - przecież to tak niewiele, tak mało. Jeden miesiąc. Jeden miesiąc, kiedy Ty żyjesz już tych miesięcy kilka....

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Dwa lata temu, moja mama pierwszy raz dała mi kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi. Powiedziała mi wtedy: jak się przyjmą, to będziesz miała pomidorki, a jak się nie przyjmą - to wyrzucisz, co ci szkodzi wziąć? Uśmiałam się, ale moja mama ma właśnie takie...

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu? Zdarzyło Wam się kiedyś wyjść z siebie, wpaść w złość, furię, bo miałyście dość udawania? Dość spełniania oczekiwań, grania roli w jaką wpadłyście? Roli, którą same stworzyłyście?  Czy bycie sobą, życie po swojemu możemy nazwać...

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień