Ostatnimi czasy w kontekście nastolatków coraz częściej słyszę: Boże, ci chłopcy chodzą w tych rurkach, z torebką! Gdzie ci mężczyźni? Na kogo oni wyrosną?! A dziewczyny? Coraz bardziej… – męskie! 

Gdzie ci mężczyźni?

Ostatnio trafiłam na bardzo ciekawy przypadek kryzysu małżeńskiego. Związek kilkuletni, z rocznym owocem miłości. Wszystko było fajnie, aż do pojawienia się dziecka. Nagle mąż zaczął odcinać się od żony, przesiadywać coraz więcej przed komputerem i… stało się najgorsze! Odnowił relacje z byłą dziewczyną. Zaczął z nią flirtować! Tak! Wszystko przez ten nieszczęsny fejs!

Drań jeden! – pewnie sobie myślisz. – Małżeństwo rzecz święta, nie powinien, ma żonę do cholery! Powinien zająć się nią i dzieckiem, a nie jakąś… flądrą!

Gdzie te kobiety?

Kobieta z tego przypadku określała swojego męża słowami: on nie umie, nie potrafi DOBRZE wykąpać dziecka, nie potrafi DOBRZE go przewinąć. Wszystko muszę po nim poprawiać! Jest strasznym leniem – wszystko za niego muszę robić. Muszę mówić mu co ma robić, bo żadnej inicjatywy nie wykazuje! 

Gdzie schowałaś męża jaja?

W dzisiejszych czasach kobiety mają dostęp do praktycznie wszystkiego. Jeśli tylko jakaś kobieta chce, choćby z youtube’a może nauczyć się układania kafelków w łazience, zmiany koła w samochodzie i poprowadzenia kabli w ścianie. Jeśli tylko chce to MOŻE. Ale… po co?

Fajnie jest umieć i być niezależną, zaradną kobietą. Dobrze jest gdy wiesz jak poradzić sobie w danej sytuacji. Ale czy to znaczy, że wszystko musisz robić sama, za niego?

Nie wychowuj lenia!

Kobiety przejmując inicjatywę, udowadniając światu jakie są wspaniałe troszkę się zagalopowały. Zapomniały jak to było kiedyś, odwracając damsko-męskie role o 180 stopni. Kobiety zakasały rękawy i zaczęły wszystko robić same, choć nikt od nich tego nie wymaga! A teraz wielki żal i pretensja, bo wychowała sobie męża lenia.

Nie trzeba być facetem by mieć dość.

Wyobraź sobie, że Twój mąż wszystko po Tobie musi poprawiać. Umyłaś samochód – ale źle! Pomalowałaś ściany – źle! Są zacieki! Co w końcu robisz? W konsekwencji przestajesz wychodzić z inicjatywą pomocy bo i tak zrobisz coś źle. Więc po co robić? Po co słuchać, że znów coś schrzaniłaś?

Nikt nie lubi gdy mu się zrzędzi nad uchem – i to dzień, w dzień po kilka razy. Gdyby Dawid ciągle mnie krytykował, rozkazywał mi zamiast prosił o coś – pewnie też szukałabym uwagi gdzieś indziej. Szukała bym kontaktu z kimś, kto będzie mnie podziwiał, szanował. Kto zobaczy we mnie kobietę, a nie zrób-to-tamto-źle.

Oddaj mężowi jaja!

Tak jak kobieta lubi czuć się kobietą, tak mężczyzna lubi czuć się męski w oczach żony. Każdy chce być w jakimś stopniu nieoceniony w oczach drugiego. Chce być wyjątkowy, potrzebny.

Jeśli nie chcesz by mąż szukał podziwu u innej kobiety – pochwal go czasem. Powiedz mu komplement, pokaż mu, że jest Ci z nim dobrze, doceniasz go, jego pomoc.

Nikt nie jest mistrzem za pierwszym razem. Więc jeśli Twój maż źle wykąpał dziecko, źle zapiął pieluszkę, a na zakupach pomylił brzoskwinię z nektarynką – nie wrzeszcz na niego i nie krytykuj go. To i tak nic nie zmieni. Daj mu cmoka i podziękuj za pomoc. Przecież chciał dobrze. I to się liczy.