Dlaczego dobrzy ludzie krzywdzą zwierzęta

My, ludzie, lubimy rzucać szybkie osądy. Takie powierzchowne, bez najmniejszego zastanowienia się, ot, sytuacja i ocena, która nawet nie musi mieć sensu, a już tym bardziej nie musi mieć cokolwiek wspólnego z prawdą. I jednym z takich tekstów, które ludzie lubią rzucać ot tak, bo tak, bo pasuje mu do kontekstu, jest: niekochany.
Z drwiną, kpiną i poniżeniem rzucą od niechcenia: jakiś niekochany idiota…

Tylko czy zawsze osoba niekochana musi być być zła?
Czy tylko osoba niekochana jest zła?
Czy człowiek dobry może krzywdzić?
Czy człowiek kochany może krzywdzić?

Dlaczego dobrzy ludzie krzywdzą zwierzęta

Ten post, to będzie historia znanej mi osoby, bardzo bliskiej osoby. Osobę tą znam, och, jak własną kieszeń! I kiedy mówię “znam ją” mam na myśli, że naprawdę ją znam. Wiem jaka ta osoba jest, kiedy nikt nie patrzy, kiedy jest sama, kiedy jest najsilniejsza i najsłabsza. Znam jej sekrety, historię i znam uczucia, o których może nie chcieć rozmawiać. Znam ją. I o tej osobie mogę bez chwili zawahania powiedzieć: jest cudownym, dobrym człowiekiem. Ale w pewnym momencie swojego życia potrafiła skrzywdzić zwierzę.

Ta osoba potrafiła skrzywdzić zwierzę. Nie jakoś szczególnie, nie biła i nie kopała! Odtrącała. Z przeraźliwym chłodem serca pełnego miłości – potrafiła oddać zwierzę do schroniska. Potrafiła przejść zimno obok psa, który biegał po ulicy w poszukiwaniu tego, z którego został wyrzucony.

Myślicie sobie pewnie, że jak tak można? Tak zimno? Bez bólu serca, bez łez w oczu, bez pękniętego serduszka?
Myślicie sobie pewnie, że ta osoba nie ma uczuć, nie ma serca, bo jak to tak, obojętnym być na los bezbronnego, Bogu ducha winnego zwierzęcia?

Kiedy ja myślę o tej sytuacji, kiedy wyobrażam sobie kogoś innego niż mojego znajomego, też mam przed oczami osobę pozbawioną uczuć. Pozbawioną ludzkich odruchów i serca. Kiedy myślę o tej sytuacji i wyobrażam sobie kogoś innego – też ulegam schematycznemu osądowi, i myślę sobie, jakich krzywd musiała doznać ta osoba, że jest tak obojętna?

Ale ja znam tą osobę. Znam jej krzywdy. I wiem, że jej serce jest pełne miłości. To osoba kochająca szalenie mocno! To osoba, która ma serce wypełnione miłością. To nie jest człowiek, którego nikt nie kocha, który jest sam. Przeciwnie. To osoba otoczona miłością.
Jak więc to możliwe?
Jak to możliwe, że człowiek, który kocha i jest kochany, jest zdolny do uczuć, jest tak obojętny?

Ta osoba ma już pęknięte serduszko.
Każdego dnia cierpi po stracie.
Widok miłości (psa) sprawia jej przeokropny ból!
Tęskni.
Kocha…

Ta osoba ma serce przepełnione miłością do tego stopnia, że sprawia jej ta miłość ból. To rozpacz i wierność, która nie pozwala przygarnąć innego zwierzaka, która nie pozwala przytulić innego psa. To niepogodzenie się ze stratą, która nie pozwala dać szansy, pomóc.

Miłość człowieka do psa i miłość psa do człowieka są niesamowite.
Między dwojgiem stworzeń pojawia się niesamowita więź, niewidzialny złoty, lśniący łańcuch składający się z ogniw miłości. To miłość w najczystszej postaci, miłość idealna, bo bez złośliwości.
Miłość, w której nie ma instynktu samozachowawczego, tylko jest skok w ogień byle pomóc.

My, ludzie, lubimy rzucać szybkie osądy. Takie powierzchowne, bez najmniejszego zastanowienia się, ot, sytuacja i ocena, która nawet nie musi mieć sensu, a już tym bardziej nie musi mieć cokolwiek wspólnego z prawdą. I jednym z takich tekstów, które ludzie lubią rzucać ot tak, bo tak, bo pasuje mu do kontekstu, jest: niekochany.
Z drwiną, kpiną i poniżeniem rzucą od niechcenia: jakiś niekochany idiota…

Ale kiedy już poznamy historię, poznamy kontekst, dowiemy się, że ta osoba jest kochana. Tylko cierpi – bo ma w sobie miłość, której nie może już okazać. Ma w sobie miłość, która rani za każdym razem, kiedy budzi się na widok innej mordki…

Nie jestem za tym, aby przechodzić obojętnie wobec krzywd. Reagujmy, jak najbardziej reagujmy! Ale nie oceniajmy… Ocena nie pomaga.
Jeśli ktoś umyślnie krzywdzi zwierzęta, krzywdzi je, bo to daje im przyjemność – nazwanie go idiotą nic nie da. Taki człowiek będzie obojętny na naszą ocenę, a jeszcze jej się spodoba zwrócenie na siebie uwagi.
Ale jeśli ktoś nie pomaga, bo nie jest w stanie, bo ból rozszywa jej serce – taką oceną zrobimy tej osobie krzywdę. I nie pomożemy jej uporać się ani z bólem, ani z cierpieniem jakie właśnie przeżywa…

(Visited 1 times, 1 visits today)