Jaką kuchenkę wybrać? Gazowa, indukcyjna, elektryczna

Kiedy na studiach rozmawiałam z prowadzącym zajęcia o nazwie maszynoznawstwo i kuchenkę indukcyjną nazwałam ferromagnetyczną – prowadzący spuścił kurtynę milczenia. Powiedział, że jeszcze raz ją tak nazwę i nie zaliczę przedmiotu. No ale – ona taka jest! Jest ferromagnetyczna. Ale właściwie o co chodzi?

Powiem Wam, że wybór kuchenki czy płyty grzewczej wcale taki prosty nie był. Z jednej strony jesteśmy przyzwyczajeni do gazu. Wiemy, kiedy płomień jest za duży i palą nam się kotlety. No dobra – po spaleniu setki kotletów ja już wiem; Dawid zawsze wiedział ;). Ale w nowych blokach nie robi się już instalacji gazowej. W nowym budownictwie jest tylko prąd! A więc u nas w grę wchodziła albo kuchenka elektryczna, albo indukcyjna. No i którą wybrać?

Kuchenka elektryczna

Główną zaletą kuchenki elektrycznej jest to, że jest tania.
Działa na takiej zasadzie, że na płycie kuchenki są spirale grzejne, które nagrzewają się – a tym samym podgrzewają (oddając ciepło) garnek. Są jak zwykła grzałka w czajniku elektrycznym.
Płyty elektryczne posiadają też termowyłącznik. Dzięki temu, po osiągnięciu odpowiedniej temperatury, kuchenka jakby wyłącza się i włącza tylko po to, by ciepło podtrzymać. Jest więc w miarę energooszczędna.

Płyta indukcyjna

Wadą tego rodzaju kuchenek jest to, że są około 40% droższe od kuchenki elektrycznej i (! to ważna informacja) jeśli ktoś ma rozrusznik serca – nie może przy niej być.
A dzieje się tak dlatego, że kuchenki indukcyjne wykorzystują pole magnetyczne. To będzie brzmiało bardzo mądrze i niby trudno ale jak się skupisz to zobaczysz, że jest całkiem proste do zrozumienia ;). A mianowicie:
Prąd, który pulsuje (jest) w cewce (tym podgrzewaczu) wywołuje zmienne, wirowe pole elektryczne. Fale elektromagnetyczne niosą energię do dna garnka – które musi być ferrmagnetykiem, a więc – zawierać tak zwane domeny magnetyczne.
Domeny natomiast, drgając – dają ciepło – bo chcą się ustawić zgodnie z polaryzacją wirowego pola magnetycznego.

Zaletą kuchenki indukcyjnej jest to, że:
– bardzo szybko się nagrzewa
– jedzenie gotuje się szybciej – a więc jest energooszczędna
– ciepłe jest naczynie, a płyta jest zimna! – a więc nie musimy czekać aż płyta ostygnie nim postawimy coś na nią czy będziemy chcieli umyć
– rozpoznaje wielkość garnka
– unimożliwia wytwarzanie ciepła dopóki nie postawi się na niej naczynia (patelni czy garnka, czajnika)

Natomiast jej jeszcze jedną wadą jest to, że potrzebne są do niej specjalne naczynia. Jak wspomniałam – dno naczynia musi mieć ferromagnetyk. Mimo, że takie naczynia są trochę droższe, i sama kuchenka jest droższa od gazowej czy elektrycznej, to jednak w dłuższym czasie użytkowania takiej kuchenki ten koszt się zwraca.

My zdecydowaliśmy się na kuchenkę indukcyjną. Póki co wszystkie kotlety, które ja smażę mamy przypalone, bo ciężko mi jest się w niej połapać. W kuchence gazowej jednak widać, że płomień jest duży. Tutaj – nie. Olej jakoś nie skwierczy i nim się obejrzę – kotlet jest zimny w środku a spalony na zewnątrz. Narazie staram się trzymać techniki 6.5. To znaczy – wszystko gotować i smażyć na mocy 6.5. To (póki co) najbezpieczniejsze dla mnie rozwiązanie ;).

 

 

 

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Trzydzieści dni to dużo czy mało? Za każdym razem, kiedy przychodzi koniec miesiąca, kiedy piszę podsumowanie śmieję się z absurdu miesiąca. Trzydzieści dni - przecież to tak niewiele, tak mało. Jeden miesiąc. Jeden miesiąc, kiedy Ty żyjesz już tych miesięcy kilka....

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Dwa lata temu, moja mama pierwszy raz dała mi kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi. Powiedziała mi wtedy: jak się przyjmą, to będziesz miała pomidorki, a jak się nie przyjmą - to wyrzucisz, co ci szkodzi wziąć? Uśmiałam się, ale moja mama ma właśnie takie...

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu? Zdarzyło Wam się kiedyś wyjść z siebie, wpaść w złość, furię, bo miałyście dość udawania? Dość spełniania oczekiwań, grania roli w jaką wpadłyście? Roli, którą same stworzyłyście?  Czy bycie sobą, życie po swojemu możemy nazwać...

3 komentarze

  1. Nikola Tkacz

    U mojego chłopaka w domu jest kuchenka elektryczna i wielu rzeczy nie potrafię na niej zrobić tak, jak na gazowce. Na przykład jajecznica jest zupełnie inna no i mi np. nie smakuje :( ciekawa jestem, jak to wygląda w przypadku indukcyjnej. Bo te kuchenki mają też taką zaletę, że są ładne.

    Odpowiedz
    • Asia NaSwoim

      No właśnie powiem Ci, że na indukcji nie ma problemu. Mi jest też łatwiej utrzymać w czystości indukcję od elektrycznej Oo Nie wiem z czego są wykonane powierzchnie, ale łatwiej.
      Myślę, że w sposobie gotowania to jednak indukcji jest bliżej do gazu.

      Odpowiedz
  2. panna marzanna

    Indukcja jest moim marzeniem :) Pomimo ceny i późniejszego problemu ze znajdowaniem odpowiednich garnków (ale już jest chyba na tyle popularna że nie jest chyba z tym aż tak źle), to podstawowym jej plusem jak dla mnie jest to, że jedzenie rozlane podczas gotowania do niej nie przywiera!! Obecnie korzystam z elektrycznej, która doprowadza mnie do szału podczas czyszczenia przypalonych resztek! Nie wspomnę o tym że jest już cała porysowana ;)
    Życzę powodzenia w „poskramianiu” swojej indukcji!

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień