Godzina do ślubu a ja nie mam bukietu!

Ostatni tydzień był dla nas niesamowity! Choć wiedzieliśmy, że 2.09 bierzemy ślub, totalnie się do niego nie przygotowywaliśmy. Dzień przed wyjazdem do Zabrza, gdzie braliśmy ślub cywilny, kupowaliśmy Dawidowi koszulę i muchę, dobieraliśmy odpowiednie spodnie, buty i marynarkę, o czym pisałam tutaj. Na Śląsk pojechałam z zamiarem kupienia ozdoby do włosów – srebrnych listków, którymi mogłabym otoczyć kok. Jednak to nie była jedyna rzecz o jakiej zapomniałam!

Odbiór obrączek

1.09 umówiliśmy się z właścicielką lokalnego sklepu jubilerskiego na odbiór obrączek. To była najbardziej stresująca rzecz, w całej organizacji ślubu. Gdy przybyliśmy na miejsce, okazało się, że naszych obrączek nie ma! Ślub już jutro, a pani w sklepie nic o nich nie wiedziała. Nie mieliśmy też żadnego kwitu potwierdzającego zamówienie. Obrączki zamawialiśmy rozmawiając telefonicznie z właścicielką sklepu. Jedyne co mieliśmy to smsa od niej, z którego nic nie wynikało.
Po pół godzinie nasze obrączki znalazły się. Pasowały idealnie!

mucha do ślubu

Przygotowania do ślubu

O godzinie 9 spotkaliśmy się w hotelu. Zakładając suknię zdałam sobie sprawę, że mój stanik nie ma odpinanych ramiączek. Wystające ramiączka od stanika w sukience bez ramiączek wyglądają bardzo nieestetycznie! Nie było mowy, abym tak poszła do ślubu. Niewiele myśląc, zdjęłam ramiączka i schowałam je pod sukienkę. Moja sukienka była na tyle luźna, że nic nie było widać.
W czasie przygotowań okazało się też, że nie wzięłam z Warszawy gumki do koka. Na szczęście w kosmetyczce znalazłam spinkę, która uratowała sytuację. Do ślubu poszłam w rozpuszczonych włosach.

slub cywilny mynaswoim
Kolczyki, które miałam na sobie tego dnia, dostałam od Dawida na początku związku. Nie mogłam założyć innych! Kiedy byliśmy w Krakowie 2 lata temu, wydawało mi się, że je zgubiłam. Przez długie miesiące szukałam ich w domu, po walizkach, ciuchach, torebkach aż odpuściłam. Szykując się w Warszawie na wyjazd, sięgnęłam po kosmetyczkę. Nie wierzyłam własnym oczom, gdy ujrzałam kolczyki od Dawida.

slub cywilny perfumy_1

Za godzinę ślub a ja nie mam bukietu

Kiedy byliśmy już w miarę wyszykowani, okazało się, że zapomnieliśmy o bukiecie. Nie wyobrażałam sobie pójść na ślub bez kwiatów.
– Dawid, ja polecę do Platana po jakieś kwiaty!
– Coś Ty, w tej sukience będziesz teraz leciała? Zajmie Ci to lata, a zaraz wychodzimy!
– Ja polecę! – zrywa się mój kuzyn, który był naszym świadkiem.
gozdziki 1
Gdy ja prostowałam włosy, kuzyn wysyłał mi zdjęcia kwiatów na messengera. Na małym ekranie telefonu totalnie nie wiedziałam, jakie pokazuje mi kwiaty. Rozróżniałam jedynie słoneczniki.
– Weź mi te różowe z 1 zdjęcia, albo słoneczniki – napisałam do niego.
Okazało się, że wziął mi goździki. Nawet nie widziałam ich na zdjęciu, a pasowały idealnie! W drodze do USC przycinał mi łodyżki, aby bukiecik wyglądał bardziej estetycznie i delikatnie.

Ceremonia

Ślub cywilny bez gości był najlepszą decyzją jaką podjęliśmy. Przed USC żartowaliśmy, opowiadaliśmy sobie śmieszne scenki z filmów totalnie nie czując stresu.
Na sali ślubów urzędniczka wprowadziła nas w cudownie ślubny klimat. Chwila, w której trzymaliśmy się za dłonie i wypowiadaliśmy słowa przysięgi były najbardziej wzruszające! W połowie Dawida słów zalałam się łzami. Później nie byłam w stanie złożyć przysięgi – płacząc i śmiejąc się na zmianę. Wszystko zostało nagrane przez mojego kuzyna. Odtwarzaliśmy z Dawidem ten film jeszcze kilka razy.
usc zabrze 1a

usc zabrze 1

usc zabrze 2

Obiad

Totalnie nie wiedzieliśmy, gdzie możemy pójść w Zabrzu na obiad. Zdecydowaliśmy się na lokal, który poleciła nam mama Dawida tuż przed ceremonią. Ku naszemu zaskoczeniu był tam cudowny ogród z przepysznym jedzeniem! Zamówiłam sałatkę, którą ledwo zjadłam, tak było jej dużo. Po obiedzie, będąc jeszcze w lokalu w czwórkę zagraliśmy w moją ulubioną grę planszową – kolejkę.

 

Nie mogliśmy wymarzyć sobie lepszego ślubu! Ten dzień bardzo wpłynął na nasze postrzeganie wesela i jego organizację. Możliwość przeżycia tej chwili tylko we dwoje był strzałem w dziesiątkę! Nic nie rozpraszało naszego szczęścia oraz wzruszenia. Następnego dnia pojechaliśmy do Krakowa, gdzie wciąż nie mogliśmy uwierzyć w to, że jesteśmy małżeństwem!

 

skomentuj-1

Cześć, jestem Asia

Jestem autorką bloga wolno wolniej. Mam nadzieję, że ten post zainspirował Cię do zwolnienia tempa, zatrzymania się i spokojniejszego życia.

A jeśli Ci się spodobał – skomentuj go i udostępnij w swoich social mediach.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wszystkie kategorie bloga

MNIEJ STRESU

WIĘCEJ SPOKOJU

LEPSZE RELACJE

DOBRA ORGANIZACJA

WOLNOWOLNIEJ