Jednodniowy płynny detoks? Pewnie!

Kiedy niedawno przeczytałam w Internecie, że właśnie mija rok odkąd żyjemy otoczeni pandemią, doznałam szoku. To już?! Chyba nie… – mówiłam sama do siebie niedowierzając artykułom. Aż w końcu moja mama powiedziała mi: Asia, w tym roku chyba też spędzimy Wielkanoc na wsi. I dopiero to zdanie uzmysłowiło mi, jak wiele zmieniło się w moim życiu. Wszak mija już rok!

Dopiero to zdanie uzmysłowiło mi, że przez ostatnie miesiące moja codzienność to dom. Obiad w domu, praca w domu, do tego wszystkiego zima i pandemia, które sprawiały, że wyjścia z domu ograniczałam do… – krótkiego spaceru z psem. I to by było na tyle z mojej aktywności fizycznej. Dom: stół-kanapa-łóżko. 50 metrów kwadratowych. 1000 kroków dziennie. Śniadanie, drugie śniadanie, czekoladka do kawy, obiad i kolacja- rytuał od lat nieprzerwany w mojej codzienności.
Od lat – a ostatni rok spędzam nieustannie siedząc w domu.

 

Ty też w pandemii czujesz się ze sobą źle?

Po ponad pół roku pracy z domu, ograniczając swoją aktywność fizyczną i jakikolwiek pobyt na świeżym powietrzu do minimum – zaczęłam coraz częściej czuć się ze sobą źle. Moje ciało zmieniło się. Mięśnie przestały być już zarysowane, brzuch stał się miękki, a ja stałam się jeszcze bardziej leniwa. Przestałam już mieć nadzieję, że siłownie i kluby fitness otworzą się.

Chandra spowodowana niezadowoleniem ze swojego ciała sprawiła, że zaczęłam zastanawiać się – co mogę zrobić, jak mogę zmienić swoją dietę jednocześnie nie ingerując w dietę męża? Gotowanie dwóch różnych obiadów byłoby marnotrawstwem jedzenia. A co ze śniadaniami? Co z kolacją? Patrząc na to jak bardzo ja nie lubię gotować, nagłe szukanie przepisów lekkostrawnych mijało się z celem. Już na samą myśl odechciewało mi się… zadbać o siebie. Dwie lewe kuchenne ręce, strata czasu i niepotrzebne nerwy – to nie miało najmniejszego sensu. 

Wiedziałam, że bez względu jak (nie)wielkiego kroku bym nie podjęła, to się nie uda. Nie na dłuższą metę. Wszak wielkie rewolucje nigdy nie trwają długo.

Musiałam znaleźć rozwiązanie, które nie będzie powodowało we mnie frustracji i będzie trwałe.

Postanowiłam wypróbować  coś, o czym usłyszałam na studiach, a co wtedy wydawało mi się szalenie dziwne – dietę lekkostrawną, półpłynną.

Postanowiłam raz w tygodniu robić sobie dzień odciążający organizm. Moja dieta składała się wtedy z soków, kefirów, maślanek, jogurtów i zupy.

Nie chcąc zrażać się do mojego pomysłu, w jednym z supermarketów znalazłam różne soki wieloowocowe i wielowarzywne. Zaczęłam wypijać dziennie 800 ml (4 buteleczki) soków. W chwili, w której odczuwałam większy głód – sięgałam dodatkowo po kefir lub maślankę.  Na obiad jadłam samą zupę, bez drugiego dania.

Taki płynny detoks postanowiłam uprawiać raz w tygodniu, nie więcej. To miał być jeden oczyszczający organizm, nadający lekkości ciału dzień. Bez presji, bez celu schudnięcia. Jeden dzień diety lekkostrawnej, półpłynnej.

Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że taka dieta wcale nie powoduje, że czuję się bardziej głodna. Uczucie „coś bym zjadła” niwelowałam gęstszymi płynami, typu maślanka, czasem dorzucając do niej owoce lub ziarna. 

 Chciałam zmienić swoją dietę, ale nie chciałam rewolucji.

Choć może kupne soki nie brzmią niewiarygodnie zdrowo, dla mnie były pierwszym krokiem ku zadbaniu o siebie i wprowadzenie trwałych zmian żywieniowych. Okazało się, że jeden dzień na takiej diecie nie jest dla mnie uciążliwy. 
Gotowe soki były bardzo wygodne. Wystarczyło po nie sięgnąć i już. Bez bałaganu i bez robocizny. Małe pojemności soków pozwoliły mi się też oswoić z niektórymi smakami. 

Dziś niektóre soki robię sama. 
Nie narzucam na siebie presji zdrowego odżywiania każdego dnia. Ale raz w tygodniu wyciągam z szafki sokowirówkę i działam. I mam z tego ogromną frajdę! 

Tylko takie zmiany w naszym życiu mają sens – takie, które nie są dla nas ciężarem.

A jak jest u Was? Czy pandemia zweryfikowała i zmieniła w jakiś sposób Wasz styl odżywiania się?

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Każdy chce szczeniaczka. Ale czy to dobra decyzja?

Każdy chce szczeniaczka. Ale czy to dobra decyzja?

Kiedy poczujemy chęć posiadania psa - każdy z nas, w pierwszej chwili, myśli o szczeniaczku. I ja się kompletnie temu nie dziwię! Wszak sami przygarnęliśmy kilkumiesięczną Lupo do naszej rodziny i dokładnie z tych samych powodów, co inni. Szczeniaczki są po prostu...

Jak to się stało, że nie będziemy mieć dzieci

Jak to się stało, że nie będziemy mieć dzieci

Z mężem jesteśmy parą od 2006 roku. Nie pamiętam kiedy pierwszy raz zadano mi pytanie "kiedy będziecie mieć dzieci", ale to pytanie ciągnie się za mną po dziś dzień. Czasem zapyta ktoś z rodziny, czasem zapyta o to któraś z czytelniczek bloga. Ot, zwykłe pytanie, w...

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień