Projekt Yellow Dog – akcja, która budzi we mnie mieszane uczucia

Miłość do zwierząt bez wątpienia odziedziczyłam po tacie. Tak jak mój tata, bardziej jestem wrażliwa na los i cierpienie zwierząt niż ludzi. Gdzieś tam głęboko jestem przekonana, że człowiek, co by się nie działo, jakoś sobie poradzi. A zwierzę, pies… – zdane jest na człowieka.
Bezsilnie.
Bezradnie. 

W biernym oczekiwaniu. 

Projekt Yellow Dog – akcja, która budzi we mnie mieszane uczucia

Mimo ogromnej miłości do zwierząt, którą miałam w sobie już w najmłodszych latach życia, rodzice widząc jakiegoś psa na ulicy, czy to biegającego luzem, czy na smyczy, bez względu czy był to pies sąsiadów, czy obcego człowieka, zawsze powtarzali mi, że nie wolno psa dotykać.
Tłumaczyli mi, że pies to nie zabawka.
Tłumaczyli, że pies nie potrafi czytać ludziom w myślach i nie wie, czy chcę go udusić, czy tylko okazać miłość.
Rodzice tłumaczyli mi, że pies to czyjaś “własność” i nie mogę tak bez pytania robić co chcę. I najważniejsze – nie wiesz, jaki jest pies – tłumaczyli mi. Pies może ugryźć.

Rodzice tłumaczyli mi, że każdy pies może ugryźć. Tłumaczyli mi, że jeśli wyciągnę ręce do nieznajomego psa, a ten mnie ugryzie – to będzie moja wina.

Kiedy myślę o tym jak rodzice mnie wychowywali, czasem łapię się za głowę. W dzisiejszych czasach, czasach panów i władców, czasów bezstresowego wychowywania, taka postawa spotkałaby się z ogromnym niezrozumieniem. 

Przecież – dziecko chciało tylko pogłaskać.
Przecież – to twoja wina, pies jest agresywny, powinien mieć kaganiec. 

 

Choć są ludzie, którzy strasznie oburzają się za porównywanie psów do dzieci, posiadanie psa do rodzicielstwa, ja jak najbardziej tym porównaniom przyklaskuję.
Do wszystkich zwierząt powinniśmy mieć taką samą postawę jak rodzice mają względem swoich dzieci: nie chcę by ktoś obcy go dotykał, brał na ręce, częstował.

Tylko nikt dzieciom na czoło nie zakłada żółtej wstążki.
I nikt nie potrzebuje informować całego świata, że jego dziecko potrzebuje przestrzeni.

 

Projekt Yellow Dog właśnie o tym jest.
Polega na przypięciu do smyczy lub obroży żółtej wstążki, której celem jest poinformowanie otoczenia o tym, że pies potrzebuje przestrzeni i nie należy do niego podchodzić, głaskać go ani dopuszczać do niego swojego psa. 

 

Na jednym z portali Internetowych przeczytałam też, że obowiązkiem właściciela jest poinformowanie ludzi o tym, że pies jest agresywny (?), a także, że żółta wstążka nie zwalnia właściciela z zapisania zwierzaka na specjalne zajęcia socjalizacyjne. 

I niby cieszę się, że akcja uświadamia społeczeństwo o tym, że psy mogą mieć swoje problemy, mogą nie być przyjacielsko nastawione do innych psów, to nie podoba mi się takie naznaczanie psa. 

 

Pies to nie zabawka.
Pies nie potrafi czytać ludziom w myślach i nie wie, czy masz dobre intencje, czy nie.
Pies to żywe stworzenie, które ma swoją przeszłość, swój charakter i swój cel.


Mój pies jest ze mną po to, aby mnie bronić.
Kiedy wyczuwa mój strach względem jakiegoś człowieka – staje w poprzek mnie i zaczyna szczekać.
Kiedy jakiś pies biegnie w naszą stronę – mój pies odbiera to jak atak na mnie i obiera postawę obronną. 

Jeśli mój pies, który jest na smyczy, ugryzie ciebie lub twojego psa – to nie dlatego, że jest agresywny. Zrobi to, ponieważ czuje zagrożenie, a jego celem jest bronienie mnie. 

 

Moim obowiązkiem nie jest poinformowanie ciebie o tym, że mój pies może ugryźć.
To twoim obowiązkiem jest zrozumienie, że pies to żywe, dzikie, choć udomowione, stworzenie i nie można traktować go jak słodkiej zabawki.

 

I każdy pies, tak jak każdy człowiek, jest inny.
I każdy pies, tak jak każdy człowiek, może nie chcieć być przytulany i głaskany przez wszystkich w koło.

I tak jak normalnym jest, że nie pchamy rąk w stronę malutkich dzieci w wózku, tylko dlatego, że są słodkie, tak samo nie wyciągajmy rąk w stronę obcych psów.
Dziecko nie zareaguje, zareaguje jego rodzic.
Pies zareaguje. Ale nie będzie niczemu winne. 

 

 

Ps. Czy zauważyliście, że kiedy ktoś wsiada do w miarę pustego autobusu, zazwyczaj wybiera to miejsce, obok którego nikt nie siedzi?
Jesteśmy ludźmi, a jednak mając możliwość – wybieramy siedzenie w samotności, w przestrzeni.
Wręcz dziwimy się, i powstają
o tym memy, jak ktoś, mając do dyspozycji cały pusty autobus, siada właśnie obok ciebie (!).



Dlaczego więc uważamy, że pies tej przestrzeni nie potrzebuje?

(Visited 46 times, 1 visits today)