Pasztet wegański – najlepszy pasztet na świecie!

Któregoś razu moja koleżanka opowiedziała mi historię. To była historia, która spowodowała, że łzy napłynęły mi do oczu, gorycz ścisnęła gardło a pierś… – jakby życie się zatrzymało. Koleżanka opowiedziała mi historię, której w taki sposób opowiedzieć nie jestem. Bo kiedy słyszy się coś tak wzruszającego, tak poruszającego, ściskającego serce… – w człowieku automatycznie powstaje mur. Człowiek staje się oszczędny w słowach do minimum. Nie chce dopuścić do siebie tych emocji, cierpienia, bólu – przeżyć, które towarzyszyły temu spojrzeniu… .

Któregoś razu moja koleżanka opowiedziała mi historię. Powiedziała, że jej dziadek miał kilka owiec. To były takie czasy, w których ludzie hodowali zwierzęta dla mięsa. Dla żywności.
Koleżanka opowiedziała mi historię, jak któregoś razu jej dziadek wziął jedną owcę ze stada i zaczął się z nią oddalać w stronę lasu. Koleżanka patrzyła na oddalającego się dziadka i owcę i… – zobaczyła, jak ta owca płacze. Zobaczyła emocje jakie jej towarzyszyły. Ona wiedziała, ta owca wiedziała, że już nie wróci.
I ten dźwięk płaczącej owcy… . – Nigdy go nie zapomni, mówiła.

Pasztet wegański – najlepszy pasztet na świecie!

Choć w naszym domu spożywa się coraz mniej mięsa, nie ma możliwości wyeliminowania go całkowicie. Nie mogę też powiedzieć, że w naszym domu staramy się mięso ograniczać. Dawid nie wyobraża sobie obiadu bez mięsa. I ja to rozumiem. Nie mam zamiaru przekonywać go do innych poglądów. Ale tam gdzie to możliwe – staram się przemycać nowe smaki. Nowe rozwiązania. Staram się przemycać takie potrawy, takie dania, które mogą być ciekawą alternatywą dla mięsa.
I taką alternatywą jest wegański pasztet! Mistrzostwo świata! Coś obłędnie, grzesznie pysznego. A za razem – bardzo sytego.

Prosty przepis i szybkie wykonanie – zobaczcie sami:

Składniki:

biała fasola – 3 puszki
cebula – 2 szt.
czosnek – 2 ząbki
gruszka – 1 szt.
suszony majeranek – 1 łyżeczka
olej z pestek winogron – ¼ szklanki
sos sojowy – 1 łyżka
sól
pieprz
mąka ziemniaczana – 4 łyżki
suszone żurawiny – 2 garście
orzechy włoskie – 1 garść
świeże oregano – kilka gałązek

Akcesoria:

keksówka
papier do pieczenia
tarkę o dużych oczkach
praskę do czosnku
robot wielofunkcyjny lub blender

Parametry:

czas pieczenia: 40-45 minut
temperatura: 180stC

 

Wykonanie:

1. Podsmażanie
Podsmażamy wszystkie składniki pasztetu. Cebulę pokrojoną w kostkę i czosnek przeciśnięty przez praskę podsmażamy na patelni na rozgrzanym oleju. Gdy cebula się zeszkli, dodajemy gruszkę startą na tarce o grubych oczkach, sos sojowy, sól i pieprz.
Dodajemy odcedzoną fasolę i smażymy ok. 5 minut, aby połączyły się smaki.
Pod koniec smażenia całość doprawiamy majerankiem.

2. Miskowanie
Podsmażone warzywa przekładamy do naczynia robota. Dodajemy mąkę ziemniaczaną i miksujemy całość na gładką, jednolitą masę.
Dodajemy żurawiny, mieszamy i przelewamy masę do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzchu układamy orzechy włoskie.

3. Pieczemy

4. Dekorujemy
Na wierzch pasztetu, już upieczonego i ostygniętego, układamy gałązki oregano.

 

Jak widzicie – wykonanie jest szalenie proste i w ogóle nie jest czasochłonne. Wystarczy wszystko podsmażyć, a później zblendować. I gotowe.
A efekt? Boski! Oszałamiający.

Odkąd pierwszy raz spróbowałam tego pasztetu, tego soczystego, wilgotnego, ale nie mokrego – mięsny pasztet dla mnie nie istnieje. Może nie czuć takiego zapachu jak przy pasztecie z królika, ale za to smak, konsystencja… – zaryzykowałabym stwierdzenie, że jest o niebo lepsza.

Bardzo, bardzo Wam polecam ten przepis. Dla mnie to jest odkrycie roku!

 

Smacznego :)

 

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Trzydzieści dni to dużo czy mało? Za każdym razem, kiedy przychodzi koniec miesiąca, kiedy piszę podsumowanie śmieję się z absurdu miesiąca. Trzydzieści dni - przecież to tak niewiele, tak mało. Jeden miesiąc. Jeden miesiąc, kiedy Ty żyjesz już tych miesięcy kilka....

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Dwa lata temu, moja mama pierwszy raz dała mi kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi. Powiedziała mi wtedy: jak się przyjmą, to będziesz miała pomidorki, a jak się nie przyjmą - to wyrzucisz, co ci szkodzi wziąć? Uśmiałam się, ale moja mama ma właśnie takie...

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu? Zdarzyło Wam się kiedyś wyjść z siebie, wpaść w złość, furię, bo miałyście dość udawania? Dość spełniania oczekiwań, grania roli w jaką wpadłyście? Roli, którą same stworzyłyście?  Czy bycie sobą, życie po swojemu możemy nazwać...

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień