Jak moda wartości zmieniła we frazesy

Lubię prawniczą odpowiedź na każde z możliwych pytań: to zależy. Choć mówi się, że przepisy są zero-jedynkowe, z przepisami nie ma co dyskutować, to wszystko zależy od sytuacji, okoliczności, sposobu. Kiedy myślę o modzie, o tym, czy to zjawisko jest dobre czy złe, uśmiecham się do siebie, bo odpowiedź brzmi: to zależy.

Moda pozwala nam poznać nowe. Daje szansę spróbowania i wyrobienia własnej opinii. Czasem – moda wymusza na nas pewne zachowania, styl, wybory. A czasem – wartości zmienia we frazesy.

Wartości, które kiedyś były szlachetne a dziś wywołują mdłości

Moda wywołuje we mnie uśmiech z jeszcze jednego powodu. Za każdym razem, kiedy chcę powiedzieć jaki jest mój stosunek do mody, przypomina mi się Miranda Priestly (grana przez Meryl Streep) w filmie Diabeł ubiera się u Prady, która słysząc jak Andrea „Andy” Sachs (Anne Hathaway) mówi, że moda jej nie interesuje, Miranda odpowiada, że to, co ta właśnie na sobie nosi – zostało wybrane przez to oto grono ludzi i miało wpływ na wybór, którego Andrea dokonała.

Moda właśnie taka jest. Niektórzy mogą poświęcić modzie, modnemu zjawisku całe swoje życie, a inni – po prostu dokonują wyboru z tego, co zostało narzucone wyrabiając sobie własne zdanie.

 

Zero waste

Kiedy pojawiła się moda na zero waste – byłam zaskoczona. Czytałam o innowacyjnych odkryciach ludzi, które w naszym domu od lat były praktykowane. Ktoś po prostu tym czynnościom nadał nazwę i stworzył wokół tego ideę.
W pierwszej chwili nawet byłam zadowolona z jej popularności. Mogłam dzielić się wiedzą, wymieniać spostrzeżeniami z ludźmi, którzy mieli podobny styl życia i wartości. Jednak z czasem – idea ta przybrała bardzo toksyczny kierunek. Zaczęli pojawiać się fanatycy niemarnowania i zagorzali obrońcy wegetarianizmu.

Cieszę się, że ta moda się pojawiła, dzięki niej wprowadziłam do swojej codzienności kilka bardzo fajnych rozwiązań – praktycznych, przyjaznych środowisku. Ale… sama idea kojarzy mi się dziś bardzo źle. Z czymś, z czym nie chcę być w żaden sposób utożsamiana.

 

Minimalizm

Moda na minimalizm była dla mnie ogromną nowością. Dorastając w domu, w którym było mnóstwo bibelotów – czułam potrzebę posiadania mniej, choć nie wiedziałam, że istnieje taka idea. Z początku, podobnie jak do zero waste, do minimalizmu podeszłam bardzo entuzjastycznie. Z czasem jednak zaczęłam zagłębiać ten temat. Słuchać o tym, skąd się wziął.

W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że minimalizm to moda dla bogatych. Na różnych forach ludzie zaczęli rywalizować ze sobą o to, kto ma mniej, ile rzeczy wyrzucił, na jakim metrażu mieszka (!).

Do dziś ta idea budzi we mnie negatywne emocje. Minimalizm to własny wybór w posiadaniu mniejszej ilości rzeczy, mimo, że nas na te wszystkie „nie mam” stać. Wszak żaden bezdomny nie nazwie się minimalistą. A jestem przekonana, że posiada mniej niż te słynne 1000 rzeczy…

 

Wdzięczność

Jeszcze kilka lat temu, słowo wdzięczność wcale nie było tak popularne. Zazwyczaj o wdzięczności mówiło się w kontekście (nie)doceniania przysługi bądź intencji. Dziś słowo wdzięczność traktuje się jak nadgorliwe cieszenie się z małych rzeczy.

Niedawno czytałam książkę, w której autorka prawiła o wdzięczności. Główną myślą książki było – być wdzięcznym za wszystko, co mamy. Wszystko, co możemy objąć wzrokiem, z czego korzystamy, na co możemy sobie pozwolić. Wdzięczność za każdą chwilę, każdy oddech, każdy dzień – za życie. Bądźmy wdzięczni. Praktykujmy wdzięczność.

W pewnym momencie treść książki zaczęła coraz częściej wywoływać we mnie frustrację i irytację. Bowiem to, czym dane jest mi się otaczać, na co mogę sobie pozwolić, co osiągnęłam – jest wynikiem mojej (lub naszej jako małżeństwa) pracy. To wynik poświęconego czasu, włożonego wysiłku, niezliczonych prób i determinacji.

Możemy być wdzięczni za daną szansę. Za ludzi, których los postawił na naszej drodze. Lecz nie odejmujmy sobie własnych sukcesów i osiągnięć. Odczuwajmy radość z konsekwencji naszych decyzji i wysiłku. Bądźmy wdzięczni za to, na co nie mieliśmy wpływu, a dało nam szansę.

 

Pieniądze szczęścia nie dają & doceniajmy małe rzeczy

W dniu, w którym piszę ten post, usłyszałam wypowiedź jakiejś kobiety o pewnym eseju. Kobieta była głęboko poruszona jego treścią, wartościami, które przekazywał. Jedną z nich było, aby cieszyć się z małych rzeczy, bo tylko one są istotne. Kiedy skończyła to mówić, zaraz dodała: autor, chłopak, był podróżnikiem, nie miał nawet 30 lat.

Uśmiechnęłam się kąśliwie pod nosem.
Trudno jest cieszyć się z małych rzeczy. Jest to bardzo skrajna emocja. Wymaga od nas siły, aby nie porównywać się z innymi i doceniać to, co mamy, na co możemy sobie pozwolić, choć… – stać nas na tak niewiele. Kiedy czytam o chłopaku, który zwiedział „pół świata” nie mając nawet 30 lat, zastanawiam się nad jego emocjami i wartościami. Jaki smak ma kawa ze Starbucks’a dla kogoś, kto ma możliwość zwiedzać świat? Czym smakuje mu herbata zimą?

To fajny frazes, aby cieszyć się z małych rzeczy. Tak samo fajny jak ten, że pieniądze szczęścia nie dają – wypowiedziany przez osoby, które nie martwią się o pieniądze.

Tak, są rzeczy ważniejsze od pieniędzy. Są rzeczy, których kupić nie można. Ale pieniądze dają spokój, ciepło i bezpieczeństwo – a to już całkiem sporo szczęścia.

 

 

Z modą tak właśnie jest. Pojawia się nagle, budzi emocje, intryguje i fascynuje. Ale we wszystkim potrzebny jest umiar. W innym przypadku – obraca się w farsę.

 

„Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną”.
Paracelsus

 

 

Czemu Wam to wszystko piszę? Bo żyjemy w czasach, w których nowe trendy pojawiają się w zawrotnym tempie! Jeszcze kurz nie opadł po pierwszym, ba, wciąż ma swój złoty czas, a już nowy trend zaczyna piąć się na szczyt popularności. I choć może wydawać się, że są ze sobą powiązane, mają wspólny cel – w praktyce potrafią być skrajne; powodując w nas zakłopotanie, chaos, dezorientację.

Nim zachłyśniecie się pięknie brzmiącym słowem, zastanówcie się – ile z tej idei pasuje do Was. Z czym się zgadzacie, a z czym nie. Co jest wartością, a co sztuką dla sztuki.

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Dwa lata temu, moja mama pierwszy raz dała mi kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi. Powiedziała mi wtedy: jak się przyjmą, to będziesz miała pomidorki, a jak się nie przyjmą - to wyrzucisz, co ci szkodzi wziąć? Uśmiałam się, ale moja mama ma właśnie takie...

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu? Zdarzyło Wam się kiedyś wyjść z siebie, wpaść w złość, furię, bo miałyście dość udawania? Dość spełniania oczekiwań, grania roli w jaką wpadłyście? Roli, którą same stworzyłyście?  Czy bycie sobą, życie po swojemu możemy nazwać...

Jedno słowo, które definiuje wszystkie moje wybory

Jedno słowo, które definiuje wszystkie moje wybory

Któregoś razu usłyszałam o czymś takim, już Wam kiedyś o tym wspominałam, jak słówko roku. Nie wdając się nazbyt w szczegóły, chodzi o słowo, które ma nakreślić sens, znaczenie naszego roku, być takim drogowskazem na najbliższe 365 dni. To “słówko roku” ciągle gdzieś...

2 komentarze

  1. Ula H.

    Myślę, że warto słuchać swojego wewnętrznego „ja”, postępować w zgodzie z własnym sumieniem, a wtedy nie ważne jak to się nazywa: zero waste czy minimalizm czy jakkolwiek inaczej. Najważniejsze to być sobą i czerpać z życia to, co dla siebie jest najważniejsze. Dla mnie ważny jest człowiek, kontakt z drugim człowiekiem, rozmowa, poznawanie jaki jest . Ważne jest dla mnie poczucie szczęścia i wolności, a to czasem wcale nie jest łatwe do osiągnięcia. Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
    • WolnoWolniej.pl

      🧡 Jeszcze tylko bym dodała, aby być otwartym na nowe :)

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień