Co nam daje obcowanie z naturalnym drewnem w domu – właściwości surowca

Macie czasami takie poczucie, że minął weekend a Wy ani trochę nie odpoczęliście? Siedzieliście w domu, niby coś tam robiliście, niby odpoczywaliście, a jednak… – czujecie się jacyś tacy zmęczeni? A może czujecie się rozdrażnieni, że minął weekend a Wy nic konkretnego nie zrobiliście. Jakiś taki ten weekend był… byle jaki.

Zastanawialiście się kiedyś – dlaczego czasem tak właśnie się czujemy?

Co nam daje obcowanie z naturalnym drewnem w domu

Kiedy w moim życiu były takie weekendy, po których czułam się bardziej sfrustrowana niż odprężona, zaczęłam zastanawiać się, dlaczego tak się dzieje? Przecież właśnie z tego powodu tak bardzo wyczekiwałam weekendu – chciałam w końcu pobyć w domu i móc zająć się sobą. Przecież właśnie tego chciałam – chciałam cały dzień chodzić w dresie, włączyć muzykę i nic nie robić. Skoro to wszystko miałam – skąd była ta frustracja i poczucie zmarnowanego czasu?

Po kolejnym weekendzie, który bardziej mnie zmęczył, niż pozwolił się odprężyć, postanowiłam przyjrzeć się swoim potrzebom i reakcjom. Zaczęłam zwracać większą uwagę na te momenty, w których zaczynałam czuć frustrację, zniecierpliwienie, rozdrażnienie.

W pewnym momencie zauważyłam, że najbardziej rozdrażniona jestem wtedy, kiedy ani razu nie wyjdę z domu. Kiedy spędzę cały dzień w mieszkaniu, otoczona betonowymi ścianami, meblami z w półpołyskującej sklejki i bibelotami wykonanymi z tworzywa sztucznego.
Zrozumiałam wtedy, że dzień zaliczam do udanych tylko wtedy, kiedy choć raz wyjdę na zewnątrz. Kiedy choć na  chwilę, choćby na dziesięć minut, wyjdę z domu na spacer…
Co ciekawe – nie musiałam iść w żadne konkretne miejsce, aby móc zaliczyć dzień do udanych. Nie musiałam załatwić żadnej konkretnej sprawy. Wystarczyło, że po prostu wyszłam z domu.

Dopiero później, kiedy zaczęłam więcej i więcej obcować z naturą, dowiedziałam się, że wcale nie chodziło o to, aby wyjść z domu, zmienić otoczenie. Chodziło o to, co daje natura.

 

Czy pamiętacie czasy, w których uprawiało się ziołolecznictwo?
Kiedyś ludzie posiadali wiedzę o ziołach, olejkach eterycznych, wpływie roślin na organizm.

Okazało się, że są rośliny, które działają na nas kojąco. To są, na przykład, olejki zawarte w żywicy drzew iglastych lub garbniki, zawarte w drzewach liściastych. Ich zapach, choć przez nas może niewyczuwalny, wpływa na obniżenie naszego stresu. Nie musimy wyczuwać konkretnego zapachu, aby on na nas działał.

Najbardziej korzystnymi dla nas zapachami, są olejki pochodzące z takich drzew jak: sosna, dąb, jabłoń, lipa, kasztanowiec i brzoza. To właśnie te gatunki drzew uważało się niegdyś za te, które oddają nam swoją dobrą energię, koją nasze nerwy, relaksują nas, obniżają ciśnienie.
Natomiast drzewa takie jak: topola, bez czarny czy osika uważane są za drzewa odbierające energię, męczące nas.

 

Drzewo, drewno kojarzone jest też z domowym ciepłem. To właśnie drewnem pierwotnie paliło się w domach, co sprawiało, że wokół robiło się milej, przytulniej, i to właśnie do tego uczucia z biegiem lat, z biegiem przenoszenia się do miast, zaczęliśmy tęsknić bardziej.
Wprowadzając drewno do naszego wnętrza, wprowadzamy odrobinę dawnych lat, dawnej bliskości, harmonii, miłości.

 

Chcąc żyć wolniej, uważniej, bardziej świadomie w pędzącym świecie, świecie konsumpcjonizmu i sztucznego tworzywa – drewno jest tym surowcem, które przypomina nam o tym, ile dobrego daje nam natura i jak ważne jest, aby z nią obcować.

 

(Visited 3 times, 1 visits today)