O wartości relacji, tak mi się zdaje, tak pamiętam, pierwszy raz miałam styczność w szkole podstawowej. To wtedy zaczęło się noszenie pieniędzy do szkoły, kupowanie drugiego śniadania w sklepiku szkolnym albo w sklepie przy szkole. To wtedy zaczęliśmy my, dzieci, zauważać, że kupując paczkę czipsów mamy wokół siebie więcej znajomych, niż jak kupujemy kanapkę z serem żółtym i pomidorem.
I z tego co mi się wydaje, to właśnie będąc w szkole podstawowej pierwszy raz usłyszałam, że nie da się kupić przyjaźni.

A w dorosłym życiu?
Czy można kupić przyjaźń?
A miłość?

Jeśli nie można kupić miłości ani przyjaźni to dlaczego…

Jestem wręcz przekonana, że 99% osób, bez czytania tego postu, powiedziałaby, że nie, nie da się kupić ani przyjaźni, ani miłości. Pisaliby długo o wartościach i o relacjach. Co niektórzy może pisaliby o tym, że nie można kupić człowieka, ani go posiadać.
Ale Wy dobrze już wiecie, że nasze pytania nigdy nie są oczywiste, szablonowe. Wy już doskonale wiecie, że za naszymi pozornie prostymi pytaniami, kryje się drugie dno. Głębsze, bardziej emocjonalne, delikatniejsze.
I tak też będzie tym razem…

Wróćmy więc do czasów szkolnych.
Wróćmy do tego momentu, w którym rodzice nie chcieli nam dać 5 zł na sok i kanapkę, a woleli przyrządzić drugie śniadanie w domu. Wróćmy do czasów, w których lubię i nie lubię zależało od atrakcyjności, od zamożności i przyjemności.
W czasach szkolnych tak właśnie było: lubiany był ten, kto miał najnowsze, najładniejsze, najbardziej kolorowe i nietypowe.
Jako dzieci czuliśmy potrzebę posiadania tego naj, bo z posiadaniem – wiązała się akceptacja.

W dorosłym życiu trochę się zmieniło.
Przyjaźń stała się dla nas bezwarunkowa. Nauczyliśmy się, że są w życiu ważniejsze rzeczy niż najnowszy telefon czy trzymanie kredek w oryginalnym opakowaniu a nie przełożone do piórnika. Nauczyliśmy się, że to co posiadamy wynika z naszych potrzeb, z użyteczności, a nie konieczności imponowania.
W dorosłym życiu zaczęliśmy przyjaźnić się z tymi, przy których czujemy się dobrze, a nie od których możemy najwięcej wyciągnąć.

A co z miłością?

Mówi się, że nie można kupić miłości. Tak mówmy. Mówimy tak, gdy ktoś nabroi i chce nas przeprosić wręczając prezent. Mówimy tak, gdy ktoś chce nam zaimponować drogimi prezentami. Mówimy tak, gdy ktoś przekracza nasze granice tylko dlatego, że czuje się lepszy, czuje się ponad, bo ma pieniądze.

Mówi się też, w kontekście pieniędzy i miłości, że nie ważne jak źle by było, nie ważne jak ciężko by było, najważniejsze – że mamy siebie. Że się kochamy.
I wtedy mówimy też, że nie ważne gdzie, ważne z kim. Bo żadne Bali, srali i Dubaje nie będą dla nas niezapomnianą przygodą życia, jeśli pojedziemy tam z kimś, kogo nie lubimy, kto szarpie nasze nerwy i działa nam na złość. Natomiast jeśli kogoś bardzo kochamy, jeśli jest nam z kimś przecudownie, jeśli czujemy, że zaraz nasze serce wyskoczy w piersi bo tak je rozrywa czyste szczęście – nawet dwa tygodnie w domu będą najlepiej spędzonym czasem w życiu!

Ale to wszystko jest tak bardzo oczywiste, prawda?

Zapisz się na nasz
newsletter 

i pobierz bezpłatny

#miniporadnik
Jak żyć wolniej na co dzień?

Jest oczywiste, bo z tyłu głowy mamy człowieka. 
Wiemy czym są wartości, bo wiemy jak my chcemy być traktowani. 
Każdy z nas doświadczył bólu z powodu odrzucenia, cierpiał przez niezrozumienie, niesprawiedliwość, przez powierzchowną ocenę. 
Nauczyliśmy się traktować, że ludzi trzeba traktować dobrze, bo ludzie to nie rzeczy, to żywe stworzenia, które czują, które odczuwają radość i smutek.

Ale… – skoro nie da się kupić miłości ani przyjaźni to dlaczego kupujemy psy? Czy nasze pierwsze dziecięce rozpacze nie były właśnie z tego powodu, że przysłowiowy Filip z 4b wolał Zosię bo biała ładniejsze włosy? Bo była lepiej ubrana?

Kiedy zdecydowaliśmy się przygarnąć następcę Czarka, Lupo, wiedzieliśmy, że będzie to pies ze schroniska.
Na stronie internetowej największego warszawskiego schroniska, w styczniu, było ponad 40 stron (!) z psami gotowymi do przygarnięcia i 4 strony z psami, które dopiero do nich przyjechały i przechodzą cały proces dopuszczenia do zabrania. 
W samym Paluchu (tak nazywa się to schronisko) były setki psów, które czekały na dom. Niektóre, czekały tam ponad 10 lat…

I kiedy tak oglądaliśmy te psy, czytaliśmy o ich usposobieniu, ich charakterze, potrzebach, kiedy czytaliśmy ich historię porzucenia – pękało nam serce. Za każdym razem. 
I kiedy tak oglądaliśmy te psy, czytaliśmy ich historie, zastanawialiśmy się – jak można kupić psa?! Jak można wydać 2000 zł i więcej – na psa?!
Jak można kupić miłość, przyjaźń i oddanie?

Bo psy takie właśnie są.
Nigdy wśród ludzi nie zobaczymy takiej miłości do drugiej osoby – jak miłość psa do człowieka. Nigdy do psa nie będziemy żywić takiej odrazy, jak do drugiego człowieka. I pies nigdy nie zmieni nas w złego człowieka.

Dojrzeliśmy już do tego, aby przyjaźnić się z ludźmi, którzy czują podobnie jak my – a nie posiadają tyle co my. Którzy kierują się podobnymi wartościami co my – a nie podobnym pułapem cen. Dojrzeliśmy do tego, aby relacja z drugim człowiekiem była dla nas bezcenna.

Może czas dojrzeć do tego, aby każde żywe stworzenie było dla nas bezcenne? Bez względu na to, jakiej jest rasy, z jakiego miotu pochodzi, kim byli jego rodzice i czy ma błękitną krew potwierdzoną rodowodem? 
Bo czy na tej podstawie wybieramy naszego przyjaciela, towarzysza życia?

Ps. Każdy potrzebuje miłości i nikt nie chce być sam.
Bez względu na wszystko. 
Bez względu na gatunek, rasę czy pochodzenie. Bez względu czy jest to człowiek, czy pies.

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS?

SKOMENTUJ GO I UDOSTĘPNIJ
pokaż innym co jest dla Ciebie ważne