W pędzie życia, błagam Cię, nie zapominaj o jednym!

Głęboki wdech i wyliczanie obowiązków: etat, sklep, blog, pies, dom, czas dla siebie i męża.
Etat – 10 godzin, bo przecież jeszcze dojazdy. Sklep – kilka godzin – bo przecież wszystko robione jest ręcznie u nas w domu, bo przecież chcemy aby sklep się rozwijał – więc szukanie nowych materiałów, najlepszych sposobów wykonania. Blog – kilka godzin na pisanie, kilka godzin na zrobienie zdjęć, na newsletter i maile. Pies – ugotowanie mu jedzenie, wyjście z nim na spacer, zabawa – bo przecież on też potrzebuje uwagi. Dom – ogarnianie mieszkania, odkurzanie (teraz nawet częściej, bo pies linieje), zrobienie obiadu, puszczenie prania, zmywanie… .
I w końcu czas dla siebie – chwila dla siebie, dla swoich pasji, chwila odpoczynku po pracy, chwila odpoczynku między jednym a drugim obowiązkiem.
Mąż – pięć minut na rozmowę.
Czas spać.

W pędzie życia, błagam Cię, nie zapominaj o jednym!

Gdzieś pomiędzy obieraniem ziemniaków a myciem patelni pada pytanie „jak tam w pracy?”. Szybka wymiana zdań co dziś i jutro w planach.
I czas spać.
I tak dzień w dzień.
Aż w końcu przychodzi piątek, a ty nie wiesz co się dzieje, kiedy to zleciało, jakim cudem, bo przecież jeszcze wczoraj był wtorek – a na pewno środa!

I nagle dzieje się coś, co wyprowadza Cię z równowagi.
Co daje upust emocji skumulowanych ze wszystkich zabieganych dni. Nie nadążasz, masz dość, czujesz jakbyś wpadła z wielkim hukiem na niewidzialną szybę!
I nie wiesz już, czy to ty jesteś w tak ogromnej rozsypce, czy to szkło jest rozsypane wokół ciebie.
Potok słów. Natłok emocji.
Nie wiesz już czy to depresja, zmęczenie, złość. Nie wiesz już co jest prawdą, a co nie. Nie wiesz co czujesz.
Skrajne wyczerpanie.
Głowa za ciężka od myśli by ją dźwigać.

I wtedy patrzysz na tego swojego faceta i myślisz sobie: ja go już nie kocham. On nie daje mi szczęścia, nie jestem z nim szczęśliwa. Mijamy się, nie rozmawiamy (chyba, że o pracy, ale to nie rozmowa), nie spędzamy razem czasu… . Myślisz sobie, że masz już dość ogarniania życia sama, że przecież on nic, a ty wszystko. Zdajesz sobie sprawę, że brakuje ci miłości, czułości, poświęcenia tobie uwagi. Wspólnie spędzonego czasu – a nie wspólnego mieszkania, mijania się, świadomości, że jest, ale jakby go nie było.
I wtedy myślisz sobie, może nawet gdzieś tam w głębi swoich myśli już podjęłaś decyzję, że to już koniec.
To nie ma sensu.
Mówisz do siebie na głos: nie jestem szczęśliwa.
Koniec.

* * *

 

W tym pędzie życia, w tej codzienności, mimo różnych godzin pracy, różnych etatów, mimo różnych pasji i różnych obowiązków, mimo tych wszystkich spadków formy, mimo braku sił, braku humoru, braku spełnionych potrzeb – w tym pędzie życia i w tej codzienności – ja Cię błagam – nie zapomnij o jednym – o uczuciu.

Nie zapomnij o tym co czułaś, kiedy mówiłaś „tak” na widok jego klęczącego z pierścionkiem.
Nie zapomnij o tym co czułaś, kiedy mówiłaś „tak” ślubując miłość, wierność i uczciwość małżeńską.
Co czułaś, kiedy poszliście na pierwszy spacer i pierwszą rankę.
Kiedy pierwszy raz złapaliście się za ręce.
Nie zapomnij o tym co czułaś, kiedy zorientowałaś się, że łapanie się za ręce stało się czymś tak bardzo normalnym.

W tej codzienności obowiązków, mimo etatu, mimo różnych godzin pracy, różnego harmonogramu dnia – nie zapomnij, że łączy was coś więcej niż słowa, myśl „jesteśmy razem”.

Nie jesteście razem bo słowa.

Więc kiedy opadniesz już z sił, kiedy już łzy będą napływały Ci do oczu a emocje bezwiednie zacisną Twoje pięści – po prostu stań przed nim i powiedz: przytul mnie.

Nie ma nic złego w braku sił.
I nie ma nic złego w proszeniu o pomoc.
W pokazaniu, że nie dajemy już rady.

Nasza codzienność to ogrom obowiązków i jeszcze więcej bodźców. Mamy prawo nie mieć sił.
Lecz przytulenie – to jeden z lepszych sposobów na odnalezienie równowagi.
Mocny uścisk, ciepła szyja, zapach bezpieczeństwa… .

A gdy zapomnimy o uczuciu – nie będziemy się już niczym różnić od dwojga współlokatorów, których nic nie łączy.
Kiedy zapomnimy o uczuciu – zostaniemy po prostu kolegami, którzy razem się śmieją i nic więcej.

Okazanie uczuć, okazanie emocji – to najcięższa praca jaką trzeba wykonać będąc razem, kiedy nie ma się już na nic sił… .

Więc nie zapomnij o uczuciu, które rozrywało Ci serce, kiedy on pierwszy raz złapał Cię za rękę.

Dla ducha

Masz ochotę na więcej przemyśleń? Tu znajdziesz moje przemyślenia na temat relacji, codzienności, życia w zgodzie ze sobą i przede wszystkim – poznania siebie.

Czytaj więcej…

Dla domu

Znajdziesz tu naszą codzienność: przepisy kulinarne na szybkie i jeszcze prostsze dania, moje triki na szybką i skuteczną organizację mieszkania no i… – zobaczysz jak mieszkam i co wybieram.

Czytaj więcej…

Nasza codzienność

Moja introwertyczna, nadwrażliwa dusza zdecydowanie woli siedzieć w domu, ale… to nie znaczy, że z tego domu nie wychodzę i siedzę cały dzień pod stołem!

Znajdziesz tu nasze wyjazdy – miejsca w Polsce, które polecam, filmy, które zrobiły na mnie wrażenie i ważne dla mnie chwile.

Czytaj więcej…

Polskie marki

Och, wiem jak to trudno być młodą marką. Tworzenie czegoś swojego, pójście pod prąd wymaga ogromu wysiłku.

Dlatego w tym cyklu przedstawiam Ci wywiady z fantastycznymi polskimi markami!

Czytaj więcej…

Cześć!

Cześć!

Jestem Asia. To moje myśli masz właśnie okazję czytać.
Jestem introwertyczką i osobą wysoko wrażliwą. Uwielbiam otaczać się naturą, zapachami i dobrymi emocjami. A nade wszystko cenię sobie wolność – możliwość bycia sobą i życia po swojemu.
Bo wolno mi.

 Hej, cześć 🙂

Podobał Ci się ten post?
Jeśli tak, będzie mi bardzo, bardzo miło jeśli udostępnisz go na facebooku i skomentujesz.

To cudowne móc poznać Twoje zdanie, wymienić myśli. Tak tworzy się więź… 

Do usłyszenia wkrótce
Asia Maj Dubińska

 

0 komentarzy

A Ty, co o tym myślisz?

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień