Dzięki powtarzaniu tego wulgaryzmu będziesz o niebo szczęśliwsza!

W życiu każdego człowieka są sytuacje, które powodują w nim złość. Ja tych sytuacji serdecznie nie znoszę! Nie lubię negatywnych emocji, nie lubię jak wzbiera we mnie ten gorąc wkurzenia. Mam nadzieję, że wiecie o jakim uczuciu mówię! Raz, że nie lubię psuć sobie humoru – lubię mieć dobry humor i dobry dzień. Lubię być szczęśliwa i pozytywnie patrzeć na świat. A jak już poczuję ten gorąc wyprowadzający z równowagi to wiem, że najbliższy czas mam schrzaniony.
A drugi powód przez, który nie lubię być wkurzona, to wiele razy słyszałam, że złość odbija się na naszym zdrowiu. Ma to coś wspólnego z neuronami, połączeniami nerwowymi, receptorami, ich zanikaniu czy obumieraniu. A ja kocham moje życie! Uwielbiam żyć! Jako porażkę odbieram każdy moment, w którym dałam się sprowokować, wyprowadzić z równowagi i poczułam tą zalewającą mnie żółć.
Bo co daje nam złość i to wkurzenie? Nic! I to jest cały absurd bycia wkurzoną! Ale!…

Dzięki powtarzaniu tego wulgaryzmu będziesz o niebo szczęśliwsza!

Ten wulgaryzm odkryłam na nowo właśnie w chwili takiej złości. Miałam już dość „słuchania” tego pieprzenia bez sensu. Wiecie jak to jest: ktoś gada dla gadania i nie ważne co ty mówisz, ważne co ten ktoś chce sobie powiedzieć. Prowadzi niby dialog, ale to monolog. I to bardzo wkurzający monolog!
Kiedyś jeszcze broniłam siebie i swoich przekonań, racji. Wdawałam się w totalnie bezsensowne dyskusje. Za „wszelką cenę” chciałam udowodnić, że ten ktoś się myli! Bo mylił się.
A później odkryłam magiczne słowo. Magiczny wulgaryzm, który stał się moją ideą; sposobem na życie, moim sposobem na bycie szczęśliwą. To nowy nurt do osiągnięcia wewnętrznego spokoju i szczęścia – spierdalamento.

Czyż to nie brzmi pięknie? 

Kiedy ktoś zajedzie mi drogę stwarzając zagrożenie dla nas obu – hamuję gwałtownie, odbijam na bok (jeśli mogę) i dodając gazu mówię pod nosem – a spierdalaj. I mknę szczęśliwa dalej, niczym wyścigówka. Lewa ręka na kierownicy, prawa na pryndlu (drążku zmiany biegów).
Normalne bym powiedziała głośno: ty debilu, jak ty jeździsz! Wypadek byś spowodował! W spierdalamento nie dopuszcza się do eskalacji negatywnych emocji. Mówisz „spierdalaj” i odcinasz się, robisz dalej swoje bez podnoszenia sobie ciśnienia.
Kiedy ktoś mnie wkurzy, zarzuca mi jakieś rzeczy, że coś powinnam zrobić bo on tak uważa, wmawia mi, że jego rada jest świetna bez względu na to co mi się podoba, co ja chcę, jaką ja mam wizję – po zakończonej rozmowie (czy telefonicznej, czy po wyjściu z pokoju) mówię sobie pod nosem „a spierdalaj” – i już całe podniesione ciśnienie opada. Irytacja znika. Jakby nic się nie wydarzyło.

Spierdalamento polega na szybkim odcięciu się od tego, co może wyprowadzi nas z równowagi. To takie wymazanie z pamięci, odcięcie się, odrealnienie tego absurdu, który właśnie miał miejsce.

Często na grupach facebookowych wystarczy, że masz odmienne zdanie niż reszta i już jesteś osaczana. Już hieny zaczynają się śmiać i wyśmiewać cię, a co bardziej przepełnione jadem osoby – wyzywać od nienormalnych, głupich i „weź się ogarnij bo to w ogóle jakiś żal ściska od tych bredni ty lamuchu niemyty”.
Ja na takie zachowania NIE pozwalam. To, że jesteśmy w Internecie nie znaczy, że możemy jechać po innych, mieszać ich z błotem i to nie znaczy, że MY mamy pozwalać na obrażanie nas. W takich chwilach ze stoickim spokojem kasuję komentarz i, w myśl spierdalamento, mówię pod nosem „a spierdalaj – nie będziesz mi psuć humoru swoimi kompleksami”.

I życie znowu jest wspaniałe… .

 

Polecam Wam wypróbować tą metodę! Zobaczycie, że czas Waszego wkurzenia skróci się, a później mniej rzeczy będzie w ogóle Was denerwować. To takie – płyń z prądem spierdalamento.

 

A skoro już tu jesteś, to proszę Cię o wypełnienie ankiety – krótka ankieta :)

Hej! Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi bardzo, bardzo miło jeśli

udostępnisz go na facebooku i skomentujesz.

To cudowne móc poznać Twoje zdanie, wymienić myśli. Tak tworzy się więź… 

Do usłyszenia wkrótce
Asia Maj Dubińska

Czego się nauczyłam dzieląc codzienność na miasto i wieś

Czego się nauczyłam dzieląc codzienność na miasto i wieś

Kiedy byłam dzieckiem, nie bardzo lubiłam jeździć na wieś. Choć rodzice potrafili znaleźć sobie zajęcie, odnajdywali radość w pieleniu i sadzeniu, w chodzeniu na długie spacery i w siedzeniu nad wodą wypatrując bobrów, ja nudziłam się tam...

Kubeczek menstruacyjny – wygoda odbierająca kobiecość?

Kubeczek menstruacyjny – wygoda odbierająca kobiecość?

Dwa lata - tyle czasu potrzebowałam, aby dojrzeć do kubeczka menstruacyjnego. Jeszcze pisząc w zeszłym roku ebook Oszczędzaj dzięki uważności i życiu wolniej, z dość dużą dozą niepewności wspominałam o kubeczku, zastanawiając się, czy ten temat nie jest zbyt intymny,...

Czyjeś cudowne życie kontra… – Twoje

Czyjeś cudowne życie kontra… – Twoje

Zazwyczaj pisząc post, staram się pokazać Wam ten konkretny temat, problem, zagadnienie, na konkretnym przykładzie. Dane zdarzenie tak bardzo mnie dotknęło, na tyle wywołało we mnie refleksję, że ten konkretny przypadek w swoich postach chcę omówić. Ale dziś...

9 komentarzy

  1. Joanna

    Bardzo fajny wpis!
    Sama stosuję tą metodę od lat, też polecam . Nie spodziewałam się że doczeka się nazwy :D

    PS. Niestety dla osoby która dopiero „odkryła” Twojego bloga, nie ma możliwości wypełnienia ankiety ;P

    Odpowiedz
  2. Szaman Shamansky

    Mistrzyni ciętej riposty <3

    Odpowiedz
  3. Karolina Wilk

    Mój mąż jest jej wierny od lat. I kurcze, chyba ja też powinnam się wziąć za siebie! Asia, dawno się tak nie uśmiałam :) GENIALNA! Od dziś jesteś moim guru spokoju :D :D :D Love you :*

    Odpowiedz
    • Asia NaSwoim

      hahaha a dziękuję Ci bardzo :D :D :D widzisz, widzisz – bierz z nas przykłąd! :D

      Odpowiedz
  4. Czytaj na walizkach

    Wypróbuję :) W sumie czego nie, jeśli pomaga przestać się wkurzać, rozkminiać i nakręcać :)

    Odpowiedz

A Ty, co o tym myślisz?

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień