„Najlepsze związki to te, w których…”

Śmiać mi się chce, kiedy czytam „najlepsze związki to te, w których…”. Chichoczę sobie na myśl, że związek, relację, możemy stopniować niczym przymiotnik. Bo związek może być dobry, lepszy i najlepszy. Może być też zły, gorszy i najgorszy. Ale nie może być związkiem. Zwykłym, normalnym związkiem. Kotów też nie ma zwykłych. Są bardziej koty i mniej koty. Mogą być koty najkotsze ze wszystkich kotów!

najlepsze zwiazki

Najlepsze związki to te, w których…

Ostatnio przeczytałam, że „najlepsze związki to te, w których nie musimy kłamać”. Najlepsze (!) to te, w których nie musimy (!). Idąc tym tropem, w normalnych związkach kłamiemy bo tak, bo lubimy. To co robimy w najgorszych związkach? Mówimy prawdę?

Zastanawiałyście się kiedyś kto jest targetem takich tekstów? Jaka jest ich grupa docelowa? Są to kobiety, którym brak!
Brak im ciepła, miłości, uwagi, zrozumienia ze strony partnera. To kobiety, które mają w sobie ogromny żal. Które czują się nierozumiane przez teoretycznie najbliższą im osobę. Te kobiety czują potrzebę wyrzucenia z siebie tego co je boli, poprzez napisanie „tak, to prawda, kochana, doskonale cię rozumiem bo mój facet też ciągle kłamał”.

 

Problem polega na tym, że związek to rzeczownik, którego się nie stopniuje. Nie można być bardziej ani mniej w związku; ani w związku dobrym, lepszym i najlepszym. Związek albo jest, albo go nie ma. Albo jesteście razem – razem mieszkacie, razem okazujecie sobie zrozumienie i szacunek, albo łudzicie się, że coś was łączy choć tak naprawdę jesteście po prostu współlokatorami, dwojgiem osób w dziwnej relacji.

 

W zdrowym związku, normalnej relacji – nie musimy i nie czujemy potrzeby kłamać. W normalnym związku jesteśmy sobą. Mówimy co chcemy i robimy co chcemy bez skrywania się po kątach i balansowania między tym co prawdziwe a co wypada.
Będąc w gimnazjum, w obawie przed konsekwencjami, nie mówiliśmy rodzicom, że piliśmy piwo. Będąc dorosłym, kłamiemy – bo nie chcemy słuchać gadania. Bo chcemy spokoju. Bo jest nam wszystko jedno.
Ani w najlepszych związkach, ani w dobrych, ani normalnych związkach – nie jest nam wszystko jedno. W normalnym związku tak zwyczajnie, po ludzku zależy nam na sobie i się nie boimy.

Związek, w przeciwieństwie do przymiotników, jest zero-jedynkowy. Albo jest, albo go nie ma. Jeśli jest zły – to nie jest związkiem a zwykłą, toksyczną relacją. Żyjąc z kimś nie możemy zadowalać się półśrodkami. Będąc z kimś, ten ktoś jest dla nas najlepszy. Nie „musi być”. On – jest! I dlatego to jest tak piękne.

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Trzydzieści dni to dużo czy mało? Za każdym razem, kiedy przychodzi koniec miesiąca, kiedy piszę podsumowanie śmieję się z absurdu miesiąca. Trzydzieści dni - przecież to tak niewiele, tak mało. Jeden miesiąc. Jeden miesiąc, kiedy Ty żyjesz już tych miesięcy kilka....

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Dwa lata temu, moja mama pierwszy raz dała mi kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi. Powiedziała mi wtedy: jak się przyjmą, to będziesz miała pomidorki, a jak się nie przyjmą - to wyrzucisz, co ci szkodzi wziąć? Uśmiałam się, ale moja mama ma właśnie takie...

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu? Zdarzyło Wam się kiedyś wyjść z siebie, wpaść w złość, furię, bo miałyście dość udawania? Dość spełniania oczekiwań, grania roli w jaką wpadłyście? Roli, którą same stworzyłyście?  Czy bycie sobą, życie po swojemu możemy nazwać...

1 komentarz

  1. Maciej Twarowski

    Niekłamanie jest ciężkie, wymaga pracy.

    Ale się bardzo opłaca.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień