Czas, aby poznać siebie + konkurs

Zauważyłyście jak z ogromnym trudnem przychodzi nam mówienie o sobie?

Kiedy ktoś prosi nas abyśmy opowiedziały o sobie, zazwyczaj nie wiemy co powiedzieć. Zastanawiamy się, które informacje mogłyby być istotne dla naszego rozmówcy, a które mogłyby spowodować, że zostaniemy źle ocenione. Zazwyczaj, w takiej sytuacji po prostu odpowiadamy: nie lubię mówić o sobie; wybierając najbezpieczniejsze ze wszystkich możliwych rozwiązań.

A później zastanawiamy się co mogłam odpowiedzieć?
A później włączamy google i wpisujemy: jak odpowiedzieć na pytanie „opowiedz coś o sobie”.
Tak, jakby w google był klucz do nas samych.

 

Dopiero kiedy masz 30 lat, masz czas na poznanie siebie

Od jakiegoś czasu uważnie przyglądam się swoim myślom – zwracam uwagę na pierwszą myśl, która pojawia się w danym momencie w mojej głowie. Czasem aż zaśmieję się pod nosem, gdy zdam sobie sprawę, że ja naprawdę wiem wszystko! Znam odpowiedź na każde pytanie:

– Dlaczego nie wszystko warto kupować luzem – wiem!
– Jak oswoić psa z ulicą? – wiem!
– Dlaczego kurtki dla narciarzy nie sprawdzą się na co dzień w mieście – wiem!
– Dlaczego warto mieć swoją paletę barw marki – wiem!
– Jakie znaczenie ma reklama – wiem!

Wszystko to wiem, bo o tym przeczytałam lub tego doświadczyłam w chwili, w której musiałam zmierzyć się z danym problemem i rozwiązać go.

Ale kiedy problem był we mnie i dotyczył mnie, moich emocji lub zachowań, zazwyczaj słyszałam:

– Tak nie wolno (bo to jest źle widziane)
– Uspokój się (bo tak nie wypada, bo wyolbrzymiasz)
– Wyjdź na dwór (bo jesteś dzieckiem, a dzieci lubią być na dworzu)

Aż w końcu mając 30 lat zauważyłam, że całe życie nas czegoś uczono – zachowań, umiejętności, obsługi, sposobów, technik, metod i stylów. Uczono nas jak zachować się stosownie i jak rozwiązać problem skutecznie, ale nikt, ani w domu, ani na jakimkolwiek etapie szkolnej edukacji nikt nie nauczył nas poznawania siebie – zrozumienia swoich myśli i swoich reakcji. Odczytywania sygnałów, jakie daje nam nasze ciało i emocje.

Wrzucano nas do jednego wora z innymi dziećmi, z innymi uczniami, z innymi pracownikami, z innymi klientami. Zawsze patrzono na nas jak na grupę, nigdy zaś – jak na jednostkę.

Koniec końców nauczyliśmy się postępowania w zgodzie z normami społecznymi, ale nie zawsze potrafiąc zachować się w zgodzie ze sobą i kierując się swoim dobrem.

Mój plan na najbliższy czas:

– pozbyć się starych ubrań, w które już się nie mieszczę,
– wymienić garderobę na mój styl i przestać chować się za ubraniami,
– ściąć włosy, bo w krótkich czuję się najlepiej,
– odświeżyć mieszkanie, dodając bardziej osobiste dodatki,
– częściej sięgać po to, co daje mi radość,
– poznać siebie.

Od dziś zaczynam moją przygodę z Dziennikiem uczuć od Boonati. Codziennie będę okrywała jakiś maleńki kawałek siebie. Od prozaicznych rzeczy jak „moja ulubiona potrawa”, po głębsze wniknięcie w siebie, jak „czy zmieniłabyś coś, gdybyś mogła powtórzyć dzisiejszy dzień”.

Czuję, że ten Dziennik będzie dla mnie cudownym początkiem w podróży w głąb siebie.

 

konkurs!

 

Jeli chcecie otrzymać Dziennik uczuć od Natalii z Boonati, w komentarzu pod tym postem lub na instagramie napiszcie: dlaczego chcecie zajrzeć w głąb siebie.

Pytanie nie jest łatwe i wymaga odwagi, aby podzielić się ze mną swoimi najskrytszymi myślami. Ale myślę, że to będzie cudowny pierwszy krok, aby stawić sobie czoła i zacząć być wreszcie sobą.

Konkurs trwa do 15.01.2021. Wtedy wybierzemy jedną osobę, która otrzyma Dziennik uczuć.

Czas na wyniki konkursu! 

Wiedziałam, że pytanie konkursowe nie było łatwe. Wymagało otworzenia się nie tylko przede mną, przed Wami – ale przede wszystkim – przed sobą.

Trzy odpowiedzi zrobiły na nas ogromne wrażenie!

Kryterium, jakie wzięłyśmy pod uwagę, było, komu Dziennik uczuć pomoże w największym stopniu.

Zdecydowałyśmy, że Dziennik uczuć dostanie osoba, której odpowiedź na pytanie nas wzruszyła.

PolaMila – gratulacje!

Ale jak powiedziałam, wybór był ciężki. I choć w ogóle tego nie planowałyśmy, chciałybyśmy dać jeszcze nagrody pocieszenia dwóm osobom. 

Kreatywny kalendarz od Boonati!

  • iwetta01
  • zmiloscidopisania

Na maila asia@wolnowolniej.pl przyślijcie swoje imię i nazwisko oraz adres e-mail i numer paczkomatu, pod który mają zostać dostarczone nagrody 💜

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Każdy chce szczeniaczka. Ale czy to dobra decyzja?

Każdy chce szczeniaczka. Ale czy to dobra decyzja?

Kiedy poczujemy chęć posiadania psa - każdy z nas, w pierwszej chwili, myśli o szczeniaczku. I ja się kompletnie temu nie dziwię! Wszak sami przygarnęliśmy kilkumiesięczną Lupo do naszej rodziny i dokładnie z tych samych powodów, co inni. Szczeniaczki są po prostu...

Jak to się stało, że nie będziemy mieć dzieci

Jak to się stało, że nie będziemy mieć dzieci

Z mężem jesteśmy parą od 2006 roku. Nie pamiętam kiedy pierwszy raz zadano mi pytanie "kiedy będziecie mieć dzieci", ale to pytanie ciągnie się za mną po dziś dzień. Czasem zapyta ktoś z rodziny, czasem zapyta o to któraś z czytelniczek bloga. Ot, zwykłe pytanie, w...

3 komentarze

  1. PolaMila

    Chcę zajrzeć w głąb siebie aby znaleźć brakującego puzzla, na którym jest wskazówka jak pokochać najważniejszą w moim życiu osobę!
    Mam pięćdziesiąt jeden lat. Dużo już przeżyłam (czytaj doświadczyłam). Jakby nie patrzeć to jednak pół wieku :-)) Przeszłam trzy miażdżące „życiowe trzęsienia”, po których mam blizny na duszy – większość jest już dobrze wyleczona. Mimo tego uważam swoje życie za udane i szczęśliwe
    A jednak czegoś bardzo ważnego brakuje mi.
    Czego? Miłości!
    I żeby nie było, mam w sobie bardzo dużo tego uczucia! Bardzo kocham mojego męża, córkę i psa. Kocham las, morze i każdy kwiat, który rokwita w moim ogródku. Potrafię w momencie ukochać każdego motyla który na nim siada i pająka, który buduje sobie na nim swój pajęczy dom. Naprawdę wiem jak „się czuje” kochanie.
    Ale…. nie kocham SIEBIE!!!
    Niestety, po ostatnim druzgoczącym moje serce wydarzeniu (dokładnie rok temu), po prawie rocznej psychoterapii, po przeczytaniu wielu ksążek o samorozwoju dowiedziałam się, że za mało a może nawet wcale NIE KOCHAM SIEBIE!!!
    Absurdalne? Nie wiem. Może.
    Muszę przyznać, że łudziłam się nadzieją iż szybko się TEGO nauczę bo….Bo jestem fajna, lubię siebie, lubię swoje poczucie humoru, bo lubię swoje ciało. Lubie, lubię…ale nie kocham!
    Nie potrafię sobie wybaczać, nie zadawać sobie ran strasznymi myślami, nie potrafię siebie przytulić i pocieszyć. Nie patrzę na siebie ze zrozumieniem i czułością. Nie bronię suwerennie swoich granic. Godzinami a nawet dniami rozstrząsam jakieś małe potknięcia, które innym wybaczyłabym od razu. A może nawet bym ich nie zauważyła.
    A kiedy wypowiadam do siebie „KOCHAM Cię” to czuję, że nic nie czuję.
    Czy to ktoś rozumie? Czy ktoś czuje tak jak ja? Tę pustkę, tę głuchą ciszę, ten brak pozytywnych wibracji…
    Już od roku zaglądam w głąb siebie. Szukam.
    Dlatego dużo piszę w różnych zeszycikach. W żółtym o rozwoju osobistym – złote myśli, w pomarańczowym moje aktalne przemyślenia – czarne myśli. Piszę bo pisanie mnie oczyszcza i chcę aby moje myśli stały się błękitne jak bezchmurne niebo i bardzo, z całego serca chcę POKOCHAC SIEBIE !!!

    Odpowiedz
  2. Milena Strehlau

    Ja chciałabym zajrzeć w głąb siebie ponieważ daje mi to szanse na poznanie siebie, umożliwia głębsze według mnie życie. Dzięki wglądowi w siebie mogę odkryć, kim naprawdę jestem, mogę przyjrzeć się temu jak reaguje w różnych sytuacjach a więc też zastanowić się czy chce postąpić tak samo. Chcę zajrzeć w głąb siebie by zyskać większą samoświadomość, by prowadzić zycie po swojemu, bo dzięki temu mogę nawiązać głębokie relacje z innymi, zobaczyć i docenić to, co umiem i wreszcie też pozwala to na dostrzeżenia zmian, które się we mnie dokonują :-) Pozdrawiam. Cudownie byłoby wygrać Dziennik uczuć Natalii Boonati 😃😃

    Odpowiedz
  3. Meyka

    Zwykle takie pytanie kojarzyło mi się z jakąś ukrytą, traumatyczną historią, czyli czymś co de facto mnie nie dotyczy. Tak mi się przynajmniej zawsze wydawało. Do czasu… Bo trauma nie zawsze spowodowana musi być przykrym przeżyciem. Trauma może także oznaczać to co powoduje nagle wzruszenie… I to jest właśnie moja historia. Przeżyłam traumę, kiedy w końcu (właśnie po 30 latach) odkryłam i przyznałam się jak wielki bałagan jest w moim wnętrzu. Tylko tyle i aż tyle… Chcę zajrzeć w głąb siebie by odkryć swoje wszystkie nieuświadomione przekonania, które są jak wielka góra lodowa. Na razie jestem na czubku, ale wiem, że pod powierzchnią wody jest to czego nie widać na zewnątrz, to czego ja jako kapitan mojego okrętu „życie” nawet się nie spodziewam. Wierzę, że dopłynę bezpiecznie do portu „szczęście” gdy odbędę refleksyjna podróż w głąb siebie. Życzcie mi szczęścia!

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień