Dlaczego tylko SZCZĘŚLIWE kobiety mają nieskazitelnie czyste domy

Znacie ten żarcik „tylko nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy”? Kiedy pierwszy raz go usłyszałam, moja reakcja z pewnością była taka sama jak dla większości kobiet – zaśmiałam się i bez cienia zawahania przyznałam mu sto procent racji!
Do tej pory nie słyszałam lepszego argumentu, który usprawiedliwiałby lenistwo i bałaganiarstwo w piękniejszy sposób.

A później wyszłam za mąż.
Wyprowadziłam się od rodziców i od teraz dom, w którym zaczęłam mieszkać – zaczął świadczyć o mnie. Wyprowadziłam się od rodziców i teraz mam swój dom. I swoją dwuosobową rodzinę.

I choć na próżno szukać u nas i w nas nudy – to nasze mieszkanie jest nieskazitelnie czyste. Z prostej przyczyny.

Tylko szczęśliwe kobiety mają nieskazitelnie czyste domy

 

Kiedy byłam dzieckiem, byłam straszną bałaganiarą. Nie przywiązywałam żadnej wagi do porządku – właściwie, to im był większy bałagan tym lepiej się czułam. Byłam szczęśliwa otaczając się tymi wszystkimi pluszakami, kolorowymi flamastrami i kredkami. Nie przeszkadzały mi spodnie na podłodze. W tej chwili byłam szczęśliwa! Byłam wolna! Byłam u siebie w pokoju, u siebie w rodziców i moim domu.
Ale bałagan w moim pokoju, pozostawione sweterki i bluzy w salonie, porozwalane buty w korytarzu zdjęte w biegu, rzucony na fotel tornister – przeszkadzał mojej mamie.

A moja mama – zawsze chciała dla nas jak najlepiej. Nawet jeśli to było (jest) zagłaskanie, wytulenie i wycałowanie na śmierć.

Mama chciała dla nas dobrze. Chciała naszego szczęścia – chciała, żebyśmy mieli czysty dom – my – jej mąż i jej dzieci. Żebyśmy mieli przytulny dom, do którego będzie chciało nam się wracać. W którym po ciężkim dniu w szkole i w pracy będziemy mogli usiąść albo położyć się i nie robić nic – jeśli tego własnie będziemy potrzebować.
I faktycznie – potrzebowaliśmy tego.
Jednak wcześniej trzeba było posprzątać. Ułożyć buty w korytarzu – bo nie było jak przejść. Wynieść plecak do pokoju – bo nie było gdzie usiąść. Pozbierać ubrania z łóżka i rzucony na nie ręcznik po porannym myciu głowy – bo nie było gdzie się położyć…  .

Tak to z dziećmi i mężami już jest.

 

A teraz mam swój dom.
I z licencjonowanej bałaganiary z dyplomem – stałam się szczęśliwą żoną z czystym domem. Z takim domem, o jakim dla mnie zawsze marzyła moja mama.

Ale nie jesteśmy nudni. Jesteśmy szczęśliwi i dobrze zorganizowani – choć nie wiem, które z tych określeń powinnam poprzedzić słowami „przede wszystkim”. Jesteśmy przede wszystkim szczęśliwi czy przede wszystkim dobrze zorganizowani?

 

Urządzając nasze mieszkanie, staraliśmy się zaprojektować je w taki sposób, aby samo się sprzątało. Już na etapie wybierania mebli zastanawialiśmy się co będziemy trzymać na poszczególnych pólkach i w szufladach. Dzięki temu, każda rzecz ma u nas swoje miejsce – jak w zabawkach dla małych dzieci, w których aby wepchnąć klocki do środka trzeba dopasować kształty do otworów. Kółko nie przejdzie przez dziurkę na kwadrat, a trójkąt, o dziwo, jest większy od trapezu choć w ogóle się nie wydaje.

Wyprowadzając się na swoje, musieliśmy też przyznać mamie rację – przyjemniej siedzi się w czystym otoczeniu. Miło jest wrócić do domu i nie musieć sprzątać. Miło jest wrócić do domu i móc oddać się przyjemnościom, zamiast… – sprzątać niekończący się bałagan.
Miło jest położyć się razem na kanapie i przytulić się bez głębokiego wdech i wydech przygnębienia, jaki tu syf… .

 

Czasem mamy z Dawidem takie dni, w których nie chce nam się totalnie nic.
Garnek już trzeci dzień stoi w zlewie i czeka, aż ktoś zwróci na niego uwagę, zainteresuje się i w końcu poświęci mu tą minutę. I tego trzeciego dnia zakasamy rękawy i razem sprzątamy. Wygłupiając się i kąsając uśmiechami. Śmiejąc, tańcząc i słuchając muzyki.

Czy jesteśmy nudni bo mamy czyste mieszkanie? Nie. Jesteśmy szczęśliwi. Robimy to razem – dla siebie samego i dla siebie na wzajem. Robimy to aby drugie po powrocie z pracy mogło uśmiechnąć się, zaparzyć sobie kawę i odpocząć. Wyciszyć się. Zrelaksować. I nie martwić się obowiązkami domowymi – te służbowe w zupełności wystarczą.

Poświęcenie 5 minut dziennie na porządki to nie jest nudne życie. To życie dobrze zorganizowane, choć bez harmonogramu. To szczęśliwe życie – choć nie ma w tym żadnego wyczynu.

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Trzydzieści dni to dużo czy mało? Za każdym razem, kiedy przychodzi koniec miesiąca, kiedy piszę podsumowanie śmieję się z absurdu miesiąca. Trzydzieści dni - przecież to tak niewiele, tak mało. Jeden miesiąc. Jeden miesiąc, kiedy Ty żyjesz już tych miesięcy kilka....

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Dwa lata temu, moja mama pierwszy raz dała mi kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi. Powiedziała mi wtedy: jak się przyjmą, to będziesz miała pomidorki, a jak się nie przyjmą - to wyrzucisz, co ci szkodzi wziąć? Uśmiałam się, ale moja mama ma właśnie takie...

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu? Zdarzyło Wam się kiedyś wyjść z siebie, wpaść w złość, furię, bo miałyście dość udawania? Dość spełniania oczekiwań, grania roli w jaką wpadłyście? Roli, którą same stworzyłyście?  Czy bycie sobą, życie po swojemu możemy nazwać...

1 komentarz

  1. Monika

    To ja jestem chyba cholernie nieszczęśliwa bo nie mam czystego domu i nie sprzątam dla przyjemności 😂

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień