Nicnierobienie – lenistwo, luksus czy bierność?

Rok temu, w dwa tysiące osiemnastym roku, kiedy na dworze był mróz, pod puchową kurtką miałam na sobie kilka swetrów, bluz, podkoszulkę i bluzkę z długim rękawem, w czasie, w którym jeśli padał pomysł aby pójść na spacer szukałam w szafie dodatkowego polaru, rękawiczki stanowiły obowiązkowy element mojej garderoby a czapka zakrywała mi nie tylko uszy, ale jej wiązanie pozwalało na opatulenie policzków i brody, siedziałam z tatą na naszej działce na wsi, na krzesłach skierowanych do słońca, i w milczeniu nasłuchiwaliśmy przyrody.
Słuchaliśmy jak kapie sok z brzozy, jak gdzieś tam w lesie kłócą się ptaki.
Nie robiliśmy nic.
Siedzieliśmy.
I było nam szalenie dobrze!

Nicnierobienie – lenistwo, luksus czy bierność?

Kilka lat temu, może dwa lata temu, pierwszy raz usłyszałam słowa „przez ludzi źle jest postrzegane nudzenie się, nicnierobienie. Człowiek powinien być zawsze czymś zajęty”.

Przez te kilka lat, może dwa, te słowa co i raz pojawiały się w mojej głowie próbując znaleźć swoje miejsce. Zgadzam się z tymi słowami, czy nie? Jaka jest moja opinia?

Wraz z tymi słowami przypominała mi się moja koleżanka, która mając naście lat powiedziała mi, że ona nigdy się nie nudzi. Zawsze coś robi: a to uczy się języka, a to czyta książkę, ogląda film. Zawsze coś robiła.

A co ja robiłam w tym czasie?
Nic.
Siedziałam.
I tyle.

 

Czy człowiek naprawdę zawsze musi być czymś zajęty? 

 

Każdy z nas znajduje się na innym etapie życia. Za każdym z nas kryje się też inna historia.
Jeden będzie właśnie przygotowywał się do obrony pracy licencjackiej, magisterskiej czy doktorskiej. Nad innym – będzie wisiał remont, przybycie gości, projekt na wczoraj.
Jeden z nas będzie miał za sobą traumatyczny rok, bardzo ciężki czas. Ktoś inny – będzie właśnie szukał siebie. A jeszcze ktoś inny, tak zwyczajnie będzie potrzebował zmiany otoczenia. A może całkowitej zmiany życia?

Lubię nicnierobić.
Po wielu krzykach, poczuciu bezradności, bezsilności i niesprawiedliwości, po wielu latach braku zrozumienia i wojny – lubię nicnierobić.
Lubię otworzyć okna na rozcież i wdychać zimne powietrze wpadające do mieszkania.
Lubię zaparzyć sobie kubek kawy przed piątą rano, i wypić ją siedząc na kanapie bez pośpiechu wiedząc, że nic nie muszę.
Lubię usiąść na schodach tarasu na wsi i cieszyć się tym, że nic nie muszę.

 

Czym jest nicnierobienie? 

 

Jeśli powiemy osobie wiecznie zajętej, osobie, która promuje aktywny tryb życia, swoją postawą promuje rozwój, kreatywność, pewien styl życia przypominający luksus – możemy zostać odebrani za leniuchów. Za miernoty, które nic w życiu nie osiągną. Za tych nieambitnych. Bałaganiarzy? Może też.

Ale nicnierobienie nie oznacza zapuszczenia domu i siebie.
Nicnierobienie oznacza tyle, że nie masz większych zmartwień. Oznacza tyle, że dbasz zarówno o to co widać, i co tylko ty czujesz.

Uwielbiam ten stan nicnierobienia. Uczucie szczęścia, które łaskocząc mnie od środka sprawia, że uśmiecham się mimochodem, bo tak.

 

Czasem zastanawiam się skąd w ludzkim pojęciu wziął się mus pracy, robienia, działania, bycia aktywnym? Skąd ta pogarda dla nicnierobienia?

Kiedy spojrzymy na nasze życie, na czas jaki mamy, nasze życie, faktycznie, biegnie w zawrotnym tępie! Nim się obejrzeliśmy a zaliczyliśmy już wszystkie etapy nauki i chodzimy do pracy. Inni mogą powiedzieć, że nim się obejrzeli a ich dzieci stały się dorosłe.
Kiedy tak patrzymy na nasze życie – faktycznie, warto działać, bo czasu jest niewiele.

Ale jeśli spojrzymy na nasze życie z perspektywy naszej codzienności – czasu mamy ogrom! Mamy czas na spacer z mężem, na wspólne oglądanie filmów, na czytanie książki w pojedynkę. Mamy czas na odczuwanie szczęścia, na beztroski stan, na spokój. W natłoku obowiązków i zmartwień – mamy czas dla siebie.

Mam tylko jedno pytanie: co jest dla Ciebie priorytetem w życiu? Ty i Twój czas, Twoje przeżycia czy opinia obcych ludzi, innych ludzi, i wzbudzanie w nich podziwu?

Chcąc podziwu wielu – będziesz wiele robić.
Pragnąć tylko swojego szczęścia – będziesz robić to co daje radość Tobie.

 

Czym więc dla Ciebie jest nicnierobienie? Formą lenistwa, bierności czy luksusu?

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Trzydzieści dni to dużo czy mało? Za każdym razem, kiedy przychodzi koniec miesiąca, kiedy piszę podsumowanie śmieję się z absurdu miesiąca. Trzydzieści dni - przecież to tak niewiele, tak mało. Jeden miesiąc. Jeden miesiąc, kiedy Ty żyjesz już tych miesięcy kilka....

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Dwa lata temu, moja mama pierwszy raz dała mi kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi. Powiedziała mi wtedy: jak się przyjmą, to będziesz miała pomidorki, a jak się nie przyjmą - to wyrzucisz, co ci szkodzi wziąć? Uśmiałam się, ale moja mama ma właśnie takie...

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu? Zdarzyło Wam się kiedyś wyjść z siebie, wpaść w złość, furię, bo miałyście dość udawania? Dość spełniania oczekiwań, grania roli w jaką wpadłyście? Roli, którą same stworzyłyście?  Czy bycie sobą, życie po swojemu możemy nazwać...

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień