Czeska Praga – za czym tęskniłam tyle lat!

Choć wśród Polaków ostatnio turystycznie popularne są ciepłe, egzotyczne kraje, Zanzibary i inne Zakynthosy, mój wewnętrzny, cichy podróżnik ciągnął mnie w zupełnie inne miejsce. Miejsce, w którym poniekąd dorastałam, w którym spędzałam każde wakacje, z którym wiąże się wachlarz niesamowitych wspomnień – do Czeskiej Pragi.

W tym roku, już nie jako dziecko czy nastolatka, udało mi się wyskoczyć na kilka dni do Pragi. I powiem Wam: było fantastycznie!

Zobaczcie Pragę moimi wspomnieniami…

Praga, Czechy – gdzie się piło, gdzie jadło i gdzie się było

Knajpy

Nie da się ukryć, Praga zmieniła się przez te wszystkie lata! I nie mam tu na myśli zabytków, ale sposób życia i pracy Czechów. Jeszcze te 10 lat temu, w knajpach obsługiwali nas pijani Czesi, ilość wypitych piw zaznaczała na papierowych świstkach rzuconych niechlujnie na stół klienta. To miało swój ogromny urok!
Kiedy jesteśmy w Pradze, staramy się odwiedzać knajpy lokalne, do których nie wchodzą turyści. Panuje w nich zupełnie inny klimat! I co tu dużo mówić, ceny też są inne.

 

Knajpa U niedźwiadków
Jedna z najstarszych knajp w centrum. Na ścianie lokalu wisi zdjęcie, jak któregoś razu naprawdę wprowadzili do lokalu niedźwiadki!
Obsługiwał nas genialny kelner! Pełen luzu, świetnego poczucia humoru! Wygłupiał się z nami, śmieszkował a przy tym był profesjonalny. Zamówiliśmy tradycyjny zapiekany ser z frytkami a do tego becherowka i rzezane (dwuwarstwowe, połączenie jasnego i ciemnego) piwo. A później kupiliśmy tam małe kufle do piwa.

Knajpa Plzeňka Nový Svět
W wolnym tłumaczeniu: Piwko na Nowym Świecie.
Przyszliśmy zanim nastał w knajpie ruch. Miejsce jest niby turystyczne, ale bardziej na uboczu. To, co nas zaskoczyło wśród tych kelnerów, to świetna pamięć do zamówień! Żaden z nich nie nosił notesu, nawet wtedy, gdy przy stoliku siedziało osiem osób!
Kelner, który nas obsługiwał był bardzo profesjonalny, wykonywał bardzo eleganckie ruchy podając nam becherowkę i posiłki, a przy tym śmieszkował z nami.
Szalenie lubię ten ich luz i brak nadęcia!

Restauracja Luwr
Połączenie niesamowitej elegancji i luzu. Wchodząc do restauracji naszym oczom ukazuje się kartka z napisem „usiądź gdzie chcesz :)”. Wnętrze jest szalenie eleganckie, różowo-białe, zdobione wielkimi lustrami. Natomiast miejsca na dworze są wsród ścian bloku, w którym znajduje się restauracja. Panuje tam typowy miejski klimat. Coś niesamowitego!
Choć całe życie jadło się u nas w domu czeskie knedliki z gulaszem, tu podali je ze śmietaną! Nie sądziłam, że tak podane knedliki mogą być tak błędnie pyszne!

Pub Hostinec U Černého vola
To tu te 14 lat temu obsługiwał nas pijany kelner, stoły były mokre od zimnego piwa w kuflach a na stół rzucało się świstki z ilością zakupionych piw!
I choć od tamtego czasu wystrój praktycznie się nie zmienił (przenieśli bar pod ścianę obok), to kelnerzy już trzymali pion ;).

Restauracja Havelská Koruna
Restauracja, która swojej aranżacji nie zmieniła od lat! Serwują tu tradycyjne czeskie knedle z owocami, posypane serem białym i cukrem pudrem i bułką tartą, i oblane masłem. Szalenie słodka bomba, ale bardzo pyszna!
W tej restauracji, na wejściu dostaje się karteczkę, bierze się tacę i… obchodzi wszystkie lady prosząc o nałożenie tego, co chce się zjeść. Obsługa zapisuje na karteczce nasze zamówienie i płaci się tuż przy wyjściu dając pani z okienka karteczkę.
A co się stanie gdy zgubi się karteczkę? Płaci się srogą karę.
Choć sam lokal za piękny nie jest, oddaje stary klimat Pragi, i choćby po to warto tam pójść.

Sklep z degustacją win
Blisko miejsca, w którym mieszkaliśmy, znajdował się sklep z winami, w którym można było sobie usiąść i podegustować różne wina. Był to bardzo mały lokal z trzema stolikami, obok którego znajdowała się piekarnia.
Coś niesamowitego!
Ludzie przychodzili tu na lampkę wina, chwilę sobie rozmawiali i… szli dalej.

Oczywiście nie musze mówić, że lokalne wino przywieźliśmy do Polski? :)

Kawiarnia Dobra trafika
Miejsce, które zrobiło na mnie ogromne wrażenie! Patrząc z ulicy wydaje się, jakby lokal był swojego rodzaju kioskiem lub księgarnią. Ale gdy przejdzie się dalej – wychodzi się na patio, w którym można napić się kofoli, kawy, zjeść ciastko… – coś niesamowitego! Jak tajemne przejście do innego, cudownego świata pełnego spokoju. A to wszystko – w centrum Pragi!
Nie wiem jak jest teraz, ale te kilka lat temu na półce leżały gry, które można było sobie brać i w nie grać :).

To, co urzeka mnie w Czechach, to że Czechy knajpą stoją!
Tam jest zupełnie inna kultura picia piwa. Piwa są niskoprocentowe, ludzie wychodzą na piwo aby wspólnie posiedzieć, pogadać, spędzić razem czas, pograć w karty. Nie piją dla upicia się i gwaru.

Atrakcje i legendy

Dziwny performance
W jednym z osiedli, tuż przy głównej drodze, znajdował się bardzo dziwny performance. O dziwo karteczka przy rzeźbach była w języku angielskim, a nie czeskim. Z tabliczki wynikało, że są to rzeźby pokazujące akt współżycia, który może szokować, choć nie powinien (!), bowiem seks jest dla wszystkich i nikogo nie powinna jego kolej rzeczy dziwić.
Ale dla mnie rzeźby były dość osobliwe…

Sikacze na Pragę, Rzeźba Davida Czernego, 
Rzeźby na turystycznym szlaku w dzielnicy Malá Strana. Ukazują dwóch mężczyzn sikających do basenu w kształcie granic Czech. Rzeźba powstała w chwili wejścia Czech do UE. Jak mówił autor rzeźby: sikanie jest czynnością równie miłą i przyjemną, jak wejście do UE.
Jednak interpretacje tej rzeźby są dwie:
Jedni uważają, że ukazuje luźny stosunek Czechów do życia i symboliki. A drudzy – że rzeźba ukazuje stosunek polityków do własnego kraju i obywateli.
Jako ciekawostkę powiem Wam, że jeszcze jakiś czas temu figury mężczyzn były ruchome (biodra i penisy). Można było nimi kierować za pomocą smsów. Jak jest teraz? Nie wiem. Przy nas się nie ruszały :).

Uschnięta ręka w bazylice św. Jakuba
To prawdziwa legenda prosto z Czeskich świątyń!
Legenda głosi, że w 13/14 wieku, w bazylice, na samym ołtarzu, znajdował się posąg Marii Panny, któremu Czesi oddawali cześć i składali swoje dary.
Pewnej nocy, jeden ze złodziejaszków, postanowił poczekać aż wszyscy wyjdą z bazyliki, zamknąć się w niej i wykraść podarki składane Marii. Wtem, posąg Marii Panny złapał złodzieja za rękę i nie puścił aż do świtu, do pojawienia się pierwszych duchownych.
Duchowni zapytali posąg Marii Panny, co mają zrobić ze złodziejaszkiem. Czy mają uciąć mu rękę ku przestrodze?
Na te słowa posąg miał puścić złodziejaszka a jego ręka do dziś, ku przestrodze, wisi wewnątrz bazyliki.

Zmyślona legenda
Któregoś razu jak byliśmy w Moskwie, zwiedzaliśmy miejsce, studnię, według legendy której wrzucano do niej niewierne żony. Dziś mijając takie studnie śmiejemy się, że na pewno jest to studnia na niewierne żony!
Taka pół żartem, pół serio przestroga od mojego taty…

Przejażdżka starą koleją trasą widokową
I powiem Wam – szczerze nie polecam! Choć sama kolej i stacja robią wrażenie, to trasa widokowa jest bardzo zaniedbana. Piękny widok na Pragę zasłaniają wysokie drzewa i krzewy a sam maszynista pędzi tak, że na niczym nie da się zawiesić wzroku.

Pomnik i dom Kafki
Czytaliście kiedyś Proces Kafki? To właśnie tego Kafki pomnik oraz dom znajduje się w Pradze. Co ciekawe, po śmierci Kafki jego mieszkanie przypadło jego siostrze. I choć jego siostra nie zrobiła z niego muzeum, to jeszcze kilka lat temu można było zadzwonić do siostry Kafki i zapytać, czy można by było zwiedzić jego mieszkanie i to za darmo! Siostra zazwyczaj zgadzała się na małe, kilku osobowe grupki.
Ponoć mieszkanie robiło niesamowite wrażenie! Było po prostu takie, w jakim mieszkał Kafka.

Wyrzeźbiona dziewczynka na murze
Praga jest pełna dziwnych rzeźb, a ta potrafi naprawdę zaskoczyć! Zwłaszcza, gdy jest się osobą, która często buja w obłokach!
Przechadzając się uliczkami Pragi, można zobaczyć rzeźbę dziewczynki siedzącą na murku biblioteki, która puszcza samolot.
Rzeźba jest autorstwa Polki, Magdaleny Popławskiej.
Miała w tym miejscu być na chwilę, ale tak się spodobała turystom i lokalnej społeczności, że została na zawsze :).

Choć to jest raptem zalążek tego, co zachwyca mnie w Pradze, w tym roku nie było dane nam wejść do knajpy, której ściany sąsiadują z kościołem, zobaczyć tunelu z książek czy jeźdźca na odwróconym do góry nogami koniu i innych ważnych dla mnie miejsc – szalenie ciesze się z tego wyjazdu! Był on dla mnie bardzo sentymentalny. Przechadzając się tymi samymi uliczkami co te 14 lat temu, mogłam zastanowić się i porównać sobie siebie obecną i siebie sprzed lat.
Tęskniłam. Za Czechami i sobą sprzed lat.

Dziś już wiem, że to będzie miejsce, do którego będę wracać co rok. Choćby na chwilę.

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Każdy chce szczeniaczka. Ale czy to dobra decyzja?

Każdy chce szczeniaczka. Ale czy to dobra decyzja?

Kiedy poczujemy chęć posiadania psa - każdy z nas, w pierwszej chwili, myśli o szczeniaczku. I ja się kompletnie temu nie dziwię! Wszak sami przygarnęliśmy kilkumiesięczną Lupo do naszej rodziny i dokładnie z tych samych powodów, co inni. Szczeniaczki są po prostu...

Jak to się stało, że nie będziemy mieć dzieci

Jak to się stało, że nie będziemy mieć dzieci

Z mężem jesteśmy parą od 2006 roku. Nie pamiętam kiedy pierwszy raz zadano mi pytanie "kiedy będziecie mieć dzieci", ale to pytanie ciągnie się za mną po dziś dzień. Czasem zapyta ktoś z rodziny, czasem zapyta o to któraś z czytelniczek bloga. Ot, zwykłe pytanie, w...

1 komentarz

  1. Pojedztam.pl

    Byłyśmy raz w życiu i wciąż mamy w planach wrócić.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień