To już nie pierwszy post, w którym powiem, że moda stanowi dla mnie problem. Ale z modą chyba tak jest – pojawia się coś nowego, jakiś trend dotąd niewystępujący, który stanowi dla nas zakłopotanie. Próbujemy włożyć go do odpowiedniej przegródki naszych przekonań, tylko z początku nie wiemy jakie mieć o niem zdanie: czy ten trend jest dobry? Czy slogan powielony wiele razy mówi prawdę? Czy jest on wartościowy?

Kiedy się zagubiliśmy, zaczął panować chaos w naszych głowach, świat zaczął zmieniać się tak bardzo szybko, że zaczęliśmy potrzebować pomocy – pojawili się coatch’e z motywującymi tekstami. Trenerzy, którzy pomagali odnaleźć siebie prywatnie i zawodowo.

Kiedy coatching zaczął być nacechowany negatywnie, ludzie zaczęli mieć dość słuchania „dasz radę”, „uwierz w siebie”, „zaakceptuj”, „wykorzystaj potencjał” – pojawili się mentorzy.

Tylko czy nie przybrało to wszystko złego obrotu?

Mentor – osoba odbierająca osobowość?

Kiedy zaczynałam pisać blog, jak chyba każdy, starałam się szukać osób, które powiedzą mi jak to robić dobrze. Jak pisać, aby chcieli mnie czytać? Śledziłam tych „wyżej” i starałam się ich naśladować, chciałam być jak oni. Odnieść sukces – jak oni odnieśli.
Jednak bardzo szybko zorientowałam się, że wiele z tych porad jest dla mnie zła, bo jest nieadekwatna do mojej sytuacji. Ktoś mówi mi „to jest złe”, a ja myślę sobie: hej, jesteśmy na kompletnie różnych poziomach! To może być złe dla ciebie, ale dla mnie – takie rozwiązanie jest super! Ono daje mi doświadczenie!

Po kilku latach obserwowania różnych ludzi, ich firm, sposobu budowania biznesu zauważyłam, że ludzie sprzedają marzenia. Sprzedają to, czego nam tak bardzo brak: pewności siebie, akceptacji, wiary.

Niedawno natknęłam się na dziewczynę, która określa się mianem mentorki, przewodniczki po lepszym życiu, w którym to „ja” jestem najważniejsza. I miałam problem z treściami, które zamieszcza. To jest jedno z tych odczuć, które czujesz czytając jak osoba bogata mówi, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze.
Nie lubię, i mam z tym problem, kiedy ktoś mówi „akceptuj siebie, akceptuj swój wygląd”. Kiedy mówi „przez lata nie akceptowałam swojego wyglądu, ale teraz akceptuję, to jest dobre, akceptuj siebie”. Jak? Jak mam akceptować siebie skoro czuję się ze sobą źle? Czy mówienie „akceptuj siebie” nie jest hamowaniem nas przed wprowadzeniem zmian, które mogą dać nam lepsze samopoczucie?

Bycie mentorem to szalenie ogromna odpowiedzialność.
To branie na siebie każdej złości, każdej przykrości, każdego nieszczęścia, które spotka naszego odbiorę w wyniku zastosowania się do naszych słów, zrobienia czegoś zgodnie z naszymi radami. Tu nie ma miejsca na „każdy robi jak chce, ja nikogo nie zmuszam”. Jeśli nazywasz się czyimś mentorem – jesteś odpowiedzialny za to co się dzieje.

 

#miniporadnik
Jak żyć wolniej na co dzień?

I tak się zastanawiam – ilu samozwańczych mentorów jest w stanie wziąć na siebie tę odpowiedzialność?

Nie ma w życiu większej wartości od możliwości bycia sobą. Od możliwości bycia sobą wśród innych ludzi, obcych ludzi, przyjaciół, znajomych. 
Ale żeby być sobą – musimy się dowiedzieć – jacy jesteśmy. Z czym czujemy się dobrze, a z czym czujemy się źle. Co jest zgodne z naszymi zasadami, a co jest z nimi sprzeczne. Gdzie kończy się granica, która odbiera nam możliwość krytykowania kogoś za jego wybory?

Nie jest łatwo być sobą. 
Ale zdecydowanie lepiej być niedoskonałym, koślawo stawiać kroki w swoim tańcu, niż próbować być kimś, próbować zachowywać się jak ktoś i wyznawać wartości kogoś, kogo życie szalenie odbiega od naszego.

Czy bogaty ma prawo mówić biednemu, że minimalizm to świetna sprawa? 
Czy mając pieniądze możemy mówić, że pieniądze nie dają szczęścia? Jeśli odetną ci prąd, bo nie będziesz mieć z czego opłacić rachunku, też powiesz, że pieniądze nie dają szczęścia?

Każdy z nas ma inną historię i inne doświadczenia. Każdy z nas ma inną sytuację rodzinną i finansową. Każdy z nas ma inną wrażliwość, inne talenty, inny charakter i umiejętności. 
Czerpmy z innych ludzi inspirację. Podpatrujmy co robią, oglądajmy kulisy ich pracy. Ale nigdy nie róbmy z obcego człowieka własnego mentora. Po prostu nie da się przejść cudzą ścieżką. Nie da się poznać kogoś i nagle wejść w jego buty. 
Tak się po prostu nie da…

Więc jeśli szukasz mentora, prawdziwego przewodnika, kogoś, kto pokaże Ci jak żyć – najpierw dowiedz się kim jesteś. A później staraj się być najlepszą wersją siebie. 
Lepszego mentora od nas samych nie znajdziemy.

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS?

SKOMENTUJ GO I UDOSTĘPNIJ
pokaż innym co jest dla Ciebie ważne