Codziennie to samo: pobudka o 4 rano, małe śniadanie tylko po to, aby żołądek nie czuł głodu w drodze do pracy, herbata, kąpiel, spakowanie obiadu do pracy i… do pracy.
Później powrót do domu, ogarnięcie mieszkania i zajęcie się typowo domowymi czynnościami: ogarnięcie kuchni i salonu po śniadaniu, poskładanie prania, jakaś książka a może film?

Rutyna czy rytuał? Jak to dla Was brzmi?

Twoje dni wypełnia rutyna czy rytuały?

Kiedy odszedł nasz pies, mój plan dnia posypał się. Nie spodziewałam się, że te trzydzieści minut dla psa po powrocie z pracy, było tak bardzo ważne dla mojej codzienności. Odkąd nie było Czarka – wracałam do domu i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Wracałam do domu i myślałam sobie, że nie mam po co się spieszyć, właściwie to mogłabym siedzieć dalej w pracy. Wracałam do domu i wiedziałam, że te pierwsze trzydzieści minut zaburzy moją resztę dnia.

Każdy z nas ma jakiś harmonogram dnia. Czynności, które powtarza codziennie o tej samej porze. Na tą samą godzinę nastawia budzik, o tej samej godzinie parzy kawę, siada na to samo krzesło lub miejsce miejsce na kanapie i o tej samej godzinie ogląda poranny program. I zerka na zegarek czy to już ta właściwa pora, aby wyjść z domu i przemierzyć tą samą, co każdego dnia, trasę…

Moje poranki wyglądają codziennie tak samo, aż do granic możliwości. Właściwie i nie tylko poranki, ale i całe dnie.
Po powrocie z pracy parzę kawę i siadam w ciszy na kanapie. Nie włączam telewizora, nie odpalam komputera. Siedzę sobie po cichutku i patrzę a to przez okno ma bloki i spacerujących ludzi, przejeżdżające samochody, a to na czarny ekran telewizora, w którym odbijają się resztki dziennego światła.
Odprężam się po czym zabieram się za sprzątanie domu. W ciszy.

Lubię ten stan, w którym nie gra telewizor. W którym nie ma żadnych dźwięków prócz tych, które wydaje nurt życia. Nie ma dźwięków zagłuszających myśli.

I choć ten post jest strzępkiem różnych przemyśleń, różnych lubię i co robię, choć ten post może być dla Was nudny jak flaki z olejem – dla mnie stanowi definicję rytuałów.
Moje dni są takie same. Codziennie wykonuję tą samą pielęgnację, piję tą samą liściastą herbatę i o tej samej porze wychodzę do pracy.
O tej samej porze z niej wracam, o tej samej porze parzę kawę i do tej same godziny siedzę w domu w ciszy.
Moje dni są takie same. Codziennie wykonuje te same czynności, które dają mi szczęście. Które sprawiają, że czuję się dobrze, szczęśliwie, bezpieczenie. Czuję, że jestem w swoim świecie, takim świecie, jaki chcę mieć.

Co wypełnia Twoje dni?
Rytuał – szczęście i bezpieczeństwo
czy
Rutyna – przygnębienie i brak energii