Jak ukochać siebie, gdy za oknem szaro, buro i ponuro?

“Jest coś niesamowicie nostalgicznego i znaczącego w dorocznej kaskadzie jesiennych liści.”

Joe L. Wheeler

No i jest. Jesień. Ta niepiękna, niezłota. Ta deszczowa, chłodna, ciemna. Ta, która nie przepuszcza już żadnych promieni słońca… 

Czy wiesz, co teraz się zaczyna? 

Jesień, zwłaszcza ta późna, jest jak ten człowiek schowany w przejściu metra, który niezauważany przez pędzących przechodniów gra najpiękniejsze melodie na swojej gitarze. Gdybyśmy się przy nim zatrzymali, uśmiechnęli byśmy się do siebie i pomyśleli: jakie to piękne móc chodzić po Warszawie i słuchać muzyki na żywo.
Ale wielu się nie zatrzymuje. Wielu mija grajka nie rzuciwszy nawet okiem kto gra.

Czy wiesz, że w maju 2015 roku, członkowie jednego z popularniejszych zespołów – U2 – w przebraniu weszli do nowojorskiego metra i dali koncert? To był eksperyment. I pewnie nie zaskoczy Cię jego wynik.
Kiedy muzycy grali w przebraniu – ludzie mijali ich obojętnie. A kiedy zrzucili z siebie kostiumy – wokół muzyków zebrał się tłum ludzi…
Eksperyment pokazał, że nie ważne co się śpiewa. Ważne kto to robi… 

Jesień jest właśnie takim podziemnym grajkiem. Takim, który w tłumie pędzących ludzi śpiewa o tym, aby wsłuchać się w siebie.

Co lubię? Za czym tęsknię? Czego brakuje mi w codziennym życiu?
Jaką umiejętność chciałabym rozwinąć? Czego, od tak dawna, chciałabym się w końcu nauczyć? Jak chcę odpocząć, o jakim dniu marzę, ale nie pozwoliłam sobie do tej pory go doświadczyć…?

Jesień woła o uwagę dla siebie samych i o zadbanie o przestrzeń

Gdy za oknem ciemno, buro i ponuro – trudno szukać radości na zewnątrz. Ale to właśnie ta aura sprzyja, aby zajrzeć w głąb siebie i skontaktować się z sobą samym.

Jak to zrobić? Choćby za pomocą dziennika, w którym będziemy zapisywać nasze przemyślenia, luźne myśli, będziemy “na głos” myśleć i zastanowić się, co jest teraz dla mnie naprawdę ważne i jak mogę się o to zatroszczyć.

To także odpowiedni moment, aby zadbać o dom, miejsce, w którym się pracuje, czy też o to, co nas otacza. Czasem mała rzecz może wiele zmienić. Na przykłąd zapalenie zapachowej świeczki, którą ktoś stworzył dla nas z miłością i wpatrywanie się przez chwilę w trzaskający ogień…

Ogień w domu – ogień w sercu

Ogień ma bardzo szeroką symbolikę, a jednocześnie bardzo proste działanie – ogrzewa nasze ciała i serca.

Wpatrywanie się w ogień relaksuje i przypomina nam bardzo stare czasy, gdy w czasie ważnych wydarzeń i celebracji, siadywaliśmy w krędu przy ognisku po to, aby być razem. Aby się ogrzać i uhonorować życie. Z radością.

Jesienią, zwłaszcza, gdy wieje, pada zimny deszcz i brakuje słońca, ogień pozwala na to, aby pamiętać o wewnętrznym cieple, które nosi w sobie każdy z nas.

Jeśli dodatkowo zapalimy świeczkę, która pachnie cudownym lasem (tak jak świeczka #dobrzemi) to możemy przenieść się w swojej wyobraźni tam, gdzie nasze ciało jest w stanie głęboko się zregenerować.

A zapachy mają w sobie moc. Omijają część naszego mózgu, która nieustannie rozmyśla i trafiają bezpośrednio do naszego wnętrza.

Relaks przez działanie i nie-działanie

Często można się spotkać z radami, co robić, gdy pada, gdy jest ciemno, czym się zająć.

Tymczasem jednym z najpiękniejszych prezentów, jakie można sobie dać jesienią, to czas na nicnierobienie, nie-działanie.
Takim momentem może być przyglądanie się jak pali się ogień, albo pozwolenie sobie na bycie ze swoimi zmysłami tak, jak się tego w danym momencie najbardziej potrzebuje.

Przytulny kocyk, kakao lub zimowa herbata, słuchanie wiatru, czy kropel stukających o okno i parapet – takie zwyczajne bycie z tym co jest regeneruje głęboko i pozwala na doświadczenie jesieni w zupełnie inny sposób.

Czasem wraz z nie-działaniem przychodzi poczucie winy, że coś powinno się robić, że jest się bezproduktywnym, nie pożytecznym. Pojawiają się krytyczne myśli i czujemy się źle..

Tymczasem tak jak natura potrzebuje okresu zimowego, przerwy, ciszy, tak też i my.

Jesteśmy częścią natury. Potrzebujemy okresu bezczynności tak samo bardzo, jak działania.

Jeśli chcesz zadbać o siebie jesienią, ukochać siebie, gdy za oknem buro, bądź uważna na swoje potrzeby. 

Zadaj sobie dobre pytania, takie jak:

  • Czego teraz potrzebuję?
  • Co może mnie teraz wesprzeć w chwili dla siebie?
  • Jak ja mam ochotę odpocząć i czego potrzebuje moje ciało?

Nawet kilka minut dziennie pomaga głęboko się odprężyć, skontaktować ze sobą –  z potrzebami ciała, z emocjami. 

Obecność dla siebie samych to prawdziwy skarb.

Każdy ma swoje własne odpowiedzi i ścieżki. Wybierz taką, która daje Ci radość. Bo w tej chwili najważniejsza jesteś właśnie Ty… 

A jeśli masz ochotę podzielić się swoimi sposobami na ukochanie i zainspirowanie innych – napisz o nich w komentarzu. Niech czuła energia otula każdą z nas.

Ściskam Cię mocno
Asia

Cześć, jestem Asia

Jestem autorką bloga wolno wolniej. Mam nadzieję, że ten post zainspirował Cię do zwolnienia tempa, zatrzymania się i spokojniejszego życia.

A jeśli Ci się spodobał – skomentuj go i udostępnij w swoich social mediach.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Wszystkie kategorie bloga

MNIEJ STRESU

WIĘCEJ SPOKOJU

LEPSZE RELACJE

DOBRA ORGANIZACJA

WOLNOWOLNIEJ