Mężu weźże daj mi święty spokój!

Kiedy żyliśmy na odległość, dzieliło nas te 300 kilometrów, spotykaliśmy się raz w miesiącu, raz na dwa miesiące – co i raz słuchałam zdziwionych: jak wy tak możecie?! Normalne pary spotykają się, randkują, chodzą do kina, do parku, spędzają razem czas! A wy co? W ogóle się nie spotykacie! Co to za związek? Człowiek potrzebuje ciepła, bliskości drugiej osoby!

prosta droga do klotniNiedawno byliśmy na zjeździe rodzinnym. Ciotka, chcąc wychwalić swego męża, powiedziała: mój mąż to nigdzie nie chce jeździć beze mnie! On po prostu nie lubi jeździć beze mnie. Zawsze wszędzie mnie ze sobą ciągnie.

Nie. Po prostu nie. Mój mózg rozpoczął proces wyparcia. Nie wiedziałam już czy rzygać tęczą od nadmiaru cukru, czy z tego wyniesionego na piedestał idiotyzmu.

Facet nie powietrze – da się bez niego żyć

Wiecie za co (między innymi!) kocham nasz związek? Za to, że kiedy przychodzi wieczór to albo oglądamy razem film, albo każde z nas zamyka się w swoim pokoju i nie ma go dla świata. To jest czas, w którym możemy totalnie zająć się sobą. Kiedy nikt nic od nas nie chce, nie przeszkadza, nie wytrąca z myśli.

Powiem Wam, że związek na odległość to wcale nie jest taka zła sprawa. Taki związek uczy kochać siebie. Człowiek nabywa umiejętność poświęcania czasu sobie, zajmowania się sobą i samorealizacji. Żyjąc niby razem, a jednak osobno, uczysz się zaradności. Musisz skręcić meble? – skręcasz. Masz zmartwienie? – sama musisz sobie z nim poradzić. Będąc samej, sama musisz rozkminić; znaleźć rozwiązanie. Stajesz się niezależna. Ale przede wszystkim – żyjesz – po – swojemu.

Nie ma nic lepszego, niż życie po swojemu! Niż robienie tego na co ma się ochotę -> w warunkach – dla Ciebie idealnych.
Czy wiesz, kiedy najlepiej pisze mi się posty na blog? Kiedy Dawid idzie do drugiego pokoju i zamyka za sobą drzwi. Wtedy ja mogę włączyć program, który chcę, muzykę, którą chcę i nie słyszę nic poza tym. Nie słyszę dźwięków z Dawida gry komputerowej, żadnych zbędnych szumów. Jestem tylko ja. Mogę być egoistycznie skupiona na sobie i swoich przemyśleniach.

Kiedy na forach Internetowych czytam posty kobiet, które piszą „mój mąż to świnia! Wyjechał z kolegami a mnie zostawił samą w domu. Dupek jeden! Co ja mam teraz robić?!” oczom nie wierzę. Kobieto! Twój facet dał Ci jeden z lepszych prezentów!
Ile razy w roku mamy możliwość pobyć totalnie same? Ile razy mamy możliwość siedzieć w wannie dłużej niż godzinę, bez słuchania: żyjesz? długo jeszcze? Pospiesz się!
Ile razy w roku masz możliwość bycia samej ze sobą? Poczytania książki bez przerywania? Rozwalenia się na łóżku bez słuchania: posuń się! 

 

Choć przez te wszystkie lata związku na odległość nie mogłam doczeka się dnia, w którym wreszcie zamieszkamy razem, dziś, doceniam każdą chwilę, w której mogę pobyć sama. Kiedy mogę pobyć sama ze swoimi myślami. Kiedy mogę robić nic i nikt mi w tym nie przeszkadza.

 

Nie zrozumcie mnie tu źle; można kochać swojego faceta na zabój, można skoczyć za nim w ogień i dać sobie rękę uciąć. Ale przy tej całej miłości nie można zapomnieć o sobie i swoich przyjemnościach. Mimo zdecydowania się na życie we dwoje, bycie w związku – nie można zapomnieć o swoich potrzebach.
Każdy potrzebuje czasem wolnego od życia.

 

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Trzydzieści dni to dużo czy mało? Za każdym razem, kiedy przychodzi koniec miesiąca, kiedy piszę podsumowanie śmieję się z absurdu miesiąca. Trzydzieści dni - przecież to tak niewiele, tak mało. Jeden miesiąc. Jeden miesiąc, kiedy Ty żyjesz już tych miesięcy kilka....

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Dwa lata temu, moja mama pierwszy raz dała mi kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi. Powiedziała mi wtedy: jak się przyjmą, to będziesz miała pomidorki, a jak się nie przyjmą - to wyrzucisz, co ci szkodzi wziąć? Uśmiałam się, ale moja mama ma właśnie takie...

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu? Zdarzyło Wam się kiedyś wyjść z siebie, wpaść w złość, furię, bo miałyście dość udawania? Dość spełniania oczekiwań, grania roli w jaką wpadłyście? Roli, którą same stworzyłyście?  Czy bycie sobą, życie po swojemu możemy nazwać...

1 komentarz

  1. nasze-zycie

    Chyba trochę tak to działa… Ale to jest piękne. Albo gdy spędzamy czas, zajmując się zupełnie innymi rzeczami. Też lubię taki chwile. Zapraszam Cię do przeczytania moich przemyśleń o związkach http://nasze-zycie.pl/

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień