Jeszcze miesiąc temu media wrzały od informacji o pożarach w Australii. Nie było kanału telewizyjnego, portalu internetowego, który nie podawałby informacji o ilości zwierząt pochłoniętych przez żywioł. I choć informacje te, liczby, powodowały, że ciało nasze oblewał chłód, serce zwalniało, rozum nie pojmował, i tylko koniuszki palców mrowiły od gorąca furii jaka ogarniała człowieka przez brak zrozumienia, brak sprawiedliwości i niemożność wyobrażenia sobie cierpienia, nie znam osoby, której nie poruszyłby los australijskich zwierząt.

Tylko co nam po tym?
Co nam po szyciu toreb dla osieroconych kangurów?
Co nam po tym skoro dziś nikt już nie pamięta o australijskich zwierzętach?
Co nam po tym słomianym zapale?

Mówisz, że poruszył Cię los australijskich zwierząt?

Któregoś razu, wertując strony facebooka, natknęłam się na bardzo wzruszający obrazek. To był malunek, rysunek ukazujący matkę naturę trzymającą koalę. I nie byłoby w tym nic przejmującego, gdyby nie jej płonące od pożaru włosy i jego strach…

Kiedy płonęły lasy Australii miałam poczucie jakby ktoś sypnął piachem w nasze oczy. Nikt nie mówił o niczym innym jak o kangurach i koalach, dla nas o egzotycznych zwierzętach, które kojarzą nam się głównie z pluszakami do kochania, pluszakami do przytulania.
Bo dla nas egzotyczne zwierzęta takie właśnie są – są wspomnieniem dzieciństwa, obrazkiem, jaki obserwujemy wśród małych dziewczynek. Ukochana przytulanka, słodka panda, kochana koala, troskliwa mama kangur mająca w torbie swoje maleństwo.
Choćbyśmy bronili się rękami i nogami – nie ma twardziela, którego nie poruszy widok dziecka tulącego ukochanego pluszaka.

A tym czasem w Polsce…

A tym czasem w Polsce ginęły zwierzęta w ilościach zatrważających!
W tym samym czasie kliniki weterynaryjne rozkładały ręce.
W tym samym czasie ludzie tracili zmysły z bezradności w zderzeniu ze ścianą. Z ludzką ścianą – z obojętnością, z „nie zawracaj mi głowy, to nie nasz problem”.

W tym samym czasie zbierano zwłoki zwierząt, które zasnęły na mrozie.
W tym samym czasie błagano o wpłaty na Przytulisko, bo nie było za co leczyć zwierząt. Nie było za co opłacić prądu.
W tym samym czasie do klinik trafiały zwierzęta, które u nas, w Polsce, cudem zostały odebrane „złym panom”. Zwierzęta zagłodzone, którym kości przebijały skórę.
Trafiały zwierzęta, psy, postrzelone w tylne łapy, które próbując uciec zdarły sobie kości szurając bezwładnymi łapami o asfalt wyjąc z bólu.

Codziennie, każdego dnia wokół nas cierpią zwierzęta.
Ludzie strzelają do zwierząt dla zabawy.
Ludzie, dzieci, kopią, biją, maltretują zające, psy, koty, wiewiórki bo to jest zabawne, śmieszne.
Codziennie ludzie okaleczają zwierzęta i wystawiają je do walk.
Każdego dnia.
Codziennie.

 

Zapisz się na nasz
newsletter 

i pobierz bezpłatny

#miniporadnik
Jak żyć wolniej na co dzień?

I wiecie co w tym wszystkim jest najsmutniejsze? 
Kiedy zaczęły płonąć lasy Australii, ludzie na całym świecie zamarli. Każda stacja mówiła o tym ile zginęło niewinnych zwierząt. Na całym świecie ludzie jak szarańcza rzucili się na pomoc, wpłacali pieniądze na ratowanie lasów, masowo zaczęli wirtualnie adoptować koale i inne zwierzęta aby tylko pomóc. 
Ludzie masowo zaczęli wpłacać pieniądze na ratowanie zwierząt z Australii. A tym czasem w Polsce…

A tym czasem w Polsce dalej kliniki zamartwiały się skąd wziąć pieniądze na leczenie naszych zwierząt. Na ratowanie życia tym, którym życie chciał odebrać człowiek – dla zabawy. 
A tym czasem w Polsce dalej mamy schroniska pękające w szwach, schroniska, którym brak pieniędzy, zwierzęta, które potrzebują lepszych warunków do życia.

Szkoda, że nasze polskie psy nie są tak słodkie jak australijskie koale i kangury. Może wtedy zaczęlibyśmy dostrzegać problem bezbronnych, pozostawionych samych sobie polskich, zwyczajnych zwierząt…

I żeby nie było – cieszę się, że ludzie z obliczu tragedii zmobilizowali się i spróbowali pomóc w taki sposób w jaki mogli. 
I żeby nie było – zdaję sobie sprawę z konsekwencji płonącej Australii. 
I żeby nie było – tak, ta pomoc była szalenie ważna.

Tylko co z tego? 
Co z tego skoro o Australii już nikt nie pamięta a ta miłość, która zadawała nam tak przeogromny ból na wieść o tych wszystkich zwierzętach… – skończyła się wraz z wiadomościami?
Co z tego, skoro nasza wrażliwość była tak bardzo słomiana?

A w Polsce dalej każdego dnia… 
A ta dalej swoje… – psy, kundle, przecież większe tragedie są – tam giną egzotyczne zwierzęta…

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS?

SKOMENTUJ GO I UDOSTĘPNIJ
pokaż innym co jest dla Ciebie ważne