Prezenty dla tych, co czują, że mają już wszystko

Jak co rok, jak od wielu lat, wśród grudniowych rozmów w każdym domu pojawia się jedno pytanie “co kupić na prezent…?” Co podarować komuś, kto ma wszystko?
W naszym domu też od wielu lat pojawiało się to pytanie. I za każdym razem mówiliśmy “nic”.
Nie jesteśmy gadżeciarzami, nie mamy potrzeby posiadania. Mamy też to szczęście, że możemy sami, na bieżąco zaspokajać nasze potrzeby. A nasze potrzeby są naprawdę niewielkie. Z roku na rok czujemy, że chcielibyśmy posiadać jeszcze mniej. Czujemy, że jesteśmy zmęczeni przedmiotami.

Co w takim razie dać tym, którzy nie chcą żadnych prezentów?

Prezenty dla tych, co czują, że mają już wszystko

Z prezentami często jest problem. Kiedy dostajemy prezent od osoby, która nas nie zna, prezent bywa nie trafiony. Jest przedmiotem, który nie dość, że nie cieszy, to jeszcze stwarza problem. Bo właśnie do naszego życia, naszej codzienności trafił przedmiot, który zabiera naszą przestrzeń, który staje się problemem – gdzie go dać, gdzie schować, co z tym zrobić?

Z prezentami często jest też taki problem, że kupowane są nie z myślą o obdarowywanym, a o kupującym. Zdarza się, że dajemy prezenty, które nam by sprawiły radość, które my byśmy chcieli dostać. A przecież nie jesteśmy identyczni… Nie musi nas cieszyć ta sama rzecz, nie musimy mieć takich samych potrzeb. I choć prezent został wręczony z radością w sercu, z myślą o tej osobie – trudno nam się z niego cieszyć. Doceniamy, ale to wciąż tylko przedmiot, który zabiera miejsce…

Co więc podarować komuś, kto ma wszystko?

Jest jeden taki prezent. On jest szczególny, bo scala całą rodzinę. Zbiera wszystkich domowników w jednym miejscu, uwrażliwia, wzrusza, wydobywa z nas to co najlepsze! Skłania do rozmów, uwalnia nas od egoizmu i powoduje same dobre emocje, uczucia, odczucia.
To prezent, który nawiązuje do tradycji, który naprawdę spełnia marzenia tych, który nawet nie zdają sobie z tego sprawy. To prezent, który zmienia świat. Nie cały świat, ale świat tej jednej istotki. Prezent, który podarowany jednej istotce – ściąga ciężar z barków wielu ludzi.

Czysta miłość.
Drobny gest.
Także symboliczny.

Tym prezentem jest… pomoc.

Nie przewracaj teraz oczami. Nie myśl sobie “o matko, ale wymyśliła”.
Ale zastanów się przez chwilkę…

Czy to nie wspaniałe usiąść razem przy stole w ten radosny dzień, przy suto nakrytym stole, wśród kolęd, kolorowych lampek i bombek, odświętnie ubranym i… wybrać jedną organizację, której będziecie mogli pomóc?

Każdy z nas jest inny. Każdy z nas jest wrażliwy na inne cierpienie. Usiądźmy razem przy stole i zastanówmy się razem – komu pomóc?
Jeśli przy stole Wigilijnym zasiądzie 10 osób, a każda z osób przeznaczy choćby 50 zł na prezent dla osoby, która ma wszystko… – to razem możemy uzbierać 500 zł dla kogoś, kto nie ma nic. Dla kogoś, kto potrzebuje leków, leczenia, jedzenia, ciepła…

Poznajcie historie, które mrożą krew w żyłach. Historie pełne bólu, cierpienia, tak bardzo inne od naszego życia, w którym mamy wszystko…

DUKAT
Kundelek postrzelony przez człowieka. W wyniku obrażeń nie mógł poruszać tylnymi łapkami, przez co… – uciekając zdarł z tylnych łapek skórę, mięso i kośćmi szurał po ziemi.
Aby przeżyć Dukat cierpiał przeogromnie. Dziś potrzebne są pieniądze na wyleczenie ran i wózeczek. Dukat już nie odzyska już sprawności w tylnych łapkach…

Yoda – lis skatowany przez człowieka. W wyniku obrażeń, łamanych kości i doznanego stresu stracił wzrok.
Yoda nie jest w stanie żyć samodzielnie. Potrzebuje stałej opieki.

Jego rodzeństwo nie przeżyło. 

Eklerek – silny, zwinny, energiczny pies długo zabijany. Pies o nadludzkiej sile przeżycia. 
Jego historia jest tak straszna, że nie jestem w stanie Wam jej opowiedzieć… 
Eklerek to kulminacja całego zła i cierpienia jakie może zadać człowiek. 
Na jego leczenie potrzeba aż 44.000 zł… 

Kiedy przychodzą Święta, wpadamy w wir zakupów i zagwozdek – co podarować osobie, która ma wszystko?

Wróćmy do tradycji. Wróćmy do istoty Świąt Bożego Narodzenia… 

Zamiast obdarowywać siebie rzeczami niepotrzebnymi – podarujmy prezent tym, którzy nie mają nic – prócz strachu i cierpienia. 
Zamiast zastanawiać się “co kupić” usiądźmy razem przy stole i wspólnie zastanówmy się “komu pomóc”. 

Czy to nie głupota wydać 100 zł na prezent, który będzie kurzył się na dnie szafy, o którym zapomnimy chowając go w głąb szafki? Czy to nie głupota wydawać 100 zł bo “coś musimy dać”? 
Czy to nie głupota, skoro 100 zł może zdjąć z czyichś barków zmartwienie czy będziemy mieli za co pomóc? 
Czy to nie głupota, skoro 100 zł może pozbawić jakąś istotę bólu…? 

100 zł od jednej osoby. 1000 zł od 10 osób przy stole. 

 

To tylko moja propozycja dla Was. 
Ale Wy też możecie taki prezent zaproponować – Waszym rodzinom…

(Visited 471 times, 1 visits today)