Czy da się nauczyć optymizmu?

Szczęście od wielu lat jest tematem badań naukowców. Skąd się bierze szczęście? Dlaczego jedni odczuwają go więcej od innych? Czy depresja to brak szczęścia w życiu? Jak mają się hormony do otaczającego nas świata, naszej rzeczywistości, zasłyszanych informacji i naszych doświadczeń z dalekiej przeszłości? 

Okazuje się, że są kraje, takie jak Kopenhaga, w której tworzy się instytuty dedykowane właśnie temu zjawisku – badaniu czym jest szczęście i skąd się ono bierze.

Optymizm – czy da się go nauczyć?

Kiedy zaczęłam szukać informacji na temat optymizmu, natknęłam się na szereg różnych definicji.

Najczęściej wyskakującą odpowiedzią była ta, mówiąca o doktorze Martinie Seligmanie, twórcy teorii psychologii pozytywnej. Zakłada ona, że optymizm to owoc naszej pracy nad szukaniem rozwiązań i pozytywnych stron w różnych sytuacjach życiowych.

Doktor Martin Seligman pokusił się o jeszcze jedno stwierdzenie. Mówi ono, że dla optymisty, wszystko to, co spotyka go złego, jest tylko stanem przejściowym. Optymista wie, że koniec końców – będzie dobrze.

Optymizm zakłada wkładanie wysiłku w szukanie rozwiązań, zalet oraz możliwości w każdej sytuacji życiowej.”

Tylko czy taka definicja i takie pojmowanie optymizmu może być odpowiedzią na pytanie: czy można nauczyć się optymizmu? Czy można nauczyć się świadomości, że wszystko co złe jest stanem przejściowym? 

Meik Wiking, założyciel Instytutu badań nad szczęściem w Kopenhadze, szczęście definiuje w inny sposób. Uważa bowiem, że szczęście zależy od tego, czy “potrafimy stworzyć pozytywną narrację o naszym życiu.“ 

I ta definicja szczęścia podoba mi się już znacznie bardziej!

Nie odnosi się tylko do tu i teraz, nie dotyczy jednego zdarzenia – a całego naszego życia! Jest wynikiem wszystkich naszych wspomnień, doświadczeń i znaczenia, jakie im przypisaliśmy. Lekcji – jakie wyciągnęliśmy. A to wszystko składa się na naszą osobowość.

Chcąc być optymistą, wcale nie musimy tu i teraz widzieć rozwiązania trudnej sytuacji. Nie musimy skakać z klifu do morza, choć pod nami zamiast wody jest piaszczysta plaża, krzycząc: jakoś to będzie!

Być optymistą to dać sobie przestrzeń. Spojrzeć na to, co nas spotyka z dystansem. To zastanowienie się, co ta sytuacja dla nas oznacza – i dopiero później – podjęcie najlepszych kroków, jakie w tej chwili jesteśmy w stanie zrobić.

Jaka będzie narracja Twojego życia?

Czy niepowodzenia będą nosiły znamię porażki, klęski i końca świata? Czy będziesz bohaterem tragicznym swojej własnej opowieści? A może będziesz jak poszukiwacz skabów, bohater, któremu los rzucił wyzwanie? Czy niepowodzenia będą dla Ciebie cenną lekcją, doświadczeniem, które pomoże Ci później odnaleźć właściwą drogę? 

Przygoda czy porażka? Jakie ma być Twoje życie? 

 

Cześć, jestem Asia

Jestem autorką bloga wolno wolniej. Mam nadzieję, że ten post zainspirował Cię do zwolnienia tempa, zatrzymania się i spokojniejszego życia.

A jeśli Ci się spodobał – skomentuj go i udostępnij w swoich social mediach.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Wszystkie kategorie bloga

MNIEJ STRESU

WIĘCEJ SPOKOJU

LEPSZE RELACJE

DOBRA ORGANIZACJA

WOLNOWOLNIEJ