Jak często celebrujesz śniadania?

Kojarzycie może jak na instagramie najczęściej pokazywane są śniadania? Ach, chcąc opisać Wam ich wygląd, aż sama zrobiłam się głodna i musiałam odejść od komputera na chwilę, aby coś przekąsić!
Na instagramowych zdjęciach śniadań, na stoliku zawsze znajdują się słodkie, maślane rogale. Dookoła nich, w małych słoiczkach stoją konfitury, miody i twarożek ze świeżym szczypiorkiem. Gdzieś pomiędzy tymi pysznościami widać filiżanki z czarną kawą. I to co uwielbiam najbardziej – patera z plastrami wędlin, świeżym ogórkiem i pomidorami.
Coś niesamowitego!
Nie ma chyba bardziej zmysłowego posiłku od śniadania.

Jedz rogale nie tylko na wakacjach!

Pierwszy raz z taką formą śniadań spotkałam się na wakacjach, gdy byłam w szkole podstawowej. Moja ciocia kładła szalony nacisk na to, abyśmy wszyscy razem zjedli śniadanie, bez względu czy ktoś wstał o piątej, czy o ósmej rano. Wspólne śniadania to była świętość.
Kiedy już wszyscy wstali, braliśmy z kuchni co tylko mieliśmy, stawialiśmy to na stole i tylko pytaliśmy się „ej, będziesz to jeść?”, „kto ma dżem?”, „mogę jeszcze jedną?”
Na tych śniadaniach zawsze panował gwar.
I zawsze panowała jedna zasada: jedzcie to, na co macie ochotę, nakładajcie sobie co chcecie.

A później kończyły się wakacje.
Wracaliśmy do swoich domów, obowiązków, pośpiechu.

Dwadzieścia lat później pojawił się instagram.
Pojawiły się zdjęcia rogali, słoików z dżemem, miodem i masłem orzechowym. Pojawiły się miseczki z twarogiem i szczypiorkiem, patery z warzywami na kanapki i wędliną.
We mnie pojawiła się konsternacja. Możecie się śmiać, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, czy ktoś naprawdę codziennie jada takie śniadania, czy to tylko aranżacja do zdjęcia.
Aż sama dziś z tego się śmieje, ale w końcu tak się poznaje świat.

Dziś moje śniadania wciąż nie wyglądają jak z instagramowych zdjęć, nie przypominają też tych, które jadłam będąc z ciocią na wakacjach.
Ale od jakiegoś czasu – staram się celebrować śniadania. Staram się, aby ten poranny czas był dla mnie wyjątkowy. Aby to był mój czas dla mnie, a czasem dla nas…

I tak od czasu do czasu – kupię na śniadanie słodkie, maślane rogale!
Smaruję je wtedy suto masłem i kładę na nie cienki plasterek szynki. Wyciągam też świeżego ogórka, nieodłączny smak mojego dzieciństwa. A ze spiżarki wygrzebuję dżem z czarnej porzeczki, który zrobiła moja babcia i rozsmarowuję go po całej długości ćwiartki rogala! Ten dżem choć jest obłędnie, bezbłędnie przepyszny, to jest też szalenie kwaśny i więcej się go po prostu nie da zjeść.
Kładę moje przepyszne śniadanko, wspomnienie dzieciństwa, na talerzyku i z filiżanką czarnej kawy w drugiej ręce idę do stołu w salonie.
Jeden talerz i jedna filiżanka – tak mało w porównaniu do instagramowych zdjęć, a tak wiele obudzonych wspomnień i emocji.

Ale na co dzień nie mam czasu ani nastroju na takie śniadania. Zazwyczaj moje śniadania kończą się na płatkach musli zalanymi maślanką o smaku owoców leśnych.

Ale każdego dnia dbam o to, aby moje śniadanie miało w sobie nutkę magii, celebracji.
Nie ma poranka, którego nie rozpoczęłabym czarną kawą z ulubionej filiżanki. A kiedy jem musli – sypię je do małej, kruchej, porcelanowej miseczki, którą aż boję się umyć w zmywarce i za każdym razem myję ją ręcznie.

Żeby przeżywać cudowne chwile, nie potrzebujemy ani ogromu pieniędzy, ani czasu.
Potrzebujemy jednej rzeczy, drobiazgu, który dla innych będzie zwyczajny, a dla nas – wyjątkowy.

W tym właśnie tkwi magia – w nadaniu znaczenia rzeczy bez znaczenia.

W końcu to tylko rogalik z piekarnianej półki. Odrobina mąki, soli, wody i drożdży. I cała masa wspomnień z wakacji pełnych miłości, śmiechu, płaczu, czasu spędzonymi z rodziną i przyjaciółmi domu.

 

W tym całym życiu nie chodzi o to, aby naśladować czyjeś życie, wzdychać do jego zdjęć i myśleć sobie, że nasze życie jest jak nieudane ciastka owsiane z bananem. Breja bez smaku, kształtu i koloru. Ten, kto kiedyś do ciastek dodał za dużo banana ten wie o czym mówię.
W życiu chodzi o to, aby z tej brei zrobić nasze popisowe danie!
Dziś wiem, że te ciastka będę robić już zawsze, gdy będę tęsknić. Bo emocje, które czułam podczas ich tworzenia – były najlepszymi emocjami na świecie! Magią, którą widziałam tylko ja.

Bo magia każdej chwili tkwi w przeżywanej radości.

Hej! Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi bardzo, bardzo miło jeśli

udostępnisz go na facebooku i skomentujesz.

To cudowne móc poznać Twoje zdanie, wymienić myśli. Tak tworzy się więź… 

Do usłyszenia wkrótce
Asia Maj Dubińska

Dlaczego przestałam walczyć z chandrą i jesienną depresją

Dlaczego przestałam walczyć z chandrą i jesienną depresją

Jeszcze jakiś czas temu bardzo przeżywałam wszystkie spadki formy. Muszę działać! - powtarzałam sobie za każdym razem, kiedy nie miałam na nic sił. Leżąc na kanapie zarzucałam nogi na jej oparcie i zadręczałam się myślami. Poddawałam wątpliwościom swoje działania,...

Oczekiwania jakie mam wobec mojego męża

Oczekiwania jakie mam wobec mojego męża

Mówi się, że brak oczekiwań to brak cierpienia. Bo mając oczekiwania, możemy się zawieść, rozczarować. A chyba, och, każda z nas doskonale wie, z czym wiążą się te uczucia, z jakimi emocjami - z bólem, smutkiem, rozpaczą. Ale czy brak oczekiwań to na pewno dobre...

0 komentarzy

A Ty, co o tym myślisz?

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień