Ogarniamy zapasy – jak ograniczyć marnowanie zapasów w zamrażarce i spiżarce

Od mojego zamążpójścia, a tym samym od wyprowadzki minęły już dwa lata. Dwa lata ciągłych zmian, porzucania wyuczonych wzorców na rzecz bycia sobą, życia po swojemu, w zgodzie ze swoimi przekonaniami – życia swoim, a nie rodziców życiem.
Z każdymi zakupami, z każdym wyrzuconym spleśniałym produktem, z każdym wyrzuconym przeterminowanym produktem, z każdym chyba dobrym produktem, ale jednak lepiej nie ryzykować – zastanawialiśmy skąd się to bierze? Dlaczego marnujemy żywność, choć w naszym domu tej żywności się nie marnowało? Dlaczego mimo wykonywania takich samych zakupów jak za czasów mieszkania z rodzicami, za czasów, kiedy zjadało się lub mroziło wszystko – my tą żywność wyrzucamy?
Nie znaliśmy sekretów naszych rodziców na niemarnowanie zapasów. Ale za to stworzyliśmy swój.

Ogarniamy zapasy – jak ograniczyć marnowanie zapasów w zamrażarce i spiżarce

W domu najwięcej żywności marnuje się przez zapomnienie. Zapomnienie, że kilka dni temu otworzyliśmy jogurt, i do dziś on stoi na drzwiczkach lodówki. Zapomnienie, że głęboko w szafce jest humus i brzoskwinie, których data przydatności minęła pięć miesięcy temu. Zapomnienie, że w zamrażarce, w tym pudełku po lodach czekoladowych jest bigos, zupa fasolowa czy przygotowana wcześniej zasmażana marchewka.

Naszym sekretem na niemarnowanie tych produktów jest… – zapisywanie.

Na tablicy korkowej koło lodówki wisi kartka. Zapisujemy na niej wszystko to, co wkładamy do zamrażarki na dłużej, na zaś. Dlaczego to takie istotne? Ponieważ kupujemy też dla naszego psa, Czarka, opakowania mięsa, które mrozimy. Jego żarcie schodzi nam regularnie i regularnie jest uzupełniane, dlatego nie ma potrzeby zapisywania ich.
Kiedy pobierzemy coś z zamrażarki – skreślamy produkt z listy. Dzięki temu zawsze wiemy co w zamrażarce jest.

Zapisywanie tego co mamy w zamrażarce i w spiżarce jest bardzo przydatne.
Kiedy zastanawiamy się co zjeść na obiad, kiedy planujemy zakupy, a więc i posiłki na najbliższe dwa, trzy dni – spoglądamy na listę i wiemy już, czego nie kupować.
Naszym celem stało się – opróżnianie zamrażarki. Niechomikowanie.

 

Podobnie z zapasami suchymi, w słoikach i tych w puszkach. Nie chcemy już kupować produktów, na które kiedyś może będziemy mieć smak. Kupujemy tylko to, co jemy regularnie. Nawet, jeśli regularność to co dwa miesiące.

 

Nie chemy marnować żywności.

Marnowanie żywności jest najgłupszą rzeczą w domu. Marnując żywność – marnujemy nasze pieniądze. Za każdym razem, kiedy muszę wyrzucić jakąś żywność do kosza wyobrażam sobie jak wyrzucam pieniądze. Dziś trzy złote, jutro siedem… .
Marnując żywność marnuję też więcej worków na śmieci, które też kosztują. Marnując żywność – przyczyniam się do zwiększania ilości śmieci, częstszego odbioru śmieci, powiększania wysypisk śmieci, które ostatnio mają tendencję do płonięcia, samozapłonu z małą ludzką pomocą. Marnując jedzenie przyczyniam się też do marnowania zasobów żywności, prądu i wody, która była potrzebna na jej wyprodukowanie.
Marnowanie żywności to coś więcej niż jej wyrzucenie. Nie chcemy tego robić. Z każdego względu.

 

Nasze zapiski z zapasów trzymamy na tablicy korkowej obok lodówki, ale Wy możecie trzymać chociażby na lodówce. Zapiski ze spiżarki – mamy przyklejone na drzwiczkach od spiżarki. Ważne, żeby było pod ręką. Wtedy będzie spełniało swoją funkcję.

 

podobał Ci się ten post?

skomentuj go i puść dalej w świat!

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Zatrzymaj się i tańcz | Sum #3

Trzydzieści dni to dużo czy mało? Za każdym razem, kiedy przychodzi koniec miesiąca, kiedy piszę podsumowanie śmieję się z absurdu miesiąca. Trzydzieści dni - przecież to tak niewiele, tak mało. Jeden miesiąc. Jeden miesiąc, kiedy Ty żyjesz już tych miesięcy kilka....

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Balkonowe ogródki – sadzimy w doniczkach na balkonie

Dwa lata temu, moja mama pierwszy raz dała mi kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi. Powiedziała mi wtedy: jak się przyjmą, to będziesz miała pomidorki, a jak się nie przyjmą - to wyrzucisz, co ci szkodzi wziąć? Uśmiałam się, ale moja mama ma właśnie takie...

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu?

Czy na pewno żyjesz po swojemu? Zdarzyło Wam się kiedyś wyjść z siebie, wpaść w złość, furię, bo miałyście dość udawania? Dość spełniania oczekiwań, grania roli w jaką wpadłyście? Roli, którą same stworzyłyście?  Czy bycie sobą, życie po swojemu możemy nazwać...

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odbierz prezent

Darmowy e-book: Miniporadnik jak żyć wolniej na co dzień