Wielorazowe płatki kosmetyczne po trzech miesiącach używania

Jeszcze do niedawna moje poranki, wydawać by się mogło, były z gumy. Po przygotowaniu obiadu do pracy, po szybkim szykowaniu się w łazience, siadałam na kanapie salonu z kubkiem kawy i delektowałam się ciszą. Odprężałam się, dochodziłam do siebie, szykowałam się na dzień.
To był mój rytuał – siedzenie z kubkiem kawy i bez pośpiechu wyczekiwanie na porę wyjścia do pracy.

A gdzie w tym wszystkim pielęgnacja?

Wielorazowe płatki kosmetyczne po trzech miesiącach używania

W pewnym momencie zauważyłam, że pielęgnacja skóry nie przynosi mi odprężenia. Wszystkie nakładane glinki, maseczki, rytuały oczyszczania skóry i jej odżywiania robiłam przy okazji – przy okazji stania w kuchni, przy okazji zmywania, przy okazji puszczania prania.
Postanowiłam to zmienić. Postanowiłam wprowadzić slowlife do mojej pielęgnacji. Wprowadzić czas. Uważność.

Jednorazowe płatki kosmetyczne, po które sięgałam bezreflaksyjnie, zastąpiłam wielorazowymi płatkami. Używam ich już trzy miesiące – rano, po południu i wieczorem do mycia skóry twarzy oraz ściągania makijażu.
Choć pielęgnacja zajmuje mi więcej czasu – daje mi teraz więcej odprężenia. Dlaczego?

Po każdym użyciu płatka – płuczę go pod wodą. Nie sięgam po nowy płatek wyrzucając już ten zużyty.
Po każdym użyciu oglądam płatek, płuczę go pod wodą, myję i zostawiam na kaloryferze do wyschnięcia.
Czynność, którą wcześniej robiłam odruchowo, która polegała tylko na braniu i wyrzucaniu, dziś stanowi dla mnie całą gamę kroków, które pozwalają mi się wyciszyć, zatrzymać, zwolnić.
Czas, który teraz poświęcam na pielęgnację jest dłuższy i jest dla mnie.

Po trzech miesiącach codziennego używania płatków, płatki zachowały swoją formę, wciąż są białe, choć w niektórych miejscach, jak się weźmie je pod światło, można zauważyć lekko beżowy kolor od fluidu. Co ciekawe – nie widać śladów po wodoodpornym tuszu do rzęs, czego najbardziej się obawiałam.
Te ślady były dla mnie małym kuksańcem w bok, który w jakimś stopniu wymusił na mnie przemywanie płatków nawet wtedy, kiedy nie planuję go już używać i chowam go do woreczka, który dodam później do prania.

Płatki wytrzymują wirowanie i suszenie na kaloryferze, choć wtedy troszkę się kurczą i trzeba je “rozciągnąć”. Zdecydowanie bardziej służy im suszenie na suszarce stojącej/wiszącej.

 

Cieszę się. 
Te płatki to zdecydowanie jeden z moich lepszych pomysłów na wprowadzenie minimalizmu i takiego rozsądku do mojego życia. 
Dzięki nim ograniczyłam ilość plastiku (każde opakowanie jednorazowych płatków to jedna plastikowa tubka śmieci), zyskałam miejsce w szafce (bo już nie muszę nigdzie przechowywać opakowania płatków, które używam obecnie i zapasowych). 
To jest coś do czego najbardziej staram się dążyć w moim domu – do kupowania jak najmniejszej ilości rzeczy i do ograniczania zakupów. 

Bo o wyjątkowości przedmiotu świadczy to, jak bardzo nam służy… 

(Visited 120 times, 1 visits today)