Doceniaj nie oceniaj

Niedawno rozmawiałam z Mężem o wspieraniu. O wspieraniu siebie na wzajem i o wspieraniu dzieci przez rodziców. Rozmawialiśmy o tym, jak odnaleźć swoje pasje w życiu, o próbowaniu nowego, o popełnianiu błędów i konsekwencji jakie z tych błędów mogą wyniknąć.
I wtedy mój Mąż powiedział jedne z najwspanialszych słów, jakie może powiedzieć ukochana osoba… .

Doceniaj nie oceniaj

Był wieczór, kiedy siedzieliśmy z Mężem w salonie na kanapie. Za oknem było już ciemno. Wieczór – to zdecydowanie moja ulubiona pora rozmów. Kiedy jesteśmy wyciszeni. Spokojni. Odprężeni. Prawdziwi.
Rozmawiałam z Mężem o wspieraniu. O szansach, które zaprzepaściliśmy przez brak wsparcia, brak tego popchnięcia ku nowemu, nieznanemu. O braku otuchy i wiary. Dobrego słowa.
Rozmawialiśmy też o pasjach, które mogliśmy spełniać będąc dzieckiem, nastolatkiem, dorosłym. O pasjach, które może zaprzepaściliśmy, bo baliśmy się oceny. Konsekwencji. Krytyki. Zwątpienia.

Kiedy byliśmy dziećmi, bardziej niż kiedykolwiek, bardziej niż dziś potrzebowaliśmy uznania. Potrzebowaliśmy wiedzieć, że jesteśmy fajni. Że inni uważają nas za fajnych, nie nudnych.
Jako dzieci, potrzebowaliśmy też mieć swój azyl. Coś tylko swojego. Coś, do czego będziemy mogli po swojemu uciec, gdy będziemy próbować poradzić sobie ze światem, który nas przerasta.

 

A później staliśmy się dorośli. Założyliśmy swoje rodziny. Swoją rodzinę. Nie potrzebujemy już uznania wielu. Nie potrzebujemy wiedzieć, że jesteśmy fajni. Że inni uważają nas za fajnych, mądrych, jakichkolwiek.
Jako dorośli, nauczyliśmy się ograniczać życie do nas samych. Do tego co nas otacza. Do najbliższej, najbardziej bliskiej, takiej, że bliżej się nie da rodziny. I przyjaciół.
Nauczyliśmy się, że nasz świat jest tu. Tu gdzie jesteśmy, gdzie pijemy rano kawę, gdzie wracamy po fantastycznej wyprawie życia i mówimy „nareszcie w domu”.

Nauczyliśmy się, że najważniejsze jest to, o czym nikt prócz nas się nie dowie. Czego nikt, prócz nas, nie zobaczy… .

 

Był wieczór, kiedy siedzieliśmy z Mężem w salonie na kanapie. Za oknem było już ciemno. Wieczór – to zdecydowanie moja ulubiona pora rozmów. Kiedy jesteśmy wyciszeni. Spokojni. Odprężeni. Prawdziwi.
Rozmawiałam z Mężem o wspieraniu. O szansach, które zaprzepaściliśmy przez brak wsparcia, brak tego popchnięcia ku nowemu, nieznanemu. O braku otuchy i wiary. Dobrego słowa… .
I wtedy mój Mąż powiedział jedne z najwspanialszych słów, jakie może powiedzieć ukochana osoba. Powiedział, że nauczył się ode mnie nieprzejmowania się. Niemartwienia. Odpuszczenia.

Coś się zbiło – to trudno. To się zbiło. To się posprząta.
Coś się zgubiło – to trudno. Już nie odnajdziesz.
Popełniło się błąd – to trudno. Teraz jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenie.
Coś się nie udało – to trudno. Przynajmniej próbowaliśmy.

 

Wsparcie w próbowaniu nowego.
Możliwość popełniania błędów bez strachu przed byciem ocenionym.
Przybicie piątki podczas próbowania i mocne przytulenie przy porzuceniu prób.
Świadomość, że nic się nie stało.
Radość z odwagi.

 

„Wiem doskonale, ile to dla Ciebie znaczy”

„Bo Cię kocham, po prostu

 

I po głowie chodzi mi jeszcze jedna myśl… – jakie to ogromne szczęście jest, móc samemu spełnić te pasje, te marzenia, które odebrano nam przez zwątpienie w nas.
Jakie to szczęście spotkać kogoś, poślubić kogoś, kto powie nam „zrób to! Ach, zrób to choćby miało się nie udać i ty o tym wiesz. Zrób to – jeśli tylko to da Ci radość”.

Bo czemu nie?
Nikt Cię przecież nie będzie oceniał.
A jeśli się nie uda… – przynajmniej próbowaliśmy.

 

A Wy, o czym marzycie? Jakie pasje chcielibyście rozwijać, czego nowego spróbować, gdyby tylko dodano Wam odwagi? :)

 

Ps. Odsyłam Was na youtube. Bank BGŻ wypuścił sześć wspaniałych filmików o spełnianiu marzeń. O docenianiu. O nieocenianiu. 
#DOCENIAMnieoceniam

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Trzydzieści dni to dużo czy mało? Za każdym razem, kiedy przychodzi koniec miesiąca, kiedy piszę podsumowanie śmieję się z absurdu miesiąca. Trzydzieści dni - przecież to tak niewiele, tak mało. Jeden miesiąc. Jeden miesiąc, kiedy Ty żyjesz już tych miesięcy kilka....

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Dwa lata temu, moja mama pierwszy raz dała mi kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi. Powiedziała mi wtedy: jak się przyjmą, to będziesz miała pomidorki, a jak się nie przyjmą - to wyrzucisz, co ci szkodzi wziąć? Uśmiałam się, ale moja mama ma właśnie takie...

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu? Zdarzyło Wam się kiedyś wyjść z siebie, wpaść w złość, furię, bo miałyście dość udawania? Dość spełniania oczekiwań, grania roli w jaką wpadłyście? Roli, którą same stworzyłyście?  Czy bycie sobą, życie po swojemu możemy nazwać...

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień