Po tych słowach byłam pewna, że dobrze wybrałam

W dzisiejszych czasach ślub potrafi być tematem bardzo kontrowersyjnym. Jego zwolennicy, nie wyobrażają sobie życia bez ślubu, przeciwnicy – nie wyobrażają sobie być „czyjąś własnością”. Gdy słyszę „po co ślub? to tylko papier”  trochę się z tego śmieje, a trochę się „burzę”. Choć nigdy nie byłam przeciwniczką ślubu, to jeszcze 2 lata temu też myślałam „po co nam ślub?”. Byliśmy razem już jedenaście lat! Cóż mogłoby się zmienić w ciągu tych piętnastu minut w urzędzie?

A jednak zmieniło się. Długo nie wiedziałam co, długo nie wiedziałam dlaczego. Było inaczej. Patrzyliśmy na nasze obrączki i czuliśmy, że łączy nas teraz coś więcej. Ale co?
Aż pewnego razu jadąc z moim mężem samochodem, ten powiedział jedno zdanie, które wyjaśniło wszystko… .

Po tych słowach byłam pewna, że dobrze wybrałam

Chciałabym powiedzieć, że pamiętam to jakby wydarzyło się dziś, ale to nieprawda. Te słowa zrobiły na mnie tak ogromne wrażenie, że wszystko inne przestało mieć znaczenie. Dokąd jechaliśmy? O czym wcześniej rozmawialiśmy? Nie wiem. Ale pamiętam jak mój mąż chcąc wytłumaczyć mi swoją postawę powiedział patrząc mi prosto w oczy – co by się nie działo, czego by nie zrobił, czy to pochwalam, czy nie – jesteśmy rodziną, a rodzina jest najważniejsza. 

Te słowa zapamiętam na zawsze. Były piękniejsze od niejednej przysięgi. Wspaniale było usłyszeć co o małżeństwie, o rodzinie myśli mój mąż.

Niektórzy mówią, że ślub to tylko kartka papieru, że nic się nie zmienia. Ale po tych 15 minutach w urzędzie, nie byliśmy już tylko parą. Nie byliśmy już parą, która zostawia sobie furtkę do ucieczki. Która zakłada, że zawsze może się rozstać bez problemów, urzędów i kosztów rozwodowych; można tupnąć nogą i odejść, bo coś nam się nie podoba. Jadąc wtedy samochodem, zrozumiałam, że dla mojego męża nie byliśmy też tylko małżeństwem, świstkiem, złożonymi podpisami na kartce papieru. Staliśmy się rodziną. Mówi się, że rodziny się nie wybiera, ale my ją wybraliśmy wybierając siebie. Sami zdecydowaliśmy, że to my będziemy od dziś dla siebie największym wsparciem. Że to my będziemy stać przy drugim murem, choćby cały świat legał w gruzach.

Kiedy stałam w białej sukience w Urzędzie Stanu Cywilnego w Zabrzu, wiedziałam za kogo wychodzę. Wiedziałam, że ten facet jest szalenie wartościową osobą. Byłam pewna, że to była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Ale kiedy usłyszałam te słowa, kiedy powiedział mi czym dla niego jest rodzina – nie potrzebuję już nic więcej.

Ta obrączka na palcu i magia, która unosi się wokół ślubu, to co czujemy, że nastąpiła jakaś zmiana choć nie potrafimy jej nazwać – to rodzina. To wszystko to, co kryje w sobie rodzina.

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Trzydzieści dni to dużo czy mało? Za każdym razem, kiedy przychodzi koniec miesiąca, kiedy piszę podsumowanie śmieję się z absurdu miesiąca. Trzydzieści dni - przecież to tak niewiele, tak mało. Jeden miesiąc. Jeden miesiąc, kiedy Ty żyjesz już tych miesięcy kilka....

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Dwa lata temu, moja mama pierwszy raz dała mi kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi. Powiedziała mi wtedy: jak się przyjmą, to będziesz miała pomidorki, a jak się nie przyjmą - to wyrzucisz, co ci szkodzi wziąć? Uśmiałam się, ale moja mama ma właśnie takie...

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu? Zdarzyło Wam się kiedyś wyjść z siebie, wpaść w złość, furię, bo miałyście dość udawania? Dość spełniania oczekiwań, grania roli w jaką wpadłyście? Roli, którą same stworzyłyście?  Czy bycie sobą, życie po swojemu możemy nazwać...

6 komentarzy

  1. Z Pamiętnika Zołzy

    Nie jestem przeciwniczką ślubów, absolutnie nie! Uważam także, że pogłębiają więź między dwojgiem ludzi, pod warunkiem, że oboje tego chcą i są świadomi „praw i obowiązków” jak mòwi przysięga. Ja byĺam mężatką i chociaż związek nie przetrwał to nie znaczy, że to nie może się udać. Słowa, które usłyszałaś były dowodem dojrzałości Twojego męża, a czasem to znaczy dużo więcej niż mogłoby się wydawać.
    Pozdrawiam Magda.

    Odpowiedz
    • MyNaSwoim.pl

      To jest chyba najlepsze co mogłam „usłyszeć”! To wspaniale, że mimo, że Wam nie wyszło, nie nienawidzisz mężczyzn i masz takie podejście do związku i małżeństwa! <3
      Tak, właśnie dlatego my tyle zwlekaliśmy – chcieliśmy być świadomi praw i obowiązków… – może to jest ten sekret?

      Ściskam Cię szalenie mocno!

      Odpowiedz
  2. Weronika Brzęczkowska

    Piękne słowa. jestem trzy tygodnie po ślubie, przed myślałam podobnie, że po co nam to, nic się nie zmieni. A jednak się zmieniło, Jesteśmy jakby ważniejsi dla siebie, przede wszystkim dlatego, że oboje to czujemy, że staliśmy się nową rodziną

    Odpowiedz
    • MyNaSwoim.pl

      <3 <3 <3 A wiec wszystkiego najlepszego na nowej drodze :)
      Czujemy to samo!

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień