Czego bezdomny nauczył mnie o zarabianiu pieniędzy – afera z Arleną Witt

Kiedy byłam w podstawówce, wraz z klasą odbyliśmy wycieczkę, zieloną szkołę, kompletnie nie pamiętam do jakiego miejsca. To mógł być Gdańsk, choć w tej całej historii jest to kompletnie nieistotne.
Pamiętam jak wraz z klasą weszliśmy do jakiegoś baru mlecznego, a może jakiejś stołówki miejskiej na obiad. Każde z nas dostało talerz z ziemniakami oraz, zapewne, jakimś kotletem i surówką.
W pewnym momencie do tego niedużego lokalu wszedł bezdomny. Bezdomny przeszedł się po stolikach, zobaczył komu ile jedzenia zostało i zapytał, czy może zabrać nasz talerz.
Nikt z nas, dzieci, nie spodziewał się, że bezdomny zacznie po nas dojadać… .

Czego bezdomny nauczył mnie o zarabianiu pieniędzy – afera z Arleną Witt

Jednak historia z bezdomnym jeszcze się nie zakończyła.
Mój kolega z klasy, widząc tą sytuację, wziął swój talerz z niedojedzonymi ziemniakami i… podłożył je bezdomnemu pod nos.
Mój kolega z klasy, widząc tą sytuację, wziął swój talerz z niedojedzonymi ziemniakami, podszedł do bezdomnego, zapytał go czy “chce”, i kiedy bezdomny powiedział “tak”, mój kolega wraz ze swoimi kolegami ze starszej klasy zaczął się okropnie, szyderczo śmiać.
Do dziś mam przed oczami jak mój kolega pokłada się ze śmiechu, że bezdomny wziął jego talerz i zaczął z niego jeść… .

Ta historia nauczyła mnie jednego – nigdy nie wolno zaglądać komuś w talerz, chyba, że chcesz zobaczyć czy ma co jeść.

 

Dziś internet huczy od informacji, że miasto Warszawa zapłaciło youtuberce, Arlenie Witt, 12 tysięcy złotych za łyk wody.

Żeby zrozumieć absurd zarzutu opowiem Wam trochę o Arlenie.

Arlena, tak jak mój mąż, pochodzi z Zabrza i uczyła się w tej samej szkole co on – II LO w Zabrzu. Tak, podkreślę to sto razy, bo dla mnie to niesamowite jak świat może być mały.
Arlena na swoim kanale na you tube “Po cudzemu” uczy języka angielskiego. Jednak Arlena nie jest typową nauczycielką, która z kredą w dłoni będzie kazała odmieniać Wam czasownik być. Kiedy poznajemy nowe słówko, Arlena uczy jego poprawnej wymowy poprzez pokazywanie wymowy tego słowa u aktorów czy piosenkarzy. Arlena w filmiku zamieszcza scenę z filmu lub piosenki, w którym pada dokładnie to słowo, którego, wraz z nią, uczymy się.

To właśnie dzięki Arlenie, za każdym razem, kiedy słyszę słowo LEW (z angielskiego: lion) przypomina mi się piosenka Boba Marleya – Iron lion Zion, w której wyraźnie słyszymy jak poprawnie wymawiać słowo LEW: “Iron like a Lion in Zion”.
Choć nagranie dotyczyło słowa IRON – mi zdecydowanie bardziej kojarzy się ze słowem LION.

 

Kiedy Internet zalała fala oburzenia, jak to możliwe, co za absurd, chyba kpina, że jakiejś “jutuberce” zapłacono tak duże pieniądze “za łyk wody”, część z nas, z blogerów, stanęła w obronie Arleny.

I nie stanęła dlatego, że my też jesteśmy blogerami czy twórcami internetowymi i my też zarabiamy poprzez naszą działalność w Internecie pieniądze. Stanęliśmy w obronie Arleny dlatego, bo potkała się z niesprawiedliwym linczem.

Dziewczyna, która na co dzień uczy poprawnej wymowy angielskiego (z którą duża ilość Polaków ma problem, przez którą wielu Polaków ma opory przed mówieniem po angielsku choć słownictwo zna) prowadzi kanał, który subskrybuje 439 042 osób!
Dla porównania powiem Wam, że nasz blog miesięcznie odwiedza około 12 tysięcy osób. Ją obserwuje (a to nie to samo co subskrybuje, ja, na przykład nie subskrybuję żadnego kanału na you tube , który w miarę regularnie lub od czasu do czasu oglądam) prawie 500 tysięcy osób.
Dla porównania powiem Wam, że:

  • Kielce liczą 196 tyś mieszkańców
  • Radom liczy 260 tyś mieszkańców
  • Wrocław liczy 630 tyś mieszkańców
  • Katowice liczy 302 tyś mieszkańców
  • Poznań liczy 551 tyś mieszkańców

Wyobrażacie sobie, że ktoś swoim przekazem, swoimi słowami dotarł do wszystkich mieszkańców Poznania? Że ktoś swoimi słowami dotarł do wszystkich mieszkańców Kielc i Radomia, i nie są to przypadkowi ludzie, a ludzie, którzy ufają mówcy?

Ilu Wy znacie ludzi, którym ufacie?
Ilu wy twórcom Internetowym ufacie?

Ja – ufam dwóm, może trzem twórcom Internetowym. Regularnie czytam dwa, może trzy blogi… .

Czy 12 tysięcy to dużo, czy mało w takim kontekście?

 

Pojawił się w Internecie zarzut, że 12 tysięcy Arlena wzięła za łyk wody. Ten “łyk wody” trwał dla odbiorców kanału 5:35 min, w którzym dowiedzieli się: jak poprawnie wymawiać słowo “Warszawa” i wcale nie jest to “Łorsoł”, skąd pochodzi nazwa Miasta – i nie ma to najmniejszego związku z Warsem i Sawą. Dowiedzieli się także poprawnej wymowy w wersji Amerykańskiej i Brytyjskiej oraz jak poprawnie wymówić mieszkańca Warszawy.
Dla nas, odbiorców, praca Arleny mogła trwać raptem 5:35 minut. Jednak dla niej samej – to lata studiów, lata zdobywania doświadczenia za granicą, gdzie zdobywała praktyczną wiedzę o języku i wiele, wiele długich godzin, w czasie których montowała odcinek, zbierała do niego odpowiednie fragmenty z zagranicznych teleturniejów, wypowiedzi prezenterów wiadomości i odcinków seriali. Dla Arleny to lata pracy w Internecie, zdobywanie zaufania odbiorców, nas – słuchaczy, nas – ludzi, którzy chcą nauczyć się poprawnej wymowy angielskiego.

Czy 12 tysięcy to dużo czy mało, kiedy masz możliwość dotarcia do każdego mieszkańca Poznania? Dla mnie – to mało. Zwłaszcza, kiedy ktoś korzysta z mojej wiedzy, mojego doświadczenia i mojego wizerunku.

 

 

Sytuacja z bezdomnym nauczyła mnie, że nigdy nie wolno zaglądać komuś w talerz, chyba, że chcesz zobaczyć czy ma co jeść.
Sytuacja z Arleną nauczyła mnie jednego – nigdy nie wolno zaglądać komuś do portfela, chyba, że chcesz powiedzieć mu, że wycenił się nie dość dobrze, w porównaniu do tego jak dobrą robotę robi!

(Visited 20 times, 1 visits today)