Rutyna czy rytuał? Jak patrzysz na swój dzień

Nie pamiętam czy rzecz działa się w książce „Zdążyć przed Panem Bogiem” autorstwa Hanny Krall, czy może było to w innej, która również poruszała temat codzienności w obozach koncentracyjnych. Swego czasu bardzo interesowała mnie ta tematyka i właściwie do dziś jest to mój ulubiony, choć strasznie smutny fragment historii.

Dlaczego tak bardzo go lubię?
Może dzięki opowieściom babci, jak to udało się dziadkowi uciec z takiego obozu?
A może dzięki tym wszystkim opowieściom pełnym otuchy i wiary w drugiego człowieka?

Ach, ale to temat na zupełnie inną historię! Wróćmy zatem do historii, która wydarzyła się we wspomnianej przeze mnie książce…

 

Wydobyć esencję z każdej codzienności

W książce przedstawiono historię pewnej kobiety. Kobieta była przepiękna. Ponoć (a może tak ja ją zapamiętałam?) miała czarne włosy. Jak każdy w obozie, robiła co tylko mogła, aby przetrwać. Kobieta miała swoją żelazną zasadę – swój rytuał, który odprawiała każdego dnia. Codziennie, każdego wieczoru starannie układała swoje ubranie na krześle. Kiedy przemieszczała się między budynkami, zawsze robiła to w miejscu, w które było najbardziej oświetlone. Bała się, że ktoś ją zaatakuje i zrobi jej krzywdę.
Kobieta była przez innych podziwiana. Była silna. Elegancka.

Aż pewnego dnia ktoś ją dopadł.
Zrobił najgorszą rzecz, jaką można zrobić kobiecie.
I od tego czasu… – kobieta przestała już być silna. Straciła sens życia.
Przestała o siebie dbać i straciła swój rytuał starannego układania odzieży przed snem.

Mimo strasznego zakończenia, bardzo lubię tę historię.
Pokazuje, że sensem czynności nie jest sama czynność, a to, jakie emocje w nas budzi, co nam daje.

Jeszcze niedawno i ja miałam swoje rytuały.
Mój rytm dnia i spokojne emocje sprawiały, że gdy tylko kładłam się do łóżka spać – zasypiałam w sekundę. Wsłuchiwałam się w swój oddech i zasypiałam. Wdech, wydech, wdech, wydech – śpisz…
Ostatnio gdzieś zagubiłam moje rytuały. Straciłam porządek dnia, który dawał mi wewnętrzne poczucie spokoju. Moja codzienność stała się chaotyczna i nieuporządkowana. Niby robiłam to samo, ale straciłam równowagę. Coraz częściej zaczęłam miewać złe sny, koszmary i coraz trudniej mi się zasypia.

Popadłam w rutynę.
Straciłam chwile, które dawały mi odprężenia w ciągu dnia i pozwoliły skupić się na sobie.
Przestałam zwracać uwagę na drobne rzeczy, na spływającą do filiżanki strugę czarnej kawy, na wygląd mojej skóry w czasie wieczornej toalety i uczucie ukojenia w czasie wieczornego nakładania kremu.

Dziś zaczynam od nowa.
Dziś przywracam stary porządek mojej codzienności a rutynę zamieniam w rytuały.

I taka myśl mnie naszła… że ze wszystkich prezentów, które możemy otrzymać, żaden nie da nam tyle radości, co możliwość zadbania o siebie samego. Czułość dla siebie, troska dla samego siebie – najpiękniejszy prezent.
Świadomość, że zasługujemy na to, aby być dla siebie dobrą.

Troszczycie się same o siebie?

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Dwa lata temu, moja mama pierwszy raz dała mi kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi. Powiedziała mi wtedy: jak się przyjmą, to będziesz miała pomidorki, a jak się nie przyjmą - to wyrzucisz, co ci szkodzi wziąć? Uśmiałam się, ale moja mama ma właśnie takie...

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu? Zdarzyło Wam się kiedyś wyjść z siebie, wpaść w złość, furię, bo miałyście dość udawania? Dość spełniania oczekiwań, grania roli w jaką wpadłyście? Roli, którą same stworzyłyście?  Czy bycie sobą, życie po swojemu możemy nazwać...

Jedno słowo, które definiuje wszystkie moje wybory

Jedno słowo, które definiuje wszystkie moje wybory

Któregoś razu usłyszałam o czymś takim, już Wam kiedyś o tym wspominałam, jak słówko roku. Nie wdając się nazbyt w szczegóły, chodzi o słowo, które ma nakreślić sens, znaczenie naszego roku, być takim drogowskazem na najbliższe 365 dni. To “słówko roku” ciągle gdzieś...

1 komentarz

  1. Patrycja

    Staram się, chociaż różnie to wychodzi :) Szczególnie poruszył mnie fragment, gdzie wspominałaś o utracie swoich rytuałów, o koszmarach i problemach ze snem – mam wrażenie jakbym czytała o sobie. Od paru dni spokojne przespanie nocy graniczy u mnie z cudem. Pobudki w nocy, koszmaru i budzenie się z płaczem.. Chyba też muszę bardziej zadbać o siebie i swoją codzienność, a zamiast nazywać ją rytuną, nazwę rytuałem :)

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień